Jakiś czas temu ktoś z Was zadał w jednym z komentarzy pytanie: co zrobić, gdy dłużnik jest za granicą, ale nie zachodzą przesłanki do wydania zaświadczenia o Europejskim Tytule Egzekucyjnym (ETE). Brakowało cechy tzw. „bezsporności” roszczenia. O samym ETE pisałem tutaj.
A więc co robić? Bynajmniej tak od razu nie odpuszczać!
Unia Europejska przewidziała i takie sytuacje, a jakże.
Odpowiedź na pytanie, co robić w tej sytuacji znajduje się w rozporządzeniu Rady Unii Europejskiej (WE) nr 44/2001 z 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych. Już o tym rozporządzeniu pisałem, ale w kontekście wykonania w Polsce wyroku wydanego w Austrii.
Po pierwsze musisz wiedzieć, że aby uruchomić ten tryb musisz mieć już tytuł wykonawczy, czyli np. nakaz czy wyrok z klauzulą wykonalności. Ale nie tylko – także np. ugodę czy akt notarialny z klauzulą wykonalności.
Po drugie musisz znać miejsce zamieszkania dłużnika (jego siedzibę) na obczyźnie. Bez tego nie ustalisz właściwości sądu, który wykonalność ma stwierdzić. No i o wykonalności dłużnik jest też o wykonalności zawiadamiany. Może on bowiem wykonalność zaskarżyć (wierzyciel oczywiście także, ale raczej odmowę).
Kolejną formalną czynnością jest uzyskanie w polskim Sądzie, który wydał Ci nakaz czy wyrok, specjalnego „zaświadczenia zgodnie z art. 54”. Jego wzór stanowi załącznik nr V do tego Rozporządzenia Rady. Sąd wyda Ci to zaświadczenie na wniosek, nie jest to szczególnie skomplikowane.
Jak już masz to zaświadczenie z polskiego Sądu, to możesz złożyć wniosek do sądu (lub innego organu) w kraju, gdzie ukrył się Twój dłużnik. A konkretnie gdzie? To zależy od kraju, wykaz instytucji też wskazany jest w załączniku nr II do Rozporządzenia 44/2001. Np. we Francji do
a) greffier en chef du tribunal de grande instance;
b) président de la chambre départementale des notaires w przypadku wniosku o stwierdzenie wykonalności notarialnego dokumentu urzędowego
a w Zjednoczonym Królestwie:
a) w Anglii i Walii – High Court of Justice lub – w przypadku orzeczeń w sprawach o roszczenia alimentacyjne – Magistrates’ Court, po przekazaniu przez Secretary of State;
b) w Szkocji – Court of Session lub – w przypadku orzeczeń w sprawach o roszczenia alimentacyjne – Sheriff Court, po przekazaniu przez Scottish Ministers;
c) w Irlandii Północnej – High Court of Justice lub – w przypadku orzeczeń w sprawach o roszczenia alimentacyjne – Magistrates Court po przekazaniu przez Department of Justice;
d) w Gibraltarze – Supreme Court of Gibraltar lub – w przypadku orzeczeń w sprawach o roszczenia alimentacyjne – Magistrates Court, po przekazaniu przez Attorney General of Gibraltar.
No dobra, ten Gibraltar to pewnie zbyt często nie wystąpi 🙂
Załącznikiem do wniosku musi być oryginał tytułu wykonawczego (np. nakaz zapłaty z klauzulą) oraz oryginał „zaświadczenia zgodnie z art. 54”. Żeby przyspieszyć procedurę postaraj się o tłumaczenie przysięgłe tych dokumentów. Wniosek taki podlega niestety opłacie. Ile? To są opłaty stałe, każdy kraj ustala swoje stawki, w Polsce to 300 zł. Opłaty nie mogą być zależne od wartości przedmiotu sporu.
Ważne też jest to, że sąd zagraniczny nie będzie badał merytorycznie orzeczenia sądu polskiego. Nikt zatem nie podważy zasadności wydania wyroku czy nakazu zapłaty. To możliwe jest tylko w kraju, gdzie tytuł taki wydano, a więc w tym wypadku w Polsce. Inna sprawa, że jak dłużnik dowie się o wszczęciu procedury za granicą, to w Polsce może złożyć wniosek o przywrócenie terminu np. do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty.
Przepisy nie ograniczają czasu, kiedy możesz z tym wnioskiem wystąpić. Może to być nawet po przedawnieniu roszczenia w Polsce. Jednak wówczas ryzykujesz, że dłużnik zorientuje się, iż roszczenie się przedawniło i na tej podstawie podejmie obronę.
Ale żeby nie było tak prosto (chociaż i tak starałem się opis procedury maksymalnie skrócić): we wniosku do sądu zagranicznego musisz wskazać swój adres dla doręczeń w okręgu sądu, gdzie wniosek był składany lub swojego pełnomocnika dla doręczeń. Sąd we Francji do Polski doręczał nic nie będzie. No cóż, niestety, jest to duży kłopot. Oznacza on bowiem najczęściej konieczność znalezienia prawnika za granicą. Będzie tak nawet wówczas, gdy masz już prawnika polskiego do załatwienia tej sprawy.
A jak uzyskasz już zaświadczenie to za granicą szukasz komornika. Ale to całkiem inna historia.
Powyżej nieco tylko liznąłem całą procedurę. W rzeczywistości jest ona trudniejsza a do tego zawiera szereg wyjątków, które stosuje się do różnych krajów.
Zapoznaj się jednak z tymi regulacjami zanim machniesz ręka na swoje pieniądze.