Email sprzed kilku dni:

Działając w imieniu Pani Barbary N… zam. Toruń ul. (…), uprzejmie informuję, iż dłużniczka Państwa Klienta, Pana Mariusza K… uiściła w dniu dzisiejszym całość zobowiązania wraz z opłatami i kosztami w Kancelarii Komorniczej Komornika Sądowego. Na potwierdzenie tego faktu przesyłam w załączeniu kopię kwitariusza komorniczego dot. sprawy Km ………/16. Wobec wykonania zobowiązania w całości i zadośćuczynieniu żądaniu wierzyciela zwracam się z uprzejmą prośbą o wycofanie skierowanego do Sądu Rejonowego w Toruniu I Wydział Cywilny wniosku o wyjawienie majątku sygn. akt I Co …./17. Odpadły bowiem podstawy faktyczne do przeprowadzenia czynności wyjawienia majątku zaplanowanej na dzień 10.05.2017 roku.

W tym przypadku groźba wyjawienia majątku zadziała. A co jest najgorsze dla dłużnika, który ma przed sobą wyjawienie majątku? Oczywiście wpisanie do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych na 10 lat. A to z kolei rodzi problemy w normalnej działalności – np. trudności z uzyskaniem kredytu.

Dlatego mimo niedoskonałości wyjawienia majątku, warto korzystać z tego narzędzia.

Wyjawienie majątku jest omówione w poradniku, który można pobrać po lewej stronie. Ale poradnik ten jest już nieaktualny, przepisy bowiem zmieniły się. Z tego powodu przygotowaliśmy nowy, aktualny poradnik. Jednak otrzymają go w pierwszej kolejności subskrybenci naszego biuletynu. Jeżeli więc jesteś zainteresowany wyjawieniem majątku, zapisz się na nasz newsletter.

Ps. Cofnąłem ten wniosek o wyjawienie majątku, ale dłużniczka musiała jeszcze zwrócić koszty tego postępowania.

Na blogu zakonczeniedzialalnosci.pl Karolina Rokicka, koleżanka z mojej kancelarii, regularnie porusza kwestie związane z funkcjonowaniem spółek kapitałowych i Krajowego Rejestru Sądowego. Czasem informacje o spółkach są przydatne również w toku dochodzenia roszczeń. Dotyczy to nie tylko samego postępowania egzekucyjnego, ale też możliwości zabezpieczenia roszczeń.

W ostatnim wpisie wspominałem, że problemem postępowania zabezpieczającego jest konieczność precyzyjnego wskazania tych składników majątku dłużnika, na których sąd ma ustanowić zabezpieczenie. Często bowiem wierzyciele nie wiedzą, jaki majątek ma dłużnik, bądź też ich informacje na ten temat są bardzo ograniczone.

W tym zakresie z pomocą przychodzi Krajowy Rejestr Sądowy. Wpisy dotyczące spółek z ograniczoną odpowiedzialnością zawierają bowiem (z małymi wyjątkami) informacje o osobach, które są właścicielami udziałów w danej spółce.  Jedną z takich osób może być właśnie Twój dłużnik. W dzisiejszych czasach nie musimy przeszukiwać danych dotyczących wszystkich spółek z o.o.- z reguły wystarczy wpisanie imienia i nazwiska dłużnika w przeglądarce internetowej, aby znaleźć informację, czy jest on wspólnikiem jakiejś spółki.

Dlaczego to takie łatwe? Bo w przeciwieństwie do informacji o nieruchomościach dłużnika, jego rachunkach bankowych albo samochodach – informacje o udziałach w spółkach są powszechnie dostępne i łatwo je odnaleźć. I nie podlegają ochronie jak dane osobowe.

W tym momencie (zakładając, że spełnione są pozostałe przesłanki do zabezpieczenia roszczenia) moglibyśmy już złożyć do sądu wniosek o zabezpieczenie naszego roszczenia pieniężnego poprzez zajęcie prawa majątkowego, jakim jest własność udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Przepis art. 747 pkt 1 K.p.c. stanowi bowiem, że:

Zabezpieczenie roszczeń pieniężnych następuje (…) przez zajęcie (…) innej wierzytelności lub innego prawa majątkowego,

Ale zanim to zrobimy, warto pokusić się o przejrzenie akt danej spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym. Spółki z o.o. obowiązane są bowiem do składania sprawozdań finansowych- raz w roku. W ich treści znajduje się dużo przydatnych informacji o tym, czy dana spółka wykazuje zyski czy ponosi straty, jaki jest jej majątek oraz czy wspólnikom wypłacane są dywidendy. Oczywiście, im lepsza sytuacja finansowa spółki, tym więcej warte są udziały w takiej spółce- a tym samym, tym lepiej ustanowić na nich zabezpieczenie Twoich roszczeń.

W sytuacji, gdy ustaliłeś już, że twój dłużnik (znajdujący się w złej sytuacji finansowej) posiada udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością a udziały w spółce przedstawiają znaczną wartość, nie pozostaje Ci już nic innego, jak tylko złożyć do sądu wniosek o udzielenie zabezpieczenia. 

Pamiętaj, że taki wniosek możesz złożyć przed złożeniem pozwu przeciwko dłużnikowi, wraz z pozwem, a także później – w toku procesu przeciwko dłużnikowi.

Nie ukrywam tego, że zaspokojenie z udziałów jest trudne. Są jednak spółki i dłużnicy, którzy nie chcą mieć zajęć wpisanych do KRS. A to już pole do dobrych rokowań.

Prowadzenie biznesu w Polsce wciąż nie należy do rzeczy łatwych. Ale są organizacje, które starają się w tym zakresie pomóc, np. Business Centre Club (którego jestem członkiem). BCC poprosiła swoich członków o przedstawienie propozycji zmiany lub usunięcia jednego przepisu w taki sposób, by ułatwić życie przedsiębiorcom.

Od razu do głowy przyszedł mi problem związany z zabezpieczeniem roszczeń na podstawie postanowienia sądu. Dla przypomnienia – w obecnym stanie prawnym są dwie drogi zabezpieczenia roszczeń, o czym pisałem tutaj.

Jedną z tych dróg jest złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd (najczęściej przed procesem). Problemem jest to, że wierzyciel zobowiązany jest do wskazania w takim wniosku konkretnego sposobu zabezpieczenia. Kwestię tę reguluje art. 736 § 1 KPC:

Art. 736 § 1. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien odpowiadać wymaganiom przepisanym dla pisma procesowego, a nadto zawierać:

1) wskazanie sposobu zabezpieczenia, a w sprawach o roszczenie pieniężne także wskazanie sumy zabezpieczenia;

2) uprawdopodobnienie okoliczności uzasadniających wniosek.

Co to oznacza w praktyce? Otóż wierzyciel musi znać lub poszukać majątek dłużnika, który ma być zabezpieczony i w sposób jak najbardziej szczegółowy wskazać go we wniosku o zabezpieczenie.

Dla przykładu – jesteś wierzycielem, który chce ustanowić hipotekę przymusową na nieruchomości dłużnika. Nie tylko musisz określić dokładne położenie tej nieruchomości, ale także sąd który prowadzi księgę wieczystą dla tej nieruchomości oraz przede wszystkim – numer tej księgi wieczystej.

Bardzo często informacje o majątku dłużnika są trudno dostępne i wierzyciel musi nieźle się nagimnastykować, aby je zdobyć. Sąd natomiast jest związany Twoim wnioskiem o zabezpieczenie. Jeżeli więc we wniosku nie wskażesz sposobu zabezpieczenia, bądź też nie zrobisz tego w sposób dostatecznie precyzyjny, sąd wezwie Cię do uzupełnienia braków formalnych pod rygorem zwrotu wniosku.

Na czym mogłyby polegać zmiany?

Uważam, że najlepszym rozwiązaniem problemu byłaby możliwość wnoszenia do sądu wniosku o zabezpieczenie bez konieczności wskazywania sposobu zabezpieczenia. Na podstawie tak wydanego postanowienia można byłoby zastosować każdy sposób zabezpieczenia roszczenia. Tak jest właśnie w przypadku nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Nakaz taki sam z siebie stanowi tytuł zabezpieczenia, a komornik może zacząć działać już od następnego dnia po otrzymaniu nakazu, stosując wszystkie sposoby zabezpieczenia.

Przepis ten mógłby zatem brzmieć tak:

Art. 736 § 1. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien odpowiadać wymaganiom przepisanym dla pisma procesowego, a nadto zawierać uprawdopodobnienie okoliczności uzasadniających wniosek.

Brzmi dobrze i rzeczywiście obecnie zabezpieczenie roszczeń na podstawie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym jest dużo lepszym rozwiązaniem niż działanie na podstawie postanowienia sądu o udzieleniu zabezpieczenia.

Zabezpieczenie roszczeń jest przydatnym i skutecznym narzędziem w rękach wierzyciela. Natomiast ustawodawca, utrudniając korzystanie z tej instytucji, zniechęca wierzycieli do tego rodzaju działań.

Dzięki temu prostemu zabiegowi mogłaby zwiększyć się liczba zabezpieczeń i wzrosnąć skuteczność egzekucji. Dlatego też zaproponowałem BCC powyższą zmianę.

Obecnie prawnicy masę czasu poświęcają na analizę nowych przepisów. A jest co analizować. Na blogu pisałem już o projekcie w ramach programu 100 zmian dla firm (w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności). A teraz chcę Cię poinformować, że ustawa ta została już uchwalona przez Sejm 9 marca 2017 r. i przekazana do Senatu.

Moją uwagę zwróciło nowe brzmienie art. 5051 pkt 1 K.p.c. Przepis ten reguluje w jakich sprawach stosuje się przepisy o postępowaniu uproszczonym. Obecnie brzmi on tak:

Art. 5051. Przepisy niniejszego działu stosuje się w następujących sprawach należących do właściwości sądów rejonowych:

1)  o roszczenia wynikające z umów, jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza dziesięciu tysięcy złotych, a w sprawach o roszczenia wynikające z rękojmi, gwarancji jakości lub z niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową sprzedaży konsumenckiej, jeżeli wartość przedmiotu umowy nie przekracza tej kwoty;

Jeżeli więc roszczenie wynika z umowy, a wartość przedmiotu sporu nie przekracza 10.000 zł, oznacza to, że pozew trzeba wnieść na urzędowym formularzu. A urzędowe formularze wcale nie są takie „uproszczone”, jak sugeruje to nazwa postępowania i często sprawiają kłopoty osobom, które nie mają doświadczenia w tym zakresie.

Ale do rzeczy – ustawa nowelizująca przewiduje zmianę progu wartości przedmiotu sporu, do którego zastosowanie będą miały przepisy o postępowaniu uproszczonym. Niestety, nie w tym kierunku, na który liczyłem. Nowe brzmienie art. 5051 pkt 1 KPC przewiduje bowiem zwiększenie progu kwotowego aż do 20.000 zł.

Jak wynika z uzasadnienia projektu celem ustawodawcy było ułatwienie przedsiębiorcom dochodzenia należności w tak zwanych „drobnych” sprawach. Czy jednak rzeczywiście zwiększenie progu w postępowaniu uproszczonym ułatwi proces dochodzenia wierzytelności?

W mojej ocenie – NIE. Dlaczego? Dwa powody.

Przede wszystkim postępowanie uproszczone nie ma korzystnego wpływu na długość postępowania. Bardzo często sprawy rozpoznawane w postępowaniu uproszczonym trwają dłużej niż sprawy rozpoznawane w trybie zwykłym. Wynika to z tego, że strony (zwłaszcza te niekorzystające z profesjonalnego pełnomocnika) częściej są wzywane do uzupełniania braków formalnych z uwagi na nieskładanie pism na formularzach lub dlatego, że formularze zostały źle wypełnione.

Ponadto, postępowanie uproszczone obarczone jest licznymi ograniczeniami, m.in. dowodowymi. Twierdzenia oraz dowody na ich poparcie muszą być bowiem zgłoszone we właściwym momencie. Spóźnione podanie twierdzeń lub dowodów oznacza, że sąd je pomija i nie bierze ich pod uwagę przy rozstrzygnięciu. Strona niekorzystająca z pomocy profesjonalnego pełnomocnika może więc przegrać sprawę, tylko dlatego, że nie załączy do pozwu wszystkich dowodów.

Wprawdzie zmiana ta powiększy krąg podmiotów uprawnionych do wytoczenia powództwa w „drobnych” sprawach, ale ani nie usprawni dochodzenia wierzytelności, ani też nie przyśpieszy postępowań. Często bowiem „uproszczenie” może tak naprawdę okazać się utrudnieniem.

Przeczytałem dzisiaj fajny tekst na bezprawnik.pl O tym jak ważny jest zawód komornika, ale też jak bardzo niedoceniany a nawet lekceważony.

Niestety, zapominamy, że bez sprawnego systemu egzekucji cały biznes będzie gorzej funkcjonował, a ludzie po prostu nie otrzymają swoich pieniędzy.

I tylko szkoda, że cały czas Krajowa Rada Komornicza nie ma pomysłu na przekonanie społeczeństwa, by zaczęło doceniać pracę komorników.

Ale może coś się zmieni? Oby, ale obawiam się, że zaufanie do organów państwa, zwłaszcza prawników, leci na łeb, na szyję…

Podzielam pogląd autora tekstu na bezprawnik.pl:

Skuteczny, ale sprawiedliwy system egzekucji jest zatem polskiej gospodarce i polskiemu społeczeństwu niezbędny. Miliardy złotych, jakie komornicy przekazują dzieciom czy przedsiębiorcom to ogromny zastrzyk środków finansowych, którego brak byłby bardzo dotkliwy.

Kilka dni temu w Warszawie odbyła się pierwsza edycja Targów Zarządzania Wierzytelnościami. Na zaproszenie organizatora – firmy B-Wise – w Targach uczestniczył mój aplikant – Wojciech Jeliński. Poniżej jego krótka relacja:

Formuła Targów składała się z dwóch wydarzeń. Właściwych „targów”, czyli stoisk firm windykacyjnych, wydawnictw prawniczych i innych podmiotów, których zakres działania przekłada się na usługi windykacyjne oraz konferencji, podczas której prelegenci prezentowali zagadnienia związane z procesem dochodzenia wierzytelności. Od razu przyznaję, że mnie – wciąż uczącego się aplikanta – bardziej zainteresowało to drugie.

W ramach konferencji omówione zostały przede wszystkim ostatnie zmiany w przepisach prawa skutkujące nowymi rozwiązaniami w postępowaniu egzekucyjnym, takimi jak komornicze wyjawienie majątku, elektroniczne licytacje ruchomości (które na chwilę obecną są niestety martwe) czy też brak obowiązku wskazywania przez wierzyciela składników majątku dłużnika i sposobów egzekucji.

Przedstawiono również projektowane zmiany w przepisach prawa. Największe zaangażowanie uczestników konferencji wywołał oczywiście temat projektowanych zmian w zakresie przedawnienia roszczeń, czyli badanie upływu przedawnienia z urzędu przez sąd. No cóż, to jest głównie problem dla tych, którzy dochodzą właśnie takich przedawnionych  roszczeń. Bo jeżeli jesteś osobą, która pilnuje swoich interesów to pilnujesz też terminów i wiesz, że nie należy zwlekać z wytoczeniem powództwa.

Na koniec konferencji odbyła się debata „Problemy wierzycieli i dłużników” i trzeba przyznać, że była to najciekawsza część wydarzenia. Uczestnicy prezentowali różne poglądy jeżeli chodzi o strategię dochodzenia roszczeń, a ogólna konkluzja jest taka, że wszystko zależy z jakim typem dłużnika mamy do czynienia. Bo są oczywiście dłużnicy, którzy popadli w kłopoty finansowe nie z własnej winy i z takimi ludźmi najlepiej rozwiązywać sprawy polubownie. Ale są również „dłużnicy zawodowi”, którzy żyją z tego, że pożyczają i nie oddają.

Uczestnicy konferencji zdawali sobie oczywiście sprawę z tego, jak wierzyciele są przedstawiani przez media i jaki ich obraz widnieje w społeczeństwie. To trochę kuriozalne, że w dzisiejszym świecie wierzyciel czuje się jakby robił coś złego próbując odzyskać swoje pieniądze. A przecież jedyne co robi, to dochodzi tego, co mu się w świetle prawa (i zwykłej logiki) należy.

Ale w gazecie lepiej przecież napisać, że „komornik zabrał” niż „komornik oddał”.

Dzisiaj, w porannej poczcie (godz. 9.35) taki email:

Rośnie skuteczność egzekucji komorniczej w Polsce

Z danych Krajowej Rady Komorniczej wynika, że w 2016 r. komornicy w Polsce wyegzekwowali na rzecz wierzycieli 8 mld 314 mln zł. Skuteczność kwotowa egzekucji sądowej w ubiegłym roku, w naszym kraju była na poziomie prawie 16%, co oznacza wzrost o 3,6 % r/r. To najlepszy wynik od czasu, kiedy prowadzone są pomiary tj. od 2009 r. Jednocześnie w ubiegłym roku do kancelarii komorniczych wpłynęło 4,5 mln spraw egzekucyjnych.

To dobrze, że rośnie. Szkoda tylko, że 16% (właściwie 15,84%) ma być powodem do dumy.

Bo to nadal jest marne 16%.

Przyczyn tej marności jest wiele, można o tym pisać i pisać a i tak wszystkiego się nie wyjaśni. Ale dzisiaj chciałbym przypomnieć o jednej, wg mnie bardzo ważnej, przyczynie niskiej skuteczności egzekucji – opieszałości wierzyciela.

Musicie pamiętać, że skuteczność komornika wynika w głównej mierze z tego, jak szybko uda mu się zająć majątek dłużnika. A szybkość działania komornika zależy od tego, jak szybko otrzyma od Ciebie tytuł.

Tymczasem wierzyciele tego nie rozumieją. Zwlekają z wytoczeniem powództwa, nie potrafią uzyskać nakazu nakazowego czy w ogóle lekceważą zabezpieczenie majątku. Składają byle jakie pozwy i potem myślą, że „jakoś to będzie”. I właśnie jest „jakoś”, a właściwie „bylejakość” – marne 16%.

Dlatego wg mnie do niskiej skuteczności egzekucji przyczyniają się ci, którym zależy na dużej skuteczności, czyli sami wierzyciele. I najlepszy nawet komornik nic nie wskóra w sytuacji, gdy uprzejmy wierzyciel pozwolił dłużnikowi na ukrycie majątku.

I nikt mnie nie przekona, że się mylę. No way.

Na innych blogach pojawiły się już wpisy studentek, które zaprosiliśmy do odbycia praktyk w naszej Kancelarii. Dzisiejszy, ostatni z tych wpisów, przygotowała p. Oliwia Radlak. Nie ukrywam, że temat sam jej „narzuciłem”, a związany jest on z bardzo „świeżymi” uchwałami Sądu Najwyższego sprzed kilku dni, które dotyczyły odpowiedzialności za długi. Zapraszam do lektury.

Odpowiedzialność dłużnika po przekształceniu działalności w spółkę (III CZP 113/16 oraz III CZP 98/16)

W dniu 9 lutego 2017 roku Sąd Najwyższy podjął dwie ważne uchwały dotyczące odpowiedzialności przedsiębiorców, którzy przekształcili swoją działalność w jednoosobową spółkę kapitałową (sprawy III CZP 113/16 oraz III CZP 98/16).

Zagadnienie, którym zajął się Sąd Najwyższy, ma istotny wymiar praktyczny i dotyczy kwestii przekształceń, ciągle popularnych w naszej rzeczywistości i często nadużywanych do ucieczki przed odpowiedzialnością. Znaczenie mają tutaj dwa przepisy ksh – art. 551 § 5 oraz art. 584(13).

Pierwszy z nich stanowi, że

Przedsiębiorca będący osobą fizyczną wykonującą we własnym imieniu działalność gospodarczą w rozumieniu ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (…) może przekształcić formę prowadzonej działalności w jednoosobową spółkę kapitałową (…).

Inaczej mówiąc – z „firmy jednoosobowej” w spółkę z o.o. lub spółką akcyjną (częściej oczywiście z o.o., bo taniej i szybciej).

Drugi zaś przepis mówi, że

Osoba fizyczna, o której mowa w art. 551 § 5, odpowiada solidarnie ze spółką przekształconą za zobowiązania przedsiębiorcy przekształcanego związane z prowadzoną działalnością gospodarczą powstałe przed dniem przekształcenia, przez okres trzech lat, licząc od dnia przekształcenia.

A na czym polegał problem prawny, który przedstawiono Sądowi Najwyższemu?

Chodziło o to, czy upływ owych trzech lat od przekształcenia chroni przedsiębiorcę przed odpowiedzialnością nawet w przypadku, gdy pozew wierzyciela zostanie złożony wcześniej. Co dzieje się w sytuacji, gdy sprawa trwa w sądzie 5 lat, co jest dość częste? Wystarczy przedłużać proces by uniknąć odpowiedzialności? A może termin się przerywa?

Na szczęście nie wystarczy. Sąd Najwyższy podkreślił co prawda, że termin ten jest bardziej rygorystyczny niż przedawnienie, sąd uwzględnia go z urzędu i nie stosuje się przerwania jego biegu. Jednakże nie oznacza to, że po upływie 3 lat kończy się odpowiedzialność solidarna przedsiębiorcy przekształcanego i spółki przekształconej w przypadku, gdy wierzyciel w tym terminie złoży pozew. Pogląd przeciwny prowadziłby do pozbawienia wierzycieli przekształcanego przedsiębiorcy ochrony prawnej oraz byłyby sprzeczny z celem regulacji, ponieważ wierzyciel nie miałby pewności, czy przed upływem trzyletniego terminu uda się zakończyć prawomocnie postępowanie i uzyskać tytuł wykonawczy.

Dlatego w obu sprawach Sąd Najwyższy orzekł:

Dłużnik będący osobą fizyczną ponosi solidarną odpowiedzialność na podstawie art. 584[13] k.s.h, jeżeli wierzyciel wytoczy przeciwko niemu powództwo w okresie biegu terminu określonego w tym przepisie.

Sąd Najwyższy przyznał zatem ochronę wierzycielom. W komunikacie o omawianej sprawie czytamy: wystarczy, że w ciągu trzech lat od przekształcenia wytoczone zostanie przeciwko dłużnikowi powództwo, wtedy będzie on ponosił odpowiedzialność.

I bardzo dobrze.

Wystarczy zatem pozwać i można spokojnie jechać na ferie. 

Nawet ja pamiętam tylko z opowieści starszych kolegów, orzeczeń oraz nieaktualnych komentarzy, że kiedyś zarzut przedawnienia był uwzględniany z urzędu. Przepis taki obowiązywał w kc do 1.10.1990 r. A brzmiało to tak:

Art. 117 § 3. Sąd, państwowa komisja arbitrażowa lub inny organ powołany do rozpoznawania spraw danego rodzaju uwzględnia upływ przedawnienia z urzędu. Może jednak nie uwzględnić jego upływu, jeżeli termin przedawnienia nie przekracza lat trzech, a opóźnienie w dochodzeniu roszczenia jest usprawiedliwione wyjątkowymi okolicznościami i nie jest nadmierne.

I po roku 90tym przepis ten został skreślony z kc. I co w tym złego po 27 latach? Otóż okazało się, że

Dziś jednak instytucja przedawnienia roszczeń nie działa w Polsce prawidłowo. Co z tego, że ustalone są terminy przedawnienia (…), skoro konstrukcja przepisów w praktyce powoduje, że dłużnik rzadko korzysta z przedawnienia.

No czyli nie musi się dłużnik wysilać, edukować czy szukać pomocy prawnej. Pomoże mu Państwo.

Projekt nowelizacji Kodeksu cywilnego przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości ma na celu zmianę tego stanu rzeczy. W myśl proponowanych przepisów sąd będzie musiał z urzędu ustalić, czy roszczenie jest przedawnione. Jeśli stwierdzi, że upłynął termin przedawnienia, oddali powództwo. Żadna czynność dłużnika nie będzie do tego potrzebna. Propozycja tej zmiany dotyczy wszelkiego rodzaju roszczeń – zarówno w obrocie powszechnym, jak i gospodarczym. 

Oglądałem kiedyś taki film, gdzie déjà vu świadczyło o błędzie matrixa. Ale potem matrix posypał się na dobre…

Na szczęście przeczytałem, że

Proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany mają na celu niezbędną poprawę stanu prawnego w ważnych dla obywateli obszarach.

I odetchnąłem z ulgą. Bo w sumie dla mnie to też dobrze.

Zatem wierzyciele, nie ma co się ociągać i liczyć, że biedny dłużnik zapłaci, tylko szybko trzeba się brać do roboty i pozywać, pozywać i raz jeszcze pozywać!

Jakiś czas temu zapowiedziałem, że w związku ze zmianami w KPC trzeba będzie zaktualizować poradnik dot. wyjawienia majątku. Taki poradnik przygotowaliśmy, zaś jako pierwsi otrzymali go Czytelnicy naszego newslettera, jako pewnego rodzaju „prezent”.

Natomiast od dzisiaj, na pasku po lewej stronie, z poradnikiem może zapoznać się każdy czytelnik bloga.

Nowy poradnik to przede wszystkim:

  1. Nowa treść, uwzględniająca zmiany w instytucji wyjawienia majątku,
  2. Omówienie praktycznych aspektów wyjawienia majątku,
  3. Nowy wygląd – podobny do poradnika Piotra Zamrocha dotyczącego wniosku o ustanowienie służebności przesyłu.

Poradnik dot. wyjawienia majątku został przygotowany przez radcę prawnego Karolinę Rokicką-Murszewską z naszej Kancelarii, autorkę bloga na temat restrukturyzacji, likwidacji i upadłości firmy – zakonczeniedzialalnosci.pl.

Karolinie bardzo dziękuję, a Ciebie zapraszam do lektury!