Prowadzenie biznesu w Polsce wciąż nie należy do rzeczy łatwych. Ale są organizacje, które starają się w tym zakresie pomóc, np. Business Centre Club (którego jestem członkiem). BCC poprosiła swoich członków o przedstawienie propozycji zmiany lub usunięcia jednego przepisu w taki sposób, by ułatwić życie przedsiębiorcom.

Od razu do głowy przyszedł mi problem związany z zabezpieczeniem roszczeń na podstawie postanowienia sądu. Dla przypomnienia – w obecnym stanie prawnym są dwie drogi zabezpieczenia roszczeń, o czym pisałem tutaj.

Jedną z tych dróg jest złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd (najczęściej przed procesem). Problemem jest to, że wierzyciel zobowiązany jest do wskazania w takim wniosku konkretnego sposobu zabezpieczenia. Kwestię tę reguluje art. 736 § 1 KPC:

Art. 736 § 1. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien odpowiadać wymaganiom przepisanym dla pisma procesowego, a nadto zawierać:

1) wskazanie sposobu zabezpieczenia, a w sprawach o roszczenie pieniężne także wskazanie sumy zabezpieczenia;

2) uprawdopodobnienie okoliczności uzasadniających wniosek.

Co to oznacza w praktyce? Otóż wierzyciel musi znać lub poszukać majątek dłużnika, który ma być zabezpieczony i w sposób jak najbardziej szczegółowy wskazać go we wniosku o zabezpieczenie.

Dla przykładu – jesteś wierzycielem, który chce ustanowić hipotekę przymusową na nieruchomości dłużnika. Nie tylko musisz określić dokładne położenie tej nieruchomości, ale także sąd który prowadzi księgę wieczystą dla tej nieruchomości oraz przede wszystkim – numer tej księgi wieczystej.

Bardzo często informacje o majątku dłużnika są trudno dostępne i wierzyciel musi nieźle się nagimnastykować, aby je zdobyć. Sąd natomiast jest związany Twoim wnioskiem o zabezpieczenie. Jeżeli więc we wniosku nie wskażesz sposobu zabezpieczenia, bądź też nie zrobisz tego w sposób dostatecznie precyzyjny, sąd wezwie Cię do uzupełnienia braków formalnych pod rygorem zwrotu wniosku.

Na czym mogłyby polegać zmiany?

Uważam, że najlepszym rozwiązaniem problemu byłaby możliwość wnoszenia do sądu wniosku o zabezpieczenie bez konieczności wskazywania sposobu zabezpieczenia. Na podstawie tak wydanego postanowienia można byłoby zastosować każdy sposób zabezpieczenia roszczenia. Tak jest właśnie w przypadku nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Nakaz taki sam z siebie stanowi tytuł zabezpieczenia, a komornik może zacząć działać już od następnego dnia po otrzymaniu nakazu, stosując wszystkie sposoby zabezpieczenia.

Przepis ten mógłby zatem brzmieć tak:

Art. 736 § 1. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien odpowiadać wymaganiom przepisanym dla pisma procesowego, a nadto zawierać uprawdopodobnienie okoliczności uzasadniających wniosek.

Brzmi dobrze i rzeczywiście obecnie zabezpieczenie roszczeń na podstawie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym jest dużo lepszym rozwiązaniem niż działanie na podstawie postanowienia sądu o udzieleniu zabezpieczenia.

Zabezpieczenie roszczeń jest przydatnym i skutecznym narzędziem w rękach wierzyciela. Natomiast ustawodawca, utrudniając korzystanie z tej instytucji, zniechęca wierzycieli do tego rodzaju działań.

Dzięki temu prostemu zabiegowi mogłaby zwiększyć się liczba zabezpieczeń i wzrosnąć skuteczność egzekucji. Dlatego też zaproponowałem BCC powyższą zmianę.

Obecnie prawnicy masę czasu poświęcają na analizę nowych przepisów. A jest co analizować. Na blogu pisałem już o projekcie w ramach programu 100 zmian dla firm (w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności). A teraz chcę Cię poinformować, że ustawa ta została już uchwalona przez Sejm 9 marca 2017 r. i przekazana do Senatu.

Moją uwagę zwróciło nowe brzmienie art. 5051 pkt 1 K.p.c. Przepis ten reguluje w jakich sprawach stosuje się przepisy o postępowaniu uproszczonym. Obecnie brzmi on tak:

Art. 5051. Przepisy niniejszego działu stosuje się w następujących sprawach należących do właściwości sądów rejonowych:

1)  o roszczenia wynikające z umów, jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza dziesięciu tysięcy złotych, a w sprawach o roszczenia wynikające z rękojmi, gwarancji jakości lub z niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową sprzedaży konsumenckiej, jeżeli wartość przedmiotu umowy nie przekracza tej kwoty;

Jeżeli więc roszczenie wynika z umowy, a wartość przedmiotu sporu nie przekracza 10.000 zł, oznacza to, że pozew trzeba wnieść na urzędowym formularzu. A urzędowe formularze wcale nie są takie „uproszczone”, jak sugeruje to nazwa postępowania i często sprawiają kłopoty osobom, które nie mają doświadczenia w tym zakresie.

Ale do rzeczy – ustawa nowelizująca przewiduje zmianę progu wartości przedmiotu sporu, do którego zastosowanie będą miały przepisy o postępowaniu uproszczonym. Niestety, nie w tym kierunku, na który liczyłem. Nowe brzmienie art. 5051 pkt 1 KPC przewiduje bowiem zwiększenie progu kwotowego aż do 20.000 zł.

Jak wynika z uzasadnienia projektu celem ustawodawcy było ułatwienie przedsiębiorcom dochodzenia należności w tak zwanych „drobnych” sprawach. Czy jednak rzeczywiście zwiększenie progu w postępowaniu uproszczonym ułatwi proces dochodzenia wierzytelności?

W mojej ocenie – NIE. Dlaczego? Dwa powody.

Przede wszystkim postępowanie uproszczone nie ma korzystnego wpływu na długość postępowania. Bardzo często sprawy rozpoznawane w postępowaniu uproszczonym trwają dłużej niż sprawy rozpoznawane w trybie zwykłym. Wynika to z tego, że strony (zwłaszcza te niekorzystające z profesjonalnego pełnomocnika) częściej są wzywane do uzupełniania braków formalnych z uwagi na nieskładanie pism na formularzach lub dlatego, że formularze zostały źle wypełnione.

Ponadto, postępowanie uproszczone obarczone jest licznymi ograniczeniami, m.in. dowodowymi. Twierdzenia oraz dowody na ich poparcie muszą być bowiem zgłoszone we właściwym momencie. Spóźnione podanie twierdzeń lub dowodów oznacza, że sąd je pomija i nie bierze ich pod uwagę przy rozstrzygnięciu. Strona niekorzystająca z pomocy profesjonalnego pełnomocnika może więc przegrać sprawę, tylko dlatego, że nie załączy do pozwu wszystkich dowodów.

Wprawdzie zmiana ta powiększy krąg podmiotów uprawnionych do wytoczenia powództwa w „drobnych” sprawach, ale ani nie usprawni dochodzenia wierzytelności, ani też nie przyśpieszy postępowań. Często bowiem „uproszczenie” może tak naprawdę okazać się utrudnieniem.

Przeczytałem dzisiaj fajny tekst na bezprawnik.pl O tym jak ważny jest zawód komornika, ale też jak bardzo niedoceniany a nawet lekceważony.

Niestety, zapominamy, że bez sprawnego systemu egzekucji cały biznes będzie gorzej funkcjonował, a ludzie po prostu nie otrzymają swoich pieniędzy.

I tylko szkoda, że cały czas Krajowa Rada Komornicza nie ma pomysłu na przekonanie społeczeństwa, by zaczęło doceniać pracę komorników.

Ale może coś się zmieni? Oby, ale obawiam się, że zaufanie do organów państwa, zwłaszcza prawników, leci na łeb, na szyję…

Podzielam pogląd autora tekstu na bezprawnik.pl:

Skuteczny, ale sprawiedliwy system egzekucji jest zatem polskiej gospodarce i polskiemu społeczeństwu niezbędny. Miliardy złotych, jakie komornicy przekazują dzieciom czy przedsiębiorcom to ogromny zastrzyk środków finansowych, którego brak byłby bardzo dotkliwy.

Kilka dni temu w Warszawie odbyła się pierwsza edycja Targów Zarządzania Wierzytelnościami. Na zaproszenie organizatora – firmy B-Wise – w Targach uczestniczył mój aplikant – Wojciech Jeliński. Poniżej jego krótka relacja:

Formuła Targów składała się z dwóch wydarzeń. Właściwych „targów”, czyli stoisk firm windykacyjnych, wydawnictw prawniczych i innych podmiotów, których zakres działania przekłada się na usługi windykacyjne oraz konferencji, podczas której prelegenci prezentowali zagadnienia związane z procesem dochodzenia wierzytelności. Od razu przyznaję, że mnie – wciąż uczącego się aplikanta – bardziej zainteresowało to drugie.

W ramach konferencji omówione zostały przede wszystkim ostatnie zmiany w przepisach prawa skutkujące nowymi rozwiązaniami w postępowaniu egzekucyjnym, takimi jak komornicze wyjawienie majątku, elektroniczne licytacje ruchomości (które na chwilę obecną są niestety martwe) czy też brak obowiązku wskazywania przez wierzyciela składników majątku dłużnika i sposobów egzekucji.

Przedstawiono również projektowane zmiany w przepisach prawa. Największe zaangażowanie uczestników konferencji wywołał oczywiście temat projektowanych zmian w zakresie przedawnienia roszczeń, czyli badanie upływu przedawnienia z urzędu przez sąd. No cóż, to jest głównie problem dla tych, którzy dochodzą właśnie takich przedawnionych  roszczeń. Bo jeżeli jesteś osobą, która pilnuje swoich interesów to pilnujesz też terminów i wiesz, że nie należy zwlekać z wytoczeniem powództwa.

Na koniec konferencji odbyła się debata „Problemy wierzycieli i dłużników” i trzeba przyznać, że była to najciekawsza część wydarzenia. Uczestnicy prezentowali różne poglądy jeżeli chodzi o strategię dochodzenia roszczeń, a ogólna konkluzja jest taka, że wszystko zależy z jakim typem dłużnika mamy do czynienia. Bo są oczywiście dłużnicy, którzy popadli w kłopoty finansowe nie z własnej winy i z takimi ludźmi najlepiej rozwiązywać sprawy polubownie. Ale są również „dłużnicy zawodowi”, którzy żyją z tego, że pożyczają i nie oddają.

Uczestnicy konferencji zdawali sobie oczywiście sprawę z tego, jak wierzyciele są przedstawiani przez media i jaki ich obraz widnieje w społeczeństwie. To trochę kuriozalne, że w dzisiejszym świecie wierzyciel czuje się jakby robił coś złego próbując odzyskać swoje pieniądze. A przecież jedyne co robi, to dochodzi tego, co mu się w świetle prawa (i zwykłej logiki) należy.

Ale w gazecie lepiej przecież napisać, że „komornik zabrał” niż „komornik oddał”.

Dzisiaj, w porannej poczcie (godz. 9.35) taki email:

Rośnie skuteczność egzekucji komorniczej w Polsce

Z danych Krajowej Rady Komorniczej wynika, że w 2016 r. komornicy w Polsce wyegzekwowali na rzecz wierzycieli 8 mld 314 mln zł. Skuteczność kwotowa egzekucji sądowej w ubiegłym roku, w naszym kraju była na poziomie prawie 16%, co oznacza wzrost o 3,6 % r/r. To najlepszy wynik od czasu, kiedy prowadzone są pomiary tj. od 2009 r. Jednocześnie w ubiegłym roku do kancelarii komorniczych wpłynęło 4,5 mln spraw egzekucyjnych.

To dobrze, że rośnie. Szkoda tylko, że 16% (właściwie 15,84%) ma być powodem do dumy.

Bo to nadal jest marne 16%.

Przyczyn tej marności jest wiele, można o tym pisać i pisać a i tak wszystkiego się nie wyjaśni. Ale dzisiaj chciałbym przypomnieć o jednej, wg mnie bardzo ważnej, przyczynie niskiej skuteczności egzekucji – opieszałości wierzyciela.

Musicie pamiętać, że skuteczność komornika wynika w głównej mierze z tego, jak szybko uda mu się zająć majątek dłużnika. A szybkość działania komornika zależy od tego, jak szybko otrzyma od Ciebie tytuł.

Tymczasem wierzyciele tego nie rozumieją. Zwlekają z wytoczeniem powództwa, nie potrafią uzyskać nakazu nakazowego czy w ogóle lekceważą zabezpieczenie majątku. Składają byle jakie pozwy i potem myślą, że „jakoś to będzie”. I właśnie jest „jakoś”, a właściwie „bylejakość” – marne 16%.

Dlatego wg mnie do niskiej skuteczności egzekucji przyczyniają się ci, którym zależy na dużej skuteczności, czyli sami wierzyciele. I najlepszy nawet komornik nic nie wskóra w sytuacji, gdy uprzejmy wierzyciel pozwolił dłużnikowi na ukrycie majątku.

I nikt mnie nie przekona, że się mylę. No way.

1 26 27 28 29 30 118 Strona 28 z 118