Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

Praca na czarno

Jednym z zamówionych tematów była sytuacja, gdy dłużnik pracuje na czarno. Czy można coś z tego wycisnąć?

Wydaje mi się, że najbardziej oczywiste działanie, czyli zajęcie wynagrodzenia czy wierzytelności, nie wchodzi w grę, bo dłużnik przecież nie pracuje. Komornik nie będzie też raczej się bawił w straszenie tego „pracodawcy” konsekwencjami, bo od tego są inne władze, na czele z PIP. Co zatem zrobić, gdy dłużnik pracuje na czarno, otrzymuje jakieś pieniądze, ale długu nie chce oddać?

Zacząłbym od dokładnego i rzetelnego udokumentowania tej „pracy”. Idealne byłyby jakieś nagrania, choćby komórką (teraz nagrywa już w HD) lub przynajmniej zdjęcia. Może będzie z nich wynikało jeszcze, że „pracodawca” nie przestrzega przepisów bhp?

Mając taki materiał napisałbym do „pracodawcy” pismo, z którego wynikałoby dokładnie, że mam dowody na pracę mojego dłużnika w jego firmie. Następnie przypomniałbym mu uprzejmie, że takie działanie powoduje m.in.:

1)      odpowiedzialność za wkroczenie przeciwko prawom pracownika (i to pewnie kilka), za co grozi grzywna do 30.000 zł oraz

2)      odpowiedzialność podatkową za nieodprowadzone podatki oraz składki na ZUS i to z odsetkami.

Oczywiście poinformowałbym, że rozważam zawiadomienie Państwowej Inspekcji Pracy i że wówczas prawdopodobnie otrzyma ona cały materiał wskazujący na zatrudnianie na czarno. A na koniec dodałbym, że sytuacja zmusza mnie do wytoczenia powództwa o ustalenie, iż umowa w istocie była umową o pracę, co doprowadzi do wypłaty wynagrodzenia, zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ZUS.

I na koniec poprosiłbym go o przypomnienie „pracownikowi” że długi należy regulować.

A jaki Ty masz pomysł na dłużnika z „szarej strefy”?

{ 12 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech | blog o wekslach Październik 26, 2012 o 12:26

Praca „na czarno” to de facto praca na podstawie ustnej umowy, w połączeniu przy okazji z nieodprowadzaniem podatków. Wynagrodzenie z takiej umowy też imho może być zajęte, i to bez potrzeby ustalania istnienia stosunku pracy (no bo co, jak stosunku pracy nie zdoła się ustalić? Nie każda praca to stosunek pracy).

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 26, 2012 o 18:16

@Lech, praca na czarno to praca bez umowy, bez ubezpieczenia, bez podatków i bez roszczeń. Jak zajmiesz wynagrodzenie, skoro go formalnie nie ma? Jak ukarzesz pracodawcę, gdy pracownik nie figuruje w ewidencji? Nijak. Do tego właśnie jest ustalenie istnienia stosunku pracy, ale tak naprawdę to zapowiedź takiej sprawy. No i każda praca to stosunek pracy, ale nie każdy stosunek pracy to umowa o pracę.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Październik 26, 2012 o 22:15

Karolu, dłużnik alimentacyjny pracujący na czarno (a nie zliczę z iloma takimi zetknęłam się w mojej praktyce) równa się poczucie bezradności wierzyciela. Nie wydaje mi się niestety, by zaproponowany sposób odniósł skutek. To nie pracodawca nie chce płacić alimentów, a dłużnik. Dlatego wydaje mi się, że efektem „postraszenia” pracodawcy może być „zwinięcie” się dłużnika do innej pracy na czarno. Przyznam, że nie mam cudownej recepty na takie problemy.

Odpowiedz

Lech | blog o wekslach Październik 27, 2012 o 07:28

@Karolu, nadal nie mogę się zgodzić, że praca na czarno, to praca bez umowy. Tzn. trudno mi to sobie wyobrazić. Skoro strony umówiły się, że a/pracownik „coś” zrobi b/pracodawca „coś” zapłaci, to już w ten sposób dochodzi do zawarcia odpowiedniej umowy. Odnośnie konieczności ustalania istnienia stosunku pracy – przedmiotem pracy jest dzieło. Uważasz, że w przypadku zawarcia umowy w formie pisemnej „pracodawca” jest kryty, a w przypadku zawarcia umowy w formie ustnej – nie, ponieważ „pracownik nie figuruje w ewidencji”? (w jakiej ewidencji są pracownicy „na dzieło” lub „na zlecenie”?). Fakt pracy „bez podatków i bez ubezpieczeń” jest zupełnie bez znaczenia w naszych rozważaniach.

Odpowiedz

Kamil Październik 27, 2012 o 09:07

Nie straszyć pracodawców tylko robić naloty na dłużnika. Jak robi na czarno to jakieś pieniądze ma, na coś je wydaje i gdzieś w domu je trzyma jak już wszystkie rachunki ma poblokowane. Kilka wjazdów komornika do domu, przeszukanie pomieszczeń i dłużnik zacznie dla spokoju sam płacić. Pozajmowanie i wywiezienie mebli choćby największych gratów też pomaga, ale w takich sytuacjach bez aktywnego współdziałania wierzyciela się nie obejdzie.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 27, 2012 o 12:21

@Agnieszka, fakt przy alimentach to może być dramat, ale nie mam prawie żadnych doświadczeń w tym zakresie. A Ty jak sobie z tymi sprawami radzisz?

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 27, 2012 o 12:28

@Lechu, chyba zaproszę Cię do sądu na jakąś rozprawę o ustalenie stosunku pracy 🙂

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 27, 2012 o 12:29

@Kamil, wjazdu niestety nie zrobię, ale może to jest jakiś sposób…

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Październik 27, 2012 o 17:29

Karolu, uczciwie mówiąc nie jest łatwo. Zależy od realiów każdej sprawy. Pół biedy, jak jest dalej zobowiązana osoba, bo ściąganie alimentów np. z babci (oczywiście po przeprowadzeniu stosownego postępowania) może podziałać motywująco, ale generalnie sukcesy można odnotować raczej rzadko.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 27, 2012 o 23:23

@Z alimentami mam mało doświadczenia, ale wnioski podobne. A szkoda, bo poszkodowani są często Bogu ducha winni…

Odpowiedz

Jan Październik 29, 2012 o 22:17

Niech pracuje, a gdy się „obkupi” ruchomościami ( telewizor, komputer, komórka itp ) to zająć w/w ruchomości i sprzedać ( gdy nie będzie licytantów to przejąć na własność ). I tak, aż do skutku powtarzać zajęcia. Plusem jest to, że nie weźmie nic na raty i kupuje ruchomości za GOTÓWKĘ, którą, przy odrobinie szczęścia, można też zająć, dokonując przeszukania odzieży dłużnika a dokładniej jego portfela 🙂

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Październik 30, 2012 o 10:24

@Jan, ale nie każdy może tyle czekać….

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: