Sejm pod koniec października 2021 r. uchwalił kolejną już w tym roku nowelizację procedury cywilnej. Nie jest ona ogromna, w zasadzie dotyczy jednej kwestii. Jednak jej skutki mogą być bardzo daleko idące zarówno dla wierzycieli, jak i dla beneficjentów tej nowelizacji. A jej temat to egzekucja z gospodarstwa rolnego.

Ograniczenia w egzekucji

Instytucja ograniczeń w egzekucji jest stara jak sama egzekucja i oczywiście konieczna oraz potrzebna. Dlatego przepisy w sposób szczególny traktują różne kategorie dłużników albo składniki ich majątku. Lista „uprzywilejowań” jest długa i rośnie cały czas. Już prawie 10 lat temu pisałem o produktach leczniczych czy o dopłatach. Najbardziej jednak chronieni przed egzekucją są rolnicy.

Owo szczególne uprzywilejowanie polega nie tylko na tym, że kpc wymienia rzeczy tradycyjnie związane z gospodarstwem rolnym („jedna krowa lub dwie kozy albo trzy owce”), ale na tym, że specjalne rozporządzenie wylicza przedmioty należące do rolnika prowadzącego gospodarstwo chronione przed egzekucją.

Egzekucja z gospodarstwa rolnego – rozporządzenie

Chodzi o rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 5 lipca 2017 r. w sprawie określenia przedmiotów należących do rolnika prowadzącego gospodarstwo rolne, które nie podlegają egzekucji sądowej. Zna to rozporządzenie zapewne każdy prawnik, który prowadził sprawę o zapłatę przeciwko rolnikowi.

Najważniejszą częścią tego rozporządzenia jest wymienienie składników majątku rolnika prowadzącego gospodarstwo. Zainteresowanych odsyłam do teksu rozporządzenia. Przypomnę tylko, że na tej liście są również budynki gospodarcze i grunty rolne czy np. budynki gospodarcze magazynowe i składowe.

Wydawałoby się, że w tym stanie prawnym cały majątek rolnika podlega szczególnej ochronie (która jest potrzebna), zatem egzekucji nie da się prowadzić. Na szczęście jednak dla wierzycieli w rozporządzeniu jest furtka w postaci § 5 który brzmi:

Przepisów rozporządzenia nie stosuje się w razie równoczesnego skierowania egzekucji do wszystkich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstwa rolnego prowadzonego przez dłużnika.

Powodem tej regulacji jest zakres zajęcia nieruchomości. Zajęcie to dotyczy wszystkiego, co stanowi przedmiot obciążenia hipoteką. A hipoteka obciąża także przynależności. Przynależnością nieruchomości rolnej są natomiast np. maszyny rolnicze i inwentarz żywy. Można zatem prowadzić egzekucję z nieruchomości (i  z przynależności) ale już nie osobno z ruchomości wymienionych w przepisach.

Z rozporządzenia do ustawy

Uregulowanie ograniczeń w egzekucji w rozporządzeniu zostało uznane za wadliwe. To jest raczej materia ustawowa i powinna być w kpc, a nie w akcie wykonawczym. Pełna zgoda, trudno z tym polemizować. Dlatego w Senacie powstał projekt zmiany kpc „implementujący” rozporządzenie do ustawy. Autorzy projektu jednak nieco bałamutnie uznali, że

„treść proponowanych przepisów art. 829(1)–829(4) k.p.c. niemal wiernie odzwierciedla postanowienia rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 5 lipca 2017 r. w sprawie określenia przedmiotów należących do rolnika prowadzącego gospodarstwo, które nie podlegają egzekucji. Zmiany wprowadzone w tym zakresie ograniczają się głównie do korekt o charakterze redakcyjnym, w tym zwłaszcza uwzględniają konieczność dostosowania odesłań, oraz terminologicznym.”

Brakuje paragrafu 5

Tym, co zainspirowało mnie do niniejszego tekstu jest brak. Brak odpowiednika § 5 w uchwalonej właśnie ustawie. Brak zatem wyjątków od zakazu prowadzenia egzekucji. Uzasadnienie projektu nawet tego nie ukrywa:

„Ponadto w treści projektowanej ustawy nie znalazł się odpowiednik § 5 rozporządzenia z dnia 5 lipca 2017 r., gdyż – w ocenie Senatu – wywodzona z tego przepisu norma w praktyce może pozbawiać jakiejkolwiek doniosłości ochronę wynikającą z pozostałych przepisów statuujących ograniczenia egzekucji skierowanej przeciwko rolnikowi prowadzącemu gospodarstwo rolne”.

Zatem – w praktyce nie będzie możliwości prowadzenia postępowania egzekucyjnego przeciwko rolnikowi, gdyż zapewne cały jego majątek będzie mieścił się gdzieś na liście wprowadzonej do kpc.

Szczególna ochrona rolników przed egzekucją – krytyka

Dokładnie takie stanowisko zajął Związek Banków Polskich w opinii do projektu. Brak odpowiednika § 5 pozbawia bank szansy na odzyskanie jakichkolwiek należności. Taka sytuacja pogarsza pozycję wierzyciela. Uwaga ta dotyczy jednak każdego wierzyciela, nie tylko banku.

Oczywiście – co leży już poza obszarem moich zainteresowań – nowela utrudnieni dostęp do kredytu. Banki będą obawiały się pożyczać rolnikom pieniądze, bo po prostu ich nie odzyskają. Dopóki czegoś nie wymyślą…

Podobne stanowisko zajęła Krajowa Rada Komornicza – brak paragrafu 5 to samo zło.

Aż dziwne, że ten sprzeciw ZBP nie został nagłośniony – taka nowelizacja przecież wcale aż tak dobrze rolnikom nie zrobi…. Zresztą dostrzegł to Rząd w opinii do projektu.

Odpowiedzialność za długi rolnika

Na szczęście w orzecznictwie (przynajmniej w mojej Apelacji Gdańskiej) zaczyna kształtować się pewna korzystna dla wierzycieli linia orzecznicza. Otóż okazuje się, że w przypadku bezskutecznej egzekucji przeciwko rolnikowi wierzyciel ma możliwość zaspokojenia się w inny sposób. Ale to temat na osobny wpis.

Chciałbyś, żeby majątek Twojego dłużnika poczekał na komornika? Pewnie tak, ale od samego chcenia tak się nie stanie. Cały czas zaskakuje mnie stosunkowo niska świadomość przedsiębiorców na temat zabezpieczenia roszczeń. Z jednej strony nie wiedzą, że mogą z tego skorzystać. Z drugiej zaś są mocno zdziwieni, gdy ich wierzyciel uzyska zabezpieczenie. Zabezpieczenie roszczeń to temat, który warto wałkować, zwłaszcza w dobie pandemii.

Napisać, że zatory płatnicze są zmorą polskiej gospodarki to nic nie napisać. W zasadzie codziennie spotykam się ze skutkami efektu domina – firma nie płaci, bo jej nie zapłacono. Wtedy nie pozostaje nic innego jak pozwać dłużnika. Tylko co komu po wyroku, którego nie da się wyegzekwować? Pomocne może być właśnie tytułowe zabezpieczenie roszczenia.

Cele zabezpieczenia

Zabezpieczenie roszczenia ma służyć wierzycielowi. Wszak polega ono na tym, że sąd „zamrozi” majątek dłużnika do czasu zakończenia sprawy. Po prostu nie będzie mógł go ukryć czy zbyć. Dzięki temu wzrasta szansa za to, że wydany w sprawie nakaz zapłaty czy wyrok zostaną wykonane. Innymi słowy – dzięki zabezpieczeniu komornik będzie miał z czego przeprowadzić egzekucję. Dlaczego nie jest to popularne? NIE MAM POJĘCIA.

Wniosek o zabezpieczenie roszczenia

Procedura zabezpieczenia wymaga aktywności wierzyciela. W takich sprawach sąd w zasadzie nie działa z urzędu tylko na wniosek. Wniosek można złożyć przed wszczęciem procesu, równolegle z pozwem albo w trakcie procesu. Wg mnie najlepsze efekty osiągają wnioski złożone przed złożeniem pozwu. Gwarantuję Ci, że zaskoczenie dłużnika takim zabezpieczeniem jest OGROMNE!

Opłata od wniosku o zabezpieczenie roszczenia

Niestety, od kilku lat wniosek o udzielenie zabezpieczenia – jeżeli jest składany tak jak lubię, czyli przed wytoczeniem sprawy – nie należy do najtańszych. Obecnie od takiego wniosku pobiera się ¼ część opłaty należnej od pozwu. Jeżeli wniosek zawarty jest w pozwie, to nie pobiera się od niego dodatkowej opłaty. Jeżeli zaś wniosek składasz w trakcie procesu to opłata wynosi 100 zł.

Zatem ¼ opłaty to nie jest mała kwota. Ale na szczęście pieniądze te nie przepadną. Jeżeli po udzieleniu zabezpieczenia wniesiesz pozew, to opłata od zabezpieczenia będzie zaliczona na poczet opłaty od pozwu. A jeżeli sąd wniosek oddali (co się przecież zdarza) to opłata też będzie zaliczona, jeżeli pozew złożysz w terminie 2 tygodni od doręczenia postanowienia o oddaleniu wniosku.

Uprawdopodobnienie roszczenia

Wniosek musi zawierać kilka elementów, w tym uprawdopodobnienie roszczenia. To coś mniej niż „pełny” dowód, ale w praktyce oznacza niemal to samo. Po prostu należy wykazać, że roszczenie istnieje. Typowym sposobem jest przedstawienie faktury, rachunku, umowy, wezwania do zapłaty, uznania długu. Świadków jednak sąd przesłuchiwał nie będzie.

Sposób zabezpieczenia roszczenia

Drugim elementem wniosku jest wskazanie sposobu zabezpieczenia. Sąd nie może się bowiem domyślać co dłużnik posiada i jak należy jego majątek „zamrozić”. W sprawach o zapłatę (a o takich tutaj piszę) masz kilka opcji do wyboru, ale wg mnie najpopularniejsze są dwie:

1) zajęcie ruchomości, wynagrodzenia za pracę, wierzytelności z rachunku bankowego albo innej wierzytelności lub innego prawa majątkowego. Najlepsze z tego jest zajęcie rachunku bankowego albo innej wierzytelności. Pieniądze trafiają wówczas na konto Ministerstwa Sprawiedliwości i spokojnie czekają na koniec procesu. Potem to już tylko formalność. Ale np. zajmowanie udziałów czy akcji takie super jak pieniądze z rachunku już nie jest, bo potrzebna jest wycena, a to trwa i kosztuje.

2) obciążenie nieruchomości obowiązanego hipoteką przymusową. To super rozwiązanie, o ile oczywiście dłużnik ma odpowiednią nieruchomość. Najlepiej, jeżeli jest ona czysta – tzn. nie ma innych hipotek albo są one niskie. Jeżeli dłużnik sprzeda nieruchomość, to i tak będziesz mógł przeprowadzić z niej egzekucję.

Suma zabezpieczenia

W sprawie o zabezpieczenie roszczenia musisz też wskazać sumę zabezpieczenia, czyli kwoty, jaką w przyszłości chcesz odzyskać od dłużnika. Jeżeli dochodzisz zapłaty 100.00 zł, to jednak nie możesz zrobić zabezpieczenia na 1.000.000 zł. Na maksymalną sumę zabezpieczenia składają się:

 – należność główna – czyli kwota brutto z faktury;

odsetki (także te w transakcjach handlowych), liczone do dnia wydania postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia (musisz założyć jakąś datę, bezpiecznie będzie np. dzień następny po złożeniu wniosku);

koszty wykonania zabezpieczenia. To najczęściej będzie opłata 5%, którą należy zapłacić komornikowi, ale także opłata za wpis do KW.  Koniecznie musisz to uwzględnić we wniosku, bo inaczej stracisz te 5%, zabezpieczenie ich nie obejmie;

przewidywane koszty postępowania – to będą przede wszystkim koszty procesu, czyli opłata od pozwu oraz wynagrodzenie pełnomocnika.

W sumie może się okazać, że do tych 100.000 zł z faktury dojdzie dalszych kilkanaście tysięcy na powyższe pozycje. To dobrze, dzięki temu łatwiej będzie o egzekucję całości.

Interes prawny

Tym, co rodzi największe problemy, jest uprawdopodobnienie interesu prawnego. A w sumie to proste – chodzi o wykazanie, że w przyszłości mogą być problemy z egzekucją wyroku czy nakazu. Jak to zrobić? Można użyć wszelkich środków: wskazać, że dłużnik ma innych wierzycieli (np. raportem z jakiegoś biura informacji gospodarczej), że hipotekę ma już obciążoną, że daje ogłoszenia o sprzedaży domu, że bilans wykazuje stratę większą niż zwykle. To jest pole do popisu dla wierzycieli i ich prawników, warto się do tego przyłożyć. Można skorzystać np. z rejestrów publicznych, o których pisał mój kolega, Wojtek Jeliński w tym artykule>>>>>.

Na szczęście od początku 2020 r. istnieje pewne ułatwienie w wykazywaniu tego interesu prawnego w sprawach pomiędzy przedsiębiorcami. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, na czym to ułatwienie polega, zapraszam do lektury tego artykułu>>>>.

Szybka ścieżka

Jeżeli wniosek zawiera wszystkie niezbędne elementy (jak każde inne pisma procesowe) oraz te, o których napisałem powyżej, to trafi na szybką ścieżkę. Zgodnie bowiem z przepisami

Wniosek o udzielenie zabezpieczenia podlega rozpoznaniu bezzwłocznie, nie później jednak niż w terminie tygodnia od dnia jego wpływu do sądu, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej.

Tak, wiem w jakim tempie działają sądy. Niemniej jednak wnioski te rozpatrywane są szybko a w niektórych sądach mega szybko. W niektórych zaś wolno…

Chcesz żeby majątek dłużnika poczekał na Twojego komornika? Mam nadzieję, że wiesz już co zrobić bez tłumaczenia, że warto (jak przysłowiowej krowie na miedzy).

Z dochodzeniem roszczeń wekslowych mam do czynienia stosunkowo często. Jednak zawsze są to przypadki B2B, czyli weksle wystawiane przez przedsiębiorców na zabezpieczenie roszczeń innych przedsiębiorców. Oczywiście obok takiej konfiguracji cała masa weksli wystawianych jest przez konsumentów za zabezpieczenie roszczeń przedsiębiorców (czyli B2C). I właśnie tej relacji, czyli pozew z weksla od konsumenta, dotyczy najnowsza zmiana kodeksu postępowania cywilnego.

Ustawa została uchwalona 11 sierpnia 2021 r. i jeszcze oczekuje na podpis Prezydenta, zatem jest jeszcze kilka dni by się do nowelizacji przygotować. Dzisiaj napiszę o tym, co zmienia się w procedurze cywilnej w kontekście wydawania nakazów zapłaty w postępowaniu nakazowym.

Zacznę już niemal tradycyjnie od tego, że o nakazach z weksli pisałem np. tutaj oraz tutaj. Taki nakaz to potężna broń – trudno z nim walczyć i trudno zablokować egzekucję. Dlatego w ogóle nakazy w postępowaniu nakazowym wydawane są w określonych przypadkach, jeżeli roszczenie wynika z „mocnych papierów”. Jednym z takich właśnie „mocnych papierów” (dosłownie i prawnie) jest weksel, będący wszak papierem wartościowym.

Nakaz z weksla

Podstawowa reguła wydawania nakazów z weksla wynika z art. 485 § 2 kpc. Jego pierwsze zdanie brzmi bardzo stanowczo:

Sąd wydaje również nakaz zapłaty przeciwko zobowiązanemu z weksla lub czeku należycie wypełnionego, których prawdziwość i treść nie nasuwają wątpliwości.

Okazuje się jednak, że taka stanowczość była nadużywana w sprawach z udziałem konsumentów. Nie będę się teraz pochylał nad pazernością firm pożyczkowych czy brakiem wiedzy prawniczej konsumentów. Dość powiedzieć, że nieuczciwe praktyki w obrocie konsumenckim są niestety powszechne i coś należało z tym końcu zrobić. Dlatego pozew z weksla od konsumenta został przebudowany.

Umowa z konsumentem

A zrobiono to, że do wspomnianego § 2 dodano dwa zdania takiej oto treści:

Jeżeli dłużnikiem jest konsument, niezbędne jest przedstawienie wraz z pozwem umowy, z której wynika roszczenie zabezpieczone wekslem, wraz z deklaracją wekslową i załącznikami. W treści pozwu skierowanego przeciwko osobie fizycznej zamieszcza się oświadczenie o tym, czy roszczenie dochodzone pozwem powstało w związku z umową zawartą z konsumentem.

Oczywiście oznacza to, że z konsumentem należy zawierać umowy, które będą wskazywały na cel, w jakim weksel został dany. A jeżeli będzie to weksel niezupełny (zwany in blanco) to trzeba też dołączyć dokument, z którego będą wynikać zasady wypełnienia weksla. Ustawa nazywa ten dokument „deklaracją wekslową”.

Uwaga – ten przepis ma dotyczyć też poręczycieli, bo poręczenie to też czynność prawna.  

W tym miejscu nie mogę się powstrzymać – nie cierpię określenia „deklaracja wekslowa”. Prawo wekslowe posługuje się w art. 10 pojęciem „porozumienia”, owa „deklaracja” to raczej język prawniczy ale nie prawny (chociaż niestety występuje w kilku ustawach). Co więcej, w mojej ocenie takie porozumienie jest bezpieczne także dla wystawcy weksla, bo podpiszą je obie strony, tymczasem deklarację podpisuje zwykle tylko dłużnik. Ale trudno, mleko się rozlało.

Oświadczenie w pozwie

Pozew z weksla od konsumenta musi zawierać oświadczenie co do rodzaju roszczenia. Oświadczenie takie trzeba będzie zamieścić w każdym przypadku, jeżeli pozwana będzie osoba fizyczna, choćby był to przedsiębiorca i roszczenie było z tych B2B. Treść takiego oświadczenia może brzmieć zatem:

Oświadczam, że roszczenie dochodzone niniejszym pozwem powstało/nie powstało w związku z umową zawartą z konsumentem.

A kim zatem jest ten konsument? Otóż zgodnie z kc to osoba fizyczna dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. A zatem będzie to także przedsiębiorca. O tym, kiedy zachodzi związek pomiędzy działalnością a czynnością napisano już sporo i pewnie nie wszystko. Ale jeżeli prawnik kupuje komórkę to nie jest to związane bezpośrednio z jego działalnością gospodarczą. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Istotne jest to, że takie oświadczenie (że sprawa jest konsumencka) w zasadzie wyklucza postępowanie gospodarcze. Pozew trafi więc do wydziału cywilnego i tam zalegnie na wiele miesięcy…

Jeżeli oświadczenie o rodzaju roszczenia nie zostanie złożone, sąd wezwie do złożenia tego oświadczenia pod rygorem zwrotu pozwu (podobnie jak przy braku oryginału weksla).

Kara za fałszywe oświadczenie

Nowy jest także § 5 w art. 485 kpc. Zgodnie z tym przepisem

Sąd może skazać na grzywnę powoda, jego przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika, który w złej wierze lub wskutek niezachowania należytej staranności złożył niezgodne z prawdą oświadczenie, o którym mowa w § 2 zdanie czwarte, że roszczenie dochodzone pozwem nie powstało w związku z umową zawartą z konsumentem.

No to teraz trzeba się będzie się pilnować – grzywna to 3.000 zł. Najczęściej będzie to podnoszone w zarzutach od nakazu z weksla. Pewnie właśnie w tych sprawach pozornie biznesowych (czyli gdy prawnik nie zapłaci za komórkę).

Cele nowelizacji

Powodem zmiany było orzecznictwo TSUE w sprawach Profi Credit Polska. TSUE uważa, że sąd rozpoznający sprawę powinien każdorazowo dokonać oceny umowy z konsumentem pod względem występowania w takiej umowie klauzul niedozwolonych. Oznacza to zatem, że w sprawie wekslowej z urzędu badane będą nie tylko warunki formalne weksla ale również stosunek podstawowy. I jeżeli sąd uzna, że umowa takie klauzule zawiera, nie wyda nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Może wydać nakaz upominawczy, jeżeli będzie wniesiona cała opłata od pozwu.

W sumie to nie mam nic przeciwko tej nowelizacji (poza tym, że muszę w pozwie dodawać jedno oświadczenie więcej). Mam tylko wrażenie, że znowu utrudnia się dochodzenie roszczeń tym „złym wierzycielom”. Stąd zdjęcie tytułowe :). Jednak czy szerokie pojęcie konsumenta albo rygor grzywny zastopują owe nieuczciwe praktyki, z którymi TSUE chce walczyć? Pewnie nie albo w ich miejsce pojawią się nowe.

Link do procesu legislacyjnego jest tutaj:

Skarga pauliańska to trudna instytucja prawna, nie tylko z powodu nazwy. Jest długa, bywa kosztowna i ryzykowna ale czasami to jedyna droga do odzyskania pieniędzy. Ze skargą jest trochę tak jak z operacją – nikt jej nie chce, ale czasami jest po prostu konieczna. Ostatnio na szczeście Sąd Najwyższy nieco pomógł wierzycielom w ochronie ich praw (uchwała III CZP 60/19).

Na początek schematyczne wyjaśnienie sytuacji, przyjmijmy dość prostą wersję:

  1. dłużnik daruje swoją nieruchomość członkowi rodziny,
  2. po jakimś czasie okazuje się, że egzekucja przeciwko niemu jest bezskuteczna,
  3. komornik ustala również, że jedynym majątkiem, jaki miał dłużnik była właśnie ta nieruchomość.

Oczywiście wierzyciel może wytoczyć skargę pauliańską czyli może żądać uznania takiej darowizny za bezskuteczną wobec niego i prowadzić z niej egzekucję. Ale co się stanie, jak ta osoba – czyli aktualny właściciel – sprzeda nieruchomość? Żeby temu zapobiec należy stosować zabezpieczenie roszczeń (my też tak robimy i to dość dobrze działa).

Zabezpieczenie roszczeń

Zanim napiszę o co chodziło w wyroku Sądu Najwyższego to jeszcze sprawę skomplikuję – otóż cały problem powstał w związku z zabezpieczeniem roszczenia pauliańskiego. A jeżeli czytasz ten blog to wiesz, że zabezpieczenie traktuję bardzo poważnie. Także zabezpieczenie roszczeń pauliańskich – np. niemal rok temu pisałem o takiej sprawie >>

Zabezpieczenie roszczenia w takiej sprawie polegać możne na zakazie zbywania i obciążania nieruchomości. Innymi słowy – w toku procesu (a czasami nawet przed jego wszczęciem) aktualny właściciel nieruchomości nie sprzeda jej kolejnej osobie (choćby nie była zamieszana w pokrzywdzenie wierzycieli). Co więcej, nie obciąży jej hipoteką. Roszczenie jest zatem „bezpieczne”, bo sąd zakazał sprzedaży aż do końca procesu.

Egzekucja z nieruchomości

Jeżeli myślałeś, że to jest skomplikowane, to nic bardziej mylnego. Otóż w sprawie, która trafiła na wokandę sądową, pojawił się element dodatkowy: osoba, która nabyła nieruchomość sama jest dłużnikiem i teraz przeciwko niej toczy się egzekucja. A skoro TA nieruchomość jest jej własnością, to komornik prowadzi egzekucję właśnie z TEJ nieruchomości. Zakaz zbywania w takiej sytuacji nie niestety działa.

❓ Kim jest zatem wierzyciel, na rzecz którego ustanowiono zakaz zbywania i obciążania nieruchomości?

❓ Czy przysługują mu jakieś prawa w tej egzekucji, która dotyczy – jak by nie patrzeć – nie jego dłużnika i nie jego roszczenia?

❓ Czy może on kwestionować np. to, że licytacja jest „ustawiona” a cena zaniżona?

Te kwestie wyjaśnił właśnie Sąd Najwyższy miesiąc temu.

Uchwała siedmiu sędziów III CZP 60/19 z dnia 16 czerwca 2021 r.

Uchwała, która została podjęta przez siedmiu sędziów brzmi tak:

Osoba, na rzecz której ustanowiono zakaz zbywania lub obciążania nieruchomości ujawniony w księdze wieczystej tytułem zabezpieczenia roszczenia określonego w art. 527 § 1 KC, jest uczestnikiem postępowania egzekucyjnego toczącego się co do tej nieruchomości, na wniosek wierzycieli osoby trzeciej, uprawnionym do zaskarżenia postanowienia o przybiciu naruszającego jego prawa (art. 997 KPC).

Co zatem z niej wynika:

  1. wierzyciel pauliański który uzyskał zabezpieczenie na nieruchomości jest uczestnikiem postępowania egzekucyjnego z tej nieruchomości, choćby sprawa nie dotyczyła go bezpośrednio;
  2. jako uczestnik postępowania ma prawo brać w nim udział, a zatem musi być powiadamiany o czynnościach;
  3. może kwestionować decyzje podejmowane w toku postępowania egzekucyjnego, a w szczególności może zaskarżyć postanowienie o przybiciu (to takie stwierdzenie, kto wygrał licytację);
  4. warto zabezpieczać roszczenia w postępowaniu pauliańskim.

Rację mają więc ci, którzy twierdzą, że Sąd Najwyższy stanął murem za wierzycielem pauliańskim.

Dla zainteresowanych link do strony Sądu Najwyższego wraz z pytaniem prawnym. >>

Spółki komandytowe nie mają ostatnio szczęścia. Od początku maja cześć z nich objęta została podatkiem CIT, część uległa przekształceniu w spółki z o.o. a cześć czeka na rozwój sytuacji. Okres ten to także czas podsumowań dotychczasowych wyników spółek komandytowych. Spotkaliśmy się niedawno w kancelarii z problemami związanymi z wypłatą zaległego zysku. Okazuje się, że zysk w spółce komandytowej a przedawnienie to aktualny temat.

Inspiracją dla tego wpisu było także pytanie prawne zadane przez Sąd Apelacyjny w Katowicach 15 stycznia 2021 r. (w Sądzie Najwyższym sprawa ma sygnaturę III CZP 14/21). Pytanie dotyczy tego, czy roszczenie komandytariusza niebędącego przedsiębiorcą o wypłatę zysku jest roszczeniem związanym z prowadzeniem działalności gospodarczej. Innymi słowy, czy przedawnia się po 3 latach czy dopiero po 10.

Żeby rozwiązać tę zagadkę można potraktować tego wspólnika jak wspólnika spółki cywilnej albo spółki z o.o.

Przedawnienie jak w spółce cywilnej

Spółkę cywilną oraz spółkę komandytową (ale także jawną czy partnerską) można potraktować jako „spółki osobowe” (cudzysłowu użyłem celowo, bo nigdy nie zaakceptuję poglądu, że spółka cywilna to spółka osobowa). W takiej sytuacji roszczenie wspólnika spółki komandytowej o wypłatę zysku przedawni się po trzech latach jako związane z prowadzeniem działalności. Jeżeli nawet pogląd ten ma sens na gruncie spółki cywilnej (a tak orzekł w 2005 r. Sąd Najwyższy), to na gruncie spółki osobowej sensu już nie ma. Przecież przedsiębiorcą ZAWSZE jest wspólnik spółki cywilnej, ale wspólnik spółki komandytowej wcale NIE MUSI być przedsiębiorcą. Przedsiębiorcą natomiast jest spółka komandytowa.

Mogę to wyjaśnić na własnym przykładzie. Otóż kancelaria Sienkiewicz i Zamroch Radcowie prawni Spółka partnerska jest przedsiębiorcą, prowadzi działalność gospodarczą, wpisana jest do Krajowego Rejestru Sądowego. Mój wspólnik Piotr Zamroch oraz ja jesteśmy ponadto przedsiębiorcami, prowadzącymi działalność gospodarczą na podstawie wpisu do CEIDG. Jest to jednak nasz wybór. Równie dobrze moglibyśmy indywidualnie nie być przedsiębiorcami.

Zatem kwestią zupełnie oczywistą powinno być to, że pomiędzy statusem wspólnika spółki osobowej a przedsiębiorcą nie ma znaku równości.

Przedawnienie jak w spółce z o.o.

Drugą możliwością jest porównanie wspólnika spółki osobowej ze wspólnikiem spółki z o.o. W uchwale z 2015 r. Sąd Najwyższy uznał, że roszczenie o wypłatę zysku takiego wspólnika nie jest związane z działalnością gospodarczą i nie ma charakteru okresowego. Powinno więc podlegać 10letniemu przedawnieniu. Pogląd ten wydaje trafny, wszak to spółka jest przedsiębiorcą, a nie wspólnik. Czy zatem można przyjąć, również roszczenie wspólnika osobowego przedawnia się po upływie 10 lat?

No cóż, pomiędzy tymi dwoma rodzajami wspólników jest ogromna różnica – inny jest ich status, inny rodzaj udziału w spółce, całkowicie inny rodzaj odpowiedzialności (zwłaszcza wspólników spółek jawnych). Stosowanie zatem analogii jest chybione, sytuacje tych spółek i ich wspólników są nieporównywalne.

Zysk w spółce komandytowej a przedawnienie – 10 lat

Osobiście uważam, że okres przedawnienia roszczenia o wypłatę zysku w spółce osobowej powinien wynosić 10 lat. Co do zasady taki wspólnik nie jest bowiem przedsiębiorcą. Co więcej, nawet jeżeli nim jest, to wcale nie musi istnieć związek pomiędzy jego działalnością a działalnością spółki, w której jest wspólnikiem. I wg mnie właśnie tak orzeknie Sąd Najwyższy w sprawie III CZP 14/21.

A tak na marginesie – to kolejna sprawa dotycząca przedawnienia na gruncie spółek osobowych. O innej pisałem niedawno tutaj >>.

Ps. zdjęcie tytułowe to rodzinna pamiątka – część zysku ze sprzedaży ziemi przez mojego pradziadka ponad 100 lat temu. Kilka miesięcy po transakcji inflacja zjadła wartość rubli, ale pamiątka została.

1 2 3 117 Strona 1 z 117