Internetowa Giełda Długów

Jako prawnicy bardzo mocno działamy w Internecie, dlatego jakiś czas temu zaangażowaliśmy się we współpracę w Internetową Giełdą Długów dlugi.info.


Im głośniej mówi się o dłużniku tym większa szansa, że zapłaci swój dług (to może zbytnie uproszczenie, ale coś w tym jest).

Dlatego uciszył mnie fakt, że do tej giełdy przystąpiła Grupa Polskie Składy Budowlane SA, naprawdę duży gracz na rynku materiałów budowlanych.

Dla firmy współpracującej z dlugi.info tworzona jest specjalna giełda partnerska, poprzez którą można wystawiać i nabywać wierzytelności.  Również dla mojej Kancelarii została utworzona taka giełda.

Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, zapraszam na naszą giełdę! A przed zawarciem umowy sprawdź swojego kontrahenta, czy nie figuruje już na giełdzie.

 

{ 29 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Lipiec 27, 2012 o 20:12

Karolu, zwykle zgadzam się z Tobą co do generaliów, krytykując pewne szczegóły, ale tym razem jestem nieco zawiedziony, widząc, jaką inicjatywę promujesz. Ta giełda długów jest bowiem jednym wielkim obejściem ustawy o dostępie do informacji gospodarczej i wymianie danych gospodarczych. W tym przypadku nawet nie ukrywa się, że W OGÓLE nie chodzi o sprzedaż wierzytelności (zresztą oferowane ceny jednoznacznie na to wskazują – nikt przecież po cenie nominalnej nie kupi wierzytelności, z którą jest problem), a wyłącznie o skłonienie dłużnika do zapłaty poprzez umieszczenie jego danych na giełdzie długów. Tylko że taka działalność w zamierzeniu ustawodawcy przewidziana jest tylko dla wyspecjalizowanych podmiotów wg określonej procedury. Tutaj mamy wolną amerykankę, a takie kwiatki w regulaminie, jak wymóg formy pisemnej dla zgłoszenia sprzeciwu wobec treści wpisu o zadłużenia nie wróżą zbyt dobrze. Zapis regulaminu o czynieniu starań w celu weryfikacji, czy wierzytelność istnieje to z kolei zaklinanie rzeczywistości, bo przecież nikt tego nie robi, skoro formularz zgłoszenia wierzytelności żadnej weryfikacji nie przewiduje. Właśnie dlatego klientów zawsze namawiam na wpisywanie do umów zakazów cesji wierzytelności bez zgody drugiej strony, żeby uniknąć trafienia na taką giełdę, gdzie nikt nie sprawdzi czy wpis użytkownika ma rację bytu.
Nie zdziwiłbym się zresztą, gdyby osoba, która trafi na taką giełdę wygrała w sądzie powództwo o naruszenie dóbr osobistych, wykazując, że cała działalność giełdy jest bezprawna, skoro jej celem i skutkiem jest obejście ustawy.

Odpowiedz

Romek Lipiec 27, 2012 o 20:52

Paweł ,zmień blog,przenieś się na strony z poradami dla dłużników.Giełda nawiązała współpracę z twórcami oprogramowania i kilka programów księgowych umożliwia wyłapanie osoby uwidocznionej na Giełdzie już na etapie wypisywania faktury-powalające narzędzie i raczej szacunek za pomysł a nie krytyka.
Co nie jest zabronione jest dozwolone.Również na tym blogu są informacje jak nie dać się oszustom i np. ominąć przedawnienie-jakoś nie protestował nikt na takie praktyczne porady.
Może być zwrócił uwagę,że Giełda przeznaczona jest dla podmiotów gospodarczych,ma pomóc w zwalczaniu nieuczciwych kontrahentów.Na oko widać,że masz mizerne doświadczenie jako pełnomocnik zrozpaczonych wierzycieli.Zmień blog.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Lipiec 27, 2012 o 21:39

@ Romek

A jakieś merytoryczne ustosunkowanie się do tego, co napisałem? Wezwania do zmiany bloga i oceny mojego doświadczenia nawet nie skomentuję, bo nie mam zamiaru prowadzić dyskusji na takim poziomie. Swoją drogą ciekaw jestem, ilu zrozpaczonych wierzycieli Ty reprezentowałeś i z jakim skutkiem.

Rozumiem, że niektórym się to może nie podobać, ale nie jestem zwolennikiem zasady, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą w odniesieniu do czyiś dóbr osobistych. A zautomatyzowanie procesu dostępu do listu dłużników jest raczej w tym przypadku argumentem obciążającym giełdę, a nie ją usprawiedliwiającym. Nagle się bowiem okaże, że ktoś zgłosił sporną wierzytelność na giełdę (a spornych wierzytelności jest mnóstwo, o czym każdy pełnomocnik doskonale wie) i przez to uniemożliwia innej osobie prowadzenie działalności, bo czyjeś programy księgowe nie pozwolą na wystawienie faktury. Oczywiście bez żadnych procedur odwoławczych, bez prawa zgłaszania zastrzeżeń, bez żadnej kontroli.

Nikomu nie bronię prawa zwalczania oszustów gospodarczych – sam ich zaciekle ścigam. Ale niech każdy robi to zgodnie z prawem. Jeśli więc giełda tak bardzo chce pomagać wierzycielom i w tym celu chce zorganizować system wymiany danych gospodarczych – proszę bardzo. Niech założy biuro informacji gospodarczej z odpowiednim kapitałem, w odpowiedniej formie i działa wg określonych prawem procedur. Ustawodawca nieprzypadkowo przewidział w tej dziedzinie określone wymogi, które trzeba spełnić. Nie chce tego robić – niech nie prowadzi tego typu działalności.

Sprzeciwiam się bowiem pójściu na skróty, gdzie ewidentnie obchodzi się ustawę, wykonuje się działalność przewidzianą dla innych podmiotów i pozbawia się dłużników wszelkich praw, które im ustawa przyznaje w przypadku biur informacji gospodarczej.

Ciekawe swoją drogą czy chciałbyś, żeby podobnie postępowały firmy prowadzące działalność bankową czy ubezpieczeniową albo handlujące bronią, gdzie też przecież obowiązują określone ustawowe wymogi i procedury.

Naiwnością jest przy tym twierdzenie, że wszystkie wierzytelności wpisane do systemu istnieją. Choćby dzisiaj mógłbym się tam zarejestrować i napisać, że od kilku lat jesteś mi winien kilkaset tysięcy złotych i oferuję ten dług na sprzedaż. Ciekawe, co by na to powiedziały automatyczne systemy księgowe firm, w których próbujesz coś kupić.
I wiesz, co jest najlepsze? Żaden przepis – inaczej niż przy zgłaszaniu nieprawdziwych informacji do biura informacji gospodarczych – takie fałszywego zgłoszenia nie zakazuje.

Odpowiedz

Romek Lipiec 27, 2012 o 22:22

Paweł naprawdę z całym szacunkiem,nie zakładam ,że wierzyciele nie maja co robić a tylko wymyślają nieistniejące należności po to aby je umieścić na Giełdzie.Ta akurat jest super profesjonalna.W tym roku moi zleceniodawcy sprzedali!!!!! cztery należności-wszystkie uprzednio umorzone jako bezskuteczne/brak majątku/W każdym BIG-u zamieścisz sporną wierzytelność bez problemów,możesz dowolnie ją wymyśleć i jak masz odwagę to zamieścić.W tym przypadku osoba umieszczona na Giełdzie dostaje zawiadomienie sms,mailem/ o ile wskazano/ ,że została umieszczona na Giełdzie jej wierzytelność-co najmiej kilkanaście przypadków w tym roku pozytywnej reakcji dłużników-czytaj zapłacono.Nie widzę żadnego niebezpieczeństwa naruszenia dóbr-nawiasem mówiąc jakich konkretnie bo mówimy o zobowiązaniach pochodzących z obrotu gospodarczego,podzielam zastrzeżenia i obawy jedynie w przypadku konsumentów a szczególnie tego co wyprawiają firmy skupujące długi masowe/telefony,Cyfra itd./Lata praktyki mówią mi ,że skuteczność BIG jest niska i tak naprawdę to chodzi o przychody samego biura.Od lat prowadzimy w kancelarii tylko sprawy gospodarcze i nie było przypadku aby jakaś wierzytelność była sporna/ z wyłączeniem budownictwa gdzie normą jest brak zapłaty i wymyślanie powodów do wirtualnych reklamacji/,chyba,że za sporne uznać te ,które są płacone kiedy Pan dłużnik uzna za stosowne i jeszcze nie uznaje prawa do naliczenia odsetek-” przecież ja zapłaciłem”,tyle,że po roku i tylko kapitał.Rekomendacją dla tego pomysłu są również podmioty ,które współpracują-to naprawdę poważne firmy,a również BIG Info Monitor,PZW.W pomyśle Giełdy nie ma naruszenia prawa i wbrew temu co piszesz istnieje procedura zawieszenia oferty-prostsza niż np. w KRD S.A>

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Lipiec 28, 2012 o 08:19

Po pierwsze wciąż nie uzyskałem odpowiedzi, dlaczego giełda, która chce uchodzić za źródło informacji gospodarczych, nie ma zamiaru dostosować się do wymogów ustawowych.

Co do skuteczności BIG – to już kwestia organizacji tych biur. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby giełda długów zorganizowała swoje biuro lepiej. Jeśli dzisiaj jest od nich skuteczniejsza, czemu nie kontynuować działalności w obecnej formie (z modyfikacjami wynikającymi z przepisów), tyle że zgodnie z przepisami.

Oczywiście, że umieszczanie spornych wierzytelności w BIG też jest możliwe, ale jednak są przewidziane ustawą określone procedury weryfikacji, a także grzywna do 30.000 zł za podanie nieprawdziwych informacji, choćby dotyczących tego, czy dłużnik kwestionuje wierzytelność.

A co do spornych wierzytelności to naprawdę, nie wiem czy mówisz poważnie czy żartujesz. Przecież to że one występują, jest oczywiste i w sądach są rozpoznawane tysiące takich spraw i w wielu wypadkach sądy orzekają na korzyść pozwanych. Trudno mi uwierzyć, że do Twojej kancelarii takie sprawy nie trafiają, bo wszyscy znani mi prawnicy takie sprawy prowadzą.

Podtrzymuję też twierdzenie, że zamysłem giełdy jest obejście przepisów, a wszystko, co napisałeś tylko to potwierdza. W swojej wypowiedzi używasz bowiem przede wszystkim argumentów, że jest to bat na dłużników, bo pokazuje wszystkim ich zadłużenie, a nie tego, że jest to platforma sprzedaży wierzytelności. Podstawowym celem giełdy jest więc wymiana informacji gospodarczych, co jest zarezerwowane wyłącznie dla biur informacji gospodarczej.

Co do procedury zawieszenia oferty to z regulaminu wynika tylko, że operator ma prawo to zrobić. De facto zależy to więc wyłącznie od jego woli.

Odpowiedz

J. Lipiec 28, 2012 o 15:53

Wiarygodność i celowość korzystania z usług podmiotów jak BIGi i „giełdy” jak w temacie jest moim zdaniem żadna. W znanej mi praktyce nikt jeszcze nikomu żadnych pieniędzy na skutek „wpisu” nigdy nie zwrócił. Znany jest mi za to co najmniej jeden przypadek wykorzystywania tzw. „informacji gospodarczej” jako niezbyt subtelnej gry pozaprocesowej – czy bezprawnie to się pewnie kiedyś okaże (tylko po co?).

Tego typu rozwiązanie będzie Pan, Panie Karolu chwalił, dopóki sam (w tym Pański klient) nie zostanie Pan tam wpisany.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Lipiec 28, 2012 o 17:26

@ J.

Też miałem do czynienia z sytuacją, gdy w przypadku ewidentnie spornych zobowiązań wpis w KRD miał być pozaprocesowym środkiem nacisku. Skończyło się wszczęciem postępowania wykroczeniowego przeciw osobie dokonującej wpisu.

Odpowiedz

Piotr Lipiec 30, 2012 o 08:39

Panowie, firmy mogą chcieć sprzedać faktury.
Ba nawet zakaz cesji nie zakazuje mi chęci sprzedaży faktury. Bardzo dobrze! Wreszcie jest skuteczne narzędzie.
Sami używamy giełdy Polskich Składów Budowlanych.
http://dlugi.grupapsb.com.pl/

O ile mi wiadomo to jest to samo co w/w dlugi.info

Ustawa o BIG?
Jeśli taka giełda łamie ustawę o BIG to co ona robi na stronie głównej http://www.big.pl w partnerach, na dole obok Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich.

Uważam, że takie narzędzie jest DOSKONAŁE, przy czym cudo rozwiązujące zatory to, to nie jest. Na 10 faktur które by szły do windykacji 2-3 są natychmiast spłacane, kolejne 1-2są dogadane a reszta idzie do mojej firmy windykacyjnej.

Ja czytam te jęki zawodu, że szkalować można firmy na takiej giełdzie… od czego jest policja, sąd cywilny i UOKiK?

Oszuści wiedzą, że tuskoland a wcześniej kaczoland zrobiły wszystko aby chronić oszustów i złodziei. Więc każda inicjatywa przerywająca żerowanie na uczciwych jest natychmiast piętnowana 🙂

Proszę aby dyskutanci nie brali personalnie do siebie w/w wypowiedzi.

Swoją drogą w hurtowni 80% faktur jest płaconych po terminie i traktowane jest to jako zjawisko normalne. Doskonale, że takie inicjatywy są, w końcu może kaziutek z juskiem pseudowykonawca przestaną żyć z cudzych pieniędzy! 🙂

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Lipiec 30, 2012 o 10:18

Bardzo ciekawa dyskusja, dziękuje 
Przyznam, że dość długo analizowałem kwestie legalności tego przedsięwzięcia i nie dopatrzyłem się niczego wątpliwego. Kwestie ceny i zasadności sprzedaży wg nominału zostawiam rynkowi. Wg mnie jednak są możliwe takie transakcje i sam je zawierałem. Natomiast bardzo uważam z wpisywaniem danych i nie robię tego zaraz po terminie płatności. W ogóle wpisuję raczej tytuły wykonawcze – z definicji niesporne – niż same faktury. Swoje działanie oceniam więc jako poprawne, a za innych lub za możliwe rozwiązania teoretyczne nie chcę się wypowiadać. Tym bardziej za samą Giełdę. Podzielam jednak po części zdanie @Romka, że pewien problem może być z konsulentami. Ale konsumentów nie można na tej giełdzie umieścić.
Do stworzenia „giełdy partnerskiej” skłoniło mnie podejście jednego z klientów z branży budowlanej, w której ja sądzę działa @Piotr, który również zostawił komentarz. I do tego z podobną argumentacją. I do mnie – jako do przedsiębiorcy – ona przemawia (bez tych politycznych elementów).
A co będzie, jak ktoś tam wadliwie (bezzasadnie) zostanie wpisany? @J. miałem już takie sytuacje i zgodnie z prawem je zwalczam. Nie znaczy to jednak, że krytycznie oceniam regulacje. Przeciwnie, upowszechnienie Internetu i dostępu do danych jeszcze zwiększy ich popularność. A wiarygodność będą budować uczestnicy takich systemów.

Odpowiedz

Krzysztof Lipiec 31, 2012 o 11:04

Jestem użytkownikiem giełdy ale z założenia chciałem na niej skupować wierzytelności. Niestety jest bardzo utrudnione. Dlaczego 1/ nie ma kontaktu do sprzedającego- na wysłany mail zgłoś swoją ofertę prawie nikt nie odpowiada. 2/ nie wiadomo czy pukam do firmy windykacyjnej czy też do przedsiębiorcy bezpośrednio- wolałbym do przedsiębiorcy 3/ raz wybrałem wierzytelność w terminie przedawnienia do 30 dni, na mojego maila odpowiedziała firma windykacyjna w której dowiedziałem się że jest to wierzytelność po syndyku kilkuletnia. Interweniowałem na giełdzie i w firmie windykacyjnej bezskutecznie windykator mówić krótko powiedział abym spadał a giełda nie chciała zadzierać z partnerem który zgłosił kilkadziesiąt wierzytelności.
Reasumując narzędzie raczej dla upubliczniania danych (nie widzę w tym nic złego) dla chcących kupić BEZ WARTOŚCI. Ale może wspólnie wpłyniemy na administratora aby coś zmienił, dla mnie najważniejsze jakość danych i kontakt do sprzedającego oraz info czy sprzedaż bezpośrednia czy od firmy windykacyjnej pozdrawiam.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Lipiec 31, 2012 o 11:25

Zdanie Krzysztofa wyraźnie pokazuje, co jest celem giełdy. To że niektórzy uważają, że słusznie, że giełda takiego dane publikuje, nie zmienia faktu, że giełdy wierzytelności nie temu mają służyć, a obecne działanie ewidentnie omija ustawę o udostępnianiu informacji gospodarczych.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Lipiec 31, 2012 o 20:22

@Paweł, tylko że ja nie jestem giełda. Ja wiem czego oczekuję od giełdy i jak ktoś trafi na wystawioną przeze mnie wierzytelność to chętnie sprzedam. A za grzechy innych nie odpowiadam…

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 1, 2012 o 06:50

@ Karol

Nie piszę że jesteś giełdą. Skoro jednak propagujesz to przedsięwzięcie, musisz się pogodzić z tym, że i pod Twoim adresem będzie kierowana krytyka za to jak ono funkcjonuje.

Odpowiedz

Romek Sierpień 1, 2012 o 07:21

Paweł założył tezę na którą nie ma żadnego racjonalnego dowodu poza tym,że uważa ,iż giełda obchodzi ustawę,nie zna-nie przytacza żadnych statystyk o sprzedaży wierzytelności za pośrednictwem giełdy,nie pisze w trybie przypuszczającym tylko kategorycznie stwierdza. Nie jest ważne dla niego co zawiera regulamin,jakie są deklaracje administratora,ogólne przesłanie giełdy-wystaw fakturę na sprzedaż twierdzi swoje i tyle.A nawet jeżeli jest jego domniemanie słuszne to jednak tylko to przypuszczenie a dłużnikom nie ma być łatwiej.Wierzyciel ma wystarczająco dużo barier i ograniczeń,utrudnień,obowiązków wobec instytucji a prawa Panów dłużników oczywiście są najważniejsze ,mimo ,iż giełda ich nie narusza.jeżeli uważają ,że narusza to pole do popisu nieograniczone.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 1, 2012 o 07:29

@ Romek

Przecież sama giełda wyraźnie wszędzie podkreśla, że chodzi przede wszystkim o ujawnienie danych dłużnika tysiącom użytkowników, a nie o sprzedaż. To nie są przypuszczenia tylko fakty. A co do działań przeciwko giełdzie – na razie nie mam powodu ich podejmować. Ale jeśli tylko dane któregoś z moich klientów zostaną na niej ujawnione, nie będę miał żadnych oporów przed dochodzeniem od niej roszczeń. A co do barier dla wierzycieli – istotnie one funkcjonują, ale nie jest to usprawiedliwienie dla naruszania przepisów. Oczywiście jest to moje osobiste zdanie i wcale nie przesądzam, że na pewno mam rację. Każdy sam musi ocenić, czy działalność giełdy służy sprzedaży wierzytelności czy wymianie informacji gospodarczych, do czego giełda nie ma prawa.

Odpowiedz

Piotr Sierpień 1, 2012 o 08:56

Romku a jak skomentujesz swoją hipotezę w obliczu promowania tej giełdy przez BIG? Jeśli ona łamie ustawę o BIG to jakim cudem BIG promuje taką giełdę?
Prawnicy tam raczej nie mają zaćmienia umysłów 😉

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 1, 2012 o 08:59

@ Piotr

Pecunia non olet – skoro z giełdy dostają klientów, nie będą się specjalnie oburzać.

Odpowiedz

Piotr Sierpień 1, 2012 o 09:03

Krzysztof, wybacz ale nie wróżę Ci tam sukcesów zakupowych. Nasze interesy są zupełnie rozbieżne.
Ty ode mnie nie kupisz faktury za 95% wartości 🙂
bo na tym nie zarobisz.

Ja jednak tam sprzedałem taką fakturę w takiej cenie. Kupiła inna firma która miała dłużnika w garści (wykonywał jej usługę). Podejżewam, że to jest głównym źródłem „olewania” Twoich zapytań przez firmy.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Sierpień 1, 2012 o 09:11

@Paweł, takie myślenie jest mi obce. Jesteś radcą prawnym ale nie odpowiadasz za całe środowisko…

Odpowiedz

Krzysztof Sierpień 1, 2012 o 09:49

Piotrze kupuje i sprzedaje a także dochodzę wierzytelności od ponad 10 lat, wiem jak ten rynek działa. To że sprzedałeś wierzytelność za 95% gratuluje śmiem jednak twierdzić że normą są transakcje na poziomie 10-35% a marginesem te za 95% a mnie raczej interesuje ta „norma” Co do braku reakcji ja w żadnym mailu nie złożyłem propozycji cenowej prosiłem tylko o dodatkowe szczegóły jeśli ktoś podejmuje decyzje na podstawie tego co jest na giełdzie to gratuluje mu sukcesów w branży.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 1, 2012 o 09:51

@ Karol

Jeśli komuś polecam skorzystanie z czyiś usług, czuję się odpowiedzialny za to, że te usługi są wykonane prawidłowo, bo ktoś dokonując wyboru, oparł się na mojej rekomendacji.

Nie widzę analogii ze środowiskiem radców prawnych. Nigdy nikomu nie powiedziałbym: skorzystaj z usług jakiegokolwiek radcy prawnego, bo wiem, że radcy prawni są różni. Dlatego też nie czuję odpowiedzialności za całe środowisko, ale czuję odpowiedzialność za radcę prawnego, którego komuś poleciłem.

Odpowiedz

Piotr Sierpień 1, 2012 o 10:04

Krzysztof, dlatego Ci nie wróżę tam udanych zakupów.
Na tej giełdzie dokonywane są transakcje, z pominięciem posredników.
Firma X nie zapłaciła mi za cegłę…. firma X właśnie remontowała dach w fabryce która też używa tej giełdy. Fabryka kupiła za 95% na czysto miała pod 10tyś zł… szybko i sprawnie.
Szybko i sprawnie bo X nie miał pojecia, że fakbryka WIE gdzie kupić długi X.

I to jest akurat genialne w tej giełdzie!

Ja Ci z przyjemnością sprzedam 100tyś za 95 ale wybacz za 30tyś to wolę w szafie mieć kwity 😉
Bo wiemy, że kupujesz JEDYNIE pewne papiery z których wiesz jak odzyskać forsę, a za te śmieci które mam i chętnie sprzedam nie dasz nawet 5% 😉 i kółko się zamyka 🙂

My idziemy w kierunku chętnie sprzedam z małym rabatem innej hurtowni/ fabryce itd… która ma w garści mojego dłużnika 🙂

Odpowiedz

Kamila Listopad 28, 2012 o 15:20

Świetny pomysł! Faktycznie jest to genialne rozwiązanie dla osób, które zawierają umowę z nowym kontrahentem i tak naprawdę nie mają o nim żadnej większej wiedzy. W dzisiejszych czasach, kiedy zadłużenie społeczeństwa jest tak ogromne, warto jest skorzystać z takiego narzędzia, gdyż niejednokrotnie może nas to uratować przed popełnieniem błędu.

Odpowiedz

Joanna Grudzień 3, 2015 o 17:01

Szanowny Panie. Ponieważ Pańska działalność jest nielegalna postaram się aby zapłacił Pan zadość uczynienie za wyrządzone krzywdy. Powoływanie się na prawo w tym zględzie jest w istocie bezprawiem które zostanie ukarane!

Odpowiedz

Marta Marzec 11, 2016 o 10:19

Z naprawdę dużym zdziwieniem trafiłem na powyższy wpis. Działalność giełd długów jest – w ocenie nie tylko mojej ale też sądów (np. I C 277/12) – oczywiście bezprawna. Jest to nic innego jak wulgarne naruszanie dóbr osobistych osób, które na takich giełdach są wpisywane a ponadto zwykłe obchodzenie przepisów o biurach informacji gospodarczej.

Zdziwienie nie wynika rzecz jasna z tego, że ktoś taką giełdę poleca. Rozumiem rozżalonych wierzycieli, sam mam problemy z nieuczciwymi klientami, od których trudno wyegzekwować płatności za usługi. Zdziwienie wynika z tego, że giełdę taką poleca radca prawny. Firmuje ją swoim nazwiskiem i tytułem. A pomimo treści uczynionego przez Pana powyżej komentarza, trudno mi uwierzyć, że prawnik z wieloletnim doświadczeniem nie widzi, że działalność tej giełdy łamie prawo. Pieniądz ponad wszystko? Przykre to. Powiedzieć, że przynosi Pan hańbę zawodowi to za mocne słowa, w końcu nikogo Pan nie zabił. Ale na pewno powoduje Pan pewien solidny niesmak w stosunku do środowiska radcowskiego, które zatraca stopniowo swoje wartości i nie pamięta po co ten zawód powstał i jakie zasady winien wyznawać w myśl Kodeksu Etyki. Może swoje Pan zarobi, ale czy warto?

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Marzec 11, 2016 o 10:31

Pani Marto, dziękuje za opinię. Sprawa z SA Wrocław, o której Pani wspomina, dotyczyła czego innego. Sąd napisał bowiem w uzasadnieniu: Każdy dłużnik musi zatem liczyć się z tym, że popadając w zwłokę w spełnieniu zobowiązania jego prawo do prywatności może zostać ograniczone ze względu na dochodzenie przez wierzyciela należnych kwot. W przeciwnym wypadku mogłoby dojść do sytuacji, w której dłużnik, powołując się na prawo do ochrony danych osobowych, skutecznie uchyliłby się od spoczywającego na nim obowiązku spełnienia świadczenia i sytuacja taka ograniczałaby prawo wierzyciela do uzyskania należnej zapłaty. Uzasadnione jest jednak takie wskazanie danych osobowych dłużnika, które są tylko niezbędne do określenia tej wierzytelności (…). Zbyteczne i ingerujące w prywatność dłużnika byłoby natomiast podawanie w ofercie sprzedaży wierzytelności dokładnego adresu zamieszkania dłużnika.
A zatem nie chodziło w tej sprawie o to, że nie wolno danych publikować, tylko o to, że opublikowano za duży ich zakres.
I jeszcze jedno – jestem przekonany, że nie ma Pani problemów z zaległościami płatniczymi.

Odpowiedz

Marta Marzec 11, 2016 o 10:54

Dobrze by było, aby to była prawda (co do zaległości). Jest to jednak bez znaczenia. Nie dopuszcza Pan widzę w ogóle do siebie myśli, że od radcy prawnego (podobnie jak od adwokata) można i należy oczekiwać więcej (w sensie etycznym), niż od zwykłego przedsiębiorcy. Wynika to zarówno z ustawy jak i z Kodeksu Etyki.

Odpowiedz

Karol Sienkiewicz Marzec 11, 2016 o 11:07

Ależ dopuszczam, dopuszczam. I dlatego jest ten wpis. A motywacja dla komentarza ma wg mnie istotne znaczenie…. (dlatego uważam, że problemów z zaległościami Pani nie ma).

Odpowiedz

Justyna Październik 20, 2016 o 17:25

Oczywiście nie istniej przepis wprost zakazujący stosowania opisanych wyżej praktyk, istnieje jednak art. 24 k.c., z którego to dobrodziejstwa w analogicznych do opisywanych wyżej przypadków należy korzystać. Działa. Polecam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: