Ugoda jako uznanie długu (i nie tylko)

O zaletach zawierania ugód można napisać kilka książek prawniczych (pewnie są już takie). Prawne pojęcie ugody nie jest oczywiście jednolite, wiele zależy od tego gdzie jest zawierana i co znajduje się w jej treści. Niemniej jednak dzisiejszy temat to ugoda jako uznanie długu i co z tego wynika.

O ugodach pisałem w blogu już wielokrotnie. Głównie w kontekście tytułu wykonawczego, np. wiele lat temu tutaj>>>. Tym razem jednak chciałbym napisać o ugodzie w kontekście uznania długu (i nie tylko). Inspiracją był wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 6 maja 2020 r. (I Aga 44/20), na który natrafiłem przygotowując argumentację do jednej ze spraw. A warto omówić pokrótce ten wyrok, bo ładnie podsumowuje zalety ugody.

Sąd Apelacyjny w Lublinie

Sprawa rozpoczęła się jeszcze w 2012 r. (to nic dziwnego na naszych realiach). Powód dostarczał pozwanemu drewno tartaczne. Pozwany dłużnik w pewnym momencie przestał regulować swoje zobowiązania, wierzyciel wytoczył powództwo o zapłatę. Istotne było jednak to, że strony wielokrotnie podpisywały ugody celem dokonania wzajemnych rozliczeń (ostatni raz 12 czerwca 2012 r.). W rzeczywistości w ich księgach panował chaos (takiego określenia użył Sąd) i ustaleniem salda musiał zająć się biegły. Ostatecznie Sąd Okręgowy zasądził raptem nieco ponad 4.600,- zł (z ponad 182.000,- dochodzonych pozwem), a resztę żądań oddalił. Powód zatem przegrał spór w I instancji. Ale Sąd Apelacyjny podwyższył zasądzoną kwotę do ponad 153.000,- zł. Zatem ostatecznie to powód wygrał spór. Jaki ma to jednak związek z ugoda jako uznanie długu?

Otóż Sąd Apelacyjny wyraźnie podkreślił, że w każdej z ugód wskazywana była wysokość zadłużenia aktualna na dzień zawarcia ugody, ponadto strony zgodnie ustalały sposób spłaty zadłużenia. Zgodnie z ich wolą zawarcie nowej ugody anulowało tę wcześniejszą. I każda z tych ugód spełniała wszystkie przesłanki uznania długu przez pozwanego wobec powoda. Sąd Okręgowy natomiast niekonsekwentnie ocenił znaczenie wskazanych zawieranych ugód i ich znaczenie właśnie w kontekście uznania długu.

Ugoda jako uznanie długu

W uzasadnieniu Sąd Apelacyjny podkreślił słusznie, że uznanie roszczenia w formie ugody jest umową. Oznacza to, że nie jest sporne pomiędzy stronami samo istnienie lub nieistnienie stosunku prawnego, lecz jedynie panuje niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku, albo co do sposobu lub zakresu ich wykonania. I ugodę zawiera się właśnie po to, by tę niepewność usunąć.

I co szczególnie istotne w kontekście sprawy – zawarcie ugody to nie tylko przerwanie biegu przedawnienia roszczenia, ale stworzenie nowych, zgodnie ustalonych zasad spłaty tego zadłużenia.

Błąd, który popełni Sąd Okręgowy polegał zaś na tym, pominął te dodatkowe skutki ugody, czyli ustalenie wielkości zadłużenia i zasad jego spłaty. I to właśnie ugoda powinna być podstawą do określenia wysokości zadłużenia, a nie fatalnie prowadzona księgowość.

Ugoda jako przerwa przedawnienia

Sąd Apelacyjny przypomniał też o regułach przedawnienia roszczeń wynikających z ugody. Otóż przedawniają się one jak stosunek prawny, którego ta ugoda dotyczy. Ugoda nie jest bowiem żadnym nowym zobowiązaniem, tylko modyfikacją istniejącego. Jeżeli więc ugoda dotyczy roszczeń o zapłatę ceny, to po ugodzie termin przedawnienia nadal będzie wynosił dwa lata.

Ale jeżeli ugoda dotyczy roszczeń już przedawnionych – co podkreślił Sąd – to jej zawarcie stanowi zrzeczenie się zarzutu przedawnienia. Podniesienie zatem takiego zarzutu przez pozwanego nie będzie skuteczne.

Warto zatem zawierać ugody. Oczywiście powinny być sporządzone profesjonalnie, starannie i konkretnie. Z ich zawarcia wynikają same zalety i tylko jedna wada – przedłużenie terminu płatności. Ale czasami warto poczekać, zwłaszcza jak ugodzie towarzyszy zabezpieczenie roszczenia (np. hipoteką).

***

Jeżeli interesuje Cię temat ugód w szerszym kontekście, zapraszam na inne blogi naszej Kancelarii:

Mój wspólnik Piotr Zamroch piszę np. o ugodzie w kontekście posadowienia urządzeń energetycznych >>>>

Mecenas Agata Kicińska pisze o komisjach pojednawczych >>>>

Mecenas Wojciech Jeliński wspomina zaś o ugodzie w nowej procedurze >>>>

***

Jako miłośnik podróży po Polsce wpis ozdobiłem zdjęciem z Lublina, jakie wykonałem jakiś czas temu podczas podróży do tego pięknego miasta. Zabytkowe pojazdy są jak ugody – stare, ale dają radę 🙂

Karol Sienkiewicz

Od prawie 20 lat z pasją pomagam przedsiębiorcom w poruszaniu się po zawiłych przepisach prawa i korytarzach sądowych. Działam skutecznie i sprawnie.

Podobne artykuły

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *