Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

Likwidacja bankowego tytułu egzekucyjnego. To źle czy dobrze?

Takie pytanie zadał mi niedawno dziennikarz WPROST, który pisał tekst o BTE (wszyscy teraz o tym piszą). Cały szum medialny, wywołany przez Trybunał Konstytucyjny, niedługo minie. Ale co oznacza likwidacja BTE dla Ciebie, drogi Czytelniku?

O samej historii BTE i argumentach przemawiających za niekonstytucyjnością tych przepisów napisano dużo, a nawet za dużo. Wiadomo już, co zrobią banki – poręczenia, ubezpieczenia, 777 kpc. W sumie niewiele mnie to obchodzi, bo z BTE nie mam nic wspólnego.

Mnie interesuje bardziej odpowiedź na jedno pytanie:

W jaki sposób zniknięcie BTE z obrotu może wpłynąć na pozycję przeciętnego wierzyciela?

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że nie wpłynie. Przecież z BTE korzystały tylko banki, a nie inni wierzyciele, więc problem ten ich nie dotyczy. Banki straciły swój przywilej, ale pozostali wierzyciele będą działać dokładnie w taki sam sposób jak dotychczas.

To wszystko oczywiście prawda. Ale nie do końca. Zwróć uwagę na jedną rzecz.

Otóż obecnie banki po wystawieniu BTE występują do sądu jedynie o klauzulę wykonalności. Sąd bada przesłanki i weryfikuje poprawność BTE. Jeżeli nie zauważy żadnych przeszkód to nada klauzulę. I z takim tytułem bank idzie do komornika.

Ale od przyszłego roku pozycja banku zostaje zrównana z innymi wierzycielami.

Banki więc będą przygotowywały pozwy o zapłatę przeciwko swoim dłużnikom i kierowały je do sądu. Postępowanie w tych sprawach toczyło się będzie tak jak w związku z każdym innym pozwem, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego. Jeżeli zostaną spełnione odpowiednie przesłanki – sąd wyda nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym. W innych przypadkach – z reguły będzie to nakaz w postępowaniu upominawczym.

Pozwany dłużnik oczywiście ma prawo się z takim nakazem nie zgodzić i wnieść zarzuty bądź sprzeciw. W takim przypadku dojdzie do procesu, po którym sąd wyda wyrok.

Zasadniczym problemem jest jednak to, że banki wierzytelności mają całą masę. W konsekwencji do wydziałów cywilnych i gospodarczych sądów (zwłaszcza rejonowych) trafią tysiące pozwów. Sądy będą miały więc znacznie więcej pracy niż obecnie (a już dziś nie mają jej mało).

Sędziowie będą mieli jeszcze mniej czasu na sprawę. Czas oczekiwania na wydanie nakazu zapłaty wydłuży się. Ucierpią na tym sprawy wszystkich pozostałych wierzycieli. Liczba sędziów w poszczególnych wydziałach przecież jest ograniczona i nie zanosi się, aby miała zostać zwiększona. Tym samym, każdy z nich będzie miał więcej spraw do rozpoznania. Świetnie….

Podsumowując, wygląda na to, że będziemy mieli do czynienia z kolejną falą spraw, które trafią do sądów. A może banki jednak jakoś sobie poradzą? Może weksle?

I niech zgadnę – następna skarga do Trybunału dotyczyć będzie aktu notarialnego jako tytułu egzekucyjnego.

Likwidacja bankowego tytułu egzekucyjnego. To źle czy dobrze?

Źle, panie redaktorze. 

{ 18 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Jacek Kwiecień 21, 2015 o 12:45

Odpowiedzią mogą być mobilne biura notarialne i ponoszenie kosztów przez klienta.

Nie jest to jednak dobra decyzja, biorąc pod uwagę stan sądownictwa w Polsce.
Jeżeli opieramy się o to, że relatywnie niewielka ilość b.t.e. była wystawiona w sposób wadliwy, to również postuluje odebrać organom publicznym możliwość wystawiania tytułów wykonawczych. W przypadku tych ostatnich też zdarzają się błędy.
Wzrośnie także obciążenie dłużnika kosztami postępowania, w tym mogą się pojawić koszty zastępstwa w postępowaniu sądowym. Obecnie koszt b.t.e. to 50,00 zł bez względu na wysokość długu.

Odpowiedz

Lech Kwiecień 21, 2015 o 12:55

Widzę, że zwiększenie zatrudnienia w sądach przerasta możliwości teoretycznego państwa polskiego, smutne.

