Niedawno drastycznie zmalały możliwości przerywania biegu terminu przedawnienia. To skutek niespodziewanej nowelizacji kc, która zmieniła charakter zawezwania do próby ugodowej. Teraz takie zawezwanie jedynie zawiesza termin przedawnienia, ale go nie przerywa.

Co zatem nam zostaje?

Otóż zostaje jeszcze uznanie długu. Uznanie długu – co to jest i dlaczego ma takie znaczenie. Dzięki tej wiedzy sam posterujesz swoją wierzytelnością.

Przerwanie terminu przedawnienia

Zanim napiszę czym jest uznanie długu – krótkie przypomnienie tego, czym jest przedawnienie oraz jego przerwanie. Otóż przedawnienie to okres, po którym dłużnik może odmówić zapłaty a wierzyciel go do tego nie zmusi. Dług co prawda nadal istnieje, ale w zasadzie nie sposób go wyegzekwować. Dla uproszczenia można przyjąć, że roszczenia przysługujące przedsiębiorcom przedawniają się po 3 latach.

Czytaj dalej

Od 1 września 2022 r. zmienią się zasady dokonywania zajęć wierzytelności z tytułu nadpłaty podatku. Jest to zmiana korzystna dla wierzyciela, więc koniecznie musiałem o niej napisać. A wszystko dzięki ustawie mającej poprawić działalność Krajowej Administracji Skarbowej, która zmienia m.in. przepisy dotyczące postępowania egzekucyjnego. Zajęcie nadpłaty podatku już poruszałem w przeszłości kilka lat temu tutaj >>>

Komornik zajmie wierzytelność tylko raz

Nowa ustawa przewiduje zniesienie rocznego okresu skuteczności zajęcia wierzytelności. Od września  zajęcie skuteczne będzie „na zawsze”, czyli aż do momentu jego uchylenia zajęcia przez komornika. Jest to rozwiązanie korzystne z punktu widzenia wierzycieli.

Wezwanie Urzędu Skarbowego do przekazania nadpłaty podatku

Obecnie, do końca sierpnia, zajęcie wygląda tak, że komornik raz w roku musi wysyłać pismo do Urzędu Skarbowego z zajęciem nadpłaconego podatku. I tak musiał i jeszcze musi robić co roku. W praktyce oznaczało to, że wierzyciel musiał co roku pamiętać o złożeniu odpowiedniego wniosku do komornika.

Kolejny wniosek wierzyciela będzie zbędny

Od 1 września 2022 r. wystarczy, że komornik wyśle tylko jedno wezwanie do Urzędu Skarbowego i będzie ono skuteczne praktycznie przez cały czas prowadzenia egzekucji. To oznacza, że wierzyciel nie będzie już musiał pamiętać o corocznym składaniu wniosku do komornika. Zajęcie wierzytelności przyszłych jest więc w tym przypadku dodatkowym skutkiem zajęcia wierzytelności z tytułu nadpłaty lub zwrotu podatku istniejących w chwili zajęcia. Nie istnieje bowiem konieczność podejmowania przez organ egzekucyjny dodatkowych działań w celu zajęcia przyszłych wierzytelności z tego tytułu.

Po wejściu w życie nowych przepisów sytuacja dłużnika będzie kształtowała się następująco:

Jeżeli komornik wyśle pismo do Urzędu Skarbowego z informacją o zajęciu wierzytelności (przed lub po złożeniu przez podatnika rozliczenia PIT), dłużnik – podatnik będzie mógł się pożegnać z pieniędzmi pochodzącymi z tego źródła.

Zajęcie nadpłaty podatku – kogo obowiązują nowe przepisy?

Omawiany przepis będzie miał zastosowanie do „nowych” zajęć nadpłaty i zwrotu podatku. Czyli tych dokonanych od dnia określonego w obwieszczeniu Ministra Finansów, na które jeszcze czekamy. Na razie więc „nowych” zajęć nie można dokonać. W mocy pozostaną dotychczasowe zajęcia. Ale uwaga – będą one ważne tylko przez rok od dnia wskazanego w obwieszczeniu. Warto więc śledzić temat i w odpowiednim momencie dokonać „nowego” zajęcia i potem już się tym nie kłopotać.

A to nie jest jedyna nowelizacja przepisów – o ważnych zmianach pisze Wojtek Jeliński w swoim blogu >>>>

Prawo upadłościowe jest w zasadzie pomijane przez pełnomocników. Większość prawników uważa, że to sprawa dla syndyków czy innych doradców. Tymczasem roszczenia wobec upadłego mogą być dochodzone także pomimo jego upadłości. To temat niszowy, ale tym akurat zajmujemy się w kancelarii. Kilka miesięcy temu ważną kwestię w tym zakresie wyjaśnił Sąd Najwyższy.

Roszczenia wobec upadłego

Z pewnym uproszczeniem (na potrzeby tego artykułu) można przyjąć, że istnieją dwie kategorie roszczeń wobec upadłego:

takie, co do których proces sądowy został przerwany przez ogłoszenie upadłości oraz

takie, które jeszcze do sądu nie trafiły.

Te drugie nie będą mnie dzisiaj interesować (chociaż czasami są to ciekawe sprawy).

Pamiętać wobec tego należy, że procesy wytoczone upadłemu podlegają zawieszeniu z urzędu. Następnie w normalnym trybie należy zgłosić swoje roszczenie do masy upadłości. Przeważnie roszczenie jest uznawane za zasadne i umieszczane na liście wierzytelności. Ale może się zdarzyć tak, że upadły odmówi uznania wierzytelności na liście. To dość oczywiste, jeżeli ją kwestionuje i uważa, że nie powinien zapłacić np. kary umownej.

Wtedy trzeba proces kontynuować bo inaczej nie będziemy mieli żadnego tytułu przeciwko upadłemu. Prowadzimy kilka takich procesów, zatem nie jest to sytuacja jedynie hipotetyczna.

Wyczerpanie trybu postępowania

Co ma w takiej sytuacji zrobić wierzyciel, który jednak chce się procesować z upadłym? Tę kwestię reguluje art. 145 ust. 1 prawa upadłościowego. Brzmi on tak:

Postępowanie sądowe (…) w sprawie wszczętej przeciwko upadłemu przed dniem ogłoszenia upadłości o wierzytelność, która podlega zgłoszeniu do masy upadłości, może być podjęte przeciwko syndykowi tylko w przypadku, gdy w postępowaniu upadłościowym wierzytelność ta po wyczerpaniu trybu określonego ustawą nie zostanie umieszczona na liście wierzytelności.

Z przepisu tego wynika jasno, że w pewnych sytuacjach możliwe jest kontynuowanie procesu przeciwko syndykowi o roszczenie, którego on nie uznaje. Warunkiem jest jednak to aby „wyczerpać tryb określony ustawą”. Co to oznacza? Czy wystarczy samo zgłoszenie? A co zrobić w razie odmowy uznania? Skarżyć czy nie?

Jak jest według Zimmermana?

W bardzo popularnym komentarzu po redakcją Piotra Zimmermana (Legalis 2022) czytamy:

Wyczerpanie trybu określonego ustawą oznacza, że wierzyciel musi zgłosić swoją wierzytelność do listy, jeżeli podlega ona zgłoszeniu. Nie jest konieczne, aby w wypadku nieuznania wierzytelności przez syndyka zgłosił także sprzeciw, a w razie niekorzystnego rozstrzygnięcia sprzeciwu zażalenie.

Czyli zgłoszenie wystarczy ale w razie odmowy uznania skarżyć nie trzeba. Zgłoszenie = wyczerpanie trybu.

Jak jest według Gurgula?

Odmiennie natomiast sprawę tę oceniał Stanisław Gurgul w niemniej popularnym komentarzu (Legalis 2021).

Wyczerpanie zatem trybu, o którym mowa w komentowanym przepisie, obejmuje tylko środki proceduralne przewidziane (…) (sprzeciw i zażalenie na postanowienie sędziego-komisarza), wyklucza natomiast dalsze zażalenie na postanowienie sądu upadłościowego rozstrzygające zażalenie na postanowienie sędziego-komisarza.

Czyli trzeba skarżyć odmowę i potem wnieść zabezpieczenie. Dalej już nie.

A co na to Sąd Najwyższy?

Kwestię tę rozsądził w uchwale z 9 grudnia 2021 r. Sąd Najwyższy:

​Dla wyczerpania trybu, o którym mowa w art. 145 ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze, konieczne jest zaskarżenie odmowy uznania wierzytelności sprzeciwem do sędziego-komisarza, a w razie nieuwzględnienia sprzeciwu − wniesienie zażalenia do sądu upadłościowego.

Sprzeciw wierzyciela

To naprawdę ważna – chociaż niszowa – kwestia. Staranne dochodzenie roszczeń wymaga sporo zachodu od wierzyciela czy jego pełnomocnika.

Otóż w razie odmowy uznania wierzytelność (czyli gdy nie zostanie ona umieszczona na liście wierzytelności), w terminie dwóch tygodni od dnia obwieszczenia i ogłoszenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym o przekazaniu listy wierzytelności sędziemu-komisarzowi powinieneś złożyć sprzeciw do sędziego – komisarza co do odmowy uznania zgłoszonej wierzytelności. Oczywiście musisz najpierw wiedzieć, że takie obwieszenie się pojawiło (można ustawić monitoring na MSiG – płatny ale niewiele).

Jeżeli sędzia komisarz nie podzieli stanowiska wierzyciela to możliwe jest zażalenie na postanowienie do sądu upadłościowego. Dopiero oddalenie tego zażalenia oznacza wyczerpanie trybu wskazanego ustawą. I można się dalej procesować z syndykiem. Roszczenia wobec upadłego mogą być więc dochodzone przed sądem.

Jakież było zdziwienie jednego z klientów, który zwrócił uwagę na treść nakazu zapłaty. Wynikało z niego bowiem, że dłużnik ma miesiąc na wniesienie zarzutów! Dłużej niż na apelację?! Jak z tym żyć, mecenasie? Odpowiedź mecenasa była prosta – zawsze zabezpieczać roszczenie po wydaniu nakazu. Dzięki temu naprawdę można poczuć korzyść z zabezpieczenia roszczenia.

Zabezpieczenie roszczeń

Popadnę w monotonność jeżeli znowu napiszę, że jestem gorącym zwolennikiem zabezpieczenia roszczeń. Dotyczy to zarówno zabezpieczenia przed procesem, w jego trakcie i po zakończeniu. Stosunkowo najlepszą sytuację ma wierzyciel dysponujący nakazem zapłaty w postępowaniu nakazowym – nakaz taki stanowi tytuł zabezpieczenia automatycznie.

Przypomnę tylko – zabezpieczenie to tymczasowe zajęcie majątku dłużnika w oczekiwaniu na prawomocność orzeczenia. Np. pieniądze na koncie spokojnie czekają aż komornik wykona swoją robotę. Dłużnik ich nie wyda, nie odda komuś innemu ani nic za nie kupi. Są zabezpieczone. Twoje ryzyko maleje. 

Żeby takie zabezpieczenie uzyskać trzeba się jednak nieco postarać. Być może wierzyciele nie zawsze o tym wiedzą albo ich pełnomocnikom się nie chce (chociaż w sprawach frankowych to już chyba 100% pozwów ma taki wniosek). Ale czasami argumentacja wierzyciela jest taka:

Panie mecenasie, poczekam dwa tygodnie, nakaz się uprawomocni i pójdziemy z egzekucją. Korzyść z zabezpieczenia roszczenia będzie przecież żadna….

Ale to się zmieniło. Termin dwóch tygodni jest aktualny tylko w sprawach upominawczych oraz „zwykłych”. Sprzeciw od nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu upominawczym oraz apelację od wyroku wnosi się w terminie dwóch tygodni. Jednak zarzuty od nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym są tak ważne i trudne, że wnosi się je w terminie miesiąca.

Nowy termin na zarzuty

Taki stan prawny obowiązuje już od kilku ładnych miesięcy, a dokładnie od 24 września 2021 r. Za sprawą tej nowelizacji, która „osłabiła” również weksle wystawiane przez konsumentów. Obecnie przepis o terminie na zarzuty brzmi tak, że termin na wniesienie zarzutów wynosi:

miesiąc od dnia doręczenia nakazu w przypadku nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu nakazowym, gdy doręczenie nakazu pozwanemu ma mieć miejsce na terytorium Unii Europejskiej.

A skoro Polska jest członkiem UE to również nakaz doręczany w naszym kraju można skarżyć przez miesiąc.

A najciekawsze jest to, że termin miesięczny dotyczy każdego pozwanego, także przedsiębiorcy.

Jest pierwsze orzeczenie

Przepis ten, aczkolwiek dość jasny, został omówiony w postanowieniu Sądu Okręgowego w Łodzi z 18 marca 2022 r., XIII Gz 96/22 (zatem dość świeże).  Sąd uznał w nim, że

Słuszne jest zatem stanowisko skarżącego, że termin na wniesienie zarzutów od nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym wynosi obecnie miesiąc.

Korzyść z zabezpieczenia roszczenia

I właśnie w związku z tym pojawia się tytułowa korzyść z zabezpieczenia roszczenia. Skoro okres oczekiwania na prawomocność to miesiąc, to również co najmniej miesiąc dłużnik ma na pozbycie się majątku. I jak przyjdzie do egzekucji, to okaże się ona bezskuteczna. Twoje ryzyko rośnie.

Dlatego zatem po uzyskaniu nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym koniecznie musisz wnieść o zabezpieczenie roszczenia. Jak to zrobić? Pisałem o tym np. tutaj >>

To będzie działać przynajmniej do czasu, kiedy przepisy o zabezpieczeniu nie ulegną zmianie….

Ferie w pełni (o czym świadczy powyższe zdjęcie), więc wielu z nas myśli o wypoczynku. Tymczasem w grudniu uchwalona została ustawa zmieniająca kodeks cywilny (oraz ustawy w ogóle z kc nie związane). Czy będzie to przysłowiowy gwóźdź do trumny ulubionej przez prawników instytucji zawezwań do próby ugodowej? Być może, ale na koniec zawezwań do próby ugodowej jeszcze chwilę poczekamy.   

Zawezwanie jako sposób dochodzenia roszczeń

Przez lata obowiązywał pogląd, że zawezwanie do próby ugodowej jest czynnością zamierzającą do dochodzenia roszczeń, zatem przerywa bieg przedawnienia. Oznacza to, że po rozprawie ugodowej termin ten biegł od nowa. Luksus! Wobec tego, że nadużywano tego zawezwania, wprowadzone zostały wysokie opłaty od wniosku, o czym pisałem tutaj: >>>>>> Ponadto coraz śmielej sądy uznawały, że tylko pierwsze zawezwanie przerywa bieg przedawnienia, a drugie już nie albo nie zawsze. O tym też wspomniałem >>>>>>. Dla wszystkich było jasne, że trzeba jakoś to uporządkować, ale nikt nie spodziewał się tego, co zostało uchwalone.

Nowelizacja kodeksu cywilnego

Uchwalona 2 grudnia 2021 r. ustawa całkowicie zmienia podejście do zawezwania. Otóż zawezwanie nie będzie już przerywać biegu terminu zawieszenia, a jedynie go zawieszać. A po rozprawie ugodowej termin ten będzie biegł dalej, a nie od nowa.

Zatem – jeżeli złożysz wniosek o zawezwanie do próby ugodowej w ostatnim dniu terminu przedawnienia, to – po wejściu w życie nowelizacji – przedawnienie upłynie w dniu następnym po rozprawie, na której nie dojdzie od zawarcia ugody (w przeważnie nie dochodzi). Korzyścią dla wierzyciela jest więc jedynie te kilka miesięcy od złożenia wniosku do odbycia rozprawy. A pozew trzeba będzie złożyć już w dniu następnym. Na pewno trzeba się będzie dobrze orientować w terminach posiedzeń ugodowych.

Koniec zawezwań do próby ugodowej?

Ale czy będzie można złożyć kolejny wniosek o zawezwanie i w ten sposób znów przerwać bieg terminu przedawnienia? Nie widzę przeszkód. Oczywiście, nie zawsze będzie to miało sens, ale czasami może się przydać. I wtedy sąd analizuje, czy takie postępowanie jest dopuszczalne, czy nie jest nadużyciem, etc. Wrócimy więc do punktu wyjścia.

Do końca czerwca 2022 r. wnioski bez zmian

Na szczęście zgodnie z przepisami przejściowymi postępowania pojednawcze wszczęte i niezakończonych przed dniem wejścia w życie nowelizacji  – czyli 30 czerwca 2022 r. – będą rozpatrywane wg przepisów dotychczasowych.

Żeby skorzystać zatem z dobrodziejstwa przerwania biegu przedawnienia (również kolejnego?) wystarczy nadać na poczcie wniosek do właściwego sądu najpóźniej 29 czerwca. Dzięki temu po rozprawie ugodowej termin przedawnienia ruszy na nowo.

Po to ta zmiana?

Wygląda na to, że ustawodawca po raz enty polepsza sytuację dłużników. Tym razem  trafiło na zawezwanie do próby ugodowej (o rolnikach pisałem niedawno>>>>). Wielokrotne przerywanie przedawnienia stało jak czytamy w uzasadnieniu do ustawy

„niewątpliwie w sprzeczności z istotą instytucji przedawnienia, której celem jest stabilizacja stosunków prawnych, pewność obrotu prawnego, mobilizowanie wierzyciela do szybkiego dochodzenia praw i wreszcie ochrona dłużnika przed zbyt długo trwającym stanem niepewności co do istnienia obowiązku”.

No cóż, ustawodawca nie wziął pod uwagę, że:

  • nie każdy wierzyciel ma na celu nękanie dłużnika;
  • sprawa o zapłatę może trwać nawet 5-6 lat a nie zawsze warto pozywać o całość roszczenia, zwłaszcza trudnego i o znacznej wartości;
  • Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 maja 2019 r. orzekł, iż to do sądu należy badanie, czy celem wniosku o zawezwanie do próby ugodowej było dochodzenie roszczeń czy samo tylko „sztuczne” przerwanie biegu przedawnienia.

A co wystarczyło zrobić? Otóż wystarczyło wprowadzić postulowaną od dawna zasadę, że tylko pierwszy wniosek przerywa bieg przedawnienia.

Koniec zawezwań do próby ugodowej? Raczej nie, ale lżej nie będzie.

1 2 3 118 Strona 1 z 118