W poprzednim wpisie informowałem Cię o zmianach w zakresie postępowania zabezpieczającego. Skupiłem się w nim na sposobie zabezpieczenia w postaci ustanowienia zakazu zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu i wprowadzeniu nieważności czynności prawnej dokonanej wbrew temu zakazowi.

W nawiązaniu do tej zmiany, znowelizowano również art. 7523 KPC. Do tej pory stanowił on, że wpisu w księdze wieczystej, prowadzonej dla spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, dokonuje się wyłącznie na odpowiedni wniosek uprawnionego. Teraz cały ten przepis brzmi tak:

Art. 7523. § 1. Postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia ustanawiające zakaz zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu stanowi podstawę wpisu w księdze wieczystej ostrzeżenia o zakazie zbywania tego prawa.
§ 2. Sąd, który wydał postanowienie, o którym mowa w § 1, przekazuje to postanowienie sądowi dokonującemu wpisu ostrzeżenia w księdze wieczystej. Wpisu dokonuje się z urzędu.

§ 3. Sąd, który dokonał wpisu ostrzeżenia w księdze wieczystej, doręcza postanowienie, o którym mowa w § 1, obowiązanemu i spółdzielni mieszkaniowej.

§ 4. Spółdzielnia mieszkaniowa ponosi odpowiedzialność za szkodę spowodowaną czynnościami zmierzającymi do zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mimo ustanowionego zakazu.

Jak sam widzisz, obecnie postanowienie sądu o udzieleniu zabezpieczenia w postaci ustanowienia zakazu zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu jest automatycznie przekazywane do sądu właściwego do dokonania wpisu do księgi wieczystej. W takim przypadku wpis jest dokonywany z urzędu – wierzyciel nie musi składać żadnych dodatkowych wniosków. Dopiero po dokonaniu wpisu w księdze wieczystej postanowienie doręczane jest dłużnikowi.

Jakie są korzyści?

Po pierwsze – przyspieszenie całej procedury. Sąd od razu po wydaniu postanowienia przekazuje je sądowi uprawnionemu do dokonania wpisu w księdze wieczystej. Wierzyciel nie musi się angażować w jakikolwiek sposób.

Po drugie – stanowi to całkowite zaskoczenie dla dłużnika, który o udzieleniu zabezpieczenia dowiaduje się już po dokonaniu wpisu w księdze wieczystej.

Po trzecie – wpis dokonywany z urzędu nie podlega żadnej opłacie.

Po czwarte – odpowiedzialność za szkodę wierzyciela poniesioną w wyniku czynności zmierzających do zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu pomimo ustanowionego zakazu, ponosi spółdzielnia mieszkaniowa.

Pamiętaj, że przepisy w nowym brzmieniu stosuje się do postępowań zabezpieczających wszczętych od 1 czerwca 2017 r.

Jeżeli więc wiesz, że dłużnik ma spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu – nie czekaj! Złóż pozew wraz z wnioskiem o udzielenie zabezpieczenia. Tym samym zabezpieczysz swoje roszczenie i będziesz mógł spokojnie jechać na urlop.

Ja właśnie tak robię.

W Dzień Dziecka weszła w życie ustawa o dość długim tytule: ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności. Można się spierać, czy na pewno są to tylko ułatwienia, ale z pewnością wprowadzono do kpc trzy duże i korzystne zmiany w postępowaniu zabezpieczającym. Aż dwie z nich dotyczą sposobu zabezpieczenia w postaci ustanowienia zakazu zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, które jest bardzo popularne w naszym kraju.

Dla tego prawa nie ma co prawda obowiązku założenia księgi wieczystej, ale taka księga wieczysta może być prowadzona. I właśnie takiej sytuacji dotyczy zmiana przepisów, czyli dodanie do kpc nowego przepisu ze skomplikowanym numerem: art. 7523a. Ważny jest jego paragraf 2, który brzmi:

Czynność prawna dokonana wbrew zakazowi zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu jest nieważna, jeżeli dokonano wpisu w księdze wieczystej ostrzeżenia o zakazie zbywania tego prawa.

I właśnie ta zmiana jest rewolucyjna. Wprowadza ona nieważność sprzedaży, darowizny czy zamiany dokonanej wbrew zakazowi zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu! Jedynym warunkiem jest uprzednie dokonanie stosownego wpisu w księdze wieczystej.

Poprawia to diametralnie sytuację wierzycieli. Do tej pory, pomimo uzyskania przez wierzyciela zabezpieczenia w postaci zakazu zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, dłużnicy zbywali to prawo na rzecz innych osób, a wierzyciel musiał składać skargę pauliańską. Postępowanie było długie i kosztowne. Teraz, jeżeli dłużnik tak postąpi, z mocy prawa będzie to czynność nieważna i nie będzie wywoływać żadnych skutków prawnych. To ważny sygnał dla dłużników, którzy wbrew zakazowi pozbywają się swojego majątku. Oby tak dalej.

Dwie kolejne zmiany omówię natomiast w następnym wpisie.

Polska wieś jest ponoć bardzo niezadowolona. Rok temu wszyscy emocjonowali się zmianami, jakie wprowadziła ustawa o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Na jej mocy, do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, został dodany nieszczęsny art. 2a, który określa kto może zostać nabywcą nieruchomości rolnej – co do zasady rolnik indywidualny. I to właśnie ten przepis wprowadził najwięcej zamieszania. O zmianach tych dużo pisał mój kolega Iwo Fisz na łamach swojego bloga warunki-zabudowy (m.in. tutaj). W efekcie zmian sprzedaż nieruchomości rolnych niemal zamarła.

Dlaczego temat mnie zainteresował?

Otóż zmiany te są również problematyczne w kontekście egzekucji z nieruchomości rolnej. Wymogi przewidziane tą ustawą dotyczą bowiem także tych osób, które mogą się stać nabywcami nieruchomości rolnej w wyniku prowadzonej egzekucji. A ma to kolosalne znaczenie dla wierzycieli.

Ostatnio tematem tym zajął się Sąd Najwyższy (sprawa III CZP 13/17) i w uchwale z dnia 18 maja 2017 r. stwierdził, że:

Do egzekucji z nieruchomości rolnej wszczętej przed dniem 30 kwietnia 2016 r. nie stosuje się ograniczeń w nabywaniu nieruchomości rolnych wynikających z art. 2a ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego.

Dzień 30 kwietnia 2016 r. to właśnie data wejście w życie zmian do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Jeżeli więc prowadzona jest egzekucja z nieruchomości rolnej, to dla oceny, czy potencjalny nabywca może w ogóle nabyć taką nieruchomość, pierwszorzędne znaczenie ma właśnie data wszczęcia egzekucji z nieruchomości rolnej.

Datą tą dla osób trzecich (czyli potencjalnych nabywców) jest dzień dokonania w księdze wieczystej wpisu o wszczęciu egzekucji. Dla dłużnika moment zajęcia nieruchomości określa się inaczej – jest to dzień doręczenia mu wezwania komornika do zapłaty długu pod rygorem przystąpienia do opisu i oszacowania nieruchomości.

Jak wynika z uchwały SN – jeżeli egzekucja z nieruchomości została wszczęta przed 30 kwietnia 2016 r., to wówczas nie stosuje się art. 2a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Nabywcą nieruchomości rolnej zostaje więc ta osoba, która wygra licytację, a następnie uzyska prawomocne postanowienie sądu o przysądzeniu własności. Czyli tak, jak w przypadku każdej innej nieruchomości.

Jeżeli zaś egzekucja z nieruchomości rolnej została wszczęta już po 30 kwietnia 2016 r., to nabywca takiej nieruchomości musi spełnić warunki przewidziane w art. 2a. Jak się domyślasz, stanowi to dość poważne ograniczenie tego sposobu egzekucji i przyczynia się do tego, że wszczęcie egzekucji z nieruchomości rolnych jest dla wierzycieli po prostu nieopłacalne.

Masz zamiar kupić ziemię rolną na licytacji? Dobry pomysł, ale sprawdź, kiedy zaczęła się egzekucja.

Email sprzed kilku dni:

Działając w imieniu Pani Barbary N… zam. Toruń ul. (…), uprzejmie informuję, iż dłużniczka Państwa Klienta, Pana Mariusza K… uiściła w dniu dzisiejszym całość zobowiązania wraz z opłatami i kosztami w Kancelarii Komorniczej Komornika Sądowego. Na potwierdzenie tego faktu przesyłam w załączeniu kopię kwitariusza komorniczego dot. sprawy Km ………/16. Wobec wykonania zobowiązania w całości i zadośćuczynieniu żądaniu wierzyciela zwracam się z uprzejmą prośbą o wycofanie skierowanego do Sądu Rejonowego w Toruniu I Wydział Cywilny wniosku o wyjawienie majątku sygn. akt I Co …./17. Odpadły bowiem podstawy faktyczne do przeprowadzenia czynności wyjawienia majątku zaplanowanej na dzień 10.05.2017 roku.

W tym przypadku groźba wyjawienia majątku zadziała. A co jest najgorsze dla dłużnika, który ma przed sobą wyjawienie majątku? Oczywiście wpisanie do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych na 10 lat. A to z kolei rodzi problemy w normalnej działalności – np. trudności z uzyskaniem kredytu.

Dlatego mimo niedoskonałości wyjawienia majątku, warto korzystać z tego narzędzia.

Wyjawienie majątku jest omówione w poradniku, który można pobrać po lewej stronie. Ale poradnik ten jest już nieaktualny, przepisy bowiem zmieniły się. Z tego powodu przygotowaliśmy nowy, aktualny poradnik. Jednak otrzymają go w pierwszej kolejności subskrybenci naszego biuletynu. Jeżeli więc jesteś zainteresowany wyjawieniem majątku, zapisz się na nasz newsletter.

Ps. Cofnąłem ten wniosek o wyjawienie majątku, ale dłużniczka musiała jeszcze zwrócić koszty tego postępowania.

Na blogu zakonczeniedzialalnosci.pl Karolina Rokicka, koleżanka z mojej kancelarii, regularnie porusza kwestie związane z funkcjonowaniem spółek kapitałowych i Krajowego Rejestru Sądowego. Czasem informacje o spółkach są przydatne również w toku dochodzenia roszczeń. Dotyczy to nie tylko samego postępowania egzekucyjnego, ale też możliwości zabezpieczenia roszczeń.

W ostatnim wpisie wspominałem, że problemem postępowania zabezpieczającego jest konieczność precyzyjnego wskazania tych składników majątku dłużnika, na których sąd ma ustanowić zabezpieczenie. Często bowiem wierzyciele nie wiedzą, jaki majątek ma dłużnik, bądź też ich informacje na ten temat są bardzo ograniczone.

W tym zakresie z pomocą przychodzi Krajowy Rejestr Sądowy. Wpisy dotyczące spółek z ograniczoną odpowiedzialnością zawierają bowiem (z małymi wyjątkami) informacje o osobach, które są właścicielami udziałów w danej spółce.  Jedną z takich osób może być właśnie Twój dłużnik. W dzisiejszych czasach nie musimy przeszukiwać danych dotyczących wszystkich spółek z o.o.- z reguły wystarczy wpisanie imienia i nazwiska dłużnika w przeglądarce internetowej, aby znaleźć informację, czy jest on wspólnikiem jakiejś spółki.

Dlaczego to takie łatwe? Bo w przeciwieństwie do informacji o nieruchomościach dłużnika, jego rachunkach bankowych albo samochodach – informacje o udziałach w spółkach są powszechnie dostępne i łatwo je odnaleźć. I nie podlegają ochronie jak dane osobowe.

W tym momencie (zakładając, że spełnione są pozostałe przesłanki do zabezpieczenia roszczenia) moglibyśmy już złożyć do sądu wniosek o zabezpieczenie naszego roszczenia pieniężnego poprzez zajęcie prawa majątkowego, jakim jest własność udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Przepis art. 747 pkt 1 K.p.c. stanowi bowiem, że:

Zabezpieczenie roszczeń pieniężnych następuje (…) przez zajęcie (…) innej wierzytelności lub innego prawa majątkowego,

Ale zanim to zrobimy, warto pokusić się o przejrzenie akt danej spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym. Spółki z o.o. obowiązane są bowiem do składania sprawozdań finansowych- raz w roku. W ich treści znajduje się dużo przydatnych informacji o tym, czy dana spółka wykazuje zyski czy ponosi straty, jaki jest jej majątek oraz czy wspólnikom wypłacane są dywidendy. Oczywiście, im lepsza sytuacja finansowa spółki, tym więcej warte są udziały w takiej spółce- a tym samym, tym lepiej ustanowić na nich zabezpieczenie Twoich roszczeń.

W sytuacji, gdy ustaliłeś już, że twój dłużnik (znajdujący się w złej sytuacji finansowej) posiada udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością a udziały w spółce przedstawiają znaczną wartość, nie pozostaje Ci już nic innego, jak tylko złożyć do sądu wniosek o udzielenie zabezpieczenia. 

Pamiętaj, że taki wniosek możesz złożyć przed złożeniem pozwu przeciwko dłużnikowi, wraz z pozwem, a także później – w toku procesu przeciwko dłużnikowi.

Nie ukrywam tego, że zaspokojenie z udziałów jest trudne. Są jednak spółki i dłużnicy, którzy nie chcą mieć zajęć wpisanych do KRS. A to już pole do dobrych rokowań.

Prowadzenie biznesu w Polsce wciąż nie należy do rzeczy łatwych. Ale są organizacje, które starają się w tym zakresie pomóc, np. Business Centre Club (którego jestem członkiem). BCC poprosiła swoich członków o przedstawienie propozycji zmiany lub usunięcia jednego przepisu w taki sposób, by ułatwić życie przedsiębiorcom.

Od razu do głowy przyszedł mi problem związany z zabezpieczeniem roszczeń na podstawie postanowienia sądu. Dla przypomnienia – w obecnym stanie prawnym są dwie drogi zabezpieczenia roszczeń, o czym pisałem tutaj.

Jedną z tych dróg jest złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd (najczęściej przed procesem). Problemem jest to, że wierzyciel zobowiązany jest do wskazania w takim wniosku konkretnego sposobu zabezpieczenia. Kwestię tę reguluje art. 736 § 1 KPC:

Art. 736 § 1. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien odpowiadać wymaganiom przepisanym dla pisma procesowego, a nadto zawierać:

1) wskazanie sposobu zabezpieczenia, a w sprawach o roszczenie pieniężne także wskazanie sumy zabezpieczenia;

2) uprawdopodobnienie okoliczności uzasadniających wniosek.

Co to oznacza w praktyce? Otóż wierzyciel musi znać lub poszukać majątek dłużnika, który ma być zabezpieczony i w sposób jak najbardziej szczegółowy wskazać go we wniosku o zabezpieczenie.

Dla przykładu – jesteś wierzycielem, który chce ustanowić hipotekę przymusową na nieruchomości dłużnika. Nie tylko musisz określić dokładne położenie tej nieruchomości, ale także sąd który prowadzi księgę wieczystą dla tej nieruchomości oraz przede wszystkim – numer tej księgi wieczystej.

Bardzo często informacje o majątku dłużnika są trudno dostępne i wierzyciel musi nieźle się nagimnastykować, aby je zdobyć. Sąd natomiast jest związany Twoim wnioskiem o zabezpieczenie. Jeżeli więc we wniosku nie wskażesz sposobu zabezpieczenia, bądź też nie zrobisz tego w sposób dostatecznie precyzyjny, sąd wezwie Cię do uzupełnienia braków formalnych pod rygorem zwrotu wniosku.

Na czym mogłyby polegać zmiany?

Uważam, że najlepszym rozwiązaniem problemu byłaby możliwość wnoszenia do sądu wniosku o zabezpieczenie bez konieczności wskazywania sposobu zabezpieczenia. Na podstawie tak wydanego postanowienia można byłoby zastosować każdy sposób zabezpieczenia roszczenia. Tak jest właśnie w przypadku nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Nakaz taki sam z siebie stanowi tytuł zabezpieczenia, a komornik może zacząć działać już od następnego dnia po otrzymaniu nakazu, stosując wszystkie sposoby zabezpieczenia.

Przepis ten mógłby zatem brzmieć tak:

Art. 736 § 1. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien odpowiadać wymaganiom przepisanym dla pisma procesowego, a nadto zawierać uprawdopodobnienie okoliczności uzasadniających wniosek.

Brzmi dobrze i rzeczywiście obecnie zabezpieczenie roszczeń na podstawie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym jest dużo lepszym rozwiązaniem niż działanie na podstawie postanowienia sądu o udzieleniu zabezpieczenia.

Zabezpieczenie roszczeń jest przydatnym i skutecznym narzędziem w rękach wierzyciela. Natomiast ustawodawca, utrudniając korzystanie z tej instytucji, zniechęca wierzycieli do tego rodzaju działań.

Dzięki temu prostemu zabiegowi mogłaby zwiększyć się liczba zabezpieczeń i wzrosnąć skuteczność egzekucji. Dlatego też zaproponowałem BCC powyższą zmianę.

Obecnie prawnicy masę czasu poświęcają na analizę nowych przepisów. A jest co analizować. Na blogu pisałem już o projekcie w ramach programu 100 zmian dla firm (w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności). A teraz chcę Cię poinformować, że ustawa ta została już uchwalona przez Sejm 9 marca 2017 r. i przekazana do Senatu.

Moją uwagę zwróciło nowe brzmienie art. 5051 pkt 1 K.p.c. Przepis ten reguluje w jakich sprawach stosuje się przepisy o postępowaniu uproszczonym. Obecnie brzmi on tak:

Art. 5051. Przepisy niniejszego działu stosuje się w następujących sprawach należących do właściwości sądów rejonowych:

1)  o roszczenia wynikające z umów, jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza dziesięciu tysięcy złotych, a w sprawach o roszczenia wynikające z rękojmi, gwarancji jakości lub z niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową sprzedaży konsumenckiej, jeżeli wartość przedmiotu umowy nie przekracza tej kwoty;

Jeżeli więc roszczenie wynika z umowy, a wartość przedmiotu sporu nie przekracza 10.000 zł, oznacza to, że pozew trzeba wnieść na urzędowym formularzu. A urzędowe formularze wcale nie są takie „uproszczone”, jak sugeruje to nazwa postępowania i często sprawiają kłopoty osobom, które nie mają doświadczenia w tym zakresie.

Ale do rzeczy – ustawa nowelizująca przewiduje zmianę progu wartości przedmiotu sporu, do którego zastosowanie będą miały przepisy o postępowaniu uproszczonym. Niestety, nie w tym kierunku, na który liczyłem. Nowe brzmienie art. 5051 pkt 1 KPC przewiduje bowiem zwiększenie progu kwotowego aż do 20.000 zł.

Jak wynika z uzasadnienia projektu celem ustawodawcy było ułatwienie przedsiębiorcom dochodzenia należności w tak zwanych „drobnych” sprawach. Czy jednak rzeczywiście zwiększenie progu w postępowaniu uproszczonym ułatwi proces dochodzenia wierzytelności?

W mojej ocenie – NIE. Dlaczego? Dwa powody.

Przede wszystkim postępowanie uproszczone nie ma korzystnego wpływu na długość postępowania. Bardzo często sprawy rozpoznawane w postępowaniu uproszczonym trwają dłużej niż sprawy rozpoznawane w trybie zwykłym. Wynika to z tego, że strony (zwłaszcza te niekorzystające z profesjonalnego pełnomocnika) częściej są wzywane do uzupełniania braków formalnych z uwagi na nieskładanie pism na formularzach lub dlatego, że formularze zostały źle wypełnione.

Ponadto, postępowanie uproszczone obarczone jest licznymi ograniczeniami, m.in. dowodowymi. Twierdzenia oraz dowody na ich poparcie muszą być bowiem zgłoszone we właściwym momencie. Spóźnione podanie twierdzeń lub dowodów oznacza, że sąd je pomija i nie bierze ich pod uwagę przy rozstrzygnięciu. Strona niekorzystająca z pomocy profesjonalnego pełnomocnika może więc przegrać sprawę, tylko dlatego, że nie załączy do pozwu wszystkich dowodów.

Wprawdzie zmiana ta powiększy krąg podmiotów uprawnionych do wytoczenia powództwa w „drobnych” sprawach, ale ani nie usprawni dochodzenia wierzytelności, ani też nie przyśpieszy postępowań. Często bowiem „uproszczenie” może tak naprawdę okazać się utrudnieniem.

Przeczytałem dzisiaj fajny tekst na bezprawnik.pl O tym jak ważny jest zawód komornika, ale też jak bardzo niedoceniany a nawet lekceważony.

Niestety, zapominamy, że bez sprawnego systemu egzekucji cały biznes będzie gorzej funkcjonował, a ludzie po prostu nie otrzymają swoich pieniędzy.

I tylko szkoda, że cały czas Krajowa Rada Komornicza nie ma pomysłu na przekonanie społeczeństwa, by zaczęło doceniać pracę komorników.

Ale może coś się zmieni? Oby, ale obawiam się, że zaufanie do organów państwa, zwłaszcza prawników, leci na łeb, na szyję…

Podzielam pogląd autora tekstu na bezprawnik.pl:

Skuteczny, ale sprawiedliwy system egzekucji jest zatem polskiej gospodarce i polskiemu społeczeństwu niezbędny. Miliardy złotych, jakie komornicy przekazują dzieciom czy przedsiębiorcom to ogromny zastrzyk środków finansowych, którego brak byłby bardzo dotkliwy.

Kilka dni temu w Warszawie odbyła się pierwsza edycja Targów Zarządzania Wierzytelnościami. Na zaproszenie organizatora – firmy B-Wise – w Targach uczestniczył mój aplikant – Wojciech Jeliński. Poniżej jego krótka relacja:

Formuła Targów składała się z dwóch wydarzeń. Właściwych „targów”, czyli stoisk firm windykacyjnych, wydawnictw prawniczych i innych podmiotów, których zakres działania przekłada się na usługi windykacyjne oraz konferencji, podczas której prelegenci prezentowali zagadnienia związane z procesem dochodzenia wierzytelności. Od razu przyznaję, że mnie – wciąż uczącego się aplikanta – bardziej zainteresowało to drugie.

W ramach konferencji omówione zostały przede wszystkim ostatnie zmiany w przepisach prawa skutkujące nowymi rozwiązaniami w postępowaniu egzekucyjnym, takimi jak komornicze wyjawienie majątku, elektroniczne licytacje ruchomości (które na chwilę obecną są niestety martwe) czy też brak obowiązku wskazywania przez wierzyciela składników majątku dłużnika i sposobów egzekucji.

Przedstawiono również projektowane zmiany w przepisach prawa. Największe zaangażowanie uczestników konferencji wywołał oczywiście temat projektowanych zmian w zakresie przedawnienia roszczeń, czyli badanie upływu przedawnienia z urzędu przez sąd. No cóż, to jest głównie problem dla tych, którzy dochodzą właśnie takich przedawnionych  roszczeń. Bo jeżeli jesteś osobą, która pilnuje swoich interesów to pilnujesz też terminów i wiesz, że nie należy zwlekać z wytoczeniem powództwa.

Na koniec konferencji odbyła się debata „Problemy wierzycieli i dłużników” i trzeba przyznać, że była to najciekawsza część wydarzenia. Uczestnicy prezentowali różne poglądy jeżeli chodzi o strategię dochodzenia roszczeń, a ogólna konkluzja jest taka, że wszystko zależy z jakim typem dłużnika mamy do czynienia. Bo są oczywiście dłużnicy, którzy popadli w kłopoty finansowe nie z własnej winy i z takimi ludźmi najlepiej rozwiązywać sprawy polubownie. Ale są również „dłużnicy zawodowi”, którzy żyją z tego, że pożyczają i nie oddają.

Uczestnicy konferencji zdawali sobie oczywiście sprawę z tego, jak wierzyciele są przedstawiani przez media i jaki ich obraz widnieje w społeczeństwie. To trochę kuriozalne, że w dzisiejszym świecie wierzyciel czuje się jakby robił coś złego próbując odzyskać swoje pieniądze. A przecież jedyne co robi, to dochodzi tego, co mu się w świetle prawa (i zwykłej logiki) należy.

Ale w gazecie lepiej przecież napisać, że „komornik zabrał” niż „komornik oddał”.

Dzisiaj, w porannej poczcie (godz. 9.35) taki email:

Rośnie skuteczność egzekucji komorniczej w Polsce

Z danych Krajowej Rady Komorniczej wynika, że w 2016 r. komornicy w Polsce wyegzekwowali na rzecz wierzycieli 8 mld 314 mln zł. Skuteczność kwotowa egzekucji sądowej w ubiegłym roku, w naszym kraju była na poziomie prawie 16%, co oznacza wzrost o 3,6 % r/r. To najlepszy wynik od czasu, kiedy prowadzone są pomiary tj. od 2009 r. Jednocześnie w ubiegłym roku do kancelarii komorniczych wpłynęło 4,5 mln spraw egzekucyjnych.

To dobrze, że rośnie. Szkoda tylko, że 16% (właściwie 15,84%) ma być powodem do dumy.

Bo to nadal jest marne 16%.

Przyczyn tej marności jest wiele, można o tym pisać i pisać a i tak wszystkiego się nie wyjaśni. Ale dzisiaj chciałbym przypomnieć o jednej, wg mnie bardzo ważnej, przyczynie niskiej skuteczności egzekucji – opieszałości wierzyciela.

Musicie pamiętać, że skuteczność komornika wynika w głównej mierze z tego, jak szybko uda mu się zająć majątek dłużnika. A szybkość działania komornika zależy od tego, jak szybko otrzyma od Ciebie tytuł.

Tymczasem wierzyciele tego nie rozumieją. Zwlekają z wytoczeniem powództwa, nie potrafią uzyskać nakazu nakazowego czy w ogóle lekceważą zabezpieczenie majątku. Składają byle jakie pozwy i potem myślą, że „jakoś to będzie”. I właśnie jest „jakoś”, a właściwie „bylejakość” – marne 16%.

Dlatego wg mnie do niskiej skuteczności egzekucji przyczyniają się ci, którym zależy na dużej skuteczności, czyli sami wierzyciele. I najlepszy nawet komornik nic nie wskóra w sytuacji, gdy uprzejmy wierzyciel pozwolił dłużnikowi na ukrycie majątku.

I nikt mnie nie przekona, że się mylę. No way.