Komentarze i wakacje

Właściwie jestem jeszcze na wakacjach, chociaż zapewne po raz ostatni biorę urlop na przełomie sierpnia i września. Córka dorasta i chciałaby (i powinna) chodzić do szkoły od początku roku. Ale w tym roku jest jak zwykle i u mnie teraz temperatura wynosi jakieś 36 stopni. Na szczęście można wytrzymać.

Tegoroczne wakacje były bardzo pracowite. Przyjęliśmy ciekawe i trudne zlecenia, także od Was, drodzy Czytelnicy. A sądząc po ilości komentarzy, jakie zamieściliście na blogu, także Wasze wakacje wcale nie były spokojne.

Tych komentarzy było kilkadziesiąt, czasami kilka dziennie. Jednak odpowiedziałem tylko na niektóre z nich. Czy dlatego, że są (były) wakacje? Wcale nie.

Dlatego, że nie odpowiadam na wszystkie komentarze.

Nie odpowiadam na komentarze typu: „Gość jest mi winien pieniądze, czy jest szansa na ich odzyskanie?” Pytanie to świadczy o tym, że jego autor zapewne nawet nie wie dlaczego ktoś jest mu winien pieniądze, a poza tym nawet nie zadał sobie trudu poczytania bloga. Po prostu pod jakimś przypadkowym wpisem zamieszcza pytanie na temat, który go właśnie gnębi. I pewnie robi to w każdym miejscu w sieci, z nadzieją, że ktoś mu pomoże. Otóż nie, takie pytanie to jak zadzwonić do lekarza i zapytać: „Boli mnie głowa, czy można to wyleczyć”?

Nie odpowiadam też na komentarze, gdzie opisujecie swoje problemy bardzo szczegółowo. Piszecie o wyrokach, problemach w egzekucji, oczekiwaniach wobec swoich pełnomocników, komorników czy sądów. Czasami wkładacie w to dość sporo pracy. Ale ten blog nie służy rozwiązywaniu kazusów. Jeżeli masz konkretny problem, możemy po prostu zawrzeć umowę i zająć się sprawą (o ile się na to zdecydujemy). Świadczymy usługi i robimy to dobrze.

Ponadto nie odpowiadam ma komentarze w sprawach już na blogu opisanych, wyjaśnionych i omówionych. Można sobie poszukać odpowiedzi.

Natomiast co do zasady odpowiadam na komentarze dotyczące wpisu. Jeżeli z komentarza widać, że ktoś wpis przeczytał i go zrozumiał, jednak spotkał się z sytuacją, gdzie życie okazało się bogatsze niż krótki wpis na blogu. Wtedy chętnie sam się czegoś dowiem, a może Twoje pytanie zainspiruje mnie do kolejnego wpisu. I dzięki takiemu komentarzowi blog się rozwinie.

Niezależnie od tego, jakie komentarze zamieszczasz, pozdrawiam Cię serdecznie ze słonecznych Włoch!

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Daniel Anweiler | www.odszkodowaniazabledymedzyczne.pl Wrzesień 5, 2015 o 23:57

Ciekawy wpis w szczególności co do odpowiadania na komentarze. Dzięki

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: