Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

Rejestr Dłużników Niewypłacalnych nie miał nigdy dobrej prasy, wg mnie chyba niesłusznie. Ale teraz w zasadzie nie ma już o czym mówić – RDN właśnie dogorywa na naszych oczach. Ma go zastąpić inny rejestr – Centralny Rejestr Restrukturyzacji i Upadłości. O tym, jak przebiegnie likwidacja RDN, napisałem artykuł dla Pulsu Biznesu dostępny tutaj.

O tym nowym Rejestrze pisała też moja koleżanka doktor Karolina Rokicka-Murszewska:

Krajowy Rejestr Zadłużonych ponownie na blogu

Co warto podkreślić w kontekście zmian przepisów o RDN?

Wg mnie to, że teraz możesz umówić się z dłużnikiem na wykreślenie jego danych z RDN. Do tej pory nie było to możliwe, nawet po zapłacie zobowiązania. A teraz owszem, można to ująć np. w ugodzie czy jakimś innym porozumieniu dotyczącym spłaty zobowiązania (np. jak dług płaci osoba trzecia).

Być może jednak komuś mimo wszystko zależy, by w RDN nie figurować?

Cieszy mnie kierunek zmian, w jakim idą przepisy ustawy o KRS. Największe oczekiwania mam chyba wobec jawności dokumentów i dostępności do nich. Owej jawności ma służyć utworzenie tzw. repozytorium dokumentów finansowych, które istnieje od 15 marca 2018 r.

Repozytorium

Repozytorium – czyli zbiór – zostało wprowadzone na podstawie nowego art. 9a ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym.

  1. Dla każdego podmiotu obowiązanego do składania dokumentów finansowych do Rejestru prowadzi się w systemie teleinformatycznym repozytorium dokumentów finansowych.

  2. Do repozytorium dokumentów finansowych są składane dokumenty, o których mowa w art. 69 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości (Dz.U. z 2018 r. poz. 395 i 398).

  3. Każdy ma prawo przeglądania repozytorium dokumentów finansowych.

  4. Centralna Informacja bezpłatnie udostępnia dokumenty z repozytorium dokumentów finansowych za pośrednictwem ogólnodostępnych sieci teleinformatycznych.

Jakie zatem znajdą się tam dokumenty?

Będą to te podstawowe dokumenty, które co roku składane są w KRS po rozliczeniu poprzedniego roku obrotowego: roczne sprawozdanie finansowe, sprawozdanie z badania przez biegłego (jeżeli wymagane), odpis uchwały o zatwierdzeniu rocznego sprawozdania finansowego i podziale zysku lub pokryciu straty i sprawozdanie z działalności.

Dokumenty te dają nam wiele cennych danych i informacji o sytuacji finansowej spółki. Informacje te można wykorzystać np. w sprawie o zakaz działalności czy w sprawach o udzielenie zabezpieczenia roszczeń. Lista sytuacji, w których aktywny wierzyciel może skorzystać z takich dokumentów, jest naprawdę długa.

Diabeł tkwi w szczegółach

Napisałem na początku, że „kierunek” zmian jest dobry. Jednak szczegóły już takie fajne nie są. Największe zarzuty mam do sposobu, w jaki spółki będą musiały swoje sprawozdania złożyć. Otóż problem polega na tym, że można to zrobić tylko elektronicznie. Chodzi o to, żeby owe dokumenty (pliki w formacie PDF) też można było otrzymać elektronicznie.

O szczegółach i wadach tego rozwiązania pisała już moja koleżanka, mecenas Karolina Rokicka-Murszewska.

Sprawozdania finansowe. Komu nowe zasady podniosą ciśnienie?

Jestem właśnie na świeżo po zgłoszeniu pierwszych sprawozdań rocznych naszych klientów drogą elektroniczną. I muszę przyznać, że nie jest to wcale proste. Przeciwnie, jest trudne, ale głównie z powodu niejasności przepisów oraz braku powiązania treści ustawy z systemem składania dokumentów, dostępnym na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości.

Dlatego obawiam się, że zamiast składać dokumenty w jakiejkolwiek formie część spółek w ogóle przestanie je składać. Złożenie wniosku KRS Z-30 SPRAWOZDANIA FINANSOWE I INNE DOKUMENTY nie jest już możliwe, zaś złożenie wniosku przez Internet jest zbyt skomplikowane.

I w ten sposób nie będziemy mieli w ogóle dostępu do tych dokumentów. No chyba, że system zostanie poprawiony…

I mam nadzieję, że doczekam dnia, kiedy przy biurku, bez żadnych problemów, będę mógł zapoznać się z bilansem każdej polskiej spółki.

W konferencjach uczestniczę niezbyt często. Temat konferencji – albo prelegent – musi mnie naprawdę zainteresować. Czasami jednak jestem zapraszany na takie wydarzenia nie jako uczestnik, tylko jako prelegent. I właśnie taka konferencja odbędzie się 22 maja 2018 r. pod patronatem Pulsu Biznesu.  

Z Pulsem Biznesu nasza Kancelaria współpracuje od kilku już lat, jednak w tym roku po raz pierwszy w charakterze partnera merytorycznego. Nie, nie w zakresie windykacji, ale w drugim obszarze, gdzie jesteśmy specjalistami: inwestycje przesyłowe.

Otóż Puls Biznesu w dniach 12-13 kwietnia 2018 r. organizuje w Warszawie dużą imprezę pt. Inwestycje w zakresie sieci przesyłowych i dystrybucyjnych. Podczas tej konferencji dwa mi serdeczni koledzy – mec. Piotr Zamroch i mec. Iwo Fisz (także autorzy blogów prawniczych) wygłoszą prelekcje. Tutaj link do tego wydarzenia.

Mojej skromnej osobie Puls Biznesu zaproponował natomiast prelekcję na konferencji windykacyjnej 22 maja. Skupię się tam głównie na najnowszych zmianach w przepisach, które – wg mnie – nie sprzyjają wierzycielom. Jeżeli jesteś zainteresowany tym, co jeszcze będzie się działo na Konferencji – przeczytaj program:

Windykacja 2018 broszura

W praktyce często zdarza się nam sytuacja, że występujemy o dalszy, kolejny tytuł wykonawczy. Tak dzieje się najczęściej wówczas, gdy trzeba przeprowadzić egzekucję z nieruchomości dłużnika położonej poza rewirem komornika, który prowadzi sprawę. I taka sytuacja może wystąpić nawet kilka razy w jednej sprawie – nasz rekord to chyba 12 tytułów.

Reguluje to art. 793 kpc, który brzmi tak:

W razie potrzeby prowadzenia egzekucji na rzecz kilku osób lub przeciwko kilku osobom albo z kilku składowych części majątku tego samego dłużnika, sąd oprócz pierwszego tytułu wykonawczego może wydawać dalsze tytuły, oznaczając cel, do którego mają służyć, i ich liczbę porządkową.

Wskazana przez przepis sytuacja, że trzeba prowadzić egzekucję przeciwko kilku osobom występuje najczęściej przy dłużnikach solidarnych, np. dłużniku głównym i poręczycielu, którzy zostali pozwani z jednego weksla.

Wykazanie owej „potrzeby” polega zaś na tym, że muszę wskazać dlaczego chcę mieć kolejny tytuł. Muszę zatem wykazać, że ten „pierwotny” wykorzystałem już przy jednej egzekucji, a tymczasem dłużnik ma nieruchomość i potrzebuję do niej skierować egzekucję albo chociaż zamierzam wpisać hipotekę przymusową.

I sądy takie wnioski bez problemu uwzględniają. Wydają wówczas postanowienie o wydaniu dalszego tytułu, które doklejają do tytułu pierwotnego. I otrzymuję wówczas kilkustronicowy dokument.

Ale kilka dni temu zdziwiłem się, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu (który w sumie nie jest liderem w rankingach sprawnego postępowania) wpadł na doskonały w swojej prostocie pomysł. Otóż nakaz zapłaty i postanowienie o wydaniu dalszego tytułu wykonawczego wydrukował na jednej, bardzo zgrabnej karcie.

Można? Można!

Okazuje się, że przedsiębiorca będzie mógł (na razie) podawać email w pozwie. Zmiany te wynikają z tzw. Konstytucji biznesu. Ale czy rzeczywiście warto to zrobić? Mam wątpliwości. Nie zawsze opłaca się od razu odbierać korespondencję z sądu. A przy doręczeniach elektronicznych nie będzie można mieć nad tym kontroli. Szczegóły omawia Wojciech Jeliński na swoim blogu.

Dwa adresy przedsiębiorcy