Opodatkowanie komorników podatkiem VAT wywołało spore zamieszanie, również w blogu. Najbardziej dyskusyjną kwestią jest tu sposób naliczania podatku od opłaty egzekucyjnej. Komornicy stoją na stanowisku, że podatek ten powinien być naliczany od wysokości opłaty egzekucyjnej. Ministerstwo Finansów z kolei uważa, że podatek VAT jest już zawarty w opłacie egzekucyjnej i w konsekwencji wysokość tej opłaty nie powinna być zwiększana.

A co na to sądy? Otóż coraz częściej opowiadają się one za tym, że opłata egzekucyjna nie może być powiększana o podatek VAT. Niedawno w tej kwestii wypowiedział się Sąd Najwyższy. 7 lipca 2016 r. wydał uchwałę o następującej treści (III CZP 34/16):

Komornik sądowy, określając wysokość kosztów postępowania egzekucyjnego, nie może podwyższyć opłaty egzekucyjnej, ustalonej na podstawie art. 49 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (jedn. tekst: Dz.U. z 2015 r., poz. 790 ze zm.), o stawkę podatku od towarów i usług.

Wskazana uchwała jest stosunkowo nowa i nie zostało jeszcze opublikowane jej uzasadnienie. Możemy jednak przyjrzeć się argumentom, które były przytaczane przez różne sądy, które zajmowały podobne stanowisko.

Przede wszystkim, już w Interpretacji Ogólnej Ministra Finansów, nakładającej na komorników obowiązek płacenia  podatku VAT wskazano, że podatek ten powinien być zawarty w samej kwocie opłaty egzekucyjnej.

Kolejnym argumentem jest to, że przepisy przewidują wyraźnie, jaką opłatę powinien uiścić dłużnik i nie ma podstaw, by była ona powiększana o podatek VAT.  Nie jest bowiem możliwe zwiększanie obciążeń dłużników, skoro kwoty, które są należne komornikowi, wynikają bezpośrednio z przepisów ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Inaczej jest np. w przypadku radców prawnych i adwokatów, gdzie wyraźnie wskazano, że wynagrodzenia pełnomocników z urzędu powiększane są o stawkę podatku VAT.

Przychody z opłat egzekucyjnych przeznaczone są, zgodnie z art. 35 ustawy o komornikach sądowych, na pokrywanie kosztów działalności egzekucyjnej komornika i na jego dochód z prowadzonej działalności. Zdaniem sądów, nie wyklucza to możliwości przeznaczenia części tych przychodów na zaspokajanie należności podatkowych.

Przyjmując stanowisko SN musimy rozwiązać kolejny problem w obszarze opodatkowania opłat egzekucyjnych. Mianowicie, jakie dokładnie koszty egzekucyjne są obciążone podatkiem VAT?

Nie ma wątpliwości, że podatkowi podlegają opłaty egzekucyjne (wymienione szczegółowo w przepisach art. 43 – 60 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji). Co jednak z wydatkami poniesionymi przez komornika w toku egzekucji i pobieranymi w związku z nimi zaliczkami? Wydaje się, że takie wydatki nie będą podlegały opodatkowaniu, ponieważ są to koszty, które komornik ponosi w związku z czynnościami „zleconymi” mu przez wierzyciela. Ponadto wydatki te w przeważającej części ponosi jednak dłużnik lub wierzyciel, który ma później prawo dochodzić zwrotu tych kwot od dłużnika.

Podstawą opodatkowania w podatku VAT jest „wszystko, co stanowi zapłatę” z tytułu usług świadczonych przez komornika. W przypadku poniesienia wydatków komornik otrzymuje jedynie ich zwrot. Opłata egzekucyjna z art. 49 u.k.s.e. stanowi natomiast swoiste „wynagrodzenie” komornika za „usługę przeprowadzenia egzekucji”. Należy podkreślić, że Sąd Najwyższy wypowiedział się jedynie co do kwestii opłat egzekucyjnych ustalonych na podstawie art. 49 ust. 1 i 2 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji.

Może uzasadnienie wyjaśni coś więcej?

20160731_130929

Sądząc po pytaniach czytelników często nurtuje Was taka kwestia: co trzeba dołączyć do pozwu?

Złożenie do sądu kompletnego pozwu to połowa sukcesu. Dzięki temu sąd od razu przystąpi do rozpoznania sprawy, bez wzywania Cię do złożenia jakichś dokumentów. I nie tracisz czasu.

Załącznikiem do pozwu (ale też np. do apelacji, zarzutów czy sprzeciwu od nakazów zapłaty) jest odpis tego pisma dla drugiej strony. Wygląda to tak, że sąd – po zbadaniu, czy wszystko jest OK – wysyła ten odpis drugiej stronie. W związku z tym ważne jest ustalenie, co w tym odpisie (czyli wiernej kopii) powinno się znaleźć.

Art. 128. § 1 kpc. Do pisma procesowego należy dołączyć jego odpisy i odpisy załączników dla doręczenia ich uczestniczącym w sprawie osobom, a ponadto, jeżeli w sądzie nie złożono załączników w oryginale, po jednym odpisie każdego załącznika do akt sądowych.

Z tego przepisu wynika, że ma to być odpis (kopia) pisma (np. pozwu) oraz załączników. Jest też przepis mówiący o tym, że pełnomocnik do odpisu musi dołączyć odpis pełnomocnictwa. Ponadto zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym wnoszenia opłat (§ 3 ust. 1):

Jeżeli opłata sądowa została uiszczona na rachunek bieżący dochodów właściwego sądu przed wniesieniem pisma do sądu, należy do tego pisma dołączyć oryginał lub kopię dowodu wniesienia należnej opłaty

I dzisiaj chodzi mi właśnie od ten dowód wniesienia opłaty. Jest on załącznikiem do pozwu. Ale czy należy go dołączać do odpisu pisma przeznaczonego dla drugiej strony? Do odpisu pozwu, zarzutów czy sprzeciwu?

Przyznam, że przez wiele lat tego nie robiłem. To obowiązek fiskalny, nie związany ze sporem. Ale ostatnio bardzo się zdziwiłem. Otóż w jednej ze spraw złożyliśmy do sądu zarzuty od nakazu zapłaty (reguły dotyczące załączników w pozwie czy zarzutach są takie same). Do zarzutów dołączyliśmy również odpis pisma dla strony przeciwnej, zgodnie z art. 128 K.p.c. Tak jak zawsze nie załączyliśmy odpisu dowodu przelewu opłaty.

I po raz pierwszy zdarzyło się, że Sąd jednak wezwał nas do uzupełnienia braków poprzez dołączenie do niego dowodu uiszczenia opłaty od pisma. W setkach wcześniejszych spraw nigdy tego nie robiłem.

Po co? Na jakiej podstawie? Nie wiem i nie będę ryzykował odrzucenia. Oczywiście prześlę ten dokument (akurat przedłużenie tego postępowania jest na na rękę). Ale z tego wezwania jest dla wierzycieli jeden wniosek:

Każdy odpis musi zawierać to samo co pismo procesowe.

Także dowód wniesienia opłaty sądowej.

 

Pamiętaj o tym, bo dzięki temu Twoja sprawa szybciej trafi na wokandę.

A na tym blogu powtarzam jak mantrę: im dłużej toczy się postępowanie, tym większe ryzyko, że nie odzyskasz swoich pieniędzy. Jeżeli więc złożysz pozew a sąd uzna, że jest on niekompletny (choćby nie miał racji), to możesz mieć pewność, że całe postępowanie przeciągnie się nawet o kilka miesięcy (trzeba jeszcze mieć na uwadze czas przesłania korespondencji).

Jeśli więc składasz pozew lepiej upewnij się, że odpis pisma dla drugiej strony zawiera dokładnie te same załączniki co egzemplarz przeznaczony dla sądu. Po co narażać się na przedłużenie postępowania? Czasami oportunizm to niestety najlepsze wyjście.

20160714_105307-01

Kilka dni temu przed jedną z rozpraw kolega „po fachu” poinformował mnie, że w Bydgoszczy otwarto nową kancelarię komorniczą, przy czym komornikiem został prawnik, który ukończył aplikację radcowską. Zainteresowała mnie to informacja.

I jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że tym nowym komornikiem został Krzysztof Ścibich. Skąd taka reakcja? Otóż Krzysztof przed laty, podczas aplikacji, pracował na naszej Kancelarii. Zatem były „nasz” człowiek wybrał inną drogę zawodową i został komornikiem.

Krzysztofa pamiętam jako bardzo skrupulatnego i pomysłowego prawnika. To ważne cechy także dla komornika.

Rewir komornika Ścibicha obejmuje teren Bydgoszczy i okolic, ale może on działać na terenie całego kraju. Wyboru dokonuje wierzyciel (poza egzekucją z nieruchomości).

Krzysztofowi życzę powodzenia!

ścibich

Część tegorocznego urlopu spędziłem w Londynie. Przyznam, że nie zauważyłem jakichś negatywnych skutków Brexitu, ale turyście zapewne trudniej to ocenić. Chociaż w samolocie w drodze powrotnej usłyszałem rozmowę Polaków wracających po latach do Polski. Tam się już popsuło a u nas tak fajnie…

W czasie jednej z wędrówek po Covent Garden zaszedłem pod majestatyczny budynek Royal Courts of Justice. Oczywiście, wiedziony zawodową ciekawością, wszedłem do środka. Po obowiązkowej kontroli policyjnej (u nas też można spotkać takie bramki jak na lotniskach) podszedłem do informacji i spytałem, czy można wejść na salę rozpraw. Oczywiście, tylko nie można robić zdjęć.

Przeszedłem się po korytarzu, poczytałem wokandy i wybrałem sprawą przeciwko szpitalowi o odszkodowanie. Wszedłem na salę, sędzia nawet tego nie zauważył.

Wygląd sali sądowej oczywiście odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Było poważniej i dostojniej. Sędzia na podwyższeniu, prawnicy w togach i z perukami na głowach, publiczność w dość wygodnych ławach. Wokół na półkach oprawione księgi prawnicze (zauważyłem roczniki z lat 30tych).

Przysłuchiwałem się rozprawie ponad godzinę, akurat zeznawała pielęgniarka, która przyjmowała pacjenta na oddział. Bardzo mi się to podobało. Dlaczego?

Dlatego, że sędzia był arbitrem. Nie wtrącał się, nie pytał, nic nie dyktował. Czasami coś notował i było widać, że śledzi postęp zeznań.

Dlatego, że pełnomocnicy sobie nie przeszkadzali. Pytania były zadawane precyzyjnie i świadek miał dowolną ilość czasu na dokładną odpowiedź. Spokojnie i bez poganiania. Przez godzinę nikt nie przeszkadzał, nie przerywał, nie wykrzykiwał.

Dlatego w końcu, że materiały były przygotowane fantastycznie. Sędzia, jego sekretarze (dwójka), pełnomocnicy, ich pomocnicy (chyba z pięć osób) oraz świadek mieli dokładnie te same dokumenty, ułożone w segregatorach tego samego koloru i identycznie ponumerowane. Nie trzeba było niczego okazywać czy odczytywać, wystarczyło sięgnąć do „page 35, green folder”.

Tego dnia na wokandzie była tylko ta jedna sprawa, z rozmów adwokatów zrozumiałem, że to kontynuacja wczorajszej rozprawy. Nie po pół roku czy po kwartale. Następnego dnia, ale muszę przyznać, że i u nas czasami tak się zdarza.

Po godzinie wyszedłem cichutko, sędzia nawet nie zauważył mojej obecności…

20160712_104346

Biura Informacji Gospodarczej to wg mnie nadal słabo wykorzystane instytucje. Dawno, dawno temu o nich wspominałem. I cieszę się, że ich znaczenie dostrzegło także Ministerstwo Sprawiedliwości.

W informacji gospodarczej uzyskiwanej w BIG znajdują się m. in. dane dotyczące wiarygodności płatniczej, dane dotyczące zobowiązań pieniężnych oraz informacja czy dana osoba posłużyła się podrobionym lub cudzym dokumentem. Przeważnie takie informacje dostarcza do BIG wierzyciel (np. nasi klienci), ale są przypadki kiedy niektóre informacje są przekazywane do BIG przez organy państwowe. W takiej sytuacji przekazanie informacji jest obowiązkowe, a zakres określony informacji określony ustawą. Oto szczegóły:

Zgodnie z art. 12a Kodeksu karnego wykonawczego, informacja  m.in. o nieuiszczonych grzywnach, nawiązkach na rzecz Skarbu Państwa kosztów sądowych, które zostały orzeczone prawomocnym orzeczeniem wydanym w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie, podlega ujawnieniu w BIG. Taką informację sądy obowiązkowo przekazują do wszystkich BIG zgodnie z § 372 ust. 1 regulaminu urzędowania sądów powszechnych:

Informację gospodarczą o powstaniu zaległości w uiszczeniu w całości lub części należności, o których mowa w art. 12a § 1 K.k.w., sporządzoną zgodnie ze standardem zamieszczonym na stronie podmiotowej Biuletynu Informacji Publicznej Ministra Sprawiedliwości, pracownik sądu lub referendarz sądowy przekazuje do wszystkich biur informacji gospodarczej w postaci elektronicznej, niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu 14 dni od upływu terminu uiszczenia tej należności.

I choć art. 12a KKW funkcjonuje już od ponad roku, to od 1 lipca 2016 r. uległy zmianie przepisy regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Od tej pory informacja musi być zgodna ze standardem Ministra Sprawiedliwości. Do 31 grudnia 2015 r. informacja ta była przekazywana w sposób określony w regulaminach zarządzania danymi uchwalanymi przez zarządy poszczególnych BIGów. Było to rozwiązanie niepraktyczne, które od bieżącego roku zastąpiono formą elektroniczną z wykorzystaniem Platformy Usług Administracji Publicznej.

Od 1 stycznia 2016 r. informację do BIG przekazuje pracownik sądu lub referendarz sądowy, podczas gdy do końca 2015 r. należało to jeszcze do obowiązków samego sędziego.

Warto podkreślić, że należności o których mowa w art. 12a KKW są zasądzone w prawomocnym orzeczeniu wydanym w sprawie karnej, a więc w sprawie, w której dana osoba jest oskarżona o przestępstwo lub w sprawie o wykroczenie. Taka informacja sprzyja więc nie tylko ocenie możliwości płatniczych potencjalnego kontrahenta, ale również przyczynia się do dokonywania oceny moralnej takiej osoby. I ten dług wcale nie musi być big, wystarczy całkiem small.

Wprowadzenie drogi elektronicznego zawiadamiania BIG przez sądy będzie skutkowało szybszym wprowadzaniu tych danych do informacji gospodarczej. A o tym, że dłużnik oprócz zobowiązań cywilnych, nie płaci również grzywien orzeczonych wyrokiem karnym będzie mógł dowiedzieć się każdy. I każdy będzie mógł sam ocenić tę osobę.

Ta zmiana może przyczynić się albo do zwiększenia stopnia „spłacalności” należności sądowych albo do zwiększenia zainteresowania BIG. Mam też nadzieję, że coraz mniej opłacalne będzie „bycie dłużnikiem”, bo wiadomość o tym będzie łatwo i szybko dostępna.

Obecnie w planach są dalsze zmiany w zakresie działania giełd wierzytelności. Do tematu na pewno jeszcze powrócę.

20160713_174545-01

1 32 33 34 35 36 118 Strona 34 z 118