Ulubieniec Franka S. chociaż … roszczenie we franku nie istnieje

Właśnie przeczytałem, że należę do grona szczególnie ukochanego przez Franka S. Podobnie jak wielu innych kredytobiorców:

„65 proc. z nich to przedstawiciele pokolenia X, co znaczy, że mają od 33 do 47 lat.”

Może tego po mnie widać, ale to prawda, smutna prawda. Wiek chrystusowy przekroczyłem już jakiś czas temu… Ale nie chcę się użalać nad sobą czy swoim kredytem. Przy okazji dyskusji o franku przypomnę Ci, jakie zasady obowiązują przy przeliczaniu długu walutowego na złotówki.

Otóż, jeżeli Twoja wierzytelność opiewa na walutę – np. pożyczyłeś komuś 1000 EURO – i chcesz pozwać dłużnika, to pozywasz go właśnie o tę walutę. Kiedyś to nie było możliwe ale już od kilku lat tzw. zasada walutowości nie obowiązuje.

I sąd zasądzi na Twoją rzecz 1000 EURO, a nie „równowartość 1000 EURO”.

A jak ma komornik ściągać walutę? Nie może tego zrobić.

Otóż jeżeli komornik zajmie konto walutowe, to i tak otrzyma złotówki. Reguluje to art. 889(1) kpc

Jeżeli zajęto rachunek bankowy prowadzony w walucie obcej, bank przekazuje komornikowi należność w walucie polskiej przeliczonej według kursu kupna waluty obcej, w której prowadzony jest rachunek, ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski w dniu przekazania należności komornikowi.

A jak znajdzie walutę w szufladzie u dłużnika? O tym stanowi art. 866(2) § 3 kpc:

Zajęte dewizy komornik sprzedaje bankowi lub innemu przedsiębiorcy zajmującemu się ich kupnem. Cena zbycia nie może być niższa od kursu kupna waluty obcej w złotych przez Narodowy Bank Polski w dniu poprzedzającym datę sprzedaży.

A ile wypłaca wierzycielowi? Musi to przeliczyć, o czym stanowi art. 783 § 1 kpc:

Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, tytułowi egzekucyjnemu opiewającemu na świadczenie pieniężne w walucie obcej sąd nada klauzulę wykonalności ze zobowiązaniem komornika do przeliczenia tej kwoty na walutę polską według średniego kursu waluty obcej ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski na dzień sporządzenia planu podziału, a jeżeli planu podziału nie sporządza się – na dzień wypłaty kwoty wierzycielowi.

Czyli dla wierzycieli ostatnia sytuacja jest korzystna. Nie chodzi mi o banki, bo one już zarabiają kokosy cały czas. A do tego mają własne regulacje – chociaż przy nadawaniu klauzuli na BTE nie zawsze skuteczne.

Zajęcie na koncie 1000 CHF miesiąc temu doprowadziło do przelania przez bank na konto komornika bank około 3.500 zł. Jeżeli komornik dzisiaj będzie dokonywał zapłaty wierzycielowi, to musi przeliczyć ten 1000 HF już według kursu 4.50 zł za CHF, co daje 4.500 zł. I taką kwotę musi otrzymać wierzyciel. Czyli egzekucję trzeba prowadzić dalej.

Okazuje się zresztą, że banki nie za bardzo sobie radzą z walutowością i frankami. Prasa właśnie doniosła:

Roszczenie wyliczone przez bank na podstawie kursu z jego własnej tabeli kursowej nie istnieje – uznał Sąd Okręgowy w Szczecinie. I orzekł, że klienta nie obowiązują te zapisy z umowy, według których mBank dokonywał przewalutowania kredytu. Za niewiążący uznał paragraf, zgodnie z którym bank w ogóle ustalił kwotę zadłużenia we frankach (zgodnie z tym zapisem udzielano kredytu w złotych, które potem przeliczano na franki w dniu uruchomienia kredytu). Nieobowiązujące według sądu są też pozostałe zapisy, stwierdzające, że rata kredytu miała być spłacana w złotych, po uprzednim przeliczeniu raty frankowej.

Jestem bardzo ciekaw, jak to się rozwinie.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Artur Luty 13, 2015 o 17:54

Franek ty, Franek tam… Już mam lekki przesyt. A jeszcze dzisiaj usłyszałem w wiadomościach, że ktoś tam umyślił sobie, że cała ta afera związana z podwyżką ceny franka była uknuta przez zroganizowaną grupę przestępczą. Eh. Mnie denerwuje bardziej to, że ludzie chcą pomocy w spłacie a wiedzieli na co się decydują…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: