Karol Sienkiewicz

radca prawny

Doradzam wierzycielom, którzy chcą podać dłużnika do sądu i odzyskać swoje pieniądze. Pomagam też w innych postępowaniach przeciwko nieuczciwym dłużnikom. [Więcej >>>]

W praktyce często zdarza się nam sytuacja, że występujemy o dalszy, kolejny tytuł wykonawczy. Tak dzieje się najczęściej wówczas, gdy trzeba przeprowadzić egzekucję z nieruchomości dłużnika położonej poza rewirem komornika, który prowadzi sprawę. I taka sytuacja może wystąpić nawet kilka razy w jednej sprawie – nasz rekord to chyba 12 tytułów.

Reguluje to art. 793 kpc, który brzmi tak:

W razie potrzeby prowadzenia egzekucji na rzecz kilku osób lub przeciwko kilku osobom albo z kilku składowych części majątku tego samego dłużnika, sąd oprócz pierwszego tytułu wykonawczego może wydawać dalsze tytuły, oznaczając cel, do którego mają służyć, i ich liczbę porządkową.

Wskazana przez przepis sytuacja, że trzeba prowadzić egzekucję przeciwko kilku osobom występuje najczęściej przy dłużnikach solidarnych, np. dłużniku głównym i poręczycielu, którzy zostali pozwani z jednego weksla.

Wykazanie owej „potrzeby” polega zaś na tym, że muszę wskazać dlaczego chcę mieć kolejny tytuł. Muszę zatem wykazać, że ten „pierwotny” wykorzystałem już przy jednej egzekucji, a tymczasem dłużnik ma nieruchomość i potrzebuję do niej skierować egzekucję albo chociaż zamierzam wpisać hipotekę przymusową.

I sądy takie wnioski bez problemu uwzględniają. Wydają wówczas postanowienie o wydaniu dalszego tytułu, które doklejają do tytułu pierwotnego. I otrzymuję wówczas kilkustronicowy dokument.

Ale kilka dni temu zdziwiłem się, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu (który w sumie nie jest liderem w rankingach sprawnego postępowania) wpadł na doskonały w swojej prostocie pomysł. Otóż nakaz zapłaty i postanowienie o wydaniu dalszego tytułu wykonawczego wydrukował na jednej, bardzo zgrabnej karcie.

Można? Można!

Okazuje się, że przedsiębiorca będzie mógł (na razie) podawać email w pozwie. Zmiany te wynikają z tzw. Konstytucji biznesu. Ale czy rzeczywiście warto to zrobić? Mam wątpliwości. Nie zawsze opłaca się od razu odbierać korespondencję z sądu. A przy doręczeniach elektronicznych nie będzie można mieć nad tym kontroli. Szczegóły omawia Wojciech Jeliński na swoim blogu.

Dwa adresy przedsiębiorcy

Czy spotkałeś się już z wezwaniami z sądu o podanie adresu zamieszkania pozwanego? Tak się dzieje wówczas, gdy pozywasz dłużnika, który jest przedsiębiorcą i podasz adres działalności z CEIDG. A sąd sobie życzy (zgodnie zresztą z kpc) adres zamieszkania. I zaczynają się problemy….

Na szczęście tzw. Konstytucja biznesu to zmienia. Jak? O tym piszę w serwisie poświęconym tym nowym regulacjom.

Jaki adres przedsiębiorcy podać w pozwie

Czytelnicy tego bloga wiedzą, że jako radca prawny doradzam głównie przedsiębiorcom. Dlatego od pewnego czasu z dużym zainteresowaniem śledzę wszelkie informacje o tzw. Konstytucji biznesu, czyli pakiecie ustaw mających usprawnić prowadzenie biznesu w Polsce.

A zmiany prawne są konieczne. Ilość kuriozalnych rozwiązań bije chyba wszelkie unijne rekordy, podobnie jak ilość ustaw regulujących działalność gospodarczą. Im więcej przepisów tym mniejsza ich jakość. Dlatego od lat podejmowane były różne inicjatywy deregulacyjne. I prawdę mówić w ramach tych deregulacji udało się sporo rzeczy wyprostować czy ułatwić (i kilka zepsuć). Nadal jednak wiele rozwiązań czeka na poprawę czy wdrożenie, np. zasady prowadzenia kontroli.

Początkowo pakiet ustaw tworzących Konstytucję biznesu miał składać się z 6 ustaw, ale odpadła ustawa zmieniając przepisy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Obecnie zatem to „pięciopak”. Po jego wejściu w życie pojawią się 4 całkiem nowe, duże ustawy (w tym najważniejsza – Prawo przedsiębiorców), kilka ustaw zostanie uchylonych i ogromna ilość zmienionych. Sam zatem zakres zmian będzie naprawdę spory. Także ich znaczenie będzie duże, a przyjęte rozwiązania będę dotyczyć każdej niemal firmy w kraju.

I te właśnie przepisy chcemy – wraz z mecenas dr Karoliną Rokicką-Murszewską (również blogerką) omawiać w naszym nowym serwisie w sposób merytoryczny, wolny od wszelkich komentarzy pozaprawnych. Jeżeli interesuje Cię ta tematyka – zapraszam do lektury i subskrypcji.

KONSTYTUCJA BIZNESU

Alimentami zajmuję się rzadko (przeważnie prowadzimy postępowania na zlecenie przedsiębiorców), niemniej jednak kilka wpisów poświęciłem właśnie tej kwestii. Ale na bieżąco śledzę nowości w tym zakresie.

Dlatego z zainteresowaniem przeczytałem notatkę na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości wskazującą na dużą poprawę w zakresie ściągania alimentów. „Ściągalność alimentów do państwowego Funduszu Alimentacyjnego wzrosła aż o 100 proc., zmniejszyła się też liczba osób niepłacących swoich zobowiązań”.

Super informacja, cieszy mnie to jako obywatela, podatnika, prawnika i jako ojca. Jednak nadal nie jest to imponująca ilość: ściągalność w trzecim kwartale 2017 r. wyniosła 26%. Czyli raptem 1/4 zobowiązanych płaci alimenty. W takich warunkach zapewnienie wzrostu o 100% jest dość łatwe do osiągnięcia. Kolejne 100% (czyli do 50% alimentów) to będzie prawdziwe wyzwanie.

Jakie rozwiązania pozwoliły na osiągnięcie tak dobrego wyniku? Okazuje się, że głównie obawa przed odpowiedzialnością karną. Nowelizacja kodeksu karnego (obowiązująca od 31 maja 2017 r.) wprowadziła karę (nawet do roku pozbawienia wolności) dla „alimenciarzy”. Chodzi o całkiem nowe brzmienie art. 209 kk:

§ 1. Kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 1a. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 1a następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego.

§ 3. Jeżeli pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 1a odbywa się z urzędu.

§ 4. Nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w § 1, który nie później niż przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiścił w całości zaległe alimenty.

§ 5. Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli nie później niż przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego sprawca przestępstwa określonego w § 1a uiścił w całości zaległe alimenty, chyba że wina i społeczna szkodliwość czynu przemawiają przeciwko odstąpieniu od wymierzenia kary.

Na uwagę wszystkich niepłacących zasługuje zwłaszcza § 4 – wyjaśnia, dlaczego warto zapłacić po przesłuchaniu.

Szkoda tylko, że to strach powoduje mniejsze zaległości, a nie np. troska o los dziecka. Tutaj konieczna jest bardzo dobra edukacja. Dlatego z radością czytam zapowiedzi zmian w tym zakresie.

I tylko szkoda, że przy wniosku o 500+ trzeba robić te dziwne figury z tytułem wykonawczym i występować do sądu o klauzulę wykonalności na akcie notarialnym nawet jak dłużnik w terminie płaci alimenty.