Praca na czarno

Jednym z zamówionych tematów była sytuacja, gdy dłużnik pracuje na czarno. Czy można coś z tego wycisnąć?

Wydaje mi się, że najbardziej oczywiste działanie, czyli zajęcie wynagrodzenia czy wierzytelności, nie wchodzi w grę, bo dłużnik przecież nie pracuje. Komornik nie będzie też raczej się bawił w straszenie tego „pracodawcy” konsekwencjami, bo od tego są inne władze, na czele z PIP. Co zatem zrobić, gdy dłużnik pracuje na czarno, otrzymuje jakieś pieniądze, ale długu nie chce oddać?

Zacząłbym od dokładnego i rzetelnego udokumentowania tej „pracy”. Idealne byłyby jakieś nagrania, choćby komórką (teraz nagrywa już w HD) lub przynajmniej zdjęcia. Może będzie z nich wynikało jeszcze, że „pracodawca” nie przestrzega przepisów bhp?

Mając taki materiał napisałbym do „pracodawcy” pismo, z którego wynikałoby dokładnie, że mam dowody na pracę mojego dłużnika w jego firmie. Następnie przypomniałbym mu uprzejmie, że takie działanie powoduje m.in.:

1)      odpowiedzialność za wkroczenie przeciwko prawom pracownika (i to pewnie kilka), za co grozi grzywna do 30.000 zł oraz

2)      odpowiedzialność podatkową za nieodprowadzone podatki oraz składki na ZUS i to z odsetkami.

Oczywiście poinformowałbym, że rozważam zawiadomienie Państwowej Inspekcji Pracy i że wówczas prawdopodobnie otrzyma ona cały materiał wskazujący na zatrudnianie na czarno. A na koniec dodałbym, że sytuacja zmusza mnie do wytoczenia powództwa o ustalenie, iż umowa w istocie była umową o pracę, co doprowadzi do wypłaty wynagrodzenia, zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ZUS.

I na koniec poprosiłbym go o przypomnienie „pracownikowi” że długi należy regulować.

A jaki Ty masz pomysł na dłużnika z „szarej strefy”?

Karol Sienkiewicz

Od prawie 20 lat z pasją pomagam przedsiębiorcom w poruszaniu się po zawiłych przepisach prawa i korytarzach sądowych. Działam skutecznie i sprawnie.

Podobne artykuły

  1. Praca “na czarno” to de facto praca na podstawie ustnej umowy, w połączeniu przy okazji z nieodprowadzaniem podatków. Wynagrodzenie z takiej umowy też imho może być zajęte, i to bez potrzeby ustalania istnienia stosunku pracy (no bo co, jak stosunku pracy nie zdoła się ustalić? Nie każda praca to stosunek pracy).

  2. Karol Sienkiewicz pisze:

    @Lech, praca na czarno to praca bez umowy, bez ubezpieczenia, bez podatków i bez roszczeń. Jak zajmiesz wynagrodzenie, skoro go formalnie nie ma? Jak ukarzesz pracodawcę, gdy pracownik nie figuruje w ewidencji? Nijak. Do tego właśnie jest ustalenie istnienia stosunku pracy, ale tak naprawdę to zapowiedź takiej sprawy. No i każda praca to stosunek pracy, ale nie każdy stosunek pracy to umowa o pracę.

  3. Karolu, dłużnik alimentacyjny pracujący na czarno (a nie zliczę z iloma takimi zetknęłam się w mojej praktyce) równa się poczucie bezradności wierzyciela. Nie wydaje mi się niestety, by zaproponowany sposób odniósł skutek. To nie pracodawca nie chce płacić alimentów, a dłużnik. Dlatego wydaje mi się, że efektem “postraszenia” pracodawcy może być “zwinięcie” się dłużnika do innej pracy na czarno. Przyznam, że nie mam cudownej recepty na takie problemy.

  4. @Karolu, nadal nie mogę się zgodzić, że praca na czarno, to praca bez umowy. Tzn. trudno mi to sobie wyobrazić. Skoro strony umówiły się, że a/pracownik “coś” zrobi b/pracodawca “coś” zapłaci, to już w ten sposób dochodzi do zawarcia odpowiedniej umowy. Odnośnie konieczności ustalania istnienia stosunku pracy – przedmiotem pracy jest dzieło. Uważasz, że w przypadku zawarcia umowy w formie pisemnej “pracodawca” jest kryty, a w przypadku zawarcia umowy w formie ustnej – nie, ponieważ “pracownik nie figuruje w ewidencji”? (w jakiej ewidencji są pracownicy “na dzieło” lub “na zlecenie”?). Fakt pracy “bez podatków i bez ubezpieczeń” jest zupełnie bez znaczenia w naszych rozważaniach.

  5. Kamil pisze:

    Nie straszyć pracodawców tylko robić naloty na dłużnika. Jak robi na czarno to jakieś pieniądze ma, na coś je wydaje i gdzieś w domu je trzyma jak już wszystkie rachunki ma poblokowane. Kilka wjazdów komornika do domu, przeszukanie pomieszczeń i dłużnik zacznie dla spokoju sam płacić. Pozajmowanie i wywiezienie mebli choćby największych gratów też pomaga, ale w takich sytuacjach bez aktywnego współdziałania wierzyciela się nie obejdzie.

  6. Karol Sienkiewicz pisze:

    @Agnieszka, fakt przy alimentach to może być dramat, ale nie mam prawie żadnych doświadczeń w tym zakresie. A Ty jak sobie z tymi sprawami radzisz?

  7. Karol Sienkiewicz pisze:

    @Lechu, chyba zaproszę Cię do sądu na jakąś rozprawę o ustalenie stosunku pracy 🙂

  8. Karol Sienkiewicz pisze:

    @Kamil, wjazdu niestety nie zrobię, ale może to jest jakiś sposób…

  9. Karolu, uczciwie mówiąc nie jest łatwo. Zależy od realiów każdej sprawy. Pół biedy, jak jest dalej zobowiązana osoba, bo ściąganie alimentów np. z babci (oczywiście po przeprowadzeniu stosownego postępowania) może podziałać motywująco, ale generalnie sukcesy można odnotować raczej rzadko.

  10. Karol Sienkiewicz pisze:

    @Z alimentami mam mało doświadczenia, ale wnioski podobne. A szkoda, bo poszkodowani są często Bogu ducha winni…

  11. Jan pisze:

    Niech pracuje, a gdy się “obkupi” ruchomościami ( telewizor, komputer, komórka itp ) to zająć w/w ruchomości i sprzedać ( gdy nie będzie licytantów to przejąć na własność ). I tak, aż do skutku powtarzać zajęcia. Plusem jest to, że nie weźmie nic na raty i kupuje ruchomości za GOTÓWKĘ, którą, przy odrobinie szczęścia, można też zająć, dokonując przeszukania odzieży dłużnika a dokładniej jego portfela 🙂

  12. Emka pisze:

    Czy za celowe zatrudnianie sie na czarno by uniknac egzekucji komorniczej cos grozi? Czy mozna zarobki na czarno uznac za ukrywane skladniki majatku z art. 300 § 2 k.k.?

  13. Katarzyna Em pisze:

    A niby kto ma zająć przedmioty dłużnika i przeszukać jego portfel? Odkąd komornik ma prawo przeszukiwać odzież i portfel innej osoby?

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *