Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji pojawił się przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności. Zakłada on m.in. wprowadzenie instytucji notarialnego nakazu zapłaty.  Będzie to, jak sama nazwa wskazuje, nakaz zapłaty wydany przez notariusza. Szczegółowe jego uregulowanie znajdzie się w ustawie prawo o notariacie. Jakie są wstępne założenia projektu tej instytucji?

Wniosek o wydanie notarialnego nakazu zapłaty będzie składany w formie pisemnej w kancelarii notariusza. W treści wniosku trzeba będzie wskazać między innymi oznaczenie osoby uprawnionej i zobowiązanej z nakazu zapłaty, wniosek o wydanie nakazu wraz z dokładnie określonym żądaniem oraz wskazanie okoliczności faktycznych. Do wniosku należy dołączyć załączniki, pełnomocnictwo, dowód uiszczenia taksy notarialnej oraz odpis wniosku.

Zgodnie z zaproponowanym brzmieniem przepisów, w treści notarialnego nakazu zapłaty notariusz nakaże osobie zobowiązanej, aby w ciągu dwóch tygodni od doręczenia nakazu zaspokoiła roszczenie w całości albo w tym terminie wniosła sprzeciw do notariusza. Wszystkie notarialne nakazy zapłaty podlegały będą wpisowi do internetowego rejestru notarialnych nakazów zapłaty. Pozwoli to na unikniecie wydania dwukrotnie notarialnego nakazu zapłaty w tej samej sprawie.

Doręczenie nakazu zapłaty obowiązanemu następuje osobiście przez notariusza lub pracowników jego kancelarii. Tym samym, obowiązanemu nie można doręczyć takiego nakazu przez operatora pocztowego. W przypadku gdy doręczenie nakazu osobie zobowiązanej nie jest możliwe, notariusz uchyli nakaz zapłaty. Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy osoba obowiązana odmówiła odebrania nakazu.

Notarialnemu nakazowi zapłaty klauzulę wykonalności będzie mógł nadać notariusz. Będzie musiał jednak być to inny notariusz niż ten, który wydał sam nakaz. W przypadku, gdy obowiązany nie zgadza się z treścią nakazu, będzie mógł złożyć sprzeciw w ciągu dwóch tygodni od jego otrzymania, do notariusza, który wydał nakaz. W takim przypadku nakaz zapłaty traci moc (w całości lub w części, w zależności od tego, jaka część została zaskarżona sprzeciwem). W takim przypadku notariusz przekaże sprawę do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania lub siedziby dłużnika.

Proponowane zmiany wydają się być ciekawe i mogą przyspieszyć uzyskiwanie nakazów zapłaty przez wierzycieli, co oczywiście będzie dla nich korzystne. Jednakże to szczegóły zadecydują o tym, jaka będzie popularność nowej instytucji. Już teraz widać kilka kwestii, które mogą mieć istotne znaczenie dla popularności wydawania nakazów zapłaty przez notariuszy. Przykładowo, kwestia doręczeń, która znacznie różni się od „zwykłych” nakazów zapłaty.

Oczywiście, czas pokaże, jak pracownicy kancelarii komorniczych będą sobie radzić z obowiązkiem doręczania nakazów zapłaty. Inną kwestią mającą duże znaczenie dla wierzyciela jest to, że w przypadku wniesienia sprzeciwu przez osobę obowiązaną, sprawa zostanie każdorazowo przekazana do sądu właściwego dla dłużnika– co czasem będzie oczywiście niekorzystne dla podmiotu, który dochodzi swoich roszczeń.

Pamiętać należy także o tym, że projekt na razie jest dopiero na etapie konsultacji i może ulec zmianie.

20160713_160153-01

Ilość analiz dotyczących skutków decyzji o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może przyprawić o zawrót głowy. Codziennie komentarze i do tego sprzeczne. Rzeczywistość zmienia się codziennie. Ale czy Brexit jakoś wpłynie na kwestie dochodzenia wierzytelności. Jakoś z pewnością wpłynie.

Prawie trzy lata temu opublikowałem tekst gościnny tekst dotyczący wykonania ETE w Wielkiej Brytanii. Od tamtej pory stan prawny uległ zmianie – niektóre tytuły podlegają bezpośredniemu wykonaniu na ternie GB. Czy to zostanie całkowicie zniweczone?

Nie sądzę, wg mnie powiązania pozostaną silne i będą oparte na umowach międzynarodowych. Jedna z nich zapewne będzie dotyczyć wykonywania orzeczeń brytyjskich sądów na terenie UE oraz unijnych wyroków na Wyspach. Za wcześnie jednak, by cokolwiek przesądzać.

Ale mam taką refleksję związaną z zapowiedziami masowych powrotów Polaków do kraju: nie można wykluczyć, że wrócą również dłużnicy. Osoby, które z różnych powodów nie regulowały swoich długów.

Jeżeli zatem w przeszłości prowadziłeś bezskutecznie egzekucję w Polsce, ale dłużnik był w Londynie i nie mogłeś lub nie chciałeś tam go poszukiwać, wyciągnij z szuflady swój tytuł wykonawczy. Wynikające z niego roszczenia przedawniają się po 10 latach od bezskutecznej egzekucji. Może zatem dobrze zrobiłeś, że nie wyrzuciłeś wyroku czy nakazu?

Za jakiś czas przekonamy się, czy exodus Polaków faktycznie nastąpi. Mam jednak nadzieję, że tak naprawdę niewiele się zmieni. I żeby to sprawdzić postanowiłem tegoroczny urlop spędzić w … Londynie 🙂

Ostatnio byłem tam w maju 2011 r. Od tamtej pory zmieniło się zapewne wiele…

Gwardziści w drodze do Backingham Palace Gwardziści w drodze do Backingham Palace

Być może słyszałeś już o tym, że 1 lipca 2016 r. wejdzie w życie nowelizacja Prawa bankowego oraz ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, która wprowadza nowe rozwiązanie w postaci utworzenia Centralnej informacji o rachunkach. Została ona wprowadzona generalnie w celu uregulowania kwestii tzw. „rachunków uśpionych”. Ale okazuje się, że rozwiązanie to może też stać się dużym ułatwieniem przy dochodzeniu wierzytelności.

W systemie tym znajdą się bowiem informacje pochodzące ze wszystkich banków oraz SKOKów. Będą one miały obowiązek prowadzenia Centralnej informacji (nowy art. 92bb). Jeżeli więc ktoś posiada rachunki w kilku instytucjach, Centralna informacja pozwoli na zebranie danych o tych kontach i przekazanie zbiorczej informacji osobie do tego uprawnionej. W zbiorczej informacji wskazane będą wszystkie rachunki bankowe oraz rachunki prowadzone w SKOK posiadacza, z wyszczególnieniem konkretnych podmiotów prowadzących rachunki, a także numery tych rachunków.

I tu pojawia się najważniejsze pytanie – jak na wprowadzeniu Centralnej informacji może zyskać wierzyciel?

Całe szczęście, w tym przypadku rozwiązanie przyjęte przez ustawodawcę wydaje się proste. Do Prawa bankowego zostanie bowiem dodany art. 105b:

„Art. 105b. Podmioty, o których mowa w art. 105 ust. 1 pkt 2 lit. a-h, k-ł, p, s, t oraz v, w granicach uprawnień wynikających z tych przepisów (…), są uprawnione do uzyskania zbiorczej informacji, o której mowa w art. 92ba ust. 1, w dowolnym banku.”

W kręgu podmiotów uprawnionych do uzyskania informacji o rachunkach znajdzie się również komornik sądowy (art. 105 ust. 1 pkt 2 lit. ł). Oznacza to, że dla celów prawidłowego prowadzenia postępowania egzekucyjnego lub zabezpieczającego będzie mógł on wystąpić do dowolnego banku o udzielenie zbiorczej informacji o rachunkach (bankowych i tych prowadzonych przez SKOKi) wskazanej osoby. Analogicznie rozwiązanie przyjęto także w ustawie o SKOK (art. 9fa tej ustawy).

Wierzyciel będzie więc mógł złożyć do komornika odpowiedni wniosek o zwrócenie się do banku lub SKOK celem uzyskania zbiorczej informacji, o której mowa w art. 92ba ust. 1 Prawa bankowego, a dotyczącej rachunków dłużnika.

Co prawda istnieje już system OGNIVO (o którym pisałem w czasie kiedy system ten dopiero się rozwijał). System ten nie jest jednak obligatoryjny i nadal niektóre banki z niego nie korzystają. Na próżno szukać tam również SKOKów. Ponadto, nie pozwala on określić konkretnych numerów rachunków dłużnika. Za jego pomocą można jedynie ustalić czy dłużnik posiada w danym banku rachunek (o czym pisałem tutaj).

W tym zakresie Centralna informacja będzie miała znaczną przewagę, ponieważ będzie systemem obowiązkowym, a poza bankami będzie obejmowała również SKOKi. W mojej ocenie wprowadzenie Centralnej informacji może nawet spowodować nawet wycofanie systemu OGNIVO z użytku.

Na pewno przetestuję tę nową możliwość i dam znać jak to wychodzi w praktyce. Mam dużą nadzieję, że tym razem nie wyjdzie „jak zwykle”…

20160604_173424

Jakiś czas temu pisałem o tym, że warto w umowach zawieranych z kontrahentami wskazywać, jaki sąd (w jakiej miejscowości) będzie właściwy do rozpoznania sporu, wynikłego w związku z wykonaniem umowy.

Generalnie rzecz ujmując, umowne określenie właściwości sądu może być korzystne dla wierzyciela. Oczywiście, w procesie negocjacji umów każda ze stron dąży do tego, aby wybrać sąd, który będzie dla niej najdogodniejszy. Interesy stron mogą być w tym przypadku sprzeczne i nie zawsze udaje się osiągnąć kompromis. Co w takiej sytuacji zrobić?

Jeśli nie możesz uzyskać zgody drugiej strony na wybór w umowie „swojego” sądu, lepszym rozwiązaniem będzie w ogóle brak zapisów o sądzie. W takim przypadku zastosowanie znajdą reguły ogólne, zawarte w Kodeksie postępowania cywilnego. Tym samym możliwe będzie np. pozwanie dłużnika przed sąd właściwy dla miejsca spełnienia świadczenia pieniężnego, o czym szerzej pisałem jakiś czas temu. Właściwy będzie zatem Twój sąd.

Alternatywnym rozwiązaniem jest również wprowadzenie do umowy klauzuli, która godzi interesy obu stron. Dopuszczalne jest bowiem np. przewidzenie, że np. sądem, przed którym ma toczyć się sprawa będzie sąd właściwy dla powoda. Tym samym, to powód (nieważne, która ze stron nim jest) będzie tą „uprzywilejowaną” stroną. Jak pozywasz o zapłatę (najczęstszy przypadek) to u siebie.

I pamiętaj o tym, aby w pozwie wyjaśnić sądowi w kilku słowach, dlaczego zdecydowałeś się na taki a nie inny sąd, np. wskazując mu odpowiedni przepis prawa albo postanowienie umowne. Zmniejszy to również ryzyko złożenia przez pozwanego zarzutu braku sądu. Niekiedy bowiem sąd nie przekaże z urzędu sprawy zgodnie z właściwością (np. wskazaną w umowie), a zrobi to jedynie na zarzut pozwanego.  Znajdzie bowiem zastosowanie przepis art. 202 K.p.c., który stanowi, że:

Niewłaściwość sądu dającą się usunąć za pomocą umowy stron sąd bierze pod rozwagę tylko na zarzut pozwanego, zgłoszony i należycie uzasadniony przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy. Sąd nie bada z urzędu tej niewłaściwości również przed doręczeniem pozwu. Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, okoliczności, które uzasadniają odrzucenie pozwu, jak również niewłaściwy tryb postępowania, brak należytego umocowania pełnomocnika, brak zdolności procesowej pozwanego, brak w składzie jego organów lub niedziałanie jego przedstawiciela ustawowego sąd bierze pod rozwagę z urzędu w każdym stanie sprawy.

Innymi słowy, taką niewłaściwość, którą da się usunąć za pomocą umowy stron sąd weźmie pod uwagę, tylko jeśli druga strona zgłosi w tym zakresie odpowiedni zarzut. Lepiej więc uprzedzić ewentualny krok pozwanego i wyjaśnić już w pozwie dlaczego zdecydowaliśmy się na wytoczenie powództwa przed taki a nie inny sąd.

20160618_161552

Wczoraj z Faktach TVN zapowiedź nowej ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Wchodzę do Internetu. Cytat ze strony Pani Premier:

„Działania komorników muszą rozwiązywać problemy, a nie prowadzić do tragedii ludzkich – przekonywała w poniedziałek premier Beata Szydło”.

Mnie nie przekonała.

Dlaczego?

Dlatego, że medialne sprawy (jak zabrany ciągnik czy samochód) to patologia stanowiąca promil całych działań egzekucyjnych.

Wiem, że dużą większą krzywdę robią dłużnicy, lekceważący wierzycieli, niż źli komornicy. Patologie trzeba eliminować, a nie pod ich pozorem demolować system.

Czemu nikt nie rozczula się nad losami pracowników zakładów upadłych z powodu zatorów płatniczych? Rodzin, które lądowały na bruku, bo dłużnik postanowił uciec do Anglii?

Na lekturę konkretnych rozwiązań przyjdzie jeszcze czas, ale tak na gorąco:

„komornik, którego działania wywołają uzasadniony protest, zostanie natychmiast zawieszony”.

„sądom rejonowym, które na miejscu, bez konieczności odwoływania się do Ministra Sprawiedliwości, będą miały obowiązek – w przypadku uzasadnionych skarg – wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciw nierzetelnemu komornikowi. Jeśli sędzia tego zaniecha, sam narazi się na dyscyplinarne konsekwencje.”

No to już widzę setki skarg, paraliż egzekucji do czasu rozpoznania skargi. Bo kto będzie ryzykował?

„komornicy mają działać osobiście”.

Czyli nastąpi wybitne przyspieszenie postępowań. Ciekawe, kiedy radcom prawnym zakażą wysyłać aplikantów na rozprawy?

A kiedy ktoś w końcu przygotuje przepisy zapobiegające nadużyciom przez dłużników? Co z przewlekłością postępowania?

Pani Premier, ma Pani rację mówiąc „Obywatele muszą czuć się bezpiecznie w swoim państwie i muszą wiedzieć, że państwo będzie zawsze stało po ich stronie”.

Ale czemu to mają być dłużnicy?

No cóż, zawsze w tej intencji można udać się na jakąś pielgrzymkę (ja ostatnio odwiedziłem Wilno, polecam).

20160528_174324

Jakiś czas temu wspominałem o Portalach Informacyjnych Sądów Apelacyjnych. Rozwiązanie to działa, jest bardzo wygodne. Mam konta w kilkunastu sądach w czterech apelacjach (Gdańsk, Poznań, Warszawa i łódź), gdzie działam najczęściej i jestem bardzo zadowolony z tej funkcjonalności.

Żałowałem tylko, że nie ma podobnego dostępu do akt spraw komorniczych, a na tym zależy najbardziej moim klientom od dochodzenia wierzytelności, którzy są jednocześnie Czytelnikami bloga.

I wczoraj to się zmieniło. Otóż jeden z toruńskich komorników, z którym stale współpracuję – dr Tomasz Sobecki – poinformował mnie, że właśnie uzyskał prawo do testowania nowego narzędzia – Monitor Postępowania Egzekucyjnego. I zaprosił mnie do założenia konta numer 1.

Ten Monitor to program sprzężony z programem kancelarii komorniczej, dzięki któremu mam wgląd do prowadzonych przez komornika spraw, w których jestem pełnomocnikiem wierzyciela. I mogę dzięki temu przeglądać dokumenty spraw egzekucyjnych. Widzę co wyszło od komornika, jakie są wpłaty, jaka korespondencja przychodzi.

Np. w programie widzę wyniki zapytań w CEPIK. Widzę, czy zapytanie o OGNIVO dało rezultat. Wiem, co odpisał ZUS czy Urząd Skarbowy. Tam są po prostu pliki PDF które mogę pobrać. Wiem także, jakie ustalenia poczynił komornik w sprawie majątku.

Oczywiście, program nie jest doskonały, ma swoje mankamenty. Ale tak jak napisałem wcześniej – to jest faza testów.

Najważniejsze jest jednak to, że informatyzacja wymiaru sprawiedliwości dotarła także do komorników. I oby tak dalej!

portal komorników

Kilka dni temu kraj obiegła wiadomość o zajęciu przez komornika sądowego środków, które otrzymała matka szóstki dzieci w związku z przysługiwaniem jej prawa do pomocy finansowej od państwa, wynikającej z obowiązywania programu 500+. Z uwagi na to, że w mediach pojawiły się głównie nacechowane emocjami przekazy, postanowiłem zaprezentować sprawę z nieco innego punktu widzenia. Chciałbym przedstawić, jak sytuacja wygląda w kontekście obowiązujących przepisów prawa, a także uprawnień i obowiązków komornika, działającego na wniosek wierzyciela.

Dlaczego tak się stało? W założeniu ustawodawcy kwoty pochodzące z programu 500+ nie miały podlegać egzekucji komorniczej. Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci z dniem 1 kwietnia 2016 r. zmieniła treść przepisu art. 833 K.p.c. § 6 na następującą (nowe brzmienie wyróżniłem):

Nie podlegają egzekucji świadczenia alimentacyjne, świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, świadczenia rodzinne, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe, dla sierot zupełnych, zasiłki dla opiekunów, świadczenia z pomocy społecznej, świadczenia integracyjne oraz świadczenie wychowawcze.

Jak wynika z opisu sprawy, komornik sądowy zajął rachunek bankowy dłużniczki jesienią 2015 r. Zajęcie rachunku bankowego polega na przesłaniu stosownej informacji do banku prowadzącego rachunek (reguluje to przepis art. 889 § 1 pkt 1 K.p.c.) i oznacza, że wszystkie środki finansowe, które znajdują się na tym rachunku, zostaną przekazane komornikowi (poza kwotą wolną od zajęcia), który następnie zaspokoi roszczenie wierzyciela.

W kwietniu 2016 r. dłużniczka złożyła wniosek o przyznanie jej świadczenia wychowawczego 500+ na szóstkę wychowywanych przez nią dzieci. W treści wniosku wskazała, że środki mają być przekazywane na rachunek bankowy- ten sam, który zajął komornik.

W związku z tym, gdy środki z programu 500+ wpłynęły na konto dłużniczki, bank po prostu przekazał je komornikowi. Komornik nie ma wglądu do historii rachunku bankowego dłużnika- nie wie więc, skąd pochodzą przekazane mu środki. Taką wiedzę ma jedynie bank. Faktu przekazania komornikowi pieniędzy nie zmienił nawet tytuł przelewu, z którego wynikało, że środki pochodzą z programu 500+. Oczywiście, komornik nie ma również informacji o tym, jaki był tytuł tego przelewu. On widzi jedynie kwotę, którą przekazuje mu bank. Dlatego mówi się, że środki pieniężne na rachunku bankowym „tracą tożsamość”. Należy przy tym pamiętać, że komornik dokonuje zajęcia rachunku bankowego dłużnika na wniosek wierzyciela. Żaden z tych podmiotów nie ma jednak jakiejkolwiek wiedzy jakie kwoty pieniędzy się na tym rachunku znajdują (lub znajdą w przyszłości).

Podobny problem pojawił się kilka lat temu i dotyczył dopłat dla rolników (pisałem o tym tutaj). Wtedy, po jakimś czasie, udało się rozwiązać tę kwestię. Obecnie środki stanowiące dopłaty dla rolników nie są przekazywane przez banki komornikom, nawet gdy znajdą się na zajętym rachunku bankowym. Można podejrzewać, że niedługo podobne rozwiązania zostaną wprowadzone w odniesieniu do kwot wypłacanych w związku z istnieniem programu 500+. Do tego czasu wg mnie komornik działa poprawnie i jeżeli zrezygnuje z zajmowania rachunków to sam narazi się na odpowiedzialność.

W tej sprawie kilkukrotnie wypowiadała się także Krajowa Rada Komornicza- warto zapoznać się również z ich stanowiskiem.

Miało być zatem dobrze a wyszło jak zwykle.

 blog zdjecie

 

Pisałem już zaletach weksla przy dochodzeniu należności. Dzisiejszy wpis chcę poświęcić temu, jak wygląda to w przypadku kiedy dysponujemy czekiem.

Czeki to nieco zapomniana instytucja, ale nadal jeszcze funkcjonują w obrocie prawnym jako swego rodzaju środek zapłaty. Ostatnio nawet ogłoszono tekst jednolity powyższej ustawy (tak jakby nie było innych ważnych rzeczy do publikowania). Okazuje się jednak, że mimo upływu lat korzyści płynące z czeku dla wierzycieli są całkiem spore.

W momencie „zapłaty” czekiem jego wystawca tak naprawdę nie płaci, a zobowiązuje bank do zapłaty. Posiadacz czeku może wtedy udać się do odpowiedniego banku i „wypłacić” pieniądze z konta bankowego wystawcy czeku. Uprawnienie to na podstawie art. 29 Prawa czekowego działa jedynie przez 10 dni od daty wystawienia czeku.

Art. 29. Czek, wystawiony i płatny w tym samym kraju, powinien być przedstawiony do zapłaty w ciągu dni dziesięciu.

Termin ten dotyczy czeków wystawionych i płatnych w Polsce. Do czeków wystawionych w krajach europejskich oraz tych „położonych nad Morzem Śródziemnym”, a płatnych w Polsce lub na odwrót, termin ten wynosi 20 dni.

Po upływie wskazanych terminów wystawca czeku może go odwołać. Ale spokojnie – nie oznacza to utraty prawa do dochodzenia roszczeń. „Odwołanie czeku” nie odnosi się do samego istnienia czeku, tylko do zawartego w czeku polecenia zapłaty. Oznacza to, że bank może wtedy odmówić wypłaty pieniędzy, ale zobowiązanie wystawcy czeku trwa nadal. I jak wystawca nie zapłaci, to można go pozwać.

Tak jak w przypadku weksla, sprawa podlega rozpoznaniu w postępowaniu nakazowym (art. 485 § 2 kpc).

Art. 485 § 2. Sąd wydaje również nakaz zapłaty przeciwko zobowiązanemu z (…) czeku, których prawdziwość i treść nie nasuwają wątpliwości.

W treści pozwu wystarczy więc powołać się na czek i wnieść o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Opłata od pozwu, jak to w postępowaniu nakazowym, wynosi tylko 1/4 opłaty podstawowej.

Analogicznie jak w przypadku nakazu zapłaty z weksla, nakaz zapłaty wydany na podstawie czeku stanowi tytuł zabezpieczający, a po upływie terminu do zaspokojenia roszczenia staje się natychmiast wykonalny. Możesz więc wystąpić o nadanie mu klauzuli wykonalności nawet jeśli nie stał się on prawomocny. Z czym to się dokładniej wiąże pisałem już we wspomnianym na wstępie wpisie oraz tutaj.

Jak widzisz, czek daje takie same możliwości jak weksel, jeżeli chodzi o dochodzenie swoich wierzytelności, a przy tym jest o wiele prostszy w użyciu. Może więc warto zastanowić się nad działaniami, które sprawią, że Twoi kontrahenci, zamiast prosić o wystawienie faktury na przelew, po prostu zaczną wystawiać czeki? Bo przecież każdy posiada rachunek w banku.

Ciekawe co o czekach sądzą specjaliści od weksli.

dokument

Zdecydowana większość dłużników posiada majątek, ale stara się go skrzętnie ukrywać przed wierzycielami. Podejmując przemyślane, ale kreatywne i często niestandardowe działania, znajdujemy czasami sposób na skuteczne wyegzekwowanie długu. Ale nie zawsze.

Trafiłeś na dłużnika, który naprawdę nie ma nic? Z pustego przecież i Salomon nie naleje. Takiej wierzytelności nikt nawet nie będzie chciał kupić. W takim wypadku pozostaje już tylko jedna ze strategii teorii mikroekonomii – tj. minimalizacja strat. Jedną z instytucji, z której może skorzystać przedsiębiorca posiadający takiego dłużnika jest tzw. ulga na złe długi.

Na czym co do zasady polega ta ulga pisałem Ci już wcześniej. Od tego czasu mieliśmy jednak kilka zmian w przepisach regulujących ulgę na złe długi. Ostatnia nowelizacja dotycząca możliwości korekty podatku w odniesieniu do nieściągalnych wierzytelności weszła w życie w dwóch etapach: część dn. 1.07.2015 r., a część dn. 1.01.2016 r.

Lipcowa zmiana przepisów, poprzez uchylenie ust. 7  art. 89a Ustawy o VAT, umożliwiła wierzycielom korzystanie z ulgi na złe długi nawet pomimo istnienia powiązań z dłużnikiem o charakterze rodzinnym, czy kapitałowym, itp.

Zmiana ze stycznia 2016 r. związana jest natomiast z wprowadzeniem do systemu prawa tzw. postępowania restrukturyzacyjnego (obok upadłości i likwidacji). Nie możesz więc stosować ulgi za złe długi w stosunku do dłużnika, który czy to w dniu dostawy/sprzedaży, jak i w dniu poprzedzającym dzień złożenia korekty, znajduje się w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego.

Nieściągalność wierzytelności uważa się za uprawdopodobnioną, w przypadku gdy dług nie został uregulowany lub zbyty w jakiejkolwiek formie w ciągu 150 dni od dnia upływu terminu płatności określonego w umowie lub na fakturze. Jeśli więc jesteś w stanie uprawdopodobnić, że wierzytelność jest nieściągalna to jakie jeszcze warunki muszą być dodatkowo spełnione, aby skorygować podstawę opodatkowania oraz podatek należny z tytułu dostawy towarów lub świadczenia usług na rzecz takiego dłużnika?

Po pierwsze musisz być zarejestrowany jako czynny podatnik VAT.

Po drugie, dostawa towaru lub świadczenie usług na terenie kraju jest dokonana na rzecz podatnika (dłużnika), który:

– jest zarejestrowanego jako podatnik VAT czynny,

– nie jest w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub w toku likwidacji.

Warunki te muszą być spełnione również w dniu poprzedzającym dzień złożenia deklaracji podatkowej, w której dokonuje się korekty podatku należnego.

Ponadto od daty wystawienia faktury VAT dokumentującej taką wierzytelność nie może upłynąć okres 2 lat, licząc od końca roku, w którym została wystawiona.

Korekta może nastąpić w rozliczeniu za okres, w którym nieściągalność wierzytelności uznaje się za uprawdopodobnioną, pod warunkiem że do dnia złożenia przez wierzyciela deklaracji podatkowej za ten okres wierzytelność nie została uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie.

Ponadto, w przypadku nieuregulowania należności przez dłużnika w terminie 150 dni, również on jest zobowiązany do korekty deklaracji. Warto wtedy nierzetelnemu dłużnikowi przypomnieć o tym, że skoro nie dokonał płatności w ww. terminie powstają w tym zakresie nowe zobowiązania wobec urzędu skarbowego.

Pamiętaj, że nie musisz ograniczać się tylko do korekty VAT – zgodnie z Ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawą o podatku dochodowym od osób prawnych, możliwe jest też uznanie nieściągalnych wierzytelności za koszt uzyskania przychodu w przypadku gdy nieściągalność wierzytelności została uprawdopodobniona poprzez np. postanowienie komornika o bezskuteczności egzekucji lub innymi dokumentami. W tym zakresie możliwe jest uznanie za nieściągalną wierzytelności w kwocie brutto (wyrok NSA z 16.02.2016 r., II FSK 421/14).

Warto zatem zastanowić się, czy brak zapłaty nie pozwoli chociaż na odzyskanie podatków.

1003487_3290090826900_483165571_n

Czy przy orzekaniu o zakazie działalności istotna jest kwestia winy i skutków działań? Chodzi mianowicie o to, czy aby orzec zakaz działalności przeciwko jakiejś osobie, konieczne jest wykazanie tylko, że nie zgłosiła w odpowiednim czasie wniosku o ogłoszenie upadłości, czy także tego, jaki jest jej stopień winy oraz jakie są skutki podejmowanych przez nią działań. Dotyczy to w szczególności obniżenia wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa upadłego oraz rozmiaru pokrzywdzenia wierzycieli.

Innymi słowy, konieczne jest odpowiedzenie na pytanie, czy wina oraz skutki działań są przesłanką dotyczącą orzeczenia samego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej czy jedynie mają wpływ na wysokość takiego zakazu.

Na pytanie takie odpowiedział Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 29 listopada 2013 r., sygn. akt I CSK 178/13, w którym wskazał tak:

Obniżenie wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa i rozmiar pokrzywdzenia wierzycieli stanowią z mocy art. 373 ust. 2 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1112 ze zm.) materialnoprawne przesłanki orzeczenia zakazu przewidzianego w art. 373 ust. 1 ustawy, a nie tylko określenia jego czasowego rozmiaru.

Orzeczenie to wydane zostało w starym stanie prawnym, lecz zachowuje nadal swoją aktualność.

W konsekwencji stwierdzić trzeba, że aby orzec zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, trzeba wykazać także jakie są skutki działań osoby, wobec której ma zostać wydane orzeczenie oraz jaki jest jej stopień zawinienia w doprowadzeniu przedsiębiorstwa do złego stanu finansowego. Orzeczenie zakazu jest bowiem kwestią indywidualną i istotny jest tu element uznania sędziowskiego.

Na zdjęciu poniżej jest odwiedzony przez mnie niedawno Sąd Rejonowy Poznań- Stare Miasto w Poznaniu, gdzie reprezentuję wierzyciela w sprawie o zakaz działalności jego dłużnika. Jeden z ładniejszych sądów, w jakich byłem.

20160422_120345-01