Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

To są trudne sprawy, nie będę tego ukrywał. A pisanie w sposób zrozumiały o trudnych sprawach też do łatwych zadań nie należy. Ale podejmę to ryzyko…

Chcę dzisiaj napisać o pewnym przepisie, który sam w praktyce często stosuję, czyli o art. 299 ksh. Przepis ten jest być może Ci znany, pisałem o nim już kilka razy – dotyczy on odpowiedzialności odszkodowawczej członków zarządu spółki z o.o. za długi tej spółki. I jednym z aspektów tego ciekawego zagadnienia zajął się kilka dni temu Sąd Najwyższy.

Sprawa dotyczyła przypadku występującego w praktyce dość często, czyli zaciągania zobowiązań przez spółkę niewypłacalną, która już dawno powinna ogłosić upadłość. Pozwani członkowie zarządu tej spółki bronili się dość typowo: wierzyciel nie mógłby uzyskać żadnych pieniędzy nawet w przypadku zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości ponieważ w chwili pełnienia funkcji członków zarządu spółka była całkowicie niewypłacalna. A zatem – skoro spółka i tak nic nie miała – to upadłość niczego by nie zmieniła. I to w zasadzie wystarczyło do tego, żeby Sąd Rejonowy powództwo oddalił.

Na szczęście Sąd Okręgowy powziął pewne wątpliwości i zadał pytanie prawne Sądowi Najwyższemu. Nie będę cytował tego pytania, bo jest długie i skomplikowane. Generalnie chodziło o to, czy na podstawie 299 § 1 ksh odpowiadają członkowie zarządu, którzy zaciągali nowe zobowiązania w czasie, gdy spółka była już niewypłacalna.

Sąd Okręgowy przedstawił argumenty za i przeciw. Mnie interesują oczywiście te za (nie będę tu podpowiadał jakie argumenty są przeciw). Podstawowym argumentem – wg mnie absolutnie trafnym – jest to, że gdyby nie było opóźnienia w złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości to w ogóle nie doszłoby do powstania nowych zobowiązań. Sąd Okręgowy w pytaniu prawnym pisał:

Szkoda wierzyciela spółki w postaci pogorszenia lub utrudnienia możliwości jego zaspokojenia jest bezpośrednim skutkiem zaniechania tego ostatniego (czyli opóźnienia). W razie zgodnego z prawem zachowania członków zarządu spółki, wierzyciel nie miałby w ogóle wierzytelności, a skoro ją nabył na skutek ich zaniechania a jej wyegzekwowanie okazało się niemożliwe, to poniósł szkodę.

To wg mnie bardzo trafny pogląd. Szkoda wierzyciela to w tym wypadku całe zadłużenie, do którego by nie doszło, gdyby zarząd w terminie wniosek o ogłoszenie upadłości złożył.

I Sąd Najwyższy 1 grudnia 2017 r. podzielił ten pogląd podejmując następującą uchwałę (III CZP 65/17):

Członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, który objął tę funkcję wtedy, gdy spółka była niewypłacalna, ponosi odpowiedzialność przewidzianą w art. 299 k.s.h. za długi spółki powstałe po objęciu przezeń funkcji, także wtedy, gdy zgłoszony przez niego wniosek o ogłoszenie upadłości spółki zostałby oddalony na tej podstawie, że majątek spółki nie wystarczyłby na zaspokojenie kosztów postępowania upadłościowego lub wystarczyłby jedynie na zaspokojenie tych kosztów.

I nie będzie już więcej tłumaczenia, że „mój klient nie odpowiada, bo złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości nie doprowadziłoby do zaspokojenia wierzyciela, albowiem spółka już od dłuższego czasu była niewypłacalna”. Właśnie, że odpowiada.

Brawo Sąd Najwyższy!

Klauzula wykonalności na akcie notarialnym, w którym dłużnik poddał się egzekucji, przeżywa ostatnio renesans. Z jakiego powodu? Oczywiście 500+. Ale dzisiaj chcę napisać o „normalnym” zastosowaniu tej klauzuli oraz o uchwale Sądu Najwyższego z 17 listopada 2017 r. dotyczącej właśnie art. 777 kpc.

Sprawa dotyczyła typowej w obrocie gospodarczym umowy, a mianowicie dzierżawy. Zapewne znasz tę umowę (chociaż często mylona jest z najmem). Generalnie w umowie tej chodzi o oddanie nieruchomości do korzystania (jak w najmie) i pobierania pożytków (właśnie te pożytki są typowe dla dzierżawy).

W omawianym przypadku chodziło o dzierżawę nieruchomości rolnej, ale zasada dotyczy każdej dzierżawy. Obowiązkiem dzierżawcy było płacenie czynszu na rzecz Agencji Nieruchomości Rolnych. Dzierżawcy – kilkoro rolników – w osobnym akcie poddało się rygorowi egzekucji wprost z aktu notarialnego co do zapłaty czynszu (art. 777 § 1 pkt 5 kpc). Po 10 latach dzierżawy Agencja grunt rolny sprzedała, a nabywca wstąpił do umowy jako strona. I po roku rolnicy przestali płacić czynsz.

Wobec zaległości wierzyciel wystąpił o nadanie aktowi klauzuli wykonalności i Sąd Rejonowy klauzulę nadał. Sąd uznał bowiem, skąd inąd prawidłowo, że skoro wszystkie warunki formalne zostały spełnione, to klauzulę należy nadać. I zaczyna się nasz kazus: czy aby na pewno wierzyciel, który przecież nie był stroną pierwotnej umowy dzierżawy, może uzyskać taką klauzulę?

Wydaje się, że kwestię tę jasno reguluje art. 788 § 1 kpc:

Jeżeli uprawnienie lub obowiązek po powstaniu tytułu egzekucyjnego lub w toku sprawy przed wydaniem tytułu przeszły na inną osobę, sąd nada klauzulę wykonalności na rzecz lub przeciwko tej osobie, gdy przejście to będzie wykazane dokumentem urzędowym lub prywatnym z podpisem urzędowo poświadczonym.

Ale czy to naprawdę jest takie oczywiste? Otóż Sąd Okręgowy w L. (anonimizacja) uznał, że są jakieś wątpliwości. Czy aby na pewno nabywca nieruchomości, który wstępuje w stosunek dzierżawy, wstępuje również w uprawnienia wynikające z aktu notarialnego o poddaniu się egzekucji co do czynszu?

Na szczęście Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości i w sprawie III CZP 55/17 podjął uchwałę, zgodnie z którą można taką klauzulę nadać. Dla porządku zacytuję całą treść uchwały:

Artykuł 788 § 1 k.p.c. może być podstawą nadania tytułowi egzekucyjnemu, o którym mowa w art. 777 § 1 pkt 5 k.p.c. klauzuli wykonalności na rzecz nabywcy rzeczy wydzierżawionej, który wstąpił w stosunek dzierżawy (art. 678 § 1 k.c. w związku z art. 694 k.c.) w miejsce wierzyciela, na korzyść którego dłużnik złożył oświadczenie o poddaniu się egzekucji.

To taki mały kroczek w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa wierzycieli. A w tej sprawie udało się całą sprawę przeprowadzić naprawdę szybko: 16 maja 2016 r. postanowienie Sądu Rejonowego, 21 marca 2017 r. pytanie prawne do Sądu Najwyższego i 17 listopada 2017 r. uchwała tegoż Sądu. Najdłużej zatem trwało postępowanie pomiędzy Sądem Rejonowym a Okręgowym, Najwyższy uwinął się bardzo szybko.

Niedawno wspomniałem o blogu mojego aplikanta Wojtka Jelińskiego, ale nie zauważyłem, że to blog nr 8 naszej Kancelarii!

Blogi prowadzimy w tych specjalizacjach na których się znamy. Zatem kwestie związane z inwestycjami przesyłowymi  w ujęciu cywilistycznym i administracyjnym to blogi mecenasa Piotra Zamrocha przesył energii (kiedyś blog nr 1 w Polsce) oraz mecenasa Iwo Fisza i Anni Buchwald  inwestycje przesyłowe (ten blog też jest nowy, to nr 7 na naszej liście).

Tematy związane z prawem pracy to blog Agaty Kicińskiej prawo dla pracodawcy (bliski mojemu sercu, ponieważ sam go prowadziłem przez dłuższy czas) oraz z nieco innej perspektywy mecenas Karoliny Rokickiej-Murszewskiej zakończenie działalności.

Wierzytelności to oczywiście ten blog, oraz najnowszy Wojtka Jelińskiego pozew z faktury a także a rebour blog mecenasa Rafała Rojka (chociaż ostatnio nieco zapomniany) przedawnione.pl.

I last but not least to blog  zagospodarowanie przestrzenne mecenasa Iwo Fisza.

Ile to razem wpisów? Zapewne tysiące. Tylko na tym blogu wpisów jest prawie 480… I mam nadzieję, że informacje z naszych blogów są Wam przydatne.

Tarantino nakręcił film „Nienawistna ósemka”, my zaś mamy „Pasjonującą ósemkę”.

I cała ósemka została zgrabnie zebrana na pasku po lewej stronie.

Ps. słowo „blog” w scrabble daje 9 punktów. Ostatnie słowo nie zostało zatem jeszcze powiedziane…

Wśród moich Czytelników jest zapewne spora grupa osób, którym skrót PG kojarzy się z wydziałem policji zajmującym się przestępczością gospodarczą. Ja też mam z nimi do czynienia co jakiś czas, w sprawach, gdy nasi klienci padają ofiarami przestępstw.

Ale PG można też rozszyfrować inaczej – postępowanie gospodarcze. Chodzi mi o szczególny tryb postępowania cywilnego, który stosuje się w sprawach pomiędzy przedsiębiorcami. Brzmi znajomo? Oczywiście, właśnie do takich spraw zostały utworzone w 1989 r. sądy gospodarcze (z dawnego arbitrażu). I sądy te stosowały odrębne przepisy dla spraw gospodarczych:

DZIAŁ IVA. POSTĘPOWANIE W SPRAWACH GOSPODARCZYCH.

Czegóż tam nie było: znienawidzona prekluzja dowodowa (dobre dla bardzo starannych), nieprawomocny wyrok jako tytuł zabezpieczenia (super rozwiązanie!), zakaz powództwa wzajemnego, trudniejsze potrącenie w trakcie procesu…

I okazało się, że było za trudno. Przedsiębiorcy gubili się w gąszczu przepisów i ponosi skutki rygorów sądowych (oraz braku fachowego pełnomocnika). A ileż to widziałem spraw dyscyplinarnych przeciwko pełnomocnikom, którzy zapomnieli o prekluzji dowodowej…

W efekcie w 2012 r. przepisy o PG uchylono. Okazuje się jednak, że nie na zawsze. Właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że PG wraca.

Znowu będzie trudniej, bardziej formalnie, z negatywnymi rygorami, niektórym od górkę. Ryzyko procesowe dla przedsiębiorców rośnie.

Ale żeby to ryzyko zmniejszyć postanowiliśmy stworzyć nowy blog, który będzie poświęcony właśnie postępowaniu w sprawach gospodarczych. Najpierw omawiany będzie projekt, potem przepisy i w końcu praktyka. Będą tam oczywiście wpisy dotyczącego tego, jak obecnie przedsiębiorcy powinni dochodzić swoich roszczeń w sądzie (w końcu Wydziały Gospodarcze nadal funkcjonują).

Autorem bloga jest mój aplikant Wojciech Jeliński.  Wojtek wykazuje ogromne zainteresowanie właśnie PG (postępowaniem gospodarczym, żeby nie było wątpliwości). Skutecznie wdraża strategie dochodzenia roszczeń przedsiębiorców. I robi to z pasją. Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić Ci jego blog:

www.pozewzfaktury.pl

 

Zaglądaj, czytaj, komentuj i koniecznie subskrybuj!

 

Polska węglem stoi, dlatego przez lata węgiel ten był rozdawany tysiącom osób na podstawie różnego rodzaju porozumień czy układów zbiorowych pracy. Ale w gospodarce rynkowej, do której dążymy, takie rozdawnictwo trudno uzasadnić, dlatego deputaty cofnięto. I żeby zrekompensować ową „stratę finansową” wprowadzono rekompensatę. Na rekompensatę zrzucimy się wszyscy, bo pokryje ją budżet państwa (2,3 miliarda złotych).

Rekompensata wynosi 10.000 zł netto i nie podlega opodatkowaniu ani oskładkowaniu. Zatem taka kwota musi trafić na konto osoby uprawnionej, płatnikiem jest przedsiębiorstwo górnicze. Rekompensata może być wypłacona tylko przelewem na rachunek bankowy albo rachunek prowadzony w SKOK.

Czy można zająć roszczenie o wypłatę rekompensaty podobnie jak np. wynagrodzenie?

Nie można, reguluje to art. 8 ustawy o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla:

Z kwoty rekompensaty nie dokonuje się potrąceń i egzekucji.

Po co o tym piszę?

Ponieważ te pieniądze trafią na konto osoby uprawnionej, a tam stracą „tożsamość”. Jeżeli rachunek osoby uprawnionej został zajęty w toku egzekucji, to czy bank powinien jest przekazać komornikowi?

Sprawa wcale nie jest jasna. Podobny problem pojawia się od lat, najpierw np. przy dopłatach rolniczych a niedawno w zakresie 500+. O problemach z tym związanych już pisałem. Jednak przy 500+ przepis w art. 833 kpc brzmi inaczej: Nie podlegają egzekucji (…) świadczenie wychowawcze.

A przy tej rekompensacie: Z kwoty rekompensaty nie dokonuje się egzekucji.

Czy autorom chodziło zatem o kwotę, niezależnie od tego, gdzie się ona znajduje? Nie sądzę, w takim przypadku użyliby sformułowania „rekompensata nie podlega egzekucji”. A przecież jak trafi ona na rachunek bankowy to nie będzie już „kwotą rekompensaty” tylko „kwotą na rachunku”. Czy tak rzeczywiście będzie? Zobaczymy.

Ale może tak na wszelki wypadek sprawdź, czy Twój dłużnik przypadkiem nie podlega pod tę ustawę i przypomnij komornikowi o zajęciu rachunku bankowego.

I tylko szkoda, że ustawodawca nie zmienił kpc. Takie „rozrzucanie” wyłączeń spod egzekucji nie sprzyja jasności prawa.