Koszty procesu po dobrowolnej zapłacie przez dłużnika

Niedawno w imieniu jednego z klientów wytoczyliśmy szereg spraw o zapłatę. Jednak wzywaliśmy dłużnika do zapłaty tylko co do jednej faktury. Potem klient chciał zacząć sprawę jak najszybciej. “Panie mecenasie, po co czekać, skoro termin płatności wynika z umowy i z faktury, a on nie zapłacił tej jednej faktury już kilka miesięcy?”, pytał. No właśnie, po co czekać na wynik wezwania, skoro i tak nie zapłaci.

Parafrazując  Żeromskiego – Pozwy poszły w sąd.

Wobec tego, że trafiły one do różnych sędziów, terminy wydawania nakazów też były różne. Pojawił się pierwszy nakaz zapłaty, dłużnik uregulował go dobrowolnie a przy okazji zapłacił pozostałe zaległe faktury, teoretycznie nawet nie wiedział, że pozwy są w sądzie (piszę “teoretycznie” bo mógł zadzwonić do sądu i się dowiedzieć).

Po tej zapłacie cofnęliśmy pozwy w części (zostały odsetki). Sąd umorzył postępowanie w tym zakresie, ale co do reszty wydał nakazy zapłaty. I nakazał dłużnikowi pokrycie kosztów procesu w pełnej wysokości, bez uwzględnienia tej częściowej zapłaty.

Dlaczego?

Chodzi o to, że brak wezwania do zapłaty nie ma wpływu na możliwość dochodzenia kosztów postępowania sądowego od dłużnika jeżeli termin zapłaty był wcześniej oznaczony. Oznacza to, że jeśli dłużnik wiedział, do kiedy ma zapłacić (bo wynika to np. z umowy albo terminu wskazanego na fakturze), to właśnie on poniesie koszty procesu.

W przedstawionej powyżej sytuacji zastosowanie znajduje regulacja wskazana w przepisie art. 98 k.p.c., w której to wyrażona jest zasada tzw. odpowiedzialności za wynik sporu.

Prawnicy (w tym i oczywiście sądy) przyjmują co do zasady powszechnie, że pozwany, który płaci dochodzoną należność po wniesieniu pozwu uważany jest za stronę przegrywającą sprawę, co w konsekwencji rodzi obowiązek zwrotu kosztów. Chodzi o to, że zapłata w toku procesu dotyczy należności, która była już wymagalna. Bez znaczenia jest tu kwestia ewentualnego wysłania dłużnikowi wezwania do zapłaty.

Jeżeli zatem umówiony między wami termin płatności minął to nie musisz wcale wzywać dłużnika do zapłaty i łaskawie czekać kilka kolejnych tygodni czy nawet miesięcy na zapłatę.

Karol Sienkiewicz

Od prawie 20 lat z pasją pomagam przedsiębiorcom w poruszaniu się po zawiłych przepisach prawa i korytarzach sądowych. Działam skutecznie i sprawnie.

Podobne artykuły

  1. Lech pisze:

    Kiedy stosujemy art. 101 kpc?

    • Karol Sienkiewicz pisze:

      Lech, można przyjąć, że pozwany nie daje powodu do wytoczenia powództwa, jeżeli jego postawa wskazuje, że wezwanie do zapłaty byłoby skuteczne. Tak jest najczęściej przy zobowiązaniach bezterminowych. A tutaj nie było zapłaty po pierwszym wezwaniu i nie byłoby po dziesiątym.

      • Lech pisze:

        Się właśnie pytam jakie jest orzecznictwo w tym zakresie, czy zachowanie pozwanego “oj, zapomniałem, ale oczywiście uznaję i już płacę” byłoby skuteczne. Osobiście wydawało mi się, że tak, ale nie miałem przyjemności brać udziału w takim sporze.

  2. Uważam, że wezwanie do zapłaty jest konieczne również w relacjach między przedsiębiorcami. Twierdzenie, że czeka się kilka miesięcy to sprowadzanie sprawy do absurdu, ale pozew jeden czy dwa dni po terminie zapłaty faktury w żaden sposób się nie broni, bo to zwykłe wyłudzanie kosztów. Na szczęście coraz częściej sądy stosują art. 101 uznając, że taki pozwany nie daje powodu do wytoczenia powództwa, jeśli sam zapłacił fakturę, nie wiedząc o pozwie, a nie było wezwania do zapłaty.

  3. Aleksandra pisze:

    A co z obowiązkiem wskazania sądowi że strony próbowały się porozumieć polubownie?

  4. Daniel pisze:

    Dobrze napisane.. nie ma co czekać. Im dłużej się zwleka, tym trudniej potem ściągnąć należność.. Wiem to niestety z własnego doświadczenia..

  5. Agnieszka pisze:

    Witam Pana.
    2 grudnia br. miałam/ mieliśmy z mężem sprawę rozwodową już w sumie ,ale tymczasem o zabezpieczenie finansowe na mnie i na małoletniego syna na czas trwania sprawy z racji tego ,że mąż uzyskuje 7 a nawet 10 krotnie wyższe dochody niż moje.
    SĄD zasądził 1500zł alimentów/ zabezpieczenia pod klauzulą wykonalności do 10 każdego miesiąca. mąż nie wpłacił , sprawa poszła do komornika. mąż dostał wezwanie i zaczął mnie atakować ,że dlaczego to zrobiłam, mogłam mu powiedzieć ,że nie dostałam pieniędzy…. hmm… przecież wiedział o tym , bo na sprawie był obecny i słyszał odczyt oświadczenia Sądu, z którego to notabene był wielce niezadowolony. Powiedział ,że się odwoła. Moje pytanie jest następujące- czy ja miałam obowiązek poinformować męża ,że ma mi wpłacić pieniądze???

  6. Joanna pisze:

    Jak wygląda sprawa pełnomocnika procesowego będącego radcą prawnym czyli Pana sytuacji, na którego zlecenie (pozornie w imieniu wierzyciela który umocował go 6 lat temu przypuszczalnie w innej sprawie ale pełnomocnictwo jest określone ogólnikowo) prowadzi postępowanie egzekucyjnego komornik ściągając wyłącznie wynagrodzenie własne (radcy prawnego) za proces sądowy, gdy tymczasem wierzyciel na mocy którego działa ten radca prawny w tej sprawie nie uznaje tego wynagrodzenia za dług wobec osoby względem której prowadzone jest to postępowanie egzekucyjne? Nadmieniam, że w tym postepowaniu egzekucyjnym dochodzone jest wyłącznie wynagrodzenie radcy prawnego, a osoba wobec której prowadzone jest postepowanie egzekucyjne nie ma żadnych długów wobec wierzyciela.

  7. Joanna pisze:

    Czy w opisanej wyżej sytuacji radca prawny miał prawo działać na własną rękę i wszcząć postępowanie egzekucyjne? Pełnomocnik działa przecież w imieniu wierzyciela w takim postępowaniu egzekucyjnym, w wierzyciel twierdzi że nie jest wierzycielem, bo brak długu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *