Ugoda sądowa, podobnie jak wyrok, może zostać skierowana do egzekucji. Kodeks postępowania cywilnego ugodę sądową wymienia jako tytuł egzekucyjny w pierwszym rzędzie, razem z prawomocnym wyrokiem sądu. Taka ugoda może być zawarta w postępowaniu pojednawczym (wywołanym popularnym zawezwaniem do próby ugodowej), w toku procesu lub w postępowaniu nieprocesowym. Ugodę sądową można też zawrzeć w toku postępowania karnego (w zakresie roszczeń cywilnych). Zawarcie ugody sądowej ma wiele zalet, przede wszystkim pozwala na szybkie zakończenie sporu – wystarczy, że obie strony poczynią sobie ustępstwa. Moja praktyka pokazuje, że zwłaszcza w sprawach z zakresu prawa pracy dochodzi o zawierania ugód, zaś Sąd Pracy do nich usilnie namawia, a potem zawsze je zatwierdza. Po zawarciu ugody postępowanie jest umarzane.

Ale jak skierować ugodę do komornika?

Ano tak samo jak wyrok: należy zwrócić się z wnioskiem o nadanie ugodzie klauzuli wykonalności (jeżeli postanowienie o umorzeniu postępowania jest prawomocne). Wniosek należy oczywiście opłacić  – 6 zł za stronę (przeważnie będzie to 12 zł). Warto znaczki sądowe nakleić od razu, dzięki temu nie Sąd nie będzie wzywał do uzupełniania braków (brak opłaty grozi nawet zwrotem wniosku – praktyka sądowa jest różna). Wydatek ten Sąd przyzna wierzycielowi w postanowieniu o nadaniu klauzuli wykonalności.

Wniosek o nadanie klauzuli wykonalności ugodzie sądowej powinien obejmować te punktu, które możliwe są do wykonania w drodze egzekucji sądowej. Oczywiście dotyczy to należności pieniężnych oraz ewentualnie kosztów postępowania. Dlatego tak ważne jest, by ugodę sporządzić w prawidłowy sposób, nadający się do późniejszej egzekucji. Najczęstszy błąd to pomijanie w ugodach kwestii odsetek za opóźnienie – w razie braku zapisu w ugodzie komornik odsetek nie wyegzekwuje!

Sąd zazwyczaj sprawnie wydaje postanowienie o nadaniu ugodzie klauzuli wykonalności (powinien to zrobić w terminie 3 dni) – i tak powstaje tytuł wykonawczy, który wystarczy skierować do komornika. I może się okazać, że skuteczna egzekucja będzie szybsza niż tych wierzycieli, którzy trzy lata toczą proces…

 

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że egzekucja z nieruchomości daje spore szanse na sukces. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Jednym z warunków jest to, by o egzekucji dowiedzieli się potencjalni zainteresowani. A z aktywnością komorników w tym zakresie bywa różnie. Dlatego cieszą wszelkie „nowinki” pokazujące, że komornikom również zależy na sprzedaży.

Ten komornik z Torunia wystawił nawet baner „reklamowy”. Super pomysł. Dom położony jest w bardzo atrakcyjnej miejscowości, przy drodze, ładna okolica. Nawet jeżeli nie znajdzie nabywcy, to na pewno więcej osób się tą nieruchomością zainteresuje. W wtedy skuteczna egzekucja staje się bardziej prawdopodobna. Szkoda tylko, że strona tego komornika do nowoczesnych nie należy. Ale pewnie na wszystko przyjdzie czas…

 

W znanym wszystkim wierzycielom wyroku z dnia 22.11.2010 r. (P 28/08) Trybunał Konstytucyjny uznał, że wraz z klauzulą wykonalności sąd musi wydawać również postanowienie o nadaniu tej klauzuli wraz z uzasadnieniem, czyli postępować tak jak w przypadku wszystkich innych postanowień wydawanych na posiedzeniu niejawnym. Szkoda, bo uproszczona forma nadawania klauzuli wykonalności – pieczątka – dobrze się sprawdzała w praktyce.

No i teraz od ponad roku obok pieczątki na prawomocnym wyroku czy prawomocnym nakazie zapłaty (a więc tytułach bezspornych, pochodzących przecież od sądu), mamy również doklejone postanowienie sądu z krótkim uzasadnieniem. Praktyka taka jest w zasadzie prawidłowa w świetle wyroku Trybunału, chociaż podobno nie wszędzie się przyjęła.

Dla wierzycieli niesie to ryzyko skarżenia niektórych postanowień, co może opóźniać otrzymanie zapłaty. Samo zresztą pisanie, drukowanie i doklejanie (a więc proces tworzenia) postanowień zabiera tak ważny w egzekucji czas. Wiadomo, że skuteczna egzekucja to także sprawne działanie sądu.

Na szczęście za wierzycielami ujął się jeden z parlamentarzystów i wystosował interpelację poselską.

Udzielający odpowiedzi na tę interpelację urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości dostrzegł okoliczność, że na skutek wyroku Trybunału doszło dodatkowego obciążenia sądów, co może niekorzystnie wpłynąć na szybkość i sprawność m.in. rozpoznania wniosków o nadanie klauzuli wykonalności. Dlatego przygotowano nowelizację kpc, zgodnie z którą zaproponowano, by

postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności tytułowi egzekucyjnemu pochodzącemu od sądu miało postać odcisku pieczęci lub wydruku obejmującego treść klauzuli i było umieszczone na wypisie tytułu egzekucyjnego.

Brawo, byle tylko szybko to uchwalono!

Duży plus dla Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów, które podjęło interwencję w tej sprawie.

Na jednym z forów „specjalistycznych” wierzycielka opisała stan faktyczny: w postępowaniu karnym miała status pokrzywdzonej. W wyroku skazującym sąd karny zasądził na jej rzecz kilka tysięcy złotych (nie wiedziała z jakiego tytułu). Następnie zadała pytanie:

czy pomimo tego, iż to była sprawa karna to egzekucja należności będzie przesłana do komornika?

Odpowiedzi były różne.

A powinna być jedna: oczywiście, że tak. Należy pamiętać, że wyrok wydany w sprawie karnej jest takim samym tytułem egzekucyjnym jak wyrok w sprawie cywilnej. Po zaopatrzeniu go w klauzule wykonalności stanie się tytułem wykonawczym i może zostać skierowany do egzekucji komorniczej.

Sąd karny od skazanego może zasądzić należność pieniężną w kilku sytuacjach: jeżeli prokurator z akcie oskarżenia wystąpi z tzw. powództwem cywilnym, jeżeli powództwo takie wytoczy pokrzywdzony lub jeżeli zostanie złożony wniosek o naprawienie szkody (przez prokuratora lub pokrzywdzonego). W niektórych sytuacjach to bardzo dobry, tani i w miarę szybki sposób dochodzenia roszczeń. Czasami zawiłości sprawy karnej pozbawiają jednak sensu tego typu działanie. Mankamentem dochodzenia takich roszczeń jest to, że sądy karne przeważnie nie zasądzają odsetek za zwłokę. Można ich potem dochodzić w odrębnym procesie.

Po uprawomocnieniu się wyroku karnego należy wystąpić do sądu karnego o nadanie mu klauzuli wykonalności w zakresie punktu, w którym należność pieniężna została zasądzona. Nie trzeba wnosić opłat. Wniosek można skierować do wydziału sądu, który wydał wyrok (w sądach rejonowych jest to przeważnie wydział II). Klauzulę wykonalności nada jakaś sekcja wykonawcza lub wydział wykonawczy, ale wierzycieli już to nie interesuje.

Czasami obowiązek naprawienia szkody jest elementem próby, którą sąd orzekł w wyroku warunkowo umarzającym postępowanie. Jeżeli więc sprawca szkody nie naprawi szkody (czyli nie zapłaci pieniędzy) to może czekać go nawet tymczasowa zmiana adresu zamieszkania.

W ostatnim numerze tygodnika Polityka zamieszczony jest ciekawy tekst Joanny Podgórskiej „Dług nasz powszedni”. Jak wyglądają dłużnicy z punktu widzenia komorników? Okazuje się, że komornicy mają swoje „typy” dłużników: „na strusia” (udaje, że długu nie ma), „z poczuciem mocy” (czuje bezkarność), „pieniacz” (wg mnie najgorszy typ), „bezradny” (często spirale kredytowe) oraz „emeryci” (lodówki na kredyt kupują wnukom). Każdy z nas może dopasować swojego dłużnika. Najgorsze będą mieszanki typów…

W tekście jest jedno bardzo ciekawe zdanie:

Według komornika C., w sprawach gospodarczych kluczem jest informacja, dobry wywiad.

I właśnie na tym opiera się skuteczna windykacja należności. Tylko znajomość procesów gospodarczych i wiedza, gdzie nacisnąć dłużnika pozwoli na szybki sukces. Zajmowanie ruchomości nie ma sensu, bo się nie sprzedadzą. Ale już zablokowanie możliwości normalnego funkcjonowania czy produkcji może być kłopotem.

A jeżeli dłużnik ma kłopot w bieżącym działaniu to i z wierzycielem chętniej rozmawia

 

1 115 116 117 118 Strona 117 z 118