Nic darowane

Nic darowane, wszystko pożyczone.

Tonę w długach po uszy.

Będę zmuszona sobą

zapłacić za siebie,

za życie oddać życie.

Tak to już urządzone,

że serce do zwrotu

i wątroba do zwrotu

i każdy palec z osobna.

Za późno na zerwanie warunków umowy.

Długi będą ściągnięte ze mnie

wraz ze skórą.

Chodzą po świecie

w tłumie innych dłużników.

Na jednych ciąży przymus

spłaty skrzydeł.

Drudzy chcąc nie chcąc

rozliczą się z liści.

Po stronie Winien

wszelka tkanka w nas.

Żadnej rzęski, szypułki

do zachowania na zawsze.

Spis jest dokładny

i na to wygląda,

że mamy zostać z niczym.

Nie mogę sobie przypomnieć

gdzie, kiedy i po co

pozwoliłam otworzyć sobie

ten rachunek.

Protest przeciwko niemu

nazywamy duszą.

I to jest to jedyne,

czego nie ma w spisie.

 

(Z tomiku „Koniec i początek”, 1993)

Wisława Szymborska (1923-2012)

Jakiś czas temu żałowałem, że polski komornik nie jest jak ten francuski. A jaki jest ten francuski?

Odpowiedź na to pytanie przynosi grudniowy numer miesięcznika MIDA, pisma dla prawników. Niestety pełen tekst tylko na papierze. Nie ma go ani na stronie internetowej MIDY ani na ich FB. Ale warto przeczytać. Może gdzieś pożyczyć? Zeskanowałbym, ale obawiam się ACTA 🙂

A w tymże numerze MIDY rozmowa z francuskim komornikiem, Panią Astrid Desagneaux-Leroy-Beaulieu.

Z wywiadu  tego dowiedziałem się np. tego, że komornicy oprócz prowadzenia egzekucji mają prawo reprezentowania klientów w sądach w niektórych sprawach! To rzeczywiście kolosalna różnica. Komornik świadczy usługi prywatne jak każdy prawnik. Wolny zawód pełną gębą!

Przejęliśmy dużo rozwiązań prawnych znad Sekwany. Czy kiedyś to także się przyjmie? Osobiście byłbym za tym.

 

Jakiś czas temu pisałem o egzekucji ze spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. To taka prawie „własność”. Ale potrzeby mieszkaniowe członków spółdzielni mogą być zaspakajane także w inny sposób, a mianowicie przy wykorzystaniu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego.

Prawo to powstaje na podstawie umowy i jest tylko stosunkiem umownym, a zatem jest w zasadzie nie jest już tak atrakcyjne jak własnościowe (np. nie może być zbyte ani odziedziczone). Nie uciszysz się z tego, że nie podlega ono egzekucji. Nie znaczy to jednak, że dla Ciebie jest całkowicie bezwartościowe. Przeciwnie, są sytuacje, gdy możesz uzyskać przynajmniej częściowe zaspokojenie dzięki temu prawu. Jak?

Poprzez wkład mieszkaniowy. To kwota pieniędzy, jaką członek spółdzielni musi zapłacić spółdzielni (a dokładnie to różnica między kosztem budowy przypadającym na lokal danego członka, a uzyskaną przez spółdzielnię pomocą ze środków publicznych lub z innych środków uzyskanych na sfinansowanie kosztów budowy lokalu). Czasami są to niemałe sumy. Normalnie, podczas funkcjonowania Twojego dłużnika jako członka spółdzielni, wkład „leży” na koncie spółdzielni i członek spółdzielni nie może nic z nim zrobić.

Ale Ty, jako wierzyciel dysponujesz narzędziami, które pozwalają na zaspokojenie roszczeń z wkładu. Dotyczy tego art. 27 § 3 Prawa spółdzielczego:

§ 3. Jeżeli egzekucja z innego majątku członka okaże się bezskuteczna, a przepis szczególny nie stanowi inaczej, wierzyciel członka może skierować egzekucję do wniesionych przez członka wkładów. W takim wypadku roszczenie członka o zwrot wkładów lub ich równowartości staje się wymagalne po upływie sześciu miesięcy od dnia zajęcia wkładów, chyba że wymagalność tego roszczenia nastąpiła wcześniej na podstawie innych przepisów

Bezskuteczność należy oczywiście wykazać postanowieniem komornika o umorzeniu egzekucji.

W dalszej kolejności, po upływie terminu wymagalności (uwaga na przedawnienie – 3 lata!) spółdzielnia ogłasza przetarg na „przekształcenie” tego prawa w prawo odrębnej własności do lokalu. Przepisy art. 11 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i statuty konkretnych spółdzielni precyzyjnie regulują całą procedurę. Warto jednak pamiętać, że zgodnie z art. 11 ust. 2 (1) ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych:

W wypadku wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego spółdzielnia wypłaca osobie uprawnionej wartość rynkową tego lokalu. Przysługująca osobie uprawnionej wartość rynkowa nie może być wyższa od kwoty, jaką spółdzielnia uzyska od osoby obejmującej lokal w wyniku przetargu przeprowadzonego przez spółdzielnię zgodnie z postanowieniami statutu.

Wartość rynkowa będzie ustalana na podstawie operatu szacunkowego sporządzanego przez rzeczoznawcę.

Ale żeby nie było tak pięknie, to pamiętaj, że z tej wartości rynkowej potrąca się przypadającą na dany lokal część zobowiązań spółdzielni związanych z budową (w tym w szczególności niewniesiony wkład mieszkaniowy). No i musza dodać, że warunkiem wypłaty jest opróżnienie lokalu, a to może być czasami kłopot.

Podobne zasady obowiązują, gdy dłużnik do niedawna był członkiem spółdzielni, a jego członkostwo ustało. Może być tak, że oczekuje on na wypłatę wartości wkładu (np. trwają przetargi). Warto zatem ustalać na jakiej podstawie dłużnik zamieszkiwał w różnych lokalach także w przeszłości. A nóż widelec właśnie przestał być członkiem i ma otrzymać wkład?

Generalnie prawo lokatorskie może uzyskać całkiem niezłą cenę, bowiem mieszkania w spółdzielniach mieszkaniowych są czasami na naprawdę wysokim poziomie. Także cenowym.

I to co zostanie przypadnie Tobie (po potrąceniu kosztów). Warto więc zainteresować się tym czy dłużnik nie jest lub do nie dawna nie był członkiem spółdzielni mieszkaniowej. A może innej niż mieszkaniowa?

W piątkowej (27 stycznia 2012) Gazecie Wyborczej na stronach Gospodarka (od nich zaczynam lekturę tego dziennika) przeczytałem ciekawy artykuł dotyczący Allegro. Sam jestem użytkownikiem tego serwisu od samego początku, alle o tym nie wiedziałem…

Otóż ogłoszono przetarg na oprogramowanie do przeszukiwania i kojarzenia danych sprzedawców z serwisu Allegro. Chodzi i takie algorytmy, które powiążą różne konta tych samych sprzedających, np. poprzez email. I do jednego pliku ściągną ceny sprzedaży, daty, numery kont… A kto wpadł na taki pomysł? Urząd Skarbowy.

Okazuje się nawet, że podobny system już działa: Allekontrola. Oczywiście zalogować się tam nie można, chyba, że się wykupi abonament. A wykupiły go np. niektóre izby celne (one prowadzą postępowania podatkowe).  Ten nowy system ma być chyba jeszcze lepszy. Tutaj jest ten tekst.

Dzięki takim instrumentom można dość łatwo uzyskać dane o transakcjach wielu osób. Także dłużników. Dlatego wydaje mi się, że podobnym rozwiązaniem (pod warunkiem jego legalności oczywiście) mogliby zainteresować się również komornicy. Wystarczy wykupić abonament (jak pisze GW 5.500,- zł netto miesięcznie ) i cała baza jest dostępna. Dla mnie rewelacja.

Piszę o tym, bo pewne nadzieje w zakresie rozwoju cyfrowych narzędzi egzekucji pokładam w Prezesie Krajowej Rady Komorniczej,  którym od roku  jest Pan  Rafał Fronczek. Ciekawą notkę o tym prawniku zamieścił Dziennik Gazeta Prawna w mocno subiektywnej liście „50 najbardziej wpływowych prawników” (25 stycznia 2012 r.). Pan Prezes Fronczek został „skalsyfikowany” na 25. miejscu. Czyli w środku stawki.

Redakcja opisuje go jako „sprzymierzeńca wierzycieli”, „który nie patyczkuje się z dłużnikami”  oraz „zasypuje Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego pomysłami na usprawnienie przepisów z korzyścią dla stron i komorników”. Muszę kiedyś skierować do niego egzekucję…

Te superlatywy to prawda. Istotnie, w ostatnim roku wiele się mówi i sporo robi w zakresie usprawnienia egzekucji. Portal licytacyjny (mimo pewnych niedociągnięć) to przykład sprawnego działania.

Ale Panie Prezesie, proszę iść dalej. Dłużnicy i tak zawsze będą kilka kroków przed komornikami i wierzycielami. Ale dystans ten można zmniejszać. Może więc skorzystać z doświadczeń skarbówki i uruchomić program Allekomornik? Dlaczego fiskus ma mieć łatwiej?

A może komornicy już korzystają z tego seriwsu?

Alerty Google (tak, tak, znowu te alerty) dostarczyły mi taką informację:

Ponad połowa przedsiębiorców uważa, że polskie prawo nie chroni ich interesów i nie pozwala na szybkie odzyskanie zaległych należności

Badanie przeprowadził TNS OBOP.

Czy przedsiębiorcy ci mają rację? Wg mnie nie do końca. Dlaczego tak uważam?

Dość często zgłaszają się do nas przedsiębiorcy, którzy już od progu tak właśnie wołają.

Panie mecenasie, zrobiłem wszystko co mogłem, ale już od dwóch lat nie mogę ściągnąć tego długu. Ten komornik nic nie robi. Najchętniej to by umorzył całą sprawę.

Ja oczywiście spokojnie proszę o dokumenty, a zwłaszcza o wnioski egzekucyjne. I czytam te wnioski:

  1. wnoszę o zajęcie rachunków bankowych (ale już nie podaje gdzie);
  2. wnoszę o zajęcie ruchomości dłużnika;
  3. wnoszę zajęcie pojazdów (i nawet podaje jakiś numer rejestracyjny).

Aha, myślę, ciekawe co było jeszcze zrobione? I pytam:

– wyjawienie majątku? NIE

– ustalenie dziedziczenia? NIE

– zajęcie nadpłaty w podatku VAT i dochodowym (A CO TO JEST?)

– zlecenie komornikowi poszukiwania majątku (TO TAK MOŻNA?)

– wniosek o zakaz działalności gospodarczej? (A TO NA POLICJĘ?)

I dalej seria pytań, na które odpowiedź brzmi (NIE, A CO TO, NIE WIEM…).

A najlepsze jest to, że przedsiębiorcy nadal nie wiedzą, że wierzytelność stwierdzona tytułem wykonawczym, z którego egzekucja była umorzona jako bezskuteczna, przedawnia się po 10 latach od umorzenia. I mają całe teczki starych, sprzed 5-8 lat, postanowień o bezskuteczności.

Przedsiębiorco, co może zrobić komornik bez Twojej aktywności? Umorzyć postępowanie jako bezskuteczne. Komornik sam przecież nie będzie działał, musi mieć wniosek.

Dlatego uważam, że prawo nie jest wcale aż tak złe, że nie chroni interesów przedsiębiorców. Gorsze jest chyba to, że przedsiębiorcy sami nie chronią swoich interesów. Zarówno przed zawarciem transakcji jak i w przypadku powstania zaległości.  Zamiast narzekać lepiej nieco pokombinować i powalczyć o własne pieniądze. To się prawie zawsze opłaca. Prawo Cię w tym nie wyręczy.

Czy sądzisz inaczej?

[contact_form]

 

 

1 90 91 92 93 94 118 Strona 92 z 118