Przeczytałem dzisiaj fajny tekst na bezprawnik.pl O tym jak ważny jest zawód komornika, ale też jak bardzo niedoceniany a nawet lekceważony.

Niestety, zapominamy, że bez sprawnego systemu egzekucji cały biznes będzie gorzej funkcjonował, a ludzie po prostu nie otrzymają swoich pieniędzy.

I tylko szkoda, że cały czas Krajowa Rada Komornicza nie ma pomysłu na przekonanie społeczeństwa, by zaczęło doceniać pracę komorników.

Ale może coś się zmieni? Oby, ale obawiam się, że zaufanie do organów państwa, zwłaszcza prawników, leci na łeb, na szyję…

Podzielam pogląd autora tekstu na bezprawnik.pl:

Skuteczny, ale sprawiedliwy system egzekucji jest zatem polskiej gospodarce i polskiemu społeczeństwu niezbędny. Miliardy złotych, jakie komornicy przekazują dzieciom czy przedsiębiorcom to ogromny zastrzyk środków finansowych, którego brak byłby bardzo dotkliwy.

Kilka dni temu w Warszawie odbyła się pierwsza edycja Targów Zarządzania Wierzytelnościami. Na zaproszenie organizatora – firmy B-Wise – w Targach uczestniczył mój aplikant – Wojciech Jeliński. Poniżej jego krótka relacja:

Formuła Targów składała się z dwóch wydarzeń. Właściwych „targów”, czyli stoisk firm windykacyjnych, wydawnictw prawniczych i innych podmiotów, których zakres działania przekłada się na usługi windykacyjne oraz konferencji, podczas której prelegenci prezentowali zagadnienia związane z procesem dochodzenia wierzytelności. Od razu przyznaję, że mnie – wciąż uczącego się aplikanta – bardziej zainteresowało to drugie.

W ramach konferencji omówione zostały przede wszystkim ostatnie zmiany w przepisach prawa skutkujące nowymi rozwiązaniami w postępowaniu egzekucyjnym, takimi jak komornicze wyjawienie majątku, elektroniczne licytacje ruchomości (które na chwilę obecną są niestety martwe) czy też brak obowiązku wskazywania przez wierzyciela składników majątku dłużnika i sposobów egzekucji.

Przedstawiono również projektowane zmiany w przepisach prawa. Największe zaangażowanie uczestników konferencji wywołał oczywiście temat projektowanych zmian w zakresie przedawnienia roszczeń, czyli badanie upływu przedawnienia z urzędu przez sąd. No cóż, to jest głównie problem dla tych, którzy dochodzą właśnie takich przedawnionych  roszczeń. Bo jeżeli jesteś osobą, która pilnuje swoich interesów to pilnujesz też terminów i wiesz, że nie należy zwlekać z wytoczeniem powództwa.

Na koniec konferencji odbyła się debata „Problemy wierzycieli i dłużników” i trzeba przyznać, że była to najciekawsza część wydarzenia. Uczestnicy prezentowali różne poglądy jeżeli chodzi o strategię dochodzenia roszczeń, a ogólna konkluzja jest taka, że wszystko zależy z jakim typem dłużnika mamy do czynienia. Bo są oczywiście dłużnicy, którzy popadli w kłopoty finansowe nie z własnej winy i z takimi ludźmi najlepiej rozwiązywać sprawy polubownie. Ale są również „dłużnicy zawodowi”, którzy żyją z tego, że pożyczają i nie oddają.

Uczestnicy konferencji zdawali sobie oczywiście sprawę z tego, jak wierzyciele są przedstawiani przez media i jaki ich obraz widnieje w społeczeństwie. To trochę kuriozalne, że w dzisiejszym świecie wierzyciel czuje się jakby robił coś złego próbując odzyskać swoje pieniądze. A przecież jedyne co robi, to dochodzi tego, co mu się w świetle prawa (i zwykłej logiki) należy.

Ale w gazecie lepiej przecież napisać, że „komornik zabrał” niż „komornik oddał”.

Dzisiaj, w porannej poczcie (godz. 9.35) taki email:

Rośnie skuteczność egzekucji komorniczej w Polsce

Z danych Krajowej Rady Komorniczej wynika, że w 2016 r. komornicy w Polsce wyegzekwowali na rzecz wierzycieli 8 mld 314 mln zł. Skuteczność kwotowa egzekucji sądowej w ubiegłym roku, w naszym kraju była na poziomie prawie 16%, co oznacza wzrost o 3,6 % r/r. To najlepszy wynik od czasu, kiedy prowadzone są pomiary tj. od 2009 r. Jednocześnie w ubiegłym roku do kancelarii komorniczych wpłynęło 4,5 mln spraw egzekucyjnych.

To dobrze, że rośnie. Szkoda tylko, że 16% (właściwie 15,84%) ma być powodem do dumy.

Bo to nadal jest marne 16%.

Przyczyn tej marności jest wiele, można o tym pisać i pisać a i tak wszystkiego się nie wyjaśni. Ale dzisiaj chciałbym przypomnieć o jednej, wg mnie bardzo ważnej, przyczynie niskiej skuteczności egzekucji – opieszałości wierzyciela.

Musicie pamiętać, że skuteczność komornika wynika w głównej mierze z tego, jak szybko uda mu się zająć majątek dłużnika. A szybkość działania komornika zależy od tego, jak szybko otrzyma od Ciebie tytuł.

Tymczasem wierzyciele tego nie rozumieją. Zwlekają z wytoczeniem powództwa, nie potrafią uzyskać nakazu nakazowego czy w ogóle lekceważą zabezpieczenie majątku. Składają byle jakie pozwy i potem myślą, że „jakoś to będzie”. I właśnie jest „jakoś”, a właściwie „bylejakość” – marne 16%.

Dlatego wg mnie do niskiej skuteczności egzekucji przyczyniają się ci, którym zależy na dużej skuteczności, czyli sami wierzyciele. I najlepszy nawet komornik nic nie wskóra w sytuacji, gdy uprzejmy wierzyciel pozwolił dłużnikowi na ukrycie majątku.

I nikt mnie nie przekona, że się mylę. No way.

Na innych blogach pojawiły się już wpisy studentek, które zaprosiliśmy do odbycia praktyk w naszej Kancelarii. Dzisiejszy, ostatni z tych wpisów, przygotowała p. Oliwia Radlak. Nie ukrywam, że temat sam jej „narzuciłem”, a związany jest on z bardzo „świeżymi” uchwałami Sądu Najwyższego sprzed kilku dni, które dotyczyły odpowiedzialności za długi. Zapraszam do lektury.

Odpowiedzialność dłużnika po przekształceniu działalności w spółkę (III CZP 113/16 oraz III CZP 98/16)

W dniu 9 lutego 2017 roku Sąd Najwyższy podjął dwie ważne uchwały dotyczące odpowiedzialności przedsiębiorców, którzy przekształcili swoją działalność w jednoosobową spółkę kapitałową (sprawy III CZP 113/16 oraz III CZP 98/16).

Zagadnienie, którym zajął się Sąd Najwyższy, ma istotny wymiar praktyczny i dotyczy kwestii przekształceń, ciągle popularnych w naszej rzeczywistości i często nadużywanych do ucieczki przed odpowiedzialnością. Znaczenie mają tutaj dwa przepisy ksh – art. 551 § 5 oraz art. 584(13).

Pierwszy z nich stanowi, że

Przedsiębiorca będący osobą fizyczną wykonującą we własnym imieniu działalność gospodarczą w rozumieniu ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (…) może przekształcić formę prowadzonej działalności w jednoosobową spółkę kapitałową (…).

Inaczej mówiąc – z „firmy jednoosobowej” w spółkę z o.o. lub spółką akcyjną (częściej oczywiście z o.o., bo taniej i szybciej).

Drugi zaś przepis mówi, że

Osoba fizyczna, o której mowa w art. 551 § 5, odpowiada solidarnie ze spółką przekształconą za zobowiązania przedsiębiorcy przekształcanego związane z prowadzoną działalnością gospodarczą powstałe przed dniem przekształcenia, przez okres trzech lat, licząc od dnia przekształcenia.

A na czym polegał problem prawny, który przedstawiono Sądowi Najwyższemu?

Chodziło o to, czy upływ owych trzech lat od przekształcenia chroni przedsiębiorcę przed odpowiedzialnością nawet w przypadku, gdy pozew wierzyciela zostanie złożony wcześniej. Co dzieje się w sytuacji, gdy sprawa trwa w sądzie 5 lat, co jest dość częste? Wystarczy przedłużać proces by uniknąć odpowiedzialności? A może termin się przerywa?

Na szczęście nie wystarczy. Sąd Najwyższy podkreślił co prawda, że termin ten jest bardziej rygorystyczny niż przedawnienie, sąd uwzględnia go z urzędu i nie stosuje się przerwania jego biegu. Jednakże nie oznacza to, że po upływie 3 lat kończy się odpowiedzialność solidarna przedsiębiorcy przekształcanego i spółki przekształconej w przypadku, gdy wierzyciel w tym terminie złoży pozew. Pogląd przeciwny prowadziłby do pozbawienia wierzycieli przekształcanego przedsiębiorcy ochrony prawnej oraz byłyby sprzeczny z celem regulacji, ponieważ wierzyciel nie miałby pewności, czy przed upływem trzyletniego terminu uda się zakończyć prawomocnie postępowanie i uzyskać tytuł wykonawczy.

Dlatego w obu sprawach Sąd Najwyższy orzekł:

Dłużnik będący osobą fizyczną ponosi solidarną odpowiedzialność na podstawie art. 584[13] k.s.h, jeżeli wierzyciel wytoczy przeciwko niemu powództwo w okresie biegu terminu określonego w tym przepisie.

Sąd Najwyższy przyznał zatem ochronę wierzycielom. W komunikacie o omawianej sprawie czytamy: wystarczy, że w ciągu trzech lat od przekształcenia wytoczone zostanie przeciwko dłużnikowi powództwo, wtedy będzie on ponosił odpowiedzialność.

I bardzo dobrze.

Wystarczy zatem pozwać i można spokojnie jechać na ferie. 

Nawet ja pamiętam tylko z opowieści starszych kolegów, orzeczeń oraz nieaktualnych komentarzy, że kiedyś zarzut przedawnienia był uwzględniany z urzędu. Przepis taki obowiązywał w kc do 1.10.1990 r. A brzmiało to tak:

Art. 117 § 3. Sąd, państwowa komisja arbitrażowa lub inny organ powołany do rozpoznawania spraw danego rodzaju uwzględnia upływ przedawnienia z urzędu. Może jednak nie uwzględnić jego upływu, jeżeli termin przedawnienia nie przekracza lat trzech, a opóźnienie w dochodzeniu roszczenia jest usprawiedliwione wyjątkowymi okolicznościami i nie jest nadmierne.

I po roku 90tym przepis ten został skreślony z kc. I co w tym złego po 27 latach? Otóż okazało się, że

Dziś jednak instytucja przedawnienia roszczeń nie działa w Polsce prawidłowo. Co z tego, że ustalone są terminy przedawnienia (…), skoro konstrukcja przepisów w praktyce powoduje, że dłużnik rzadko korzysta z przedawnienia.

No czyli nie musi się dłużnik wysilać, edukować czy szukać pomocy prawnej. Pomoże mu Państwo.

Projekt nowelizacji Kodeksu cywilnego przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości ma na celu zmianę tego stanu rzeczy. W myśl proponowanych przepisów sąd będzie musiał z urzędu ustalić, czy roszczenie jest przedawnione. Jeśli stwierdzi, że upłynął termin przedawnienia, oddali powództwo. Żadna czynność dłużnika nie będzie do tego potrzebna. Propozycja tej zmiany dotyczy wszelkiego rodzaju roszczeń – zarówno w obrocie powszechnym, jak i gospodarczym. 

Oglądałem kiedyś taki film, gdzie déjà vu świadczyło o błędzie matrixa. Ale potem matrix posypał się na dobre…

Na szczęście przeczytałem, że

Proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany mają na celu niezbędną poprawę stanu prawnego w ważnych dla obywateli obszarach.

I odetchnąłem z ulgą. Bo w sumie dla mnie to też dobrze.

Zatem wierzyciele, nie ma co się ociągać i liczyć, że biedny dłużnik zapłaci, tylko szybko trzeba się brać do roboty i pozywać, pozywać i raz jeszcze pozywać!

Jakiś czas temu zapowiedziałem, że w związku ze zmianami w KPC trzeba będzie zaktualizować poradnik dot. wyjawienia majątku. Taki poradnik przygotowaliśmy, zaś jako pierwsi otrzymali go Czytelnicy naszego newslettera, jako pewnego rodzaju „prezent”.

Natomiast od dzisiaj, na pasku po lewej stronie, z poradnikiem może zapoznać się każdy czytelnik bloga.

Nowy poradnik to przede wszystkim:

  1. Nowa treść, uwzględniająca zmiany w instytucji wyjawienia majątku,
  2. Omówienie praktycznych aspektów wyjawienia majątku,
  3. Nowy wygląd – podobny do poradnika Piotra Zamrocha dotyczącego wniosku o ustanowienie służebności przesyłu.

Poradnik dot. wyjawienia majątku został przygotowany przez radcę prawnego Karolinę Rokicką-Murszewską z naszej Kancelarii, autorkę bloga na temat restrukturyzacji, likwidacji i upadłości firmy – zakonczeniedzialalnosci.pl.

Karolinie bardzo dziękuję, a Ciebie zapraszam do lektury!

To było tuż przed Wigilią – 23 grudnia 2016 zadzwonił klient z informacją, że poczta właśnie doręczyła mu pozew. I ma 14 dni na odpowiedź. Pomożecie? pyta. Pomożemy!

Zaczęliśmy od ustalenia terminu końcowego na złożenie odpowiedzi na pozew – 14 dni mijało 6 stycznia (Trzech Króli), zatem termin końcowy to sobota 7 stycznia (czyli pierwszy dzień roboczy po święcie). Realnie musimy wysłać jednak 5 stycznia, bo sobota to sobota i się nie pracuje.

A w styczniu prezent – ustawodawca przesunął nam termin do poniedziałku 9 stycznia. Jak to się stało?

Do tej pory mogło się zdarzyć tak, że termin upływał w sobotę. Sobota wg prawa cywilnego nie była traktowana jak święto, czyli termin mógł „wyjść” w sobotę. Ciekawe, że w postępowaniu sądowoadministracyjnym już od dawna jest inaczej.

Ale na szczęście 1 stycznia 2017 r. zmieniono art. 115 K.c. i wprowadzono nowe zasady „przesunięcia” końca terminu do dokonania czynności. Teraz wygląda on tak:

„Art. 115. Jeżeli koniec terminu do wykonania czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy lub na sobotę, termin upływa następnego dnia, który nie jest dniem wolnym od pracy ani sobotą.”

Dzięki tej zmianie koniec terminu przypadającego w sobotę również powoduje „przesunięcie” terminu na najbliższy dzień roboczy – poniedziałek (ponieważ niedziela jest dniem ustawowo wolnym od pracy).

Zmiana ta ma zastosowanie nie tylko do pism procesowych, ale również do wielu innych rzeczy, np. terminu spełnienia świadczenia oraz związanej z tym kwestii ewentualnego naliczania odsetek za opóźnienie.

Wierzyciele powinni więc zwrócić szczególną uwagę na terminy zapłaty świadczenia przez dłużnika.

Co ważne – nowe brzmienie art. 115 K.c. ma zastosowanie także wobec terminów, których bieg jeszcze nie upłynął przed 1 stycznia 2017 r. Dlatego właśnie w naszej sprawie doszło do przesunięcia terminu na poniedziałek. Tutaj prawo zadziałało wstecz.

Co jeszcze daje ta zmiana? Przede wszystkim – spokojny weekend np. nad morzem:)

W końcu. Po prawie sześciu latach czekania dochodzenie wierzytelności na terenie Unii Europejskiej nareszcie będzie łatwiejsze. Lada moment zacznie bowiem funkcjonować europejski nakaz zabezpieczenia na rachunku bankowym.

Już od 18 stycznia 2017 r. stosowane będzie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 655/2014 z dnia 15 maja 2014 r. ustanawiające procedurę europejskiego nakazu zabezpieczenia na rachunku bankowym w celu ułatwienia transgranicznego dochodzenia wierzytelności w sprawach cywilnych i handlowych. O co chodzi? Bardzo dobrze wyjaśnia to już art. 1 ust. 1 tego rozporządzenia:

1. Niniejsze rozporządzenie ustanawia unijne postępowanie umożliwiające wierzycielowi uzyskanie europejskiego nakazu zabezpieczenia na rachunku bankowym („nakaz zabezpieczenia” lub „nakaz”), który to nakaz ma nie dopuścić do tego, by późniejsze wykonanie roszczenia wierzyciela zostało narażone na szwank przez zbycie, przelanie lub wycofanie – do kwoty określonej w nakazie – środków przechowywanych przez dłużnika lub w jego imieniu na rachunku bankowym prowadzonym w jednym z państw członkowskich.

Na czym to będzie polegać? Otóż w postępowaniu zabezpieczającym możliwe będzie uzyskanie specjalnego nakazu, na podstawie którego pewna suma środków na rachunku bankowym dłużnika (prowadzonym w banku w innym kraju UE) zostanie „zamrożona”, do czasu aż dług nie zostanie spłacony. Nie oznacza to jednak, że kwota ta zostanie automatycznie przelana na nasze konto, jeżeli dłużnik opóźni się z zapłatą. Do tego potrzebne będzie nadal wszczęcie egzekucji w państwie wykonania nakazu. Ale plusem jest to, że dłużnik tą kwotą nie będzie mógł dysponować (chyba, że w celu spłaty zadłużenia).

Uzyskanie takiego nakazu będzie możliwe tylko w sprawach cywilnych i handlowych. Będzie to rozwiązanie alternatywne wobec środków zabezpieczających przewidzianych w prawie krajowym.

O nakaz zabezpieczenia będzie można wystąpić do sądu krajowego pod warunkiem, że sprawa główna również podlega właściwości sądów krajowych. Uzyskanie zabezpieczenia będzie możliwe zarówno po uzyskaniu przez wierzyciela orzeczenia, na mocy którego wymaga się od dłużnika zapłaty, jak też przed wszczęciem postępowania w sprawie głównej. Wniosek o wydanie nakazu zabezpieczenia na rachunku bankowym trzeba będzie złożyć na specjalnym formularzu.

Co warte podkreślenia – tak uzyskany nakaz zabezpieczenia jest uznawany w innych państwach członkowskich bez konieczności przeprowadzania jakiejkolwiek specjalnej procedury i jest wykonalny bez potrzeby stwierdzania jego wykonalności.

Zabezpieczenie dokonane na podstawie europejskiego nakazu może się znacznie przyczynić do wymuszenia na dłużniku spłaty zaległych należności. Bo co mu z pieniędzy, z których i tak nie może skorzystać? I tylko szkoda, że rozporządzenie nie ma zastosowania w Wielkiej Brytanii oraz Danii. No cóż, nie wszystko może być idealne….

Opłaty sądowe to bardzo ważna rzecz. Złożenie niektórych pism procesowych podlega przecież obowiązkowi uiszczenia odpowiedniej opłaty. Bez tego możesz zapomnieć chociażby o podstawowej rzeczy jaką jest wniesienie pozwu. Dlatego każdy, kto chce prowadzić proces przeciwko dłużnikowi, musi znać odpowiedź na pytanie: jak wnosić opłaty?

Jeszcze przez kilka dni opłaty sądowe można uiścić na 3 sposoby: bezgotówkowo (przelewem na właściwe konto sądu), gotówką (w kasie sądu) albo za pomocą znaków opłaty sądowej.

Ale 1 stycznia 2017 r. wchodzi jednak w życie nowe rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 21 marca 2016 r. w sprawie sposobu uiszczania opłat sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. poz. 408), które przewiduje kilka dużych zmian, zwłaszcza jeżeli chodzi o znaki opłaty sądowej. Rozporządzenie to jest jednym z wielu kroków ku elektronizacji postępowań sądowych.

Po 1 stycznia 2017 r. nadal pozostanie możliwość zapłaty opłat sądowych w kasie sądu oraz przelewem na rachunek sądowy. A co się zmieni?

Otóż funkcjonował będzie nowy sposób uiszczania opłat – mechanizm płatności elektronicznej. Od tej pory opłaty sądowe będzie można uiścić poprzez odpowiedni system teleinformatyczny Ministerstwa Sprawiedliwości obsługujący płatności. O tym jak to będzie wyglądać stanowi § 4 ust. 2 nowego rozporządzenia:

2. Uiszczenie opłaty sądowej w sposób określony w § 2 pkt 1 lit. b następuje w chwili przekazania do systemu teleinformatycznego Ministerstwa Sprawiedliwości obsługującego płatności potwierdzenia dokonania nieodwołalnego zainicjowania procedury wniesienia opłaty sądowej.

System płatności elektronicznej nie jest jeszcze uruchomiony, ale z założenia będzie to wyglądać na podobnych zasadach co PayU czy PayPal. Robimy przelew elektroniczny albo płacimy kartą, pieniądze są pobierane z naszego konta i od razu otrzymujemy potwierdzenie dokonania opłaty.

Takie rozwiązanie jest dużo wygodniejsze. Nie trzeba będzie czekać do następnej sesji pomiędzy bankami, aby otrzymać potwierdzenie przelewu. Robisz opłatę, w tej samej chwili masz potwierdzenie i możesz już składać pismo do sądu! Jedynym minusem korzystania z płatności elektronicznych będzie konieczność ponoszenia dodatkowych opłat z tytułu prowizji lub obsługi płatności za pomocą karty płatniczej.

Największa rewolucja czeka jednak znaki opłaty sądowej. Forma papierowa zostanie bowiem zlikwidowana, a od 1 stycznia 2017 r. znaki sądowe będą generowane elektronicznie. Będzie to wyglądało w ten sposób, że znaki trzeba będzie opłacić poprzez system teleinformatyczny, który następnie wygeneruje na znakach kod kreskowy i kod numeryczny składający się z 14 cyfr. Tak zakupione znaki będzie można wydrukować i dołączyć do odpowiedniego pisma.

Nowe rozporządzenie nie przewiduje ograniczenia kwotowego wysokości opłaty sądowej, jaka może zostać uiszczona znakami (do tej pory opłata uiszczana w znakach nie mogła przekroczyć 1500 zł). Ustalono natomiast limit 10 znaków opłaty sądowej, które można wykorzystać jednorazowo. Co ciekawe, możliwe będzie wygenerowanie znaków opłaty sądowej dokładnie o takim nominale, jaki poda się przy zakupie znaków. To znaczy, że możliwe będzie wygenerowanie np. znaku o wartości 100 zł, którego dotychczas nie było.

Znak w postaci elektronicznej będzie można kupić zarówno w kasie sądu, jak i przez stronę www.oplaty.ms.gov.pl. Strona na chwilę obecną jeszcze nie działa, ale zostanie w pełni uruchomiona 1 stycznia 2017 r.

Jeżeli ktoś ma zapas „starych” znaczków, to oczywiście będą one mogły być nadal wykorzystywane przy uiszczaniu opłat sądowych, jednak tylko do 30 czerwca 2018 r. Po tej dacie pożegnamy papierowe znaczki już na dobre. Może więc warto jest zakupić parę sztuk, póki jeszcze są dostępne?

znaki-oplaty-sadowej2

Dziękuję!

Prof. Andrzej Rzepliński (Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta)