Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

Jak zapewne już wiecie 1 stycznia 2019 r. wejdzie w życie nowa ustawa o komornikach sądowych uchwalona 22 marca 2018 r. Do tej pory właściwie jeszcze o niej nie pisałem, ale dzisiaj zacznę nadrabiać te zaległości.

Ustawa przynosi szereg zmian, nad którymi przejdę do porządku dziennego i specjalnie się nimi nie przejmę: nowy wzór pieczęci komorniczej, pieczęci imienne, obowiązkowe wykształcenie prawnicze (nadal 9% z nich nie ukończyło studiów, tak, też nie chciałem w to wierzyć) czy nowe granice wieku (max słynne już 65 lat). Te i podobne zmiany jakoś tak na moją pracę bezpośrednio nie wpłyną.

A co może wpłynąć na moich klientów a przez to i na mnie to m.in. powrót rewirów komorniczych. Od 1 stycznia 2019 r. mają zniknąć „hurtownie” czy też „fabryki” komornicze. Tymi i podobnymi pojęciami określa się ogromne kancelarie komornicze, do których wierzyciele masowi właśnie „hurtowo” słali swoje wnioski o egzekucję, niezależnie od tego, gdzie egzekucja miała być prowadzona. Tak było szybciej i taniej, jednak taki komornik działał teoretycznie na terenie całego kraju.

Te ogromne kancelarie już dawno były solą w oku różnych instytucji. Wprowadzano przecież specjalne ograniczenia ilości spraw i zaległości, żeby komornicy nie mogli brać nowych Km. Różnie to bywało.

A teraz (czyli od 1 stycznia 2019) założenie jest takie, że komornik ma działać we własnym rewirze, czyli obszarze działalności sądu rejonowego, gdzie komornik jest powołany (dzisiaj jest podobnie). I to ma być zasada. Prawie nie do ruszenia. Ale będzie wyjątek.

Otóż w sprawach głównie o roszczenia pieniężne oraz zabezpieczenie roszczeń (te dwie wyróżnione kategorie interesują mnie najbardziej) i w kilku innych, mniej ważnych wierzyciel będzie miał prawo wyboru komornika na obszarze właściwości sądu apelacyjnego, właściwego dla tego komornika (poza sprawami z nieruchomości, czyli podobnie jak teraz). Trzeba będzie złożyć oświadczenie podobne do tego z obecnej ustawy.

Oznacza to, że jakaś furtka będzie istniała, ale wyłącznie w ramach apelacji. Nie będzie zatem żadnej opcji do tego, by egzekucję w Poznaniu przeprowadził komornik z Torunia, a teraz często tak się dzieje. Inna apelacja i tyle.

Ale nawet to prawo wyboru w ramach apelacji doznaje istotnych ograniczeń. Otóż z przywileju pracy dla wierzyciela w jednej apelacji będą mogli korzystać wyłącznie najsprawniejsi, najmniejsi i „najnowsi” komornicy.

Zgodnie bowiem z nowymi przepisami komornik wybrany przez wierzyciela odmawia (czyli nie ma wyboru) wszczęcia egzekucji jeżeli spełniony zostanie przynajmniej jeden z poniższych warunków:

  1. zaległość przekracza 6 miesięcy, chyba że łączna liczba wszystkich spraw, jakie wpłynęły do kancelarii w roku poprzednim, nie przekroczyła 1000.
  2. wpływ wszystkich spraw w danym roku przekroczył 2500, a skuteczność w zakresie prowadzonych przez niego egzekucji w roku poprzednim nie przekroczyła 35%;
  3. wpływ wszystkich spraw w danym roku przekroczył 5000.

Zatem do 2500 spraw ze swojej apelacji może komornik przyjąć bez problemu, jeżeli nie ma zaległości powyżej pół roku. Jeżeli chce więcej, to musi być skuteczny w 35%. Ale nawet jak ma 100% skuteczności (teoretycznie, bo takich nie ma) to nie może przyjąć więcej niż 5000 spraw.

I taki chyba cel przyświecał ustawodawcy – najwięcej ma być kancelarii do 2500 spraw rocznie. Są one podobno najbardziej efektywne, co przekłada się na skuteczność egzekucji.

Na szczęście sąd rejonowy ma na bieżąco informować na swojej stronie o powstaniu „przesłanki odmowy przyjmowania przez komornika spraw z wyboru”, na podstawie zawiadomienia komornika. Ciekawe, jak to będzie w rzeczywistości.

Czemu mi to przeszkadza? Oczywiście dlatego, że nie będę mógł składać wniosków do komorników, z którymi stale współpracuję. Nie rozumiem dlaczego, skoro zdecydowana większość skutecznych egzekucji była z rachunków bankowych czy wierzytelności, zatem bez wyjazdu w teren. Jeżeli dłużnik jest w Poznaniu, to zajęcie jego rachunku zajmuje dokładnie tyle samo czasu za biurkiem w Toruniu, Gdańsku czy Warszawie.

Przyznam jednak, że nie jestem nastawiony do tej zmiany jednoznacznie negatywnie. Być może istotnie mniejsi będą skuteczniejsi. Mam tylko nadzieję, że składanie wniosków do niewłaściwych komorników nie spowoduje przedłużenia postępowań (chociaż przez pierwsze miesiące zapewne tak będzie).

Aha, owe 9% komorników „maturalnych” będzie miało 7 lat na skończenie studiów prawniczych.

Co jakiś czas wspominam na blogu o rozwiązaniach informatycznych pomagających wierzycielom w prowadzeniu ich spraw. Ale chyba nie pisałem jeszcze o programie Komornik on-line.

Nie będę oceniał tego programu jako informatyk, ale wyłącznie jako pełnomocnik wierzycieli. A muszę przyznać, że ta ocena wypada raczej pozytywnie.

Zgodnie z informacją umieszczoną na stronie autorów programu:

Proponujemy Państwu moduł Komornik Online dla systemów Komornik SQL i Kancelaria Komornika, umożliwiający podgląd danych z wykorzystaniem przeglądarki internetowej.

Z programu Komornik Online korzystać mogą:

pracownicy kancelarii komorniczych (komornicy, asesorzy, pracownicy terenowi) z dostępem do danych w prowadzonych przez kancelarię sprawach egzekucyjnych,

wierzyciele, pełnomocnicy wierzycieli i dłużnicy z dostępem tylko i wyłącznie do spraw egzekucyjnych, w których występują.

W celu założenia konta złożyłem wniosek w zaprzyjaźnionej kancelarii komorniczej (uwaga, nie każda kancelaria komornicza tego używa, program jest odpłatny dla komornika). Po zalogowaniu otrzymałem dostęp do spraw, w których jestem pełnomocnikiem. Dostęp ten obejmuje wszystkie sprawy wg sygnatur (np. Km), pokazuje stan sprawy (np. „z wpłatami”, „z zajęciami”). Można też oczywiście przeglądać szczegóły sprawy, w tym dokonywane wpłaty i podział kwot. Cenne jest to, że można przeglądać dokumenty zwykle niedostępne dla wierzyciela, np. korespondencję z banku, w którym dłużnik ma rachunek. Jest też dostęp do danych w aktach i korespondencji w trybie online.

To funkcjonalność podobna do tej, jaka jest np. w portalu S24, gdzie też jest dostęp do dokumentacji spółki, ale żeby otworzyć i odczytać nową korespondencję konieczne jest posiadania podpisu kwalifikowanego. Do korzystania z komornik on-line nie potrzeba żadnego podpisu ani nawet ePUAP. Działa to więc podobnie jak Portal Informacyjny Sądów.

Po co o tym piszę? Otóż po to, by zachęcić Was, szanowni wierzyciele, do korzystania z tego rozwiązania. Daje dostęp do informacji, których brak często Was irytuje. Zamiast dzwonić do komornika sprawdźcie w Internecie.

Polska procedura cywilna przewiduje sytuacje, gdy orzeczenie (np. nakaz czy wyrok) wydane wobec jednej osoby, będą skuteczne wobec innej, nie wymienionej w treści tego orzeczenia. Prawnicy nazywają to „rozszerzoną prawomocnością materialną”.

W swojej praktyce wielokrotnie korzystałem z takiego rozwiązania. Kiedy? Otóż w sytuacjach, o których mówi art. 778 (1) kodeksu postępowania cywilnego. Przepis ten pozwala na to, by tytułowi egzekucyjnemu wydanemu przeciwko spółce osobowej (jawnej, partnerskiej, komandytowej lub komandytowo-akcyjnej) nadać klauzulę wykonalności przeciwko wspólnikowi (ale tylko temu ponoszącemu nieograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania spółki). Możliwość taka istnieje, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, jak również wtedy, gdy jest oczywiste, że egzekucja ta będzie bezskuteczna.

To bardzo ciekawe rozwiązanie, praktycznie najczęściej stosowane w przypadku spółek jawnych (na tym gruncie zresztą jedna z moich sprawa doczekała się uchwały Sądu Najwyższego). Odpowiedzialność wspólników ma tzw. charakter subsydiarny, a więc powstaje wówczas, gdy spółka nie ma już majątku.

Jak to wykazać? Oczywiście najłatwiej postanowieniem komornika o umorzeniu postępowania z uwagi na bezskuteczną egzekucję. Jednak nie warto czekać aż tyle czasu, bo wspólnik może wyprowadzać w międzyczasie swój majątek. Dlatego w niektórych sytuacjach może to być też samo „wysłuchanie wierzyciela przed umorzeniem postępowania” z powodu braku majątku albo oświadczenie wierzyciela, że nie ma z czego zapłacić. Przydatne może być też wyjawienie majątku.

O odpowiedzialności wspólników spółek osobowych już pisałem i nie będę tego znowu omawiał.

A wspominam o tej kwestii dlatego, że 19 września 2018 r. wejdzie w życie ustawa zmieniająca przepisy o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Wprowadza ona nowy przepis do kpc – art. 778 (2) – który jest oparty dokładnie na tych samych zasadach, co wspomniany art. 778 (1):

Tytułowi egzekucyjnemu wydanemu przeciwko spółce, o której mowa w art. 7a ust. 1 ustawy z dnia 19 grudnia 2008 r. o partnerstwie publiczno-prywatnym (Dz.U. z 2017 r. poz. 1834 oraz z 2018 r. poz. 1693), obejmującemu obowiązek zapłaty wynagrodzenia należnego podwykonawcy, sąd nadaje klauzulę wykonalności przeciwko partnerowi prywatnemu, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, jak również wtedy, gdy jest oczywiste, że egzekucja ta będzie bezskuteczna.

O co w tym właściwie chodzi?

Otóż w ustawie dotyczącej PPP chodzi o umożliwienie tworzenia i działania spółek celowych, tworzonych do realizacji jakiegoś zadania w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

Od 19 września będzie istniała możliwość wyrażenia przez podmiot publiczny zgody na zawarcie umowy przez jednoosobową spółkę partnera prywatnego. Zatem zamiast partnera umowa będzie wykonywana przez jego spółkę-córkę. Ale skutkiem tego rozwiązania będzie to, że tylko spółka-córka odpowiada za swoje długi.

Ale nie oznacza to na szczęście, że spółka-matka nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Przeciwnie, właśnie po to, by partner (czyli „prawdziwy” wykonawca) nie mógł się z odpowiedzialności wymigać, wprowadzono jego subsydiarną odpowiedzialność za długi spółki-córki, na wzór odpowiedzialności wspólnika np. spółki jawnej.

Opłata od wniosku o nadanie takiej klauzuli na partnera to raptem 50 zł.

Coraz więcej Czytelników bloga pyta mnie o możliwość pomocy w prowadzeniu egzekucji na terenie Holandii czy Belgii. Wynika to z tego, że dłużnicy  – nie tylko zresztą Polacy – są wszędzie, także w krajach Beneluxu. Zresztą w sprawie egzekucji w Holandii już coś pisałem na tym blogu.

Pomagałem wierzycielom tak jak mogłem, czyli uzyskiwałem tytuły wykonawcze skuteczne na terenie Holandii czy Belgii. Ale dalej już wiele nie mogłem zrobić.

Teraz to się jednak zmienia – nawiązaliśmy bowiem współpracę z kancelarią komorniczą działającą na terenie Holandii i Belgii. To ważne, by Twoje interesy były reprezentowane przez uprawnioną osobę, która zna i stosuje prawo miejscowe.

Co zatem zrobić, żeby skierować wyrok do Belgii czy Holandii? Napisz do nas (dane w zakładce kontakt) i prześlij skan swojego tytułu wykonawczego (wyroku, nakazu czy aktu notarialnego). Ustalimy, czy będzie on skuteczny poza Polską.

Jeżeli okaże się, że tytuł taki nie wystarczy do prowadzenia egzekucji za granicą, pomożemy Ci uzyskać stosowne zaświadczenie czy postanowienie, tak aby tytuł stał się „międzynarodowy”.

Jeżeli zaś Twój nakaz będzie od razu wykonalny w Holandii czy Belgii, skierujemy Cię do zagranicznego komornika, który będzie już dalej działał.

Wpisy dotyczące tego tematu będę umieszczał w kategorii Windykacja międzynarodowa (do wyboru po lewej stronie). Ponadto lepiej poznajemy system prawny tych krajów, o czym pisał niedawno w Biuletynie EURO INFO mój kolega Wojtek Jeliński, autor bloga www.pozewzfaktury.pl/

Masz problem z dłużnikiem zagranicznym? Pisz śmiało!

ps. poniższe zdjęcie wykonałem podczas rejsu barką, ale po Żuławach Wiślanych a nie kanałach Holanadii 🙂

Końcówkę wakacji spędziłem z córką w Górach Świętokrzyskich na wędrówkach. Trasy piękne i długie (niebieski szlak z Drogosiowe przez Bieliny i Kakonin do przełęczy Św. Mikołaja i dalej czerwonym szlakiem przez Łysicę do Św. Katarzyny to był wyczyn!!). Miałem też chwilkę by przeczytać gazety. I w Gazecie Wyborczej (wydanie 1-2 września) był tekst pod tytułem „Postanowienia na koniec lata”.

Na pytanie „co zrobić po powrocie z wakacji?” odpowiedzi udzieliło kilku artystów. Jakie są to postanowienia? „Zapiszę się na balet”. „Zapisać się na jogę”, „Trenować boks” czy „Jeździć więcej rowerem”. Chodziło o to, żeby zrobić coś pozytywnego dla siebie.

Lektura ta skłoniła mnie do rozważań na temat tego, jakie postanowienia mogliby mieć wierzyciele. Co powinni zmienić, żeby wreszcie wzrosła skuteczność egzekucji, żeby po dwóch czy trzech latach od wyroku nie okazało się, że dłużnik w zasadzie nie ma już nic?

I odpowiedź mogła być tylko jedna: jak najszybciej wszczynać postępowanie zabezpieczające.

Postępowanie zabezpieczające ostatnio przeżywa pewien renesans (chociaż tam chodzi o sprawy niepieniężne i art. 755 kpc). Tymczasem art. 730 kpc jest „stary jak świat”.

Art. 730 § 1. W każdej sprawie cywilnej podlegającej rozpoznaniu przez sąd lub sąd polubowny można żądać udzielenia zabezpieczenia. § 2. Sąd może udzielić zabezpieczenia przed wszczęciem postępowania lub w jego toku. (…).

Kiedy zatem ja stosuję zabezpieczenie? Otóż w kilku przypadkach.

Po pierwsze po wydaniu nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym, ale nie z weksla (nakaz z weksla idzie od razu do egzekucji). Takie nakazy zapłaty wydawane są najczęściej w sprawach gospodarczych. Pisałem już o tym:

Szybkie zabezpieczenie to połowa sukcesu

Po drugie w sprawach o zapłatę w postępowaniu upominawczym. Tutaj nakaz zapłaty nie nadaje się do zabezpieczenia, dlatego sąd musi wydać osobne postanowienie. Wnioski takie składam razem z pozwem ale czasami jeszcze przed wytoczeniem sprawy.

Po trzecie w sprawach przeciwko członkom zarządu sp. z o.o. na podstawie art. 299 ksh, także jeżeli sprawy o zapłatę przeciwko spółce jeszcze się toczą (tak, tak, to jest możliwe).

I po czwarte przy skargach pauliańskich, żeby nie było możliwości sprzedaży nieruchomości, która już raz wymknęła się wierzycielowi.

Wniosek o zabezpieczenie nic nie kosztuje, jeżeli jest w pozwie. A jeżeli przed pozwem to tylko 100 zł.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że uzyskanie zabezpieczenia przed wytoczeniem powództwa nie jest wcale banalnie proste (trzeba wykazać m.in. ryzyko niewypłacalności), ale aktywny wierzyciel powinien wiedzieć, jak sobie z tym poradzić.

I dzięki temu możesz zwiększyć swoje szanse na odzyskanie pieniędzy. Może to zatem rzeczywiście dobre postanowienie na koniec lata?