Jak zapewne już wiecie 1 stycznia 2019 r. wejdzie w życie nowa ustawa o komornikach sądowych uchwalona 22 marca 2018 r. Do tej pory właściwie jeszcze o niej nie pisałem, ale dzisiaj zacznę nadrabiać te zaległości.
Ustawa przynosi szereg zmian, nad którymi przejdę do porządku dziennego i specjalnie się nimi nie przejmę: nowy wzór pieczęci komorniczej, pieczęci imienne, obowiązkowe wykształcenie prawnicze (nadal 9% z nich nie ukończyło studiów, tak, też nie chciałem w to wierzyć) czy nowe granice wieku (max słynne już 65 lat). Te i podobne zmiany jakoś tak na moją pracę bezpośrednio nie wpłyną.
A co może wpłynąć na moich klientów a przez to i na mnie to m.in. powrót rewirów komorniczych. Od 1 stycznia 2019 r. mają zniknąć „hurtownie” czy też „fabryki” komornicze. Tymi i podobnymi pojęciami określa się ogromne kancelarie komornicze, do których wierzyciele masowi właśnie „hurtowo” słali swoje wnioski o egzekucję, niezależnie od tego, gdzie egzekucja miała być prowadzona. Tak było szybciej i taniej, jednak taki komornik działał teoretycznie na terenie całego kraju.
Te ogromne kancelarie już dawno były solą w oku różnych instytucji. Wprowadzano przecież specjalne ograniczenia ilości spraw i zaległości, żeby komornicy nie mogli brać nowych Km. Różnie to bywało.
A teraz (czyli od 1 stycznia 2019) założenie jest takie, że komornik ma działać we własnym rewirze, czyli obszarze działalności sądu rejonowego, gdzie komornik jest powołany (dzisiaj jest podobnie). I to ma być zasada. Prawie nie do ruszenia. Ale będzie wyjątek.
Otóż w sprawach głównie o roszczenia pieniężne oraz zabezpieczenie roszczeń (te dwie wyróżnione kategorie interesują mnie najbardziej) i w kilku innych, mniej ważnych wierzyciel będzie miał prawo wyboru komornika na obszarze właściwości sądu apelacyjnego, właściwego dla tego komornika (poza sprawami z nieruchomości, czyli podobnie jak teraz). Trzeba będzie złożyć oświadczenie podobne do tego z obecnej ustawy.
Oznacza to, że jakaś furtka będzie istniała, ale wyłącznie w ramach apelacji. Nie będzie zatem żadnej opcji do tego, by egzekucję w Poznaniu przeprowadził komornik z Torunia, a teraz często tak się dzieje. Inna apelacja i tyle.
Ale nawet to prawo wyboru w ramach apelacji doznaje istotnych ograniczeń. Otóż z przywileju pracy dla wierzyciela w jednej apelacji będą mogli korzystać wyłącznie najsprawniejsi, najmniejsi i „najnowsi” komornicy.
Zgodnie bowiem z nowymi przepisami komornik wybrany przez wierzyciela odmawia (czyli nie ma wyboru) wszczęcia egzekucji jeżeli spełniony zostanie przynajmniej jeden z poniższych warunków:
- zaległość przekracza 6 miesięcy, chyba że łączna liczba wszystkich spraw, jakie wpłynęły do kancelarii w roku poprzednim, nie przekroczyła 1000.
- wpływ wszystkich spraw w danym roku przekroczył 2500, a skuteczność w zakresie prowadzonych przez niego egzekucji w roku poprzednim nie przekroczyła 35%;
- wpływ wszystkich spraw w danym roku przekroczył 5000.
Zatem do 2500 spraw ze swojej apelacji może komornik przyjąć bez problemu, jeżeli nie ma zaległości powyżej pół roku. Jeżeli chce więcej, to musi być skuteczny w 35%. Ale nawet jak ma 100% skuteczności (teoretycznie, bo takich nie ma) to nie może przyjąć więcej niż 5000 spraw.
I taki chyba cel przyświecał ustawodawcy – najwięcej ma być kancelarii do 2500 spraw rocznie. Są one podobno najbardziej efektywne, co przekłada się na skuteczność egzekucji.
Na szczęście sąd rejonowy ma na bieżąco informować na swojej stronie o powstaniu „przesłanki odmowy przyjmowania przez komornika spraw z wyboru”, na podstawie zawiadomienia komornika. Ciekawe, jak to będzie w rzeczywistości.
Czemu mi to przeszkadza? Oczywiście dlatego, że nie będę mógł składać wniosków do komorników, z którymi stale współpracuję. Nie rozumiem dlaczego, skoro zdecydowana większość skutecznych egzekucji była z rachunków bankowych czy wierzytelności, zatem bez wyjazdu w teren. Jeżeli dłużnik jest w Poznaniu, to zajęcie jego rachunku zajmuje dokładnie tyle samo czasu za biurkiem w Toruniu, Gdańsku czy Warszawie.
Przyznam jednak, że nie jestem nastawiony do tej zmiany jednoznacznie negatywnie. Być może istotnie mniejsi będą skuteczniejsi. Mam tylko nadzieję, że składanie wniosków do niewłaściwych komorników nie spowoduje przedłużenia postępowań (chociaż przez pierwsze miesiące zapewne tak będzie).
Aha, owe 9% komorników „maturalnych” będzie miało 7 lat na skończenie studiów prawniczych.
