Autostradowy dłużnik

I znowu POLITYKA. Tekst pod tytułem Nie spłaca długów, chce budować autostradę na Euro 2012

A tam opisany prezes Jan Łuczak – zmora wierzycieli. Jego (nawet dosłownie) spółka ma budować autostradę A2.

Jak to się dzieje, że prezes giełdowej spółki, która tylko w ubiegłym roku wypłaciła mu tylko w ramach wynagrodzenia bez mała 1,7 mln zł, nie może spłacić swych zobowiązań? – Prezes Łuczak posiada zadziwiającą zdolność do uciekania przed egzekucją i lawirowania między przepisami – mówi prawnik, który próbował wyegzekwować jego długi. Sposób, którym posłużył się Łuczak, jest dość prosty.

Aby ściągnąć jego należności, w kwietniu ubiegłego roku do akcji wkroczył komornik. Zajął wynagrodzenie Łuczaka w DSS oraz należności w wysokości około 8 mln zł, które spółka DSS była winna swemu prezesowi (z tytułu pożyczki). Równocześnie komornik zobowiązał spółkę do niewypłacania tych pieniędzy Łuczakowi i przelania ich na konto komornika. Jednak mimo wysłania kilkunastu pism i ponagleń, spółka przez ponad rok milczała. Odezwała się dopiero w maju 2011 roku.

W piśmie, podpisanym przez członka zarządu DSS Małgorzatę Then, można przeczytać, że spółka nie ma żadnych wymagalnych zobowiązań wobec Jana Łuczaka. Stwierdzono za to, nie podając żadnych terminów, że po zatwierdzeniu przez walne zgromadzenie spółki sprawozdania finansowego za rok 2010, zostanie mu wypłacona premia. „Należy oczekiwać, iż będzie to kwota kilkuset tysięcy złotych” – pisze dalej Then, która zapewniła, że wtedy w całości zostanie ona przekazana komornikowi.

 

Prawdziwy koszmar. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że w tej sprawie jest jeszcze dużo do zrobienia i być może o czymś zapomniano.

Ciekaw jestem, jak to się wstecznie skończy. No i czy to A2 rzeczywiście powstanie.

{ 9 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Pjaj Lipiec 22, 2011 o 15:13

Szczerze powiedziawszy jestem zdumiony postępowaniem wierzycieli. Skoro spółka jest jego, to zająłbym również udziały i doprowadził do wypłaty zysku. Niezależnie od powyższego spółkę pozwałbym po prostu do sądu działając w imieniu własnym ale na rzecz dłużnika.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Lipiec 22, 2011 o 15:32

Jasne, jest jeszcze kilka innych sposobów. Do tego np. prokuratura. Ale ściga go duża warszawska kancelaria, więc na pewno wiedzą, co czynią 🙂

Odpowiedz

Pjaj Lipiec 22, 2011 o 15:34

No właśnie z treści artykułu miałem wrażenie, że nie wiedzą 🙂

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Lipiec 23, 2011 o 18:33

Ale czy oni o tym wiedzą? 🙂

Odpowiedz

Pjaj Lipiec 22, 2011 o 15:35

Zresztą to, że przez rok nic się w sprawie nie dzieje (jeśli wierzyć artykułowi) też nie najlepiej świadczy 🙂

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Lipiec 23, 2011 o 10:27

Znikająca pożyczka? 🙂 A to dobre… sprawa już ociera się o miłego pana w czerwonym żabociku. Nie wspominając już o tym, że z pewnością pan Łuczak ma rachunki inwestycyjne, akcje, itp.

Ja rozumiem, że ruchomości i nieruchomości pewnie wszystkie w rękach żony, dzieci, psów, kotów i spółki, ale na to też są sposoby, chociaż to może trwać.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Lipiec 23, 2011 o 18:36

Piszesz: Ja rozumiem, że ruchomości i nieruchomości pewnie wszystkie w rękach żony, dzieci, psów, kotów i spółki, ale na to też są sposoby, chociaż to może trwać.

A świstak siedzi na autostradzie i zawija ją w sreberka…

Na wszystko są sposoby.

Odpowiedz

Piotrek Październik 21, 2011 o 11:50

DSS nie wypłaca także wynagrodzeń. Obiecują tylko, że pieniądze już są przygotowane i czekają na wysłanie, lub czekają tylko na podpis zarządu na zgodę na wysłanie itd. Zalegają nawet z wynagrodzeniem za kwietniowe umowy. Nie wspominam o późniejszych. Zakrywają się brakiem wpłat na konta ze strony kontrahentów, a prawda jest taka, że biedni nie są.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 21, 2011 o 15:34

@Piotrek, chyba po prostu trzeba im przypomnieć o obowiązku zapłaty. A najlepiej, gdy zrobi to sąd i komornik. Wg mnie z takimi trzeba ostro…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: