Jakiś czas temu pisałem o tym, że warto w umowach zawieranych z kontrahentami wskazywać, jaki sąd (w jakiej miejscowości) będzie właściwy do rozpoznania sporu, wynikłego w związku z wykonaniem umowy.

Generalnie rzecz ujmując, umowne określenie właściwości sądu może być korzystne dla wierzyciela. Oczywiście, w procesie negocjacji umów każda ze stron dąży do tego, aby wybrać sąd, który będzie dla niej najdogodniejszy. Interesy stron mogą być w tym przypadku sprzeczne i nie zawsze udaje się osiągnąć kompromis. Co w takiej sytuacji zrobić?

Jeśli nie możesz uzyskać zgody drugiej strony na wybór w umowie „swojego” sądu, lepszym rozwiązaniem będzie w ogóle brak zapisów o sądzie. W takim przypadku zastosowanie znajdą reguły ogólne, zawarte w Kodeksie postępowania cywilnego. Tym samym możliwe będzie np. pozwanie dłużnika przed sąd właściwy dla miejsca spełnienia świadczenia pieniężnego, o czym szerzej pisałem jakiś czas temu. Właściwy będzie zatem Twój sąd.

Alternatywnym rozwiązaniem jest również wprowadzenie do umowy klauzuli, która godzi interesy obu stron. Dopuszczalne jest bowiem np. przewidzenie, że np. sądem, przed którym ma toczyć się sprawa będzie sąd właściwy dla powoda. Tym samym, to powód (nieważne, która ze stron nim jest) będzie tą „uprzywilejowaną” stroną. Jak pozywasz o zapłatę (najczęstszy przypadek) to u siebie.

I pamiętaj o tym, aby w pozwie wyjaśnić sądowi w kilku słowach, dlaczego zdecydowałeś się na taki a nie inny sąd, np. wskazując mu odpowiedni przepis prawa albo postanowienie umowne. Zmniejszy to również ryzyko złożenia przez pozwanego zarzutu braku sądu. Niekiedy bowiem sąd nie przekaże z urzędu sprawy zgodnie z właściwością (np. wskazaną w umowie), a zrobi to jedynie na zarzut pozwanego.  Znajdzie bowiem zastosowanie przepis art. 202 K.p.c., który stanowi, że:

Niewłaściwość sądu dającą się usunąć za pomocą umowy stron sąd bierze pod rozwagę tylko na zarzut pozwanego, zgłoszony i należycie uzasadniony przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy. Sąd nie bada z urzędu tej niewłaściwości również przed doręczeniem pozwu. Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, okoliczności, które uzasadniają odrzucenie pozwu, jak również niewłaściwy tryb postępowania, brak należytego umocowania pełnomocnika, brak zdolności procesowej pozwanego, brak w składzie jego organów lub niedziałanie jego przedstawiciela ustawowego sąd bierze pod rozwagę z urzędu w każdym stanie sprawy.

Innymi słowy, taką niewłaściwość, którą da się usunąć za pomocą umowy stron sąd weźmie pod uwagę, tylko jeśli druga strona zgłosi w tym zakresie odpowiedni zarzut. Lepiej więc uprzedzić ewentualny krok pozwanego i wyjaśnić już w pozwie dlaczego zdecydowaliśmy się na wytoczenie powództwa przed taki a nie inny sąd.

20160618_161552

Wczoraj z Faktach TVN zapowiedź nowej ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Wchodzę do Internetu. Cytat ze strony Pani Premier:

„Działania komorników muszą rozwiązywać problemy, a nie prowadzić do tragedii ludzkich – przekonywała w poniedziałek premier Beata Szydło”.

Mnie nie przekonała.

Dlaczego?

Dlatego, że medialne sprawy (jak zabrany ciągnik czy samochód) to patologia stanowiąca promil całych działań egzekucyjnych.

Wiem, że dużą większą krzywdę robią dłużnicy, lekceważący wierzycieli, niż źli komornicy. Patologie trzeba eliminować, a nie pod ich pozorem demolować system.

Czemu nikt nie rozczula się nad losami pracowników zakładów upadłych z powodu zatorów płatniczych? Rodzin, które lądowały na bruku, bo dłużnik postanowił uciec do Anglii?

Na lekturę konkretnych rozwiązań przyjdzie jeszcze czas, ale tak na gorąco:

„komornik, którego działania wywołają uzasadniony protest, zostanie natychmiast zawieszony”.

„sądom rejonowym, które na miejscu, bez konieczności odwoływania się do Ministra Sprawiedliwości, będą miały obowiązek – w przypadku uzasadnionych skarg – wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciw nierzetelnemu komornikowi. Jeśli sędzia tego zaniecha, sam narazi się na dyscyplinarne konsekwencje.”

No to już widzę setki skarg, paraliż egzekucji do czasu rozpoznania skargi. Bo kto będzie ryzykował?

„komornicy mają działać osobiście”.

Czyli nastąpi wybitne przyspieszenie postępowań. Ciekawe, kiedy radcom prawnym zakażą wysyłać aplikantów na rozprawy?

A kiedy ktoś w końcu przygotuje przepisy zapobiegające nadużyciom przez dłużników? Co z przewlekłością postępowania?

Pani Premier, ma Pani rację mówiąc „Obywatele muszą czuć się bezpiecznie w swoim państwie i muszą wiedzieć, że państwo będzie zawsze stało po ich stronie”.

Ale czemu to mają być dłużnicy?

No cóż, zawsze w tej intencji można udać się na jakąś pielgrzymkę (ja ostatnio odwiedziłem Wilno, polecam).

20160528_174324

Jakiś czas temu wspominałem o Portalach Informacyjnych Sądów Apelacyjnych. Rozwiązanie to działa, jest bardzo wygodne. Mam konta w kilkunastu sądach w czterech apelacjach (Gdańsk, Poznań, Warszawa i łódź), gdzie działam najczęściej i jestem bardzo zadowolony z tej funkcjonalności.

Żałowałem tylko, że nie ma podobnego dostępu do akt spraw komorniczych, a na tym zależy najbardziej moim klientom od dochodzenia wierzytelności, którzy są jednocześnie Czytelnikami bloga.

I wczoraj to się zmieniło. Otóż jeden z toruńskich komorników, z którym stale współpracuję – dr Tomasz Sobecki – poinformował mnie, że właśnie uzyskał prawo do testowania nowego narzędzia – Monitor Postępowania Egzekucyjnego. I zaprosił mnie do założenia konta numer 1.

Ten Monitor to program sprzężony z programem kancelarii komorniczej, dzięki któremu mam wgląd do prowadzonych przez komornika spraw, w których jestem pełnomocnikiem wierzyciela. I mogę dzięki temu przeglądać dokumenty spraw egzekucyjnych. Widzę co wyszło od komornika, jakie są wpłaty, jaka korespondencja przychodzi.

Np. w programie widzę wyniki zapytań w CEPIK. Widzę, czy zapytanie o OGNIVO dało rezultat. Wiem, co odpisał ZUS czy Urząd Skarbowy. Tam są po prostu pliki PDF które mogę pobrać. Wiem także, jakie ustalenia poczynił komornik w sprawie majątku.

Oczywiście, program nie jest doskonały, ma swoje mankamenty. Ale tak jak napisałem wcześniej – to jest faza testów.

Najważniejsze jest jednak to, że informatyzacja wymiaru sprawiedliwości dotarła także do komorników. I oby tak dalej!

portal komorników

Kilka dni temu kraj obiegła wiadomość o zajęciu przez komornika sądowego środków, które otrzymała matka szóstki dzieci w związku z przysługiwaniem jej prawa do pomocy finansowej od państwa, wynikającej z obowiązywania programu 500+. Z uwagi na to, że w mediach pojawiły się głównie nacechowane emocjami przekazy, postanowiłem zaprezentować sprawę z nieco innego punktu widzenia. Chciałbym przedstawić, jak sytuacja wygląda w kontekście obowiązujących przepisów prawa, a także uprawnień i obowiązków komornika, działającego na wniosek wierzyciela.

Dlaczego tak się stało? W założeniu ustawodawcy kwoty pochodzące z programu 500+ nie miały podlegać egzekucji komorniczej. Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci z dniem 1 kwietnia 2016 r. zmieniła treść przepisu art. 833 K.p.c. § 6 na następującą (nowe brzmienie wyróżniłem):

Nie podlegają egzekucji świadczenia alimentacyjne, świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, świadczenia rodzinne, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe, dla sierot zupełnych, zasiłki dla opiekunów, świadczenia z pomocy społecznej, świadczenia integracyjne oraz świadczenie wychowawcze.

Jak wynika z opisu sprawy, komornik sądowy zajął rachunek bankowy dłużniczki jesienią 2015 r. Zajęcie rachunku bankowego polega na przesłaniu stosownej informacji do banku prowadzącego rachunek (reguluje to przepis art. 889 § 1 pkt 1 K.p.c.) i oznacza, że wszystkie środki finansowe, które znajdują się na tym rachunku, zostaną przekazane komornikowi (poza kwotą wolną od zajęcia), który następnie zaspokoi roszczenie wierzyciela.

W kwietniu 2016 r. dłużniczka złożyła wniosek o przyznanie jej świadczenia wychowawczego 500+ na szóstkę wychowywanych przez nią dzieci. W treści wniosku wskazała, że środki mają być przekazywane na rachunek bankowy- ten sam, który zajął komornik.

W związku z tym, gdy środki z programu 500+ wpłynęły na konto dłużniczki, bank po prostu przekazał je komornikowi. Komornik nie ma wglądu do historii rachunku bankowego dłużnika- nie wie więc, skąd pochodzą przekazane mu środki. Taką wiedzę ma jedynie bank. Faktu przekazania komornikowi pieniędzy nie zmienił nawet tytuł przelewu, z którego wynikało, że środki pochodzą z programu 500+. Oczywiście, komornik nie ma również informacji o tym, jaki był tytuł tego przelewu. On widzi jedynie kwotę, którą przekazuje mu bank. Dlatego mówi się, że środki pieniężne na rachunku bankowym „tracą tożsamość”. Należy przy tym pamiętać, że komornik dokonuje zajęcia rachunku bankowego dłużnika na wniosek wierzyciela. Żaden z tych podmiotów nie ma jednak jakiejkolwiek wiedzy jakie kwoty pieniędzy się na tym rachunku znajdują (lub znajdą w przyszłości).

Podobny problem pojawił się kilka lat temu i dotyczył dopłat dla rolników (pisałem o tym tutaj). Wtedy, po jakimś czasie, udało się rozwiązać tę kwestię. Obecnie środki stanowiące dopłaty dla rolników nie są przekazywane przez banki komornikom, nawet gdy znajdą się na zajętym rachunku bankowym. Można podejrzewać, że niedługo podobne rozwiązania zostaną wprowadzone w odniesieniu do kwot wypłacanych w związku z istnieniem programu 500+. Do tego czasu wg mnie komornik działa poprawnie i jeżeli zrezygnuje z zajmowania rachunków to sam narazi się na odpowiedzialność.

W tej sprawie kilkukrotnie wypowiadała się także Krajowa Rada Komornicza- warto zapoznać się również z ich stanowiskiem.

Miało być zatem dobrze a wyszło jak zwykle.

 blog zdjecie

 

Pisałem już zaletach weksla przy dochodzeniu należności. Dzisiejszy wpis chcę poświęcić temu, jak wygląda to w przypadku kiedy dysponujemy czekiem.

Czeki to nieco zapomniana instytucja, ale nadal jeszcze funkcjonują w obrocie prawnym jako swego rodzaju środek zapłaty. Ostatnio nawet ogłoszono tekst jednolity powyższej ustawy (tak jakby nie było innych ważnych rzeczy do publikowania). Okazuje się jednak, że mimo upływu lat korzyści płynące z czeku dla wierzycieli są całkiem spore.

W momencie „zapłaty” czekiem jego wystawca tak naprawdę nie płaci, a zobowiązuje bank do zapłaty. Posiadacz czeku może wtedy udać się do odpowiedniego banku i „wypłacić” pieniądze z konta bankowego wystawcy czeku. Uprawnienie to na podstawie art. 29 Prawa czekowego działa jedynie przez 10 dni od daty wystawienia czeku.

Art. 29. Czek, wystawiony i płatny w tym samym kraju, powinien być przedstawiony do zapłaty w ciągu dni dziesięciu.

Termin ten dotyczy czeków wystawionych i płatnych w Polsce. Do czeków wystawionych w krajach europejskich oraz tych „położonych nad Morzem Śródziemnym”, a płatnych w Polsce lub na odwrót, termin ten wynosi 20 dni.

Po upływie wskazanych terminów wystawca czeku może go odwołać. Ale spokojnie – nie oznacza to utraty prawa do dochodzenia roszczeń. „Odwołanie czeku” nie odnosi się do samego istnienia czeku, tylko do zawartego w czeku polecenia zapłaty. Oznacza to, że bank może wtedy odmówić wypłaty pieniędzy, ale zobowiązanie wystawcy czeku trwa nadal. I jak wystawca nie zapłaci, to można go pozwać.

Tak jak w przypadku weksla, sprawa podlega rozpoznaniu w postępowaniu nakazowym (art. 485 § 2 kpc).

Art. 485 § 2. Sąd wydaje również nakaz zapłaty przeciwko zobowiązanemu z (…) czeku, których prawdziwość i treść nie nasuwają wątpliwości.

W treści pozwu wystarczy więc powołać się na czek i wnieść o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Opłata od pozwu, jak to w postępowaniu nakazowym, wynosi tylko 1/4 opłaty podstawowej.

Analogicznie jak w przypadku nakazu zapłaty z weksla, nakaz zapłaty wydany na podstawie czeku stanowi tytuł zabezpieczający, a po upływie terminu do zaspokojenia roszczenia staje się natychmiast wykonalny. Możesz więc wystąpić o nadanie mu klauzuli wykonalności nawet jeśli nie stał się on prawomocny. Z czym to się dokładniej wiąże pisałem już we wspomnianym na wstępie wpisie oraz tutaj.

Jak widzisz, czek daje takie same możliwości jak weksel, jeżeli chodzi o dochodzenie swoich wierzytelności, a przy tym jest o wiele prostszy w użyciu. Może więc warto zastanowić się nad działaniami, które sprawią, że Twoi kontrahenci, zamiast prosić o wystawienie faktury na przelew, po prostu zaczną wystawiać czeki? Bo przecież każdy posiada rachunek w banku.

Ciekawe co o czekach sądzą specjaliści od weksli.

dokument

Zdecydowana większość dłużników posiada majątek, ale stara się go skrzętnie ukrywać przed wierzycielami. Podejmując przemyślane, ale kreatywne i często niestandardowe działania, znajdujemy czasami sposób na skuteczne wyegzekwowanie długu. Ale nie zawsze.

Trafiłeś na dłużnika, który naprawdę nie ma nic? Z pustego przecież i Salomon nie naleje. Takiej wierzytelności nikt nawet nie będzie chciał kupić. W takim wypadku pozostaje już tylko jedna ze strategii teorii mikroekonomii – tj. minimalizacja strat. Jedną z instytucji, z której może skorzystać przedsiębiorca posiadający takiego dłużnika jest tzw. ulga na złe długi.

Na czym co do zasady polega ta ulga pisałem Ci już wcześniej. Od tego czasu mieliśmy jednak kilka zmian w przepisach regulujących ulgę na złe długi. Ostatnia nowelizacja dotycząca możliwości korekty podatku w odniesieniu do nieściągalnych wierzytelności weszła w życie w dwóch etapach: część dn. 1.07.2015 r., a część dn. 1.01.2016 r.

Lipcowa zmiana przepisów, poprzez uchylenie ust. 7  art. 89a Ustawy o VAT, umożliwiła wierzycielom korzystanie z ulgi na złe długi nawet pomimo istnienia powiązań z dłużnikiem o charakterze rodzinnym, czy kapitałowym, itp.

Zmiana ze stycznia 2016 r. związana jest natomiast z wprowadzeniem do systemu prawa tzw. postępowania restrukturyzacyjnego (obok upadłości i likwidacji). Nie możesz więc stosować ulgi za złe długi w stosunku do dłużnika, który czy to w dniu dostawy/sprzedaży, jak i w dniu poprzedzającym dzień złożenia korekty, znajduje się w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego.

Nieściągalność wierzytelności uważa się za uprawdopodobnioną, w przypadku gdy dług nie został uregulowany lub zbyty w jakiejkolwiek formie w ciągu 150 dni od dnia upływu terminu płatności określonego w umowie lub na fakturze. Jeśli więc jesteś w stanie uprawdopodobnić, że wierzytelność jest nieściągalna to jakie jeszcze warunki muszą być dodatkowo spełnione, aby skorygować podstawę opodatkowania oraz podatek należny z tytułu dostawy towarów lub świadczenia usług na rzecz takiego dłużnika?

Po pierwsze musisz być zarejestrowany jako czynny podatnik VAT.

Po drugie, dostawa towaru lub świadczenie usług na terenie kraju jest dokonana na rzecz podatnika (dłużnika), który:

– jest zarejestrowanego jako podatnik VAT czynny,

– nie jest w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub w toku likwidacji.

Warunki te muszą być spełnione również w dniu poprzedzającym dzień złożenia deklaracji podatkowej, w której dokonuje się korekty podatku należnego.

Ponadto od daty wystawienia faktury VAT dokumentującej taką wierzytelność nie może upłynąć okres 2 lat, licząc od końca roku, w którym została wystawiona.

Korekta może nastąpić w rozliczeniu za okres, w którym nieściągalność wierzytelności uznaje się za uprawdopodobnioną, pod warunkiem że do dnia złożenia przez wierzyciela deklaracji podatkowej za ten okres wierzytelność nie została uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie.

Ponadto, w przypadku nieuregulowania należności przez dłużnika w terminie 150 dni, również on jest zobowiązany do korekty deklaracji. Warto wtedy nierzetelnemu dłużnikowi przypomnieć o tym, że skoro nie dokonał płatności w ww. terminie powstają w tym zakresie nowe zobowiązania wobec urzędu skarbowego.

Pamiętaj, że nie musisz ograniczać się tylko do korekty VAT – zgodnie z Ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawą o podatku dochodowym od osób prawnych, możliwe jest też uznanie nieściągalnych wierzytelności za koszt uzyskania przychodu w przypadku gdy nieściągalność wierzytelności została uprawdopodobniona poprzez np. postanowienie komornika o bezskuteczności egzekucji lub innymi dokumentami. W tym zakresie możliwe jest uznanie za nieściągalną wierzytelności w kwocie brutto (wyrok NSA z 16.02.2016 r., II FSK 421/14).

Warto zatem zastanowić się, czy brak zapłaty nie pozwoli chociaż na odzyskanie podatków.

1003487_3290090826900_483165571_n

Czy przy orzekaniu o zakazie działalności istotna jest kwestia winy i skutków działań? Chodzi mianowicie o to, czy aby orzec zakaz działalności przeciwko jakiejś osobie, konieczne jest wykazanie tylko, że nie zgłosiła w odpowiednim czasie wniosku o ogłoszenie upadłości, czy także tego, jaki jest jej stopień winy oraz jakie są skutki podejmowanych przez nią działań. Dotyczy to w szczególności obniżenia wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa upadłego oraz rozmiaru pokrzywdzenia wierzycieli.

Innymi słowy, konieczne jest odpowiedzenie na pytanie, czy wina oraz skutki działań są przesłanką dotyczącą orzeczenia samego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej czy jedynie mają wpływ na wysokość takiego zakazu.

Na pytanie takie odpowiedział Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 29 listopada 2013 r., sygn. akt I CSK 178/13, w którym wskazał tak:

Obniżenie wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa i rozmiar pokrzywdzenia wierzycieli stanowią z mocy art. 373 ust. 2 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1112 ze zm.) materialnoprawne przesłanki orzeczenia zakazu przewidzianego w art. 373 ust. 1 ustawy, a nie tylko określenia jego czasowego rozmiaru.

Orzeczenie to wydane zostało w starym stanie prawnym, lecz zachowuje nadal swoją aktualność.

W konsekwencji stwierdzić trzeba, że aby orzec zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, trzeba wykazać także jakie są skutki działań osoby, wobec której ma zostać wydane orzeczenie oraz jaki jest jej stopień zawinienia w doprowadzeniu przedsiębiorstwa do złego stanu finansowego. Orzeczenie zakazu jest bowiem kwestią indywidualną i istotny jest tu element uznania sędziowskiego.

Na zdjęciu poniżej jest odwiedzony przez mnie niedawno Sąd Rejonowy Poznań- Stare Miasto w Poznaniu, gdzie reprezentuję wierzyciela w sprawie o zakaz działalności jego dłużnika. Jeden z ładniejszych sądów, w jakich byłem.

20160422_120345-01

Prawie pięć lat temu (o rety, jak ten czas leci), pisałem o możliwości dochodzenia roszczeń od spadkobierców dłużnika. Od tamtego czasu wiele przepisów uległo zmianie (niestety, na niekorzyść wierzycieli), ale jakaś tam możliwość dalszego dochodzenia roszczeń po śmierci została. Najczęściej zastanawiasz się, jak to zrobić, gdy zostaniesz od komornika pismo w sprawie zawieszenia postępowania na podstawie art. 819 kpc.

Art. 819 § 1. Organ egzekucyjny zawiesza postępowanie z urzędu również w razie śmierci wierzyciela lub dłużnika. Postępowanie podejmuje się z udziałem spadkobierców zmarłego.

Dla dalszego prowadzenia egzekucji niezbędne jest więc ustalenie czy zmarły pozostawił po sobie spadkobierców. To właśnie od nich będziesz teraz dochodzić spłaty należności.

Informację taką można uzyskać na wiele sposobów. Tym podstawowym jest wystąpienie do właściwego sądu z zapytaniem czy po zmarłym zostało już przeprowadzone postępowanie spadkowe, ewentualnie czy takie postępowanie się toczy. Jako wierzyciel jesteś uprawniony do poznania treści postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku. Dzisiaj jednak chciałbym Ci przedstawić inne rozwiązanie, które może okazać się dużo szybsze i prostsze. Chodzi o Rejestr Aktów Poświadczenia Dziedziczenia.

Jest to rejestr zawierający wszystkie sporządzone przez notariuszy akty poświadczenia dziedziczenia. Znajdziesz w nim informację o sporządzeniu danego aktu i osobę notariusza, który go sporządził. Niestety, na próżno szukać tam potrzebnej nam informacji kto spadek odziedziczył – akt ten zawiera jedynie dane spadkodawcy, czyli zmarłego dłużnika.

No dobrze, powiesz, to właściwie po co mi to potrzebne? Czy mi się to przyda? Otóż tak – i to bardzo!

Mając wiedzę o tym, że akt poświadczenia dziedziczenia po zmarłym dłużniku istnieje, możesz zwrócić się do notariusza, który go sporządził, o wydanie wypisu tego aktu. Uprawnienie to przysługuje ci na podstawie art. 95n § 3 ustawy Prawo o notariacie:

§ 3. Wypis zarejestrowanego aktu poświadczenia dziedziczenia może być wydany ponadto osobie, która wykaże istnienie interesu prawnego.

Zwróć uwagę, że w piśmie kierowanym do notariusza musisz wykazać interes prawny. Oczywiście Twoja pozycja jako wierzyciela niejako „automatycznie” przesądza o tym, że posiadasz interes w tym aby ustalić krąg spadkobierców dłużnika.

No i najważniejsze – aby wyszukać dany akt potrzebny jest nr PESEL zmarłego (na pewno podawałeś go przy wniosku o wszczęcie egzekucji). Sam rejestr dostępny jest pod adresem: https://www.rejestry.net.pl/?go=rapd.

Jedynym poważnym minusem tego rozwiązania jest to, że taki akt musi w ogóle istnieć. Niestety, sporządzanie aktów poświadczenia dziedziczenia przez notariuszy nie jest jeszcze zbyt popularne. Ale ich popularność rośnie.

Na szczęście, od 8 września 2016 r. ma zostać utworzony Rejestr Spadkowy, który będzie zawierał nie tylko bazę aktów poświadczenia dziedziczenia, ale także postanowień sądów stwierdzających nabycie spadku oraz europejskich poświadczeń spadkowych. Wprowadzenie tego rejestru znacznie ułatwi wierzycielom drogę do uzyskania informacji o spadkobiercach dłużnika, nawet jeśli zamieszkiwał on w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej.

Zanim więc skierujesz się do sądu, sprawdź wcześniej czy po zmarłym dłużniku nie sporządzono aktu poświadczenia dziedziczenia. Może się okazać, że zaoszczędzisz dużo czasu i pieniędzy. Jeśli jednak okaże się, że w rejestrze nie znalazłeś potrzebnej informacji, a postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku nie było prowadzone, to wtedy sam musisz przygotować wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Aleksandra

Niedawno wskazałem Ci na prostą zasadę umożliwiającą złożenie pozwu przeciwko dłużnikowi w sądzie położonym w miejscu wykonania umowy. Temat właściwości miejscowej jest jednak o wiele szerszy. Istnieje bowiem kilka sposobów, by skierować sprawę do bliskiego sądu. Dziś krótko omówię kolejny przepis, który znacznie ułatwia wierzycielowi dochodzenie od dłużnika roszczeń przed tym sądem, przed którym będzie to najdogodniejsze.

Mowa o przepisie art. 46 § 1 K.p.c., który umożliwia stronom umowy wybrać sąd, który będzie rozpatrywał spory związane właśnie z tą umową. Innymi słowy – strony zgodnie mogą wyznaczyć sąd, który – w przypadku powstania jakiegoś sporu wynikłego z umowy- rozstrzygnie ten spór.

Strony mogą umówić się na piśmie o poddanie sądowi pierwszej instancji, który według ustawy nie jest miejscowo właściwy, sporu już wynikłego lub sporów mogących w przyszłości wyniknąć z oznaczonego stosunku prawnego. Sąd ten będzie wówczas wyłącznie właściwy, jeżeli strony nie postanowiły inaczej lub jeżeli powód nie złożył pozwu w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Strony mogą również ograniczyć umową pisemną prawo wyboru powoda pomiędzy kilku sądami właściwymi dla takich sporów.

Taki zapis w umowie może wyglądać następująco:

Spory wynikające z niniejszej umowy rozstrzyga właściwy rzeczowo Sąd w Toruniu.

Umowa dotycząca właściwości sądu powinna zostać zawarta na piśmie. Nie jest jednak konieczne zawarcie jej w tym samym momencie, w którym podpisywana jest sama umowa. Możliwe jest zawarcie umowy prorogacyjnej (tj. umowy dotyczącej wyboru sądu właściwego) później– nawet po powstaniu jakiegoś sporu, który ma być rozstrzygnięty przed sądem. Ale nie oszukujmy się, po powstaniu sporu umowa w zakresie właściwości Twojego sądu raczej nie spotka się z akceptacją dłużnika.

Umową nie można jednak zmienić właściwości tzw. wyłącznej.

W składanym pozwie musisz wyjaśnić, dlaczego wybrałeś taki a nie inny sąd. Konieczne jest wówczas powołanie się na zapis umowy, który daje możliwość wyboru sądu. W związku z tym do pozwu będziesz musiał załączyć również umowę prorogacyjną.

I jeszcze jedna refleksja – jeżeli druga strona umowy nie zgadza się za zapis o właściwości Twojego sądu, lepiej w umowie nic nie pisać. Wówczas wybierzesz swój sąd jako właściwy ze względu na miejsce wykonania umowy czyli płatności.

kamienicahebe

Pisałem ostatnio, że sąd nakazał mi podjęcie rozmów ugodowych. Jesteś ciekaw, jak to się skończyło?

Zanim zdradzę finał, to dodam, że przeciwko temu samemu dłużnikowi wytoczyliśmy dwie sprawy – jedna to faktura obejmująca sprzedaż w styczniu, zaś druga w lutym 2015 r. Obie sprawy zawiłe, ale w naszej ocenie do wygrania. Otwarta było tylko kwestia czasu.

Powód, nasz klient, gotów był zawrzeć ugodę, ale zależało mu jeszcze na jednej rzeczy – utrzymaniu relacji biznesowych.

Czyli zadanie do wykonania było dość karkołomne: zawrzeć ugodę korzystną dla obu stron i nadal współpracować. Ale czy nie o to właśnie chodzi w ugodach?

Rozmowy ugodowe nie były łatwe, ale krok po kroku udało się wyjaśnić wszystkie żale i wykazać pozwanemu, że racja jest jednak po nasze stronie. Zrobiliśmy oczywiście ustępstwa, ale wyłącznie w zakresie odsetek, które przypadały po dniu zawarcia ugody. Należność główna, odsetki do dnia zawarcia ugody oraz koszty procesu zobowiązał się pokryć dłużnik.

To mało, bo jeszcze została zawarta umowa handlowa.

Czyli pełen sukces.

Jak tylko zawiadomiłem sąd, że chcemy zawrzeć ugodę sądową, to od razu wyznaczono posiedzenie w tej drugiej sprawie i jednego dnia zawarliśmy dwie ugody.  

Oczywiście, z punktu widzenia procesowego ugoda stanowić będzie tytuł egzekucyjny. Ale mam nadzieję, że nie będzie to konieczne.

Sprawdza się przysłowie – zgoda buduje, niezgoda rujnuje. A sąd umorzył postępowania na podstawie art. 355 kpc.

umorzenie