W praktyce często zdarza się nam sytuacja, że występujemy o dalszy, kolejny tytuł wykonawczy. Tak dzieje się najczęściej wówczas, gdy trzeba przeprowadzić egzekucję z nieruchomości dłużnika położonej poza rewirem komornika, który prowadzi sprawę. I taka sytuacja może wystąpić nawet kilka razy w jednej sprawie – nasz rekord to chyba 12 tytułów.
Reguluje to art. 793 kpc, który brzmi tak:
W razie potrzeby prowadzenia egzekucji na rzecz kilku osób lub przeciwko kilku osobom albo z kilku składowych części majątku tego samego dłużnika, sąd oprócz pierwszego tytułu wykonawczego może wydawać dalsze tytuły, oznaczając cel, do którego mają służyć, i ich liczbę porządkową.
Wskazana przez przepis sytuacja, że trzeba prowadzić egzekucję przeciwko kilku osobom występuje najczęściej przy dłużnikach solidarnych, np. dłużniku głównym i poręczycielu, którzy zostali pozwani z jednego weksla.
Wykazanie owej „potrzeby” polega zaś na tym, że muszę wskazać dlaczego chcę mieć kolejny tytuł. Muszę zatem wykazać, że ten „pierwotny” wykorzystałem już przy jednej egzekucji, a tymczasem dłużnik ma nieruchomość i potrzebuję do niej skierować egzekucję albo chociaż zamierzam wpisać hipotekę przymusową.
I sądy takie wnioski bez problemu uwzględniają. Wydają wówczas postanowienie o wydaniu dalszego tytułu, które doklejają do tytułu pierwotnego. I otrzymuję wówczas kilkustronicowy dokument.
Ale kilka dni temu zdziwiłem się, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu (który w sumie nie jest liderem w rankingach sprawnego postępowania) wpadł na doskonały w swojej prostocie pomysł. Otóż nakaz zapłaty i postanowienie o wydaniu dalszego tytułu wykonawczego wydrukował na jednej, bardzo zgrabnej karcie.
Można? Można!





