Wilhelm Tell, prawo rzymskie i wakacje

Zawsze wolałem Robin Hooda od Wilhelma Tella. To pewnie za sprawą fantastycznego serialu, a właściwie dwóch pierwszych sezonów, gdzie dzielnego Robina grał Michael Praed. Ale takim prawdziwym idolem to był Nasir, saracen walczący dwoma mieczami. W sumie renegat, ale stał po dobrej stronie… Natomiast nie darzyłem sympatią Szeryfa z Nottingham, cynicznego karierowicza.

Z ciekawością przeczytałem tekst autorstwa Joanny Podgórskiej w niedawnej Polityce (Nr 32/33) pt. „Patent na Gesslera”. I nie chodzi bynajmniej o losy XIV wiecznego okrutnika rodem ze Szwajcarii, dręczyciela Wilhelma T. i jego syna, tylko o całkiem współczesną rodzinę polskich restauratorów.

Zainteresowanych odsyłam do lektury tego tygodnika, jednak mnie zaciekawiła pewna kwestia dotycząca, a jakże, dochodzenia wierzytelności od Gesslera, Adama Gesslera. Otóż ten restaurator, jak wynika z tekstu, to notoryczny dłużnik. Historia jego wierzytelności zaczyna się gdzieś w odległej przeszłości, czyli w 1992 r. Pani redaktor pisze:

Dług wraz z odsetkami i kosztami sądowymi przekracza dziś 20 mln zł.

Zanim do tego doszło były procesy a nawet zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Cios dla przedsiębiorcy? A skąd! Teraz biznes prowadzą synowie. A ten kwitnie. Nowe lokale i nowe lokalizacje. Ale wierzyciele Adama G. nie odpuszczają i chwała im za to: Miasto Stołeczne Warszawa, ZUS, US, PGNiG, pracownicy, ochrona, prawnicy…

I co się okazuje? Adam Gessler nic nie ma. Za występy w TVP też nie otrzymywał pensji. Wszystko szło do agencji. Dłużnik miał dom, ale dzień przed licytacją przepisał go na brata Piotra (też restaurator).

Wierzyciele chcą wystąpić do sądu z tzw. skargą pauliańską, a ten może anulować akt notarialny, gdy uzna, że został zawarty po to, by dłużnik ukrył majątek.

Pal licho prawnicze szczegóły (aktów notarialnych się nie anuluje). Ale dlaczego wierzyciele się wahają? Tego nie rozumiem. Przecież actio pauliana, bo tak się to nazywa od czasów Rzymian, jest właśnie na takie okazje. Ale mogę o czymś nie wiedzieć. A szczegóły są najważniejsze.

Podobno na Facebooku organizowany jest bojkot i akcja „Zjedz u Gesslera – nie zapłać”. Coś w rodzaju obywatelskiego sprzeciwu. Może to właśnie jest nowy sposób egzekucji? Czy to zadziała? Zobaczymy, na razie kliknąłem „lajka”. Może znajdzie się Robin na tego Gesslera?

A tak poza tym to gdy to czytasz, ja powinienem już być na urlopie. W cieniu nie mniej niż 40 stopni… O ile się nie rozpuszczę, to do zobaczenia za jakieś dwa tygodnie!

 

{ 23 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech Sierpień 22, 2012 o 12:22

Niestety marne są szanse na powodzenie takiej akcji, tylko naraża się człowiek na odpowiedzialność za wykroczenie…

Odpowiedz

gustaw Sierpień 22, 2012 o 13:40

…… nie mówiąc już o kwestiach moralnych takiej akcji
@Lechu – no chyba że posiłek był wart więcej niż 250 zł to wtedy przestępstwo;)

Odpowiedz

Błażej Sarzalski | Rejestracja spółki z o.o. Sierpień 22, 2012 o 15:28

Jak to przeczytałem to przypomniała mi się historyjka z małego śląskiego miasta na południe od Gliwic. Wchodzi tam do kancelarii klient, idzie do radcy prawnego, siedzi pół godziny, wychodzi otrzymawszy poradę prawną, jak gdyby nigdy nic mija sekretariat i nie płaci.

Traf chciał, że klient był znanym lokalnym restauratorem, to też rzeczony radca udał się w weekend na obiad do restauracji, zamówił kilka dań, zjadł i wyszedł bez płacenia.

Nawiązując do prawa rzymskiego: vim vi repellere licet (siłę wolno odeprzeć siłą) 🙂

Odpowiedz

gustaw Sierpień 22, 2012 o 15:51

a może umówili się na barter?;)

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 22, 2012 o 23:55

Pal sześć skargę pauliańską, ale co ten człowiek jeszcze robi na wolności? Ilość przestępstw, których – o ile prawdziwe są informacje zawarte w artykule – się dopuszczał jest porównywalna z Marcinem P. i z taką samą zawziętością powinna być ścigana.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 24, 2012 o 18:10

@ Gustaw

Możesz wyłudzić jedzenia i za 5000 zł (jak gdzieś znajdziesz knajpę z takimi cenami), a to wciąż będzie wykroczenie 🙂

Odpowiedz

Lech Sierpień 24, 2012 o 18:19

@gustaw: mylisz się. Przy wyłudzeniu jedzenia w restauracji nie ma granicy kwoty 250zł, to nie jest kradzież.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 24, 2012 o 18:20

Dokładnie to samo chciałem napisać, że mi odrzuca komentarze 🙁

Odpowiedz

Iwo Fisz | Blog o zagospodarowaniu przestrzennym Sierpień 29, 2012 o 13:02

Podobna historia z wybrzeża – przedsiębiorca prowadzący dużą pizzerię nie płacił ludziom, którzy wykonywani dla niego prace remontowe. Remont się zakończył, a pieniędzy nie było.
Wykonawcy skrzyknęli się i zaczęli zamawiać telefonicznie pizzę na nieistniejące nazwiska, numery telefonów i adresy. Po 4 dniach takiej akcji pieniądze się znalazły.

Odpowiedz

gustaw Sierpień 30, 2012 o 10:05

@Paweł i Lech – czyż to nie jest deprawujące, oburzające??!?!?
moim zdaniem kk powinno się poszerzyć o przestępstwo konsumpcji mienia (z typami kwalifikowanymi – konsumpcja mienia o znacznej wartości, bezczelna konsumpcja mienia, nieumiarkowana konsumpcja mienia, notoryczna konsumpcja mienia;) w tym zakresie kk ma poważne braki……….

Odpowiedz

Lech Sierpień 30, 2012 o 10:11

@gustaw: nawet jeśli przyjmiemy hipotetycznie, że jest jakieś stopniowanie kary za konsumpcję w zależności od wartości, to czy za wartość tę będziesz brał cenę detaliczną, czy koszt wytworzenia? Albo analogiczny przypadek – długopis za 1zł sklep wystawia na sprzedaż za 300zł, czy złodziej owego długopisu popełni wykroczenie, czy przestępstwo?

Odpowiedz

Inga Wrzesień 3, 2012 o 11:27

Szanowny Panie Sienkiewicz!
Pozwolę sobie zwrócić uwagę, iż zabiegi marketingowe, które na rzecz Pana kancelarii „uskutecznia” niejaki Rafał, odbijają się w internecie szerokim łukiem i śmiechem.
Rzeźbienie pieniędzy na prawo i lewo, to chyba nie najlepszy pomysł dla szanującego się radcy prawnego. Chyba, że rady do twarzy z podwójnym wizerunkiem, a pieniądz nie śmierdzi.
Mój komentarz dotyczy strony i jej ogłoszeń:
http://przedawnione.pl/

Odpowiedz

Lech Wrzesień 3, 2012 o 11:36

Oj, chyba komuś nie w smak, że ktoś sypie piach w szprychy tej Maszynki Do Generowania Nakazów Zapłaty i Wysyłania Ich Na Błędne Adresy 😉

Odpowiedz

Inga Wrzesień 3, 2012 o 11:48

Absolutnie Panie Lechu, jestem za pomocą dla tych, których firmy windykacyjne łupią i tak jak Pan pisze GENERUJĄ nakazy zapłaty. Jednak podstawowa działalność Pana Sienkiewicza to DOCHODZENIE wierzytelności a nie OBRONA przed nimi.

Odpowiedz

Lech Wrzesień 3, 2012 o 11:49

A na jakiej podstawie powzięła Pani informację co jest podstawową działalnością spółki radców, do której należy pan Sienkiewicz, bo chyba nie na podstawie tego bloga?

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Wrzesień 3, 2012 o 12:53

To ja może od razu też się przyznam do niegodnych postępków. Otóż zdarza się mi występować zarówno po stronie powoda jak i po stronie pozwanego. O zgrozo nie zawsze reprezentuję stronę, która obiektywnie ma rację w sporze 🙂

A tak na poważnie – nie jest niczym nagannym, że mec. Sienkiewicz w wielu sporach reprezentuje wierzycieli, a w innych występuje po stronie dłużników. To codzienność w zawodzie każdego radcy prawnego. A to, że ma strony poświęcone interesom i wierzycieli i dłużników? Cóż w tym złego? Przecież każdy ma prawo do uzyskania rzetelnej informacji o przysługujących mu prawach (choć akurat z poglądami na przedawnione.pl dotyczącymi przywrócenia terminu z powodu braku skutecznego doręczenia się nie zgadzam 🙂 )

Odpowiedz

Lech Wrzesień 3, 2012 o 12:55

@Paweł: „się nie zgadzam” – w sensie, że nie ma co przywracać, bo termin jeszcze wówczas nie minął? 🙂

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Wrzesień 3, 2012 o 12:59

@ Lech

To prawda – termin biegnie od skutecznego doręczenia, a więc w ogóle nie rozpoczął biegu 🙂

Odpowiedz

Iwo Fisz | Blog o zagospodarowaniu przestrzennym Wrzesień 3, 2012 o 13:20

@ Paweł – jak Twoim zdaniem powinien się bronić pozwany, któremu sąd wysłał nakaz na zły adres i błędnie uznał go za doręczony, a w efekcie nadał mu klauzulę wykonalności jako prawomocnemu?
Muszę powiedzieć, że chyba każdy sąd ma inną praktykę – od odrzucenia wniosku o przywrócenie terminu jako niedopuszczalnego i ponownego doręczenia orzeczenia, poprzez przywrócenie terminu aż po wznowienie postępowania i zniesienie go w zakresie dotkniętym nieważnością.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Wrzesień 3, 2012 o 13:31

@ Iwo

Po pierwsze zażalenie na postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności wraz z wnioskiem o zawieszenie postępowania egzekucyjnego na podstawie art. 821 k.p.c.

Po drugie wniosek do sądu o doręczenie pozwu na prawidłowy adres, względnie wniesienie sprzeciwu do sądu bez czekania na doręczenie.

Wiem, że praktyka jest różna, ale tylko jedna jest prawidłowa 🙂 Linia orzecznicza SN również zdaje się nie pozostawiać wątpliwości w tej kwestii.

Przywrócić terminu się nie da, bo termin nie upłynął – to że sąd myśli, że upłynął, nie ma znaczenia. Liczy się tylko kwestia obiektywnego uchybienia terminu, a to nie nastąpiło, gdyż termin nie rozpoczął biegu.

Nie da się również wznowić postępowania, gdyż wznowienie dotyczy wyłącznie orzeczeń prawomocnych, a nakaz, którego prawidłowo nie doręczono, prawomocny nie jest. I znowu – to że sąd myśli, że jest prawomocny, nie zmienia faktu, że brak mu prawomocności. Podważając prawomocność nakazu, nie można więc zarazem używać instytucji służących do obalenia prawomocnych orzeczeń.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Wrzesień 3, 2012 o 19:04

Na urlopie, ale zaglądać na bloga trzeba.
Szanowna Pani Ingo, o EPU już pisałem i to raczej nie w superlatywach. Od tamtego wpisu minęło pół roku i zdania nie zmieniłem. EPU jest nadużywane. I nie jestem jedynym, który tak twierdzi. Nie widzę powodu, dla którego nie miałbym świadczyć pomocy prawnej osobom, które otrzymały nakaz z e-sądu. Tym bardziej, że otrzymuję od nich emaile nie mniej dramatyczne niż teraz np. w sprawie Amber Gold. W przeciwieństwie jednak do tej afery przed e-nakazem można się bronić.
Nie wiem, skąd pomysł, że moja podstawowa działalność to dochodzenie wierzytelności. Absolutnie jest to jedynie niewielki fragment mojej aktywności zawodowej i moich przychodów. A obrona przed EPU to promil….
Paweł trafnie to zresztą ujął – podobne „wykroczenia” popełnia każdy profesjonalny prawnik. Bo na tym polega właśnie bycie mecenasem.
I jestem z tego dumny.

Odpowiedz

Iwo Fisz| Blog o zagospodarowaniu przestrzennym Wrzesień 4, 2012 o 23:39

@ Paweł
Zażalenie na klauzulę to jest 4 droga, o której nie napisałem :).

Niewątpliwym plusem jest możliwość zawieszenia egzekucji na podstawie art. 821 k.p.c., co może usuwać często istniejący problem – sąd przywrócił termin dla złożenia sprzeciwu, ale nie uchylił postanowienia o nadaniu nakazowi zapłaty klauzuli wykonalności. W konsekwencji, dochodzi do dziwnych sytuacji, gdy nakaz trafi moc na skutek złożenia sprzeciwu, ale w obrocie nadal istnieje – nieuchylone, a wiążące komornika – postanowienie o opatrzeniu nakazu klauzulą wykonalności jako prawomocnego.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski | Rejestracja spółki z o.o. Wrzesień 18, 2012 o 09:09

Ale jad poszedł powyżej 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: