Informatyzacja procesu cywilnego jest faktem, z którego bardzo się cieszę. Chodzi nie tylko o EPU (które mimo wad, ma też oczywiste zalety). Nagrywanie rozpraw naprawdę skróciło proces (ale oznacza, że muszę chodzić na każdą rozprawę osobiście, żeby wiedzieć kto i co powiedział). A pamiętam, że na aplikacji protokoły pisałem jeszcze ręcznie na formularzu…

A cieszę się jeszcze bardziej, bo ta informatyzacja jeszcze bardziej się rozwinie. Otóż Rada Ministrów właśnie przyjęła projekt zmian. A wśród nowinek m.in. elektroniczne biuro podawcze. Super, po co pracownicy Kancelarii mają biegać do sądu (dobrze chociaż, że jest za rogiem). A zapis protokołu obejmować ma również obraz (czyli będę widział, kto „to” powiedział).

Ciebie zaś, jako czytelnika tego bloga, pewnie najbardziej ucieszy to, że w postępowaniu egzekucyjnym będzie można składać drogą elektroniczną nie tylko wnioski o wszczęcie egzekucji, ale też inne pisma (np. dalsze wnioski co do prowadzenia postępowania). Pojawi się elektroniczne zajęcie rachunku bankowego, co – mam nadzieję – przyspieszy te czynności i zwiększy ich skuteczność. A do tego ma powstać platforma elektronicznej sprzedaży ruchomości, takie jakby allegro dla komorników (co jest kolejnym powrotem do tego pomysłu).

Oby tylko ten projekt nie utknął w trybach machiny prawodawcy.

Dość często egzekucja kierowana jest do nieruchomości dłużnika. Wiadomo dlaczego – to „towar” dość chodliwy a do tego dużo warty. Czasami jednak jest tak, że nieruchomość na licytacji nie pójdzie, a dłużnik nie ma nic innego, czym mógłby Ci spłacić dług.

Warto wówczas rozważyć przejęcie na własność tej nieruchomości. Oczywiście, jest to wyłącznie kwestia biznesowa, bo po co komu np. zalane łąki czy rozwalający się garaż? Jednak czasami rachunek ekonomiczny pokazuje, że lepiej mieć kawałek gruntu niż postanowienie o bezskuteczności egzekucji.

Jak zatem przejąć nieruchomość dłużnika?

Otóż zasadą jest możliwość przejęcia nieruchomości przez wierzyciela dopiero po drugiej bezskutecznej licytacji (odmiennie niż przy ruchomościach). W takim przypadku wierzyciel egzekwujący lub  hipoteczny mogą przejąć nieruchomość na własność w cenie nie niższej od 2/3 sumy oszacowania (art. 984 § 1 kpc). Jeżeli na licytacji nikt nie przystąpił do przetargu, to wierzyciel hipoteczny może przejąć to prawo za cenę nie niższą od trzech czwartych sumy oszacowania. Najważniejsze jest oczywiście to, że wierzyciel przejmujący nieruchomość może zaliczyć na poczet ceny własną wierzytelność lub jej część, jeżeli znajduje ona pokrycie w cenie nabycia (art. 968 § 1 kpc).

Decyzję o przejęciu należy podjąć dość szybko – wniosek w tej sprawie musisz bowiem złożyć w sądzie w ciągu tygodnia po drugiej licytacji, składając