Polska węglem stoi, dlatego przez lata węgiel ten był rozdawany tysiącom osób na podstawie różnego rodzaju porozumień czy układów zbiorowych pracy. Ale w gospodarce rynkowej, do której dążymy, takie rozdawnictwo trudno uzasadnić, dlatego deputaty cofnięto. I żeby zrekompensować ową „stratę finansową” wprowadzono rekompensatę. Na rekompensatę zrzucimy się wszyscy, bo pokryje ją budżet państwa (2,3 miliarda złotych).

Rekompensata wynosi 10.000 zł netto i nie podlega opodatkowaniu ani oskładkowaniu. Zatem taka kwota musi trafić na konto osoby uprawnionej, płatnikiem jest przedsiębiorstwo górnicze. Rekompensata może być wypłacona tylko przelewem na rachunek bankowy albo rachunek prowadzony w SKOK.

Czy można zająć roszczenie o wypłatę rekompensaty podobnie jak np. wynagrodzenie?

Nie można, reguluje to art. 8 ustawy o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla:

Z kwoty rekompensaty nie dokonuje się potrąceń i egzekucji.

Po co o tym piszę?

Ponieważ te pieniądze trafią na konto osoby uprawnionej, a tam stracą „tożsamość”. Jeżeli rachunek osoby uprawnionej został zajęty w toku egzekucji, to czy bank powinien jest przekazać komornikowi?

Sprawa wcale nie jest jasna. Podobny problem pojawia się od lat, najpierw np. przy dopłatach rolniczych a niedawno w zakresie 500+. O problemach z tym związanych już pisałem. Jednak przy 500+ przepis w art. 833 kpc brzmi inaczej: Nie podlegają egzekucji (…) świadczenie wychowawcze.

A przy tej rekompensacie: Z kwoty rekompensaty nie dokonuje się egzekucji.

Czy autorom chodziło zatem o kwotę, niezależnie od tego, gdzie się ona znajduje? Nie sądzę, w takim przypadku użyliby sformułowania „rekompensata nie podlega egzekucji”. A przecież jak trafi ona na rachunek bankowy to nie będzie już „kwotą rekompensaty” tylko „kwotą na rachunku”. Czy tak rzeczywiście będzie? Zobaczymy.

Ale może tak na wszelki wypadek sprawdź, czy Twój dłużnik przypadkiem nie podlega pod tę ustawę i przypomnij komornikowi o zajęciu rachunku bankowego.

I tylko szkoda, że ustawodawca nie zmienił kpc. Takie „rozrzucanie” wyłączeń spod egzekucji nie sprzyja jasności prawa.

Skarżycie się, że nie możecie uzyskać klauzuli wykonalności na akcie notarialnym, w którym dłużnik poddał się egzekucji (art. 777 kpc). Pod wpisem dotyczącym Programu Rodzina 500+ pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy, w których opisywaliście swoje problemy w tym zakresie.

Jedna z czytelniczek napisała:

Witam, jestem właśnie w takiej sytuacji. Mam nadane alimenty przez akt notarialny. Mój były partner płaci i to regularnie. Złożyłam do Sądu wniosek o nadanie klauzuli wykonalności temu aktowi, a Sąd już trzeci raz odrzucił ten wniosek. W postanowieniu Sądu jest wyraźnie napisane, że mój akt notarialny spełnia wymogi do nadania mu klauzuli wykonalności, ale nie minęło jeszcze 3 miesięcy zaległości przez mojego byłego partnera i nie może pozytywnie rozpatrzeć mojego wniosku.

I niestety klauzuli nie będzie. Dlaczego? Już wyjaśniam.

O egzekucji z aktu notarialnego pisałem już nie raz i w tej kwestii zachęcam do przeczytania moich poprzednich wpisów. Dla przypomnienia – art. 777 § 1 pkt 5 Kpc wymienia szereg przesłanek nadania aktowi notarialnemu klauzuli wykonalności. Jedną z nich jest wskazanie zdarzenia, od którego uzależnione jest wykonanie obowiązku. Najczęściej określanym zdarzeniem w aktach notarialnych jest opóźnianie się dłużnika w zapłacie. Strony umawiają się, że wierzyciel będzie mógł wystąpić do sądu o nadanie aktowi notarialnemu klauzuli wykonalności jeżeli dłużnik zwleka z zapłatą np. przez trzy miesiące. Jeżeli więc we wniosku wskażemy, że dłużnik płaci w miarę regularnie to sąd odmówi nam nadania klauzuli wykonalności na akt notarialny. I na nic zdadzą się odwołania.

MUSI ZAISTNIEĆ ZDARZENIE

W takiej sytuacji widzę dwa rozwiązania.

Pierwsze z nich to zmiana treści aktu notarialnego, która powinna obejmować nową treść zdarzenia, od którego uzależnione jest wykonanie obowiązku lub pominięcie go. Jako zdarzenie można wskazać np. krótsze opóźnienie, np. tygodniowe czy nawet jednodniowe. Ale jakieś zdarzenie musi być.

Drugie rozwiązanie – do którego absolutnie nie namawiam – to złożenie we wniosku nieprawdziwego oświadczenia, że dłużnik nie płaci. Sąd nie przeprowadza rozprawy i nie bada, czy oświadczenie jest prawdziwe. W ten sposób wszystkie wymagane przesłanki zostaną spełnione. Niemniej jednak trzeba liczyć się z ryzykiem zaskarżenia postanowienia sądu przez dłużnika i potem być może z poważną odpowiedzialnością za wprowadzenie sądu w błąd. Dlatego stanowczo odradzam to rozwiązanie.

A problemy te wynikają z braku skorelowania przepisów dotyczących postępowania egzekucyjnego uregulowanych w Kodeksie postępowania cywilnego z ustawą o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. Autorzy ustawy nie pomyśleli, że są różne tytuły wykonawcze, nie tylko wyroki rozwodowe. Akt notarialny z art. 777 jest dobry, ale warto przy jego sporządzeniu poradzić się fachowca, jak dobrze go napisać.

Nie lubię spółek jawnych jako dłużników. Wynika to być może z tego, że ponad 12 lat temu Sąd Najwyższy podjął w mojej sprawie niekorzystną uchwałę dotyczącą odpowiedzialności małżonków wspólników spółek jawnych (III CZP 21/05, uchwała z 12 maja 2005 r.). Ostatecznie klient odzyskał wszystkie pieniądze, ale od tamtej pory zawsze pozywałem spółkę i wszystkich wspólników.

Jednak czasami tak się zdarza, że wierzyciele pozywają tylko spółkę albo spółkę i aktualnych wspólników. A w razie bezskutecznej egzekucji szukają odpowiedzialności wśród byłych wspólników. Byłych, czyli takich, którzy mieli co prawda ten status w chwili powstania zobowiązania (np. zakupu towaru, za który nie zapłacono), ale utracili go (np. sprzedali swój udział) przed wszczęciem sprawy w sądzie o zapłatę.

Bardzo duże możliwości w tym zakresie dawał art. 778 (1) kpc:

Tytułowi egzekucyjnemu wydanemu przeciwko spółce jawnej (…) sąd nadaje klauzulę wykonalności przeciwko wspólnikowi ponoszącemu odpowiedzialność bez ograniczenia całym swoim majątkiem za zobowiązania spółki, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, jak również wtedy, gdy jest oczywiste, że egzekucja ta będzie bezskuteczna.

W takiej sprawie klauzulowej przeciwko byłemu wspólnikowi Sąd bada tylko do kiedy istniał związek ze spółką. Jeżeli ustał przed wytoczeniem powództwa, wniosek oddalał. A jeżeli już po wszczęciu sprawy, to klauzulę nadawał.

I taka właśnie sytuacja doprowadziła do skargi konstytucyjnej. Pełnomocnik skarżącej zarzucał (skądinąd słusznie), że były wspólnik, który nie został pozwany, nie ma żadnych możliwości obrony przed roszczeniem. I Trybunał Konstytucyjny wczoraj pogląd ten podzielił. W sprawie SK 31/15 orzekł:

Art. 778(1) ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2016 r. poz. 1822, ze zm.) w zakresie, w jakim dopuszcza nadanie przez sąd tytułowi egzekucyjnemu, wydanemu przeciwko spółce jawnej, klauzuli wykonalności przeciwko byłemu wspólnikowi tej spółki, niebędącemu już wspólnikiem w chwili wszczęcia postępowania w sprawie, w której wydany został tytuł egzekucyjny przeciwko spółce jawnej, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Ciekawe, że Sejm był za oddaleniem wniosku, a Prokurator Generalny zgadzał się z zarzutami…

Co z tego wynika? Że będzie trudniej. Żeby mieć większą pewność, że odzyskasz pieniądze od spółki jawnej musisz pozwać także jej byłych wspólników.

Nie podoba mi się to orzeczenie. Będzie stanowiło pretekst do unikania odpowiedzialności w spółkach jawnych. Uważam tak dlatego, że bardzo łatwo zbyć członkostwo w takich spółkach, nie jest potrzebna żadna szczególna forma, wystarczy kartka papieru. I okaże się zaraz, że data takiego zbycia może być dowolna…

Dlatego ze spółkami jawnymi nie ma się co ceregielić i trzeba jak najszybciej pozywać spółkę i wszystkich wspólników. A w dużych transakcjach uzyskiwać oświadczenia co do tego, kto jest i był wspólnikiem. A jak nie dochowasz staranności, to może się okazać, że pozostanie tylko modlitwa…

Niby nowe i „europejskie”, ale interesujące. Pod tym wpisem pytaliście się o różne zagadnienia związane z Europejskim nakazem zabezpieczenia na rachunku bankowym. Tym ciekawym tematem zainteresował się mój aplikant Wojciech Jeliński i napisał o tym dość obszerny artykuł – jego pierwszą część możesz przeczytać w najnowszym numerze Biuletynu Euro Info –> TUTAJ (s. 23, kolejna część ukaże się w następnym numerze).

Jeżeli masz więc jakieś pytania dotyczące uzyskiwania europejskiego nakazu zabezpieczenia na rachunku bankowym, koniecznie przeczytaj powyższy artykuł! Tam znajdziesz wszystkie najważniejsze informacje.

Tak się złożyło, że w tym samym numerze pojawił się również artykuł koleżanki z mojej kancelarii, Karoliny Rokickiej-Murszewskiej, autorki bloga zakończeniedzialalnosci.pl, na temat implementacji dyrektywy BRIS w Polsce (s. 20 Biuletynu Euro Info). Jeśli chcesz wiedzieć o co dokładnie chodzi, to myślę, że Karolina wytłumaczy Ci to najlepiej sama: TUTAJ.

Zachęcam do zapoznania się z obydwoma artykułami. Miłej lektury!

1 22 23 24 25 26 118 Strona 24 z 118