Odpowiedz

Maciej Kwiecień 21, 2015 o 14:19

Dziwi mnie masowa radość większości komentatorów w sieci z niekonstytucyjności przepisów dotyczących BTE. Statystyczny dłużnik banku straci na tym przede wszystkim finansowo i to czasami będą na prawdę spore kwoty. Koszty wystawienia BTE bez względu na wartość wierzytelności 50 zł (plus ewentualne koszty zastępstwa prawnego 60 zł + 17 zł zwrotu za opł. skarbową od pełnomocnictwa). Koszty postępowania sądowego nawet w przypadku postępowań z weksli są zazwyczaj nieporównywalnie większe, szczególnie gdy banki korzystają z profesjonalnych pełnomocników co zazwyczaj robią.
Poza tym z doświadczenia wiem, że znacznie łatwiej podważyć ze względu na różnego rodzaju błędy BTE, niż przykładowo weksel, czy 777. Do tego warto dodać np. 3 letni okres przedawnienia BTE. Podsumowując najwięcej moim zdaniem straci na tym statystyczny dłużnik. Bankom to też jest nie na rękę bo trzeba wyłożyć znacznie większe kwoty na koszty sądowe (których bank może nie wyegzekwować). Najwięcej zyskają bankowi profesjonalni pełnomocnicy 🙂

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Kwiecień 21, 2015 o 15:53

Maciej, właśnie to mnie też dziwi. Wszyscy mówią – złe banki straciły swój niecny oręż! A przecież zabezpieczenie musi być, więc będzie. Ale inne i droższe…

Odpowiedz

Maciej Kwiecień 21, 2015 o 14:21

Jeszcze dodając, jeszcze nie wiadomo czy BTE całkiem zniknie, być może zostanie jedynie „podrasowany” 🙂

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Kwiecień 21, 2015 o 22:22

Mam niestety podobne odczucia. Już teraz sądy są zawalone aktami, a strony czekają miesiącami na pierwszą rozprawę. Ostatnio dotarło do mnie, że adwokat ma jeszcze jedną ważną funkcję – przypominania sędziemu, że ma w swoim referacie sprawę, którą trzeba rozpoznać. To smutne, ale prawdziwe…
Lechu, to nie problem zwiększenia zatrudnienia, ale – moim zdaniem – w dużej mierze organizacji pracy sądu. Jeżeli sędzia musi wszystko podpisać (najmniejszą duperelę), to te wszystkie drobne czynności zajmuja czas. Problem jest z całą pewnością glębszy.

Odpowiedz

Michał Kwiecień 23, 2015 o 11:29

Dokładanie kolejnych spraw sędziom spowolni już i tak mozolną pracę…

Odpowiedz

Anna Kwiecień 23, 2015 o 14:59

Tyle było mówione o tym, żeby przyspieszyć pracę w polskich sądach. Takie działanie raczej ją zwolni, ale cóż… Sytuacja jest rozwojowa.

Odpowiedz

ppp Kwiecień 23, 2015 o 15:04

Ja uważam, że „wąskim gardłem” w sądach są sekretariaty, sędziowie wbrew pozorom w miarę sprawnie wydają nakazy (nieliczni robią to bardzo długo), sekretariat zazwyczaj po 2 miesiące wysyła listy z nakazami a później z klauzulami kolejne 2 dlatego uzyskanie tytułu wykonawczego tak długo trwa, ja w dużym mieście czekam po 8 miesięcy od wniesienia sprawy na nakaz z klauzulą.

Odpowiedz

Grzegorz Kwiecień 24, 2015 o 14:52

Przed II wojną światową na mocy art. 87 statutu Bank Polski posiadał następujące uprawnienie:
„Księgi Banku i odpisy z nich we właściwy sposób wystawione mają moc dowodową
dokumentów publicznych, a dowody zobowiązania z wyciągami z ksiąg banku, mają moc
tytułów egzekucyjnych i hipotecznych”. Przywilej ten przysługiwał tylko jednemu bankowi, reszta funkcjonowała na ogólnych zasadach. Po II wojnie mieliśmy tylko banki państwowe 🙂
A co do zawalenia sądów – tu jest potrzebna reforma strukturalna sądownictwa, jakieś dokładanie etatów sprawy nie rozwiąże – ale do tego jest potrzebna wola polityczna.

Odpowiedz

Artur Kwiecień 24, 2015 o 15:03

Witam ja jednak uważam, że praca sądów nie jest taka prosta i szybka jak się to niektórym wydaje. Znam kilka spraw od swoich znajomych, które ciągną się do dziś, czyli po trzy, cztery lub więcej lat. Jak widzę kolesia, który robi wszystko zgodnie z prawem, a państwo blokuje mu zrealizowanie swojego celu to naprawdę dajcie mi spokój z tym krajem i z jego organami władzy bo szkoda nerwów.

Odpowiedz

Wojciech Rudzki | umowa najmu lokalu użytkowego Kwiecień 25, 2015 o 14:08

Oprócz kwestii podniesionych przez wcześniejszych komentatorów zastanawia mnie jedno. Czy, a raczej kiedy rozpoczną się żniwa przed wejściem w życie odroczonego skutku wyroku TK. Zapewne szykują się ciężkie miesiące w działach windykacyjnych banków i wiele spraw zostanie ruszonych do tego czasu. O tym w mediach się nie mówi 🙂

Odpowiedz

Kamil Kwiecień 27, 2015 o 14:35

Zgadza się, szykuje się niesamowity młyn 🙂 Jeżeli banki zostaną zmuszone (a na to wygląda) uzyskiwać ekspresowo inne tytuły to szykuje się skokowy skok w ilości spraw w sądach 🙂 Rocznie wystawianych jest między 300 a 500 tyś. BTE, zaś jeszcze w 2009 roku było to 900 tyś. Jeżeli część już wystawionych BTE z klauzulami będzie musiała zostać zastąpiona innymi tytułami, plus sprawy nowe to mamy całkiem ładną liczbę ekstra spraw w najbliższym półtorej roku 🙂

Odpowiedz

Piotr Kwiecień 27, 2015 o 13:15

A ja mam zdanie odrębne 🙂
Owszem, nie ulega wątpliwości, że wydłuży się czas oczekiwania na nakazy, ale likwidacja BTE ma również pozytywne skutki dla przeciętnego, niebankowego wierzyciela.
Należy bowiem pamiętać o fundamentalnej zasadzie windykacji: wierzyciel mojego dłużnika jest moim wrogiem, a dokładniej mówiąc wierzyciele stają w konkury do, ograniczonego na ogół, majątki dłużnika i na ogół zaspokajany jest ten, który działa najszybciej i najsprawniej. Dotychczas banki były tu mocno uprzywilejowane, w momencie gdy bank już prowadził egzekucję, inni wierzyciele dopiero czekali na nakaz, co według mnie jest niesprawiedliwe wobec niebankowych wierzycieli i nie widzę powodów dlaczego banki miałyby w pierwszej kolejności zaspokajać swe roszczenia, wyprzedzając pozostałych wierzycieli, zwłaszcza, że ci ostatni na etapie powstania wierzytelności mieli znacznie mniejsze, w porównaniu do banku, możliwości weryfikacji swojego kontrahenta.
Odrębną kwestią jest to BTE jest jednym ze źródeł beztroski banków udzielających kredytów na dowód, oświadczenie, bez zaświadczeń oraz rozdających karty kredytowe na prawo i lewo w hipermarketach.

Odpowiedz

Marzena Maj 5, 2015 o 10:16

Panie Karolu zgadzam się z Pana zdaniem. Sądy są zawalone sprawami, więc kolejne nie przyśpieszą pracy 😉

Odpowiedz

Marek Maj 29, 2015 o 21:37

No faktycznie, zrobił sie z BTE całkiem popularny temat, zdecydowanie. Wszyscy o tym mówią, piszą, czytają i słuchają. A ja mimo wszystko nadal nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule – czy to dobrze, czy to źle, że BTE miałoby być zlikwidowane…

Odpowiedz

Spijlepiej Czerwiec 7, 2015 o 14:07

Dziękuję bardzo za wszystki informacje i porady zamieszczone na tym blogu, na prawdę pomagacie ludziom dzieląc się swoją fachową wiedzą.

Odpowiedz

Krzysztof Lipiec 15, 2015 o 05:46

Dla banków może to oznaczać zaostrzenie polityki kredytowej i podniesienie kosztów windykacji. Więc pewnie spowoduje to wzrost ceny kredytów. Ten kto ma zamiar płacić tak naprawdę nie ma dla niego znaczenia BTE. No chyba, ze bierze znaczną kwotę no i się mu noga podwinie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: