Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

Rośnie liczba upadłości

Upadłość Amber Gold to oczywiście sprawa mega medialna. Niestety to nie jedyna upadłość.

Właściwie to widmo bankructwa krąży nad Polską. 

Jak donosi prasa:

Tylko w kwietniu upadłość ogłosiło 88 przedsiębiorstw. To aż o 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba upadłych przedsiębiorstw najszybciej rosła w przemyśle (34 proc. więcej niż rok wcześniej), w handlu hurtowym (32 proc.) i usługach (22 proc.). W ostatnich miesiącach zmniejszyła się liczba bankructw na Mazowszu, za to wzrosła w województwach śląskim i kujawsko-pomorskim. W sumie od początku roku zbankrutowało aż 328 firm. Rok wcześniej było ich równo 300.

Martwi mnie to, że w moim województwie zaczyna się źle dziać.

OK, ale co to ma wspólnego z tym blogiem?

Trochę ma. Upadłość to w sumie zbiorowa egzekucja prowadzona przez jednego „komornika”, czyli syndyka.

Uważam, że duża część problemów wierzycieli wynika z tego, że zbyt późno zaczęli domagać się swoich pieniędzy. Albo jeszcze inaczej – na etapie zawierania umowy nie przewidzieli, jak się zabezpieczyć a potem nie potrafili już sobie z tym poradzić.

Jeżeli wierzyciel szybciej sięgnie po środki przeciwko dłużnikowi to ma większą szansę na zaspokojenie. Wynika to z tego, że w miarę upływu czasu rośnie liczba innych dłużników a maleje ilość majątku. Im więc szybciej tym lepiej.

A przecież mechanizmów jest sporo. Najpierw odpowiednia treść umowy. A potem zabezpieczenie. Weksel jest najprostszy (chociaż wcale nie najlepszy w każdej sytuacji).

Uważam też, że nic nie zastąpi aktywności wierzyciela. Warto interesować się dłużnikiem od samego początku kontraktu i monitorować jego sytuację. I sprawdzać, czy płaci w terminie.

Pamiętaj też o tym, że od końca kwietnia uległy wydłużeniu terminy płatności w transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami. Ustawa dopuściła terminy 60 dniowe a czasami nawet dłuższe. Jeżeli taki zapis znajdzie się w Twojej umowie to będziesz musiał czekać 2 miesiące na zapłatę. To bardzo dużo czasu. Jeżeli coś złego wydarzy w tym czasie to Twoja wierzytelność nawet nie będzie wymagalna a dłużnik już będzie ledwo zipał.

Pomyśl o tym konstruując umowę. Może warto zawrzeć w niej okoliczności umożliwiające żądanie szybszej zapłaty, przed upływem owych 60 dni?

Bardzo pasuje tutaj taki stary slogan: Przezorny zawsze ubezpieczony 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Wojtek Lipiec 2, 2013 o 21:18

W wielu przypadkach strony zawierają ustne umowy. Po części to chyba kwestia braku świadomości konsekwencji takiego postępowania. Kontrahenci są przekonani, że nic się nie wydarzy. Jednak do czasu. Później zaczynają się problemy. Dobrze spisana umowa rzeczywiście pozwoli uniknąć wielu problemów. W końcu umowa pomaga wtedy gdy współpraca się już nie układa.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: