Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

Wyznam szczerze, że akurat o tym nie miałem ochoty pisać. Temat w sumie mało ciekawy, a do tego nie ma kosztów zastępstwa. Ale z drugiej strony często stosuję to rozwiązanie i uważam, że jest skuteczne. A o czym mowa?

Ano o tytule egzekucyjnym w postaci aktu notarialnego. Nie będę dzisiaj pisać o tym jak go uzyskać (zrobiłem to tutaj), ale chciałbym podzielić się z Tobą bardzo ważną informacją na ten temat.

Otóż w jednej ze spraw naszego klienta złożyliśmy niedawno wniosek o nadanie klauzuli wykonalności na akt notarialny. Akt ten zabezpieczał dużą transakcję sprzedaży paliw, w której kredyt kupiecki ustalono na 1.000.000,- zł. Dłużnik nie zapłacił, więc szybko złożyliśmy do Sądu wniosek o nadanie aktowi klauzuli wykonalności.

Kiedy przyszła do nas koperta z Sądu byliśmy przekonani, że zawiera już ona tytuł wykonawczy, na podstawie którego będziemy mogli wszcząć egzekucję.

Jakie było nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy, że Sąd… oddalił nasz wniosek.

Zdaniem Sądu, przedłożony przez nas akt notarialny nie spełniał wymogów wskazanych w art. 777 § 1 pkt 6 KPC i nie jest żadnym tytułem egzekucyjnym.

Sądowi chodziło o to, że akt powinien obejmować obowiązek zapłaty sumy pieniężnej do wysokości w akcie wprost określonej albo oznaczonej za pomocą klauzuli waloryzacyjnej. I właśnie na ten wymóg zwrócił uwagę Sąd. W uzasadnieniu postanowienia stwierdził on bowiem, że „kwota zobowiązania nie została wskazana w sposób konkretny i precyzyjny, ponieważ określenie jej wysokości odwołuje się do przyszłych wierzytelności”.

Sąd uznał więc, że odwołanie się w treści aktu notarialnego do wierzytelności, które dopiero powstaną w przyszłości powoduje, że taki akt notarialny nie określa żadnych konkretnych kwot i niemożliwe jest nadanie mu klauzuli wykonalności. Taki wniosek zaś prowadziłby do tego, że złożenie przez dłużnika oświadczenia o poddaniu się egzekucji w formie aktu notarialnego miałoby sens jedynie w przypadku wierzytelności już istniejących. A to przecież mija się z celem takiego aktu.

Oczywiście, złożyliśmy zażalenie na powyższe postanowienie. W naszej ocenie akt notarialny spełniał wymóg oznaczenia kwoty, ponieważ w jego treści dłużnik wyraźnie zobowiązał się do zapłaty kwoty „do wysokości 1.000.000 zł”.

Sąd drugiej instancji uznał nasze stanowisko za prawidłowe i uchylił zaskarżone postanowienie. Jak wskazano w uzasadnieniu:

W akcie notarialnym dłużnik poddał się egzekucji do kwoty 1.000.000 zł, a wierzyciel domagając się nadania temu aktowi klauzuli wykonalności wykazał, że spełnił wymogi przewidziane w akcie. W rozpoznawanej sprawie rację ma zatem skarżący, że akt notarialny stanowi tytuł egzekucyjny, o którym mowa w art. 777 § 1 pkt 6 KPC i zachodzą podstawy do nadania jemu klauzuli wykonalności w zakresie obowiązku zapłaty kwot wskazanych precyzyjnie we wniosku.

Tak więc koniec końców, sprawa zakończyła się dla naszego klienta pomyślnie i udało się uzyskać klauzulę wykonalności. Przykład ten pokazuje jednak, że przy uzyskiwaniu klauzuli na akt notarialny należy uważać. Niedoświadczona osoba mogłaby bowiem uznać, że nie ma możliwości uzyskania klauzuli na taki akt, ponieważ jest on źle sformułowany.

Dlatego zawsze warto korzystać z pomocy osób, które mają już w takich sprawach doświadczenie.

RDN (czyli tytułowy Rejestr) nie jest dobrym rozwiązaniem. Tzn. jest, ale źle funkcjonuje. Właśnie przeczytałem, że Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło coś z tym zrobić i RDN zlikwidować. Wiceminister Łukasz Piebiak tak mówił w wywiadzie prasowym o tym projekcie:

Chcemy również zlikwidować Rejestr Dłużników Niewypłacalnych, gdyż nie spełnia on swojej funkcji i pracujemy nad kompleksową regulacją odnoszącą się do ujawniania dłużników – także tych z postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych w postaci Krajowego Rejestru Zadłużonych.

Jestem całym sercem za sensowną reformą tego Rejestru. Obecnie uzyskanie wiedzy z RDN jest czasochłonne i prawie nikt tego nie robi. A tam wpisuje się np. osoby, które zostały zobowiązane do złożenia wykazu majątku w postępowaniu o wyjawienie. To ważny sygnał dla potencjalnego kontrahenta – uwaga, ta osoba w przeszłości miała problemy z płaceniem długów. Ale sygnał ten nie dociera do wierzycieli i potem wszyscy się dziwią, że pieniędzy nie można odzyskać.

Jestem ciekaw, na czym ten nowy Krajowy Rejestr Zadłużonych (KRZ) będzie polegał. Rozumiem, że będzie to nowy rejestr, obok KRS czy rejestru zastawów (obecnie to część KRS). Dla mnie najważniejsze jest to, żeby informacje tam zawarte były szybko, łatwo i nieodpłatnie dostępne dla każdego i aby były automatycznie powielane w KRS i CEIDG.

A jak MS postanowi, to wykona i to pewnie szybko. Wiemy, jak sprawnie powstają tam nowe przepisy.

Program Rodzina „500 +” to cały czas gorący temat. I dzisiejszy wpis jest niejako na zamówienie wierzycielki, która gubi się w meandrach prawa.

Czytelniczka bloga wraz z ojcem jej dziecka wspólnie uzgodnili kwotę alimentów na dziecko i podpisali ugodę w formie aktu notarialnego z rygorem egzekucji. Jednocześnie jest ona osobą samotnie wychowującą dziecko i pobiera świadczenie wychowawcze z Programu Rodzina „500 +”.

Podstawą prawną wskazanego Programu zasiłkowego jest ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci z dnia 11 lutego 2016 r. W lipcu bieżącego roku zakończono w Sejmie procedowanie nad rządowym projektem zmian niektórych ustaw związanych z systemami wsparcia rodzin, w tym też interesującej nas ustawy. Zmiany zmierzają do ograniczenia uprawnień do 500 zł.

Zgodnie z tym projektem zmianie ulegnie art. 8 Ustawy, który w nowej wersji będzie uzupełniony o ust. 2, stanowiący między innymi, że osobie samotnie wychowującej dziecko nie przysługuje świadczenie wychowawcze na dziecko, jeżeli świadczenie alimentacyjne nie zostało ustalone na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd.

Pytanie, które zadała klientka brzmiało:

Co należy zrobić, aby umowa o alimenty zawarta w formie aktu notarialnego mogła być podstawą do wypłaty świadczenia wychowawczego osobie samotnie wychowującej dziecko z Programu Rodzina „500+” zgodnie z planowanymi zmianami Ustawy?

Odpowiedź na to pytanie jest następująca: należy wystąpić do sądu z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności na „umowę o alimenty” zawartej w formie aktu notarialnego (o ile spełnione będą warunki z tej umowy). Taki akt notarialny zaopatrzony w klauzulę wykonalności stanowi bowiem tytuł wykonawczy zatwierdzony przez sąd.

Jak uzyskać taką klauzulę pisałem już we wpisie o egzekucji z aktu notarialnego.

Zmiany w ustawie wchodzą w życie z dniem 1 sierpnia 2017 r.

Każdy, kto zajmuje się zabezpieczeniem roszczeń na poważnie (a inaczej nie ma sensu) spotkał się zapewne nie raz z upadkiem, oczywiście zabezpieczenia. Niewtajemniczonym wyjaśnię, że ów upadek to sytuacja, gdy po upływie pewnego terminu zabezpieczenie po prostu przestaje istnieć. Znika tak, jakby go w ogóle nie było (podobno niektórzy ludzie też tak potrafią). Już nad tym ubolewałem.

Chodzi o to, żeby wierzyciel nie blokował np. pieniędzy dłużnika czy jego hipoteki i szybko złożył wniosek o egzekucję. Jeżeli wierzyciel zdąży, zabezpieczenie działa i można z niego korzystać. Jeżeli nie zdąży, może się rozczarować i nie uzyskać nic od dłużnika (co ma znaczenie zwłaszcza przy zabezpieczeniu na nieruchomości).

Przepisy dają pewien czas wierzycielowi, żeby zdążył uzyskać tytuł wykonawczy. Termin ten jest dość krótki bo wynosił tylko dwa tygodnie lub miesiąc (art.  7541  KPC).

Po nowelizacji obowiązującej od 1 czerwca 2017 r. przepis  paragrafu 1 brzmi tak (podkreśliłem zmiany):

§ 1. Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej albo jeżeli sąd inaczej nie postanowi, zabezpieczenie udzielone według przepisów niniejszego tytułu upada po upływie dwóch miesięcy od uprawomocnienia się orzeczenia uwzględniającego roszczenie, które podlegało zabezpieczeniu, albo od uprawomocnienia się postanowienia o odrzuceniu apelacji lub innego środka zaskarżenia wniesionego przez obowiązanego od orzeczenia uwzględniającego roszczenie, które podlegało zabezpieczeniu.

Jak sam widzisz wydłużono termin, po upływie którego udzielone zabezpieczenie upada. I to o 100%, czyli z miesiąca do dwóch miesięcy. W niektórych przypadkach (ruchomości, wynagrodzenie, wierzytelności z rachunku bankowego) termin ten był jeszcze krótszy – tylko dwa tygodnie (to właśnie wyjątek wskazany w § 2 art. 7541 KPC). Ten termin również został zmieniony i obecnie wynosi miesiąc.

Ustawodawcę do zmiany terminów upadku zabezpieczenia zmobilizował przede wszystkim ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego. I z jednej strony to dobrze, że termin ten uległ wydłużeniu, jednak jednocześnie tym sposobem „ominięto” to, że przepis miał stracić moc w stosunku do zabezpieczenia w postaci hipoteki przymusowej. I tego akurat szkoda.

Podsumowując ostatnie wpisy dotyczące zabezpieczenia uważam jednak, że to była dobra zmiana.

Oczywistą oczywistością jest to, że przeważnie jestem po stronie komorników. Bo komornicy są po stronie wierzycieli. W myśl zasady „przyjaciel mojego przyjaciela jest moim przyjacielem”. Dlatego śledzę z niepokojem pomysły dotyczące „reformy” komorników.

Ciekawy głos w tej dyskusji został ostatnio wyrażony na popularnej stronie bezprawnik.pl Autor, Marek Krześnicki, dość trafnie przeanalizował projekty dwóch nowych ustaw. W tekście pod znamiennym tytułem „Nowe ustawy komornicze na horyzoncie – czy teraz trudniej będzie odzyskać swoje pieniądze od dłużnika?” wymienia trzy regulacje, które negatywnie wpłyną na tok postępowania egzekucyjnego czyli je znacznie wydłużą. Chodzi o ograniczenie kompetencji asesorów (właściwie bez możliwości pracy w terenie), badanie przez komornika statusu własnościowego zajętych ruchomości oraz obowiązkową wycenę zajętego mienia.

Przyznam, że kwestia problemów z asesorami nie do końca do mnie przemawia. Rozmawiałem z kilkoma zaprzyjaźnionymi komornikami i powiedzieli mi, że oni mogą z tym żyć. Ale oni akurat prowadzą małe kancelarie, problem będzie dotyczył tych większych.

Natomiast w pełni zgadzam się z zarzutami w dwóch pozostałych kwestiach.

Jak uniemożliwić zajęcie samochodu? Autor słusznie wskazuje: W nowym stanie prawnym będzie wystarczyło przedstawić np. akt darowizny samochodu, aby uniemożliwić komornikowi dalsze prowadzenie egzekucji.

Jak grzyby po deszczy powstaną teraz poradniki jak taką umowę sporządzić. A co zostanie wierzycielom? Skarga pauliańska. Czyli nic nie pozostanie.

Podobnie z tą obowiązkową wyceną dla mienia o wartości powyżej 25.000 zł. Koszty i wydłużenie postępowania to jedno. Ale czy znajdą się biegli, którzy będą chcieli pracować z komornikami na tak dużą skalę? Przecież od pewnego czasu właśnie biegli są „na celowniku”. Czy będą chcieli się bardziej narażać? Nie sądzę.

Podsumuję cytatem z bezprawnika:

Wydłużenie czasu trwania postępowań egzekucyjnych zwiększy również zatory płatnicze, które są jednym z głównych hamulców rozwoju gospodarczego w naszym kraju. Przedsiębiorcy, którzy już dziś muszą się długo naczekać na odzyskanie swoich należności przez komorników, będą musieli się uzbroić w dodatkowe pokłady cierpliwości. Pytanie, czy to jest efekt, jaki naprawdę chcą osiągnąć politycy?

Zaraz pewnie podniosą się głosy, że cytowany „wpis powstał w ramach wspólnej akcji Bezprawnika i Krajowej Rady Komorniczej, zainicjowanej w celu popularyzacji usług oraz lepszej świadomości społecznej na temat roli komornika”.

Ale moi Czytelnicy wiedzą, że ja nie prowadzę żadnej akcji z KRK czy innymi organami. Chodzi mi wyłącznie o dobro wierzyciela. A ono jest zagrożone. Ile jeszcze wody w rzece musi upłynąć, żeby wreszcie władza to zauważyła?