Ochłonęliśmy już nieco po wejściu w życie wielkiej nowelizacji kpc i zaczynamy składać pozwy w nowym postępowaniu gospodarczym (akurat dla mnie to jest powrót do przeszłości). Zauważamy też błędy, jakie popełniają sądy wysyłając wezwania niezgodne z nowymi przepisami, w tym związane ze stosowaniem formularzy. Ale skutek nowelizacji jest oczywisty: likwidacja formularzy sądowych. 

Stosowanie formularzy miało swoich zwolenników i przeciwników. Osobiście należę do zwolenników ale umiarkowanych. Z całą pewnością formularze są konieczne w sprawach przed KRS czy w księgach wieczystych, ale w sprawach procesowych nie jest wcale takie oczywiste. Pisałem już zresztą kiedyś o formularzach także w tym blogu.

Kiedy formularze były obowiązkowe

Tymczasem z uwagi na zakres naszej działalności i rodzaj klientów w niektórych sprawach musieliśmy zawsze stosować formularze, o czym stanowił art. 187 (1) kp:

Jeżeli powód będący usługodawcą lub sprzedawcą dochodzi roszczeń wynikających z umów o: 1) świadczenie usług pocztowych i telekomunikacyjnych, 2) przewóz osób i bagażu w komunikacji masowej, 3) dostarczanie energii elektrycznej, gazu i oleju opałowego, 4) dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków, 5) wywóz nieczystości, 6) dostarczanie energii cieplnej – jest obowiązany wnieść pozew na urzędowym formularzu.

No właśnie, „stanowił” czyli czas przeszły. Przepis ten został bowiem uchylony wielką nowelizacją procedury, która weszła w życie dnia 7 listopada roku pamiętnego.

Także w postępowaniu uproszczonym

Co więcej, z tym dniem „drastycznie” zmieniony został także przepis art. 505 (2) kpc, który nakazywał stosowanie formularzy w postępowaniu uproszczonym (czyli roszczenia z umów do 20.000 zł). Jego nowe brzmienie nie ma obecnie żadnego związku z dawną treścią, więc nie będę go nawet cytował.

Likwidacja formularzy sądowych

Skutkiem nowelizacji jest zatem całkowite wyeliminowanie formularzy w postępowaniu procesowym: nie będzie już żadnych pozwów (P), odpowiedzi na pozew (OP) czy wniosków dowodowych (WD). Koniec i kropka. Od teraz trzeba pisać “normalne” pozwy i wnioski dowodowe.

Ale jeżeli ktoś zakochał się w formularzach, to nadal może je stosować.

Oczywiście, nadal będą stosowane formularze w postępowaniu rejestrowym oraz wieczystoksięgowym. Ale w procesie nastąpiła likwidacja formularzy sądowych, takie uziemienie jak nie przymierzając Queen Mary w Long Island.

A jeżeli interesują Cię tematy związane z nowelizacją zapraszam na blog Wojtka Jelińskiego. 

Czasami słyszę teorie, że drugie czy trzecie lub jeszcze kolejne zawezwanie do próby ugodowej nie przerywa biegu terminu przedawnienia. Takie stanowcze teorie głoszą nawet poważni prawnicy. Co o tym sądzi z kolei Sąd Najwyższy? O odpowiedź na to pytanie poprosiłem Oliwię Radlak, moją aplikantkę, redaktorkę serwisu Konstytucja Biznesu.

Sąd Najwyższy wielokrotnie zajmował się już sprawami dotyczącymi możliwości przerwania biegu terminu przedawnienia przez drugie i kolejne zawezwanie do próby ugodowej. Praktyka w tym zakresie od lat jest utrwalona, a w ostatnim orzeczeniu Sąd Najwyższy ją potwierdził.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 maja 2019 r. IV CKS 77/18

Sprawa dotyczyła powództwa o zasądzenie określonej kwoty. Powódka w przeszłości trzykrotnie wszczynała postępowanie pojednawcze składając do sądu wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, dążąc w ten sposób do zaspokojenia swojego roszczenia. Sąd Okręgowy jednakże oddalił powództwo uzasadniając orzeczenie bezskutecznością drugiego oraz trzeciego zawezwania do próby ugodowej, co ostatecznie skutkowało przedawnieniem roszczenia powódki.

Sprawa ostatecznie trafiła do Sądu Najwyższego, który potwierdził ugruntowaną w orzecznictwie zasadę, że każde zawezwanie przerywa bieg terminu przedawnienia. Wyjątkowo tylko drugie i kolejne zawezwanie sąd może uznać za bezskuteczne. Chodzi o sytuacje, gdy zawezwania te nie spełniają przesłanki art. 123 § 1 Kodeksu cywilnego, tj. nie zostały powzięte bezpośrednio w celu dochodzenia roszczeń. Trzeba bowiem pamiętać o celu jaki przyświeca tej instytucji, mianowicie polubownego zakończenia sprawy. Zawezwanie nie służy do wydłużania w nieskończoność terminu przedawnienia roszczenia.

Decyzja będzie należała do sądu

Oznacza to, że za każdym razem sąd – działając z urzędu lub na zarzut pozwanego – będzie badał, co jest celem wniosku o zawezwanie. Czy chodzi rzeczywiście o dochodzenie roszczeń czy tylko o nękanie dłużnika?

Jak zatem postępuje nasza kancelaria? Otóż w wielu sprawach zdarza się przerywać bieg terminu przedawnienia po raz drugi czy trzeci. Tak jest np. w sytuacji, gdy przeciwko dłużnikowi prowadzone jest inne postępowanie, mogące wpłynąć na sprawę główną. Chodzi np. o sprawę karną czy orzeczenie zakazu działalności prezesa zarządu. Takie spraw trwają czasami latami, a przedawnienie biegnie. Dlatego przerywamy jego bieg, ale wyjaśniamy, dlaczego jeszcze nie wystąpiliśmy do sądu z roszczeniem. I mimo zarzutów o przedawnieniu, ani razu nie mieliśmy z tym problemu.

Oliwia Radlak

Warto przypomnieć, że zawezwaniem do próby ugodowej zajmowałem się już kilka razy:

Czy zawezwanie do próby ugodowej ma sens?

Czasami tak, czasami nie. Ale temu zagadnieniu został poświęciłem osobny wpis na tym blogu. Możesz go przeczytać pod tym linkiem: Czy zawezwanie do próby ugodowej ma sens?

Nowelizacja procedury cywilnej już 7 listopada 2019 r. – UWAGA na zmiany w składaniu wniosków o zawezwanie do próby ugodowej.

Nowa właściwość miejscowa sądu, nowe zasady obciążania kosztami, nowe (wyższe!) opłaty – to niektóre ze zmian, które czekają wnioskodawców. Więcej na ten temat również przeczytasz na tym blogu we wpisie Wniosek o zawezwanie do próby ugodowej. Będzie drożej.

Pisałem już jakiś czas temu o nowym poradniku dotyczącym wniosku o klauzulę wykonalności. Miesiąc temu otrzymali go subskrybenci naszego Biuletynu. Dzisiaj udostępniam go w blogu – możesz go pobrać z paska po prawej stronie.

Przyznam, że moja ogólna ocena zmian jest taka, że polegają one przede wszystkim na zwiększeniu ochrony interesu dłużników, niestety kosztem interesu wierzycieli.

Co się zatem zmieniło w postępowaniu klauzulowym? Otóż po pierwsze pojawiło się ryzyko oddalenia wniosku o nadanie klauzuli wykonalności z powodu przedawnienia, po drugie zaś zmieniła się wysokość opłaty za nadanie klauzuli.

A jak już pobierzesz to możesz dowolnie go wykorzystywać, przekazywać znajomym, chwalić albo krytykować 🙂

Niestety, nie będzie to żaden z amerykańskich sądów (tytułowe zdjęcie fasady sądu w Los Angeles zrobiłem w wakacje). Z drugiej strony po zapowiedzi zniesienia wiz łatwiej będzie wyjechać do USA, chociaż na krócej niż z wizą. Ale w dzisiejszym wpisie chodzi mi o Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Nowy organ do walki z dłużnikami to po prostu UOKIK, zaś kompetencje zostały przewidziane w ustawie z 19 lipca 2019 r. „o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych”. Pisałem niedawno o jednym z rozwiązań z tej ustawy:

Zabezpieczenie roszczeń – domniemanie interesu prawnego

Nowy tytuł starej ustawy

Dla porządku wspomnę w pierwszej kolejności, że znana nam dobrze ustawa z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych zmienia tytuł. Będzie się ona nazywać „ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych”. Data pozostanie nadal ta sama – Dzień Kobiet sprzed 6 lat. Jednak zmiana nazwy to nie tylko kosmetyka, a świadczy o tym właśnie rola Prezesa UOKIK w walce z zatorami.

Nadmierne opóźnienie to minimum 2.000.000,- zł.

Ustawa z lipca 2019 r. wprowadziła nowe postępowanie przed UOKIK. Otóż po wejściu w życie nowelizacji każdy będzie mógł zgłosić do Urzędu zawiadomienie dotyczące podejrzenia wystąpienia nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych.

Nadmierne opóźnianie się przez dłużnika (innego niż podmiot publiczny) zachodzi wówczas, gdy w okresie 3 kolejnych miesięcy suma wartości świadczeń pieniężnych niespełnionych oraz spełnionych po terminie przez ten podmiot wynosi co najmniej 2 mln złotych. No cóż, wydaje się, że praktyczne zastosowanie nowych przepisów nie będzie jakieś gigantyczne, ale z drugiej strony, przy dużych obrotach (nawet na małej marży) taka kwota wcale nie jest ogromna.

Postępowanie przed UOKIK

Zawiadomienie będzie miało charakter typowego pisma urzędowego, gdzie trzeba podać szczegóły. Najważniejsze to oczywiście dane podmiotu, wobec którego powzięto podejrzenie wystąpienia nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych. Oraz swoje dane, anonimy nie będę stanowić podstawy wszczęcia postępowania. Ale uwaga – samo zawiadomienie oraz dane zawiadamiającego pozostają utajnione.

Na podstawie zawiadomienia Prezes UOKIK może wszcząć postępowanie, szczegółowo wyjaśniając całą sytuację. Może wiec żądać informacji i dokumentów jakich chce i od kogo chce. Może także wszcząć kontrolę, a ma do tego naprawdę szerokie uprawnienia, których lepiej nie lekceważyć.

Kontrolowany ma oczywiście obowiązek udzielenia żądanych informacji, w tym udostępnienia i wydania materiałów czy umożliwienia dostępu do komputerów firmowych. Całe postępowanie powinno trwać nie dłużej niż 5 miesięcy.

Decyzja UOKIK

Jeżeli w toku postępowania okażę się, że dochodzi do owego „nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych” Prezes Urzędu nakłada na dłużnika administracyjną karę pieniężną. Wysokość kary określona jest specjalnym wzorem i zależy od skali naruszeń. A dla recydywistów przewidziana jest sankcja – podwyżka o 50%. W pewnych przypadkach możliwe jest odstąpienie od kary.

Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2020 r., zaś nowe przepisy o postępowaniu przed UOKIK co do zasady nie będą miały zastosowania do długów sprzed tej daty (chociaż w pewnym zakresie mogą mieć znaczenie dla oceny stanu zadłużenia).

Wprowadzenie nowych narzędzi w walce z dłużnikami zawsze oceniam pozytywnie. Przyznanie Prezesowi UOKIK uprawnień kontrolnych to raczej dobry pomysł. Ale mam dwa zastrzeżenia: po pierwsze będzie dotyczyć raczej dużych transakcji a po drugie trzeba uważać, by swojego dłużnika jeszcze bardzie nie pogrążyć. Innymi słowy trzeba te rozwiązania stosować z głową. A na pewno warto je znać. Warto też zaglądać na blog Wojtka Jelińskiego, który będzie więcej pisał o tej nowelizacji:

Dwie ustawy dla wierzycieli

Zawieszenie postępowania to rozwiązanie korzystne dla stron, dlatego dość popularne. Czas zawieszenia można wykorzystać na rozmowy ugodowe. Trzeba jednak pamiętać, na jaki okres nastąpiło zawieszenie, inaczej sprawa się umorzy a tego na pewno byś nie chciał.

Najczęściej chyba do zawieszenie postępowania dochodzi na zgodny wniosek stron. Przyczyny takiego wniosku mogą być różne, ale wg mnie to próba dogadania się pomiędzy powodem a pozwanym. I czasami strony się porozumiewają, zawierają ugodę i sprawa się kończy.

Ostatnio np. zawiesiliśmy na zgodny wniosek postępowanie apelacyjne po orzeczeniu prezesowi dłużnika zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. W pierwszej instancji nie chciał w ogóle rozmawiać o zapłacie, ale w drugiej nie był już taki nieugięty. Dług został spłacony w 7 miesięcy, wniosek cofnięty, sprawa umorzona. Wszyscy – łącznie z sądem – bardzo zadowoleni.

Jaki był okres zawieszenia…

Oczywiście takie zawieszenie nie mogłoby trwać wiecznie, dlatego przepisy określają długość takiego okresu zawieszenia na zgody wniosek stron. I do niedawna okres ten wynosił rok (i minimum 3 miesiące). Jeżeli po upływie tego okresu żadna ze stron nie złożyła wniosku o podjęcie postępowania, sprawę sąd umarzał.

… a jaki jest obecnie

Głośna już nowelizacja procedury cywilnej, o której sam pisałem już kilka razy, skróciła ten czas do pół roku. Ustawodawca wyszedł z założenia, w sumie słusznego, że jeżeli strony nie dogadają się szybko, to w ogóle nie będzie żadnego porozumienia. W sumie tak już było do 2012 r. i jakoś z tym żyliśmy. Uwaga – przepisy o zawieszeniu obowiązują już od już 21 sierpnia 2019 r.!

Diabeł tkwi w … przepisach przejściowych

Ale niewiele osób zwróciło uwagę na przepisy przejściowe dotyczące właśnie zawieszenia. A przepisy te są jasne. Otóż

w sprawach wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy nowelizującej, które pozostawały zawieszone w dniu jej wejścia w życie, sąd umarza postępowanie zawieszone na zgodny wniosek stron, jeżeli wniosek o podjęcie postępowania nie został zgłoszony w ciągu 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, chyba, że umorzenie byłoby możliwe wcześniej na podstawie dotychczasowych przepisów.

Przykład 1:
W dniu 7 lipca 2019 r. sąd zawiesił postępowanie na zgodny wniosek stron na okres 12 miesięcy. Wg starych przepisów postępowanie umorzyłoby się rok później, 7 lipca 2020 r. Ale po nowelizacji okres ten wynosi już tylko 6 miesięcy. Do umorzenia dojdzie zatem 21 lutego 2020 r., czyli pół roku po wejściu w życie nowelizacji.

Przykład 2:
W dniu 7 stycznia 2019 r. sąd zawiesił postępowanie na zgodny wniosek stron na okres 12 miesięcy. Wg starych przepisów postępowanie umorzyłoby się rok później, 7 stycznia 2020 r. Termin ten nastąpi szybciej niż owe pół roku od wejścia w życie ustawy, dlatego umorzenie będzie jednak 7 stycznia 2020 r., a nie 21 lutego 2020 r.

No cóż, prawnicy muszą przejrzeć akta i kalendarze i w razie potrzeby podjąć postępowanie. A przy okazji niech zwrócą uwagę na inne podstawy zawieszenia, bo czasami do umorzenia dojdzie już 3 miesiące po wejściu w życie, czyli już 21 listopada 2019 r.

Raz jeszcze sprawdza się moja zasada, że trzeba czytać przepisy przejściowe, o czym pisałem już kilka razy. Inaczej możesz wyjść na osła 🙂

Jeżeli interesują Cię komentarze do innych nowości, zaglądaj na blog Wojtka Jelińskiego.

1 2 3 108 Strona 1 z 108

Zapraszam do subskrypcji bloga


Administratorem danych osobowych jest Sienkiewicz i Zamroch Radcowie prawni sp.p. (ul. Warszawska 4/3, 87-100 Toruń).

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem radcowie@radcowie.biz.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.