Tematy związane z energetyką są mi szczególnie bliskie – wszak to moja ulubiona branża. Dlatego cieszę się, że czasami w tym blogu mogę napisać o prawie energetycznym . I nie chodzi mi wcale o postępowanie przed Prezesem URE (uregulowane w kpc), ale o nowy przepis w art. 833 kpc. Czyli o kolejne ograniczenie egzekucji.

Ograniczenia w egzekucji wg kpc

Przepisy procedury cywilnej zawierają szereg przepisów ograniczających możliwość prowadzenia egzekucji. Tak było zawsze, jednak w ostatnich latach ilość ograniczeń znacznie wzrosła. Jednym z przepisów, który dotyczy tychże ograniczeń jest art. 833 kpc.

Ogólnie rzecz ujmując artykuł ten dotyczy ograniczeń egzekucji z wynagrodzeń za pracę i innych podobnych świadczeń, emerytur i rent oraz świadczeń okresowych, których celem jest m.in. zapewnienie utrzymania dłużnika.

Do takich świadczeń, które podlegają ochronie, należy np. 500+, o czym pisałem kilka lat temu. Przewiduje to art. 833 § 6 kpc.

Kolejne ograniczenie egzekucji – dodatek energetyczny

Tymczasem ustawa o zmianie niektórych ustaw wspierających rozwój mieszkalnictwa, uchwalona 10 grudnia 2020 r., znowu poszerza tę listę. Otóż w tymże art. 833 dodany zostanie § 8, zgodnie z którym

Nie podlegają egzekucji dodatki mieszkaniowe wypłacone na podstawie ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych oraz dodatki energetyczne wypłacone na podstawie ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. – Prawo energetyczne.

Ustawodawca uznał, że konieczne jest ujednolicenie rozwiązań prawnych. Dodatek ten ma bowiem charakter socjalny, dlatego

(…) niezasadnym jest, by środki te podlegały egzekucji komorniczej. Jak zaznaczono poniżej, są to świadczenia o charakterze publicznoprawnym i przysługują osobie, która spełnia warunki określone przepisami prawa. Zaproponowana powyżej modyfikacja zapewni, że przyznane wsparcie posłuży celowi, na jaki zostało udzielone, a nie innym celom.

Dodatek energetyczny

Jako długoletni „energetyk” zainteresowałem się tym „dodatkiem energetycznym”. Cóż to jest? Otóż jest to świadczenie przysługujące odbiorcy wrażliwemu. Ma on charakter zryczałtowany i zależy od ilości osób w gospodarstwie domowym. Aktualnie (od 1 maja 2020 r. do dnia 30 kwietnia 2021 r) wynosi on maksymalnie 18,23 zł na miesiąc (dla gospodarstwa domowego składającego się z co najmniej 5 osób). Kwota jest zatem niewielka.

Właśnie z tego powodu oceniam to rozwiązanie pozytywnie. Co prawda nie lubię ograniczania praw wierzycieli, jednak w tym wypadku – z uwagi na wybitnie socjalny charakter dodatku – nie mam zastrzeżeń do tej nowelizacji. I kiedy pojawiać będą się kolejne ograniczenia – też poddam je ocenie.

Aha – przepis ten wejdzie w życie 19 stycznia 2021 r.

Warto dodać, że wspomniana na wstępie ustawa zmienia też prawo budowlane i definicję obiektu liniowego. To z kolei zainteresuje zapewne mojego wspólnika Piotra Zamrocha, autora bloga o służebności przesyłu.

W zaprzyjaźnionym blogu popełniłem – jak to się kiedyś ładnie mówiło – tekst o jednym z nowszych wyroków Sądu Najwyższego. A chodzi o odpowiedzialność za długi spółki w organizacji. Mamy tu bowiem nieco inną sytuację, niż w art. 299 ksh.

Spółka z o.o. (albo spółka akcyjna) w organizacji to początkowa faza istnienia spółki. Spółka taka powstaje z chwilą zawarcia umowy spółki czy przyjęcia statutu. Przerodzi się ona w „pełną” spółkę wraz z wpisem do Krajowego Rejestru Sądowego. Co dzieje się jednak z długami spółki zaciągniętymi w okresie tego oczekiwania?

Wobec tego, że sytuacja pandemiczna drastycznie spowolniła działalność sądów oczekiwanie na wpis do KRS wydłużyło z kilkunastu dni do nawet kilku miesięcy. Spółki w organizacji mogą zatem częściej pojawiać się w obrocie. Warto pamiętać o ryzyku związanym z zawieraniem umów z takimi spółkami. Właśnie tę kwestię poruszył Sąd Najwyższy w wyroku z 10 września 2020 r.

Jeżeli interesują Cię te kwestie – zajrzyj na blog Oliwi Radlak z moim „gościnnym występem”:

Odpowiedzialność za długi spółki w organizacji

Wierzyciele i ich pełnomocnicy poszukują skutecznych metod zaspokojenia. Jedną z nich może być sprawa przeciwko tzw. dłużnikowi rzeczowemu, czyli właścicielowi nieruchomości na której jest hipoteka, który sam jednak nie jest dłużnikiem. Odpowiedzialność dłużnika rzeczowego (I CSK 680/18) to temat jednego z nowszych orzeczeń Sądu Najwyższego.

Roszczenia banku o zapłatę

Sprawę o zapłatę wszczął bank (chodziło o kredyt na budowę domów mieszkalnych). W sumie to ciekawe, bo zdaje się, że to bank popełnił błąd i nie zadbał o swoje interesy. Cały stan faktyczny został opisany w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego (link poniżej), więc nie będę go powtarzał. Skupię się na znaczeniu wyroku dla wierzyciela.

Wpis hipoteki

Kluczowe w sprawie jest to, że do powstania hipoteki potrzebne są dwa elementy:

podstawa materialnoprawna – np. umowa oraz

wpis do księgi wieczystej  – na tym polega konstytutywny charakter wpisu.

I do skutecznego powstania hipoteki potrzebne jest łączne spełnienie obu tych warunków. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu czynność prawna dotycząca hipoteki nie będzie ważna to i sama hipoteka nie istnieje.

Ale, jak zauważył Sąd Najwyższy w omawianej sprawie I CSK 680/18, zdarzają się sytuacje, gdy w KW wpisana jest hipoteka, która nie istnieje. Najczęściej mamy taką sytuację w razie spłaty długu – hipoteka niby jest wpisana, ale niczego już nie zabezpiecza. Może być i tak, że dług istnieje, ale czynność ustanowienia hipoteki była nieważna. Wpis hipoteki korzysta jednak z domniemania, że wpisana ona jest zgodnie z prawem.

Jak można obalić domniemanie?

No właśnie, to było najistotniejsze w tej sprawie – w jakim postępowaniu można obalić domniemanie z art. 3 ustawy o księgach wieczystych i hipotece?

Czy można to zrobić np. w postępowaniu o zapłatę wszczętym przeciwko dłużnikowi rzeczowemu? Czy też musi to być wyłącznie proces o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym?

W tej sprawie Sąd Najwyższy przychylił się do w sumie powszechnego poglądu, że

zgodnie z zasadą lege non distinguente nec nostrum est distinguere należy przyjąć, że w przypadku wpisu każdego prawa do księgi wieczystej możliwe jest obalenie domniemania z art. 3 ust. 1 u.k.w.h. w każdym postępowaniu cywilnym, w którym okoliczność ta ma znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy – a więc także w postępowaniu o zapłatę wszczętym przeciwko dłużnikowi rzeczowemu.

Użyta w uzasadnieniu paremia oznacza „gdy ustawa nie rozróżnia, nie do nas należy rozróżnianie”. Czyli skoro domniemanie można obalić w postępowaniu cywilnym to w każdym. Cały czas lubię łacińskie paremie, chociaż coraz rzadziej ich używam 🙂

Rada dla wierzycieli – odpowiedzialność dłużnika rzeczowego (I CSK 680/18)

Po co wspominam o tym na blogu zawierającym porady dla wierzycieli? Otóż po to, by poprawnie i starannie formułowali swoje umowy zabezpieczające wierzytelności. Okazuje się bowiem, że nawet wpis w hipotece nie oznacza, że wierzyciel będzie mógł prowadzić egzekucję. Hipoteka to dobre zabezpieczenie, ale nie zwalnia nas to z dbania o jej jakość.

Pod tym linkiem znajduje się cały tekst uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z 10 września 2020 r.

Nieprzerwany dostęp do energii elektrycznej jest jednym z naszych podstawowych praw. Nawet trudno nam sobie wyobrazić jakie skutki mogłoby wywołać wstrzymanie dostaw. Czasami jednak odcięcie dostaw jest po prostu skutkiem niepłacenia i wypowiedzenia umowy. Co jednak się dzieje, jeżeli przedsiębiorstwo energetyczne bezpodstawnie odetnie prąd odbiorcy? Wstrzymanie dostaw energii to może być pomysł na windykację, ale trzeba uważać, by nie przesadzić. Pochopną decyzją można narobić sobie kłopotów. 

Artykuł 6g Prawa energetycznego

O możliwej odpowiedzialności przedsiębiorstwa energetycznego za bezzasadne wstrzymanie dostaw wspomniałem kilka dni temu. W tym wpisie >> zastanawiałem się nad regulacją wprowadzoną w art. 6g Prawa energetycznego. Artykuł ten został bowiem wprowadzony (a właściwie znowelizowany) bez przepisów przejściowych i nie do końca wiadomo od kiedy obowiązuje. Jeżeli jednak przedsiębiorstwo energetyczne podejmie decyzję o jego stosowaniu od początku epidemii (czyli od marca 2020 r.) i wstrzyma dostawy energii, a za jakiś czas okaże się, że jednak że to było wadliwe, może odpowiedzieć za nieuzasadnione wstrzymanie dostaw.

Art. 56 Prawa energetycznego

Każdy, kto pracuje w sektorze energetycznym zna art. 56 Prawa energetycznego. Przepis ten wprowadza bowiem katalog wykroczeń i kar pieniężnych nakładanych przez Prezesa URE. Karze podlega zatem ten, kto:

z nieuzasadnionych powodów wstrzymuje lub ogranicza dostarczanie paliw gazowych, energii elektrycznej lub ciepła do odbiorców.

Wstrzymanie dostaw energii. Wyrok SOKiK (XVII AmE 62/17)

I właśnie taką sprawą dotyczącą wskazanego powyżej przepisu zajął się Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w wyroku z 11 lutego 2019 r. O co w sprawie chodziło?

Otóż na skutek omyłki przedsiębiorstwa energetycznego doszło do wstrzymania dostaw energii elektrycznej dla odbiorcy w gospodarstwie domowym na 3 dni. W sprawie właściwie nic więcej się nie wydarzyło.

W ciekawym uzasadnieniu Sąd wskazał na kilka istotnych kwestii o których musi pamiętać każda firma energetyczna:

  1. prawomocna decyzja Prezesa URE stwierdzająca nieuzasadnione wstrzymanie dostaw energii jest podstawą do obowiązkowego ukarania przedsiębiorcy (w razie stwierdzenia okoliczności podlegających karze). Wina przedsiębiorcy nie ma znaczenia;
  2. przebieg postępowania administracyjnego przed URE nie ma wpływu na decyzję Sądu;
  3. to firma energetyczna musi wykazać, że dowody zebrane przez organ nie pozwalały na ukaranie; przed Sądem toczy się zatem normalne postępowanie cywilne, w którym strony muszą wykazywać aktywność. Strona ma zatem możliwość podnoszenia nowych twierdzeń i nowych dowodów (uwaga – obecnie według zasad obowiązujących w postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych);
  4. ciągłość dostaw energii jest niezwykle istotna dla codziennego życia. Pozbawienie prądu na 3 dni to kres długi, utrudniający normalne korzystanie z dobrodziejstw cywilizacyjnych;
  5. koncesjonowane przedsiębiorstwo energetyczne ma szczególny obowiązek dostarczania energii w sposób ciągły i niezawodny.

Wstrzymanie dostaw energii nie dla działów windykacji

Wyrok ten (a spraw takich dość mało trafia na wokandy, jeszcze mniej jest uzasadnień wyroków) pokazuje, że przedsiębiorstwo energetyczne musi niezwykle skrupulatnie podchodzić do swoich rozliczeń. Jakikolwiek błąd np. w zarachowaniu powodujący wyłączenie dostaw oznaczać będzie dotkliwą karę. Oznacza to także, że wstrzymywanie dostaw energii tylko dla zmuszenia odbiorcy do zapłaty to zły pomysł. To stawia firmy energetyczne w sytuacji gorszej niż innych przedsiębiorców, którzy nie muszą dostarczać towaru swojemu dłużnikowi. Bez zaistnienia dobrych i uzasadnionych powodów wstrzymania dostaw lepiej tego po prostu nie robić – ryzyko jest ogromne, podobnie jak kary. Jeżeli zaś dodamy do tego regulację na okres epidemii to może się okazać, że wstrzymanie dostaw jeszcze przez długi czas nie będzie możliwe. Ale warto pamiętać, że to nie blokuje dochodzenia roszczeń od dłużników – w tym zakresie nic się nie zmieniło. Cena za dostarczoną energię musi być płacona także w okresie epidemii.

***

Karol Sienkiewicz – radca prawny, partner w Kancelarii Sienkiewicz i Zamroch, od ponad 20 lat związany z branżą energetyczną, specjalista w zakresie zabezpieczenia i dochodzenia roszczeń przedsiębiorców z branży oraz prawa pracy. Członek m.in. Kujawsko-Pomorskiej Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego.

Przerwanie biegu przedawnienia przez drugie i kolejne zawezwanie do próby ugodowej przez lata było kwestią kontrowersyjną. Co do zasady przyjmowano jednak, że każde – drugie i kolejne – zawezwanie wywołuje ten skutek. Oczywiście były sytuacje wyjątkowe. Teraz jednak regułą ma być przerwanie przedawnienia tylko przez pierwsze zawezwanie (czy mediacje). Projekt zmiany w kodeksie cywilnym właśnie trafił pod obrady Rady Ministrów.

Czy kolejne zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia?

Pytanie takie postawiłem w jednym z wpisów w blogu prawie dokładnie rok temu. Inspiracją do zajęcia się tym tematem był Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 maja 2019 r. (IV CKS 77/18). Sąd ten orzekł, że każde (także zatem drugie i trzecie) zawezwanie prowadzi do przerwy. Ale to do sądu należy badanie, co było celem wniosku o zawezwanie. Czy chodzi rzeczywiście o dochodzenie roszczeń czy samo tylko przerwanie przedawnienia. I w sumie sprawa wydawała się wyjaśniona.

Po co robić zawezwanie kilka razy

To, że wierzyciele kilka razy wszczynają takie postępowania może wynikać z kilku powodów. Pominę samą tylko złośliwość i nękanie dłużnika (nasza Kancelaria tego nie robi i nigdy nie robiła). Najważniejszym chyba powodem jest zbadanie zasadności roszczenia.

Wyobraź sobie bowiem sytuację, w której wierzycielowi przysługuje wysoka ale trudna lub wątpliwa wierzytelność. W tej sytuacji wytacza powództwo o zapłatę części kwoty. Powiedzmy, że dochodzi kwoty nieco ponad 75.000,- zł tak aby sprawę gospodarczą rozpoznał Sąd Okręgowy (z założenia szybszy). Ale reszta roszczenia spokojnie czeka na wynik procesu.

Ile może trwać takie postępowanie przed sądem? Przypominam, że sprawa jest trudna, konieczne są opinie biegłych, sporo specjalistycznej dokumentacji, być może świadkowie. Taka sprawa (co zdarza się wcale nierzadko) może trwać nawet 5-6 lat (a każdy prawnik zna dłuższe procesy).

Podobnie w sprawach karnych – przesądzenie winy otwiera drogę do procesu cywilnego. A ile trwają postępowania karne? Również wiele lat. W tym czasie może dojść do przedawnienia roszczenia i to kilkakrotnie.

A ile wnosi okres przedawnienia? Dla roszczeń z działalności gospodarczej 3 lata, ale już dla umów sprzedaży (także sprzedaży energii) tylko 2 lata. A już roszczenia przewoźnika przedawniają się po roku a czasami nawet po pół roku! To oczywiste, że proces będzie się toczył dłużej niż wynosi okres przedawnienia. I w takich sytuacjach kolejne zawezwanie do próby ugodowej „ratuje” roszczenie, które spokojnie czeka na finał sprawy sądowej.

Zawezwanie jako nękanie

Niestety, w praktyce obserwuje się także zawezwania do próby ugodowej składane tylko w celu nękania dłużnika. I żeby położyć kres tym praktykom

„zdecydowano się wprowadzić wyraźną regulację, że tylko pierwsze zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg terminu przedawnienia”.

Zmiana taka ma dać „jasny obraz sytuacji procesowej stronom sporów”. W rzeczywistości jednak ucierpią wierzyciele, którzy będą zmuszani do podejmowania ryzyka wszczynania postępowań i ponoszenia pełnych opłat. Dlatego uważam, że ta regulacja to klasyczne wylanie dziecka z kąpielą – żeby osiągnąć jakiś może i słuszny cel psuje się dobrą i sprawdzoną instytucję. A wystarczyło przecież stosować się do zaleceń Sądu Najwyższego i badać rzeczywisty cel kolejnego zawezwania.

Obecnie projekt jest na etapie uzgodnień międzyresortowych, jednak jego przyjęcie przez Radę Ministrów planowane jest jeszcze w tym roku.

***

O zawezwani w innym kontekście pisał także mój partner z Kancelarii, mec. Piotr Zamroch. Podkreślał on, że w sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych drugie i kolejne zawezwania zdarzają się przede wszystkim przy roszczeniach dotyczących wykupu urządzeń oraz zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości.

***

Karol Sienkiewicz – radca prawny, partner w Kancelarii Sienkiewicz i Zamroch, od ponad 20 lat związany z branżą energetyczną, specjalista w zakresie zabezpieczenia i dochodzenia roszczeń przedsiębiorców z branży oraz prawa pracy. Członek m.in. Kujawsko-Pomorskiej Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego.

1 2 3 4 116 Strona 2 z 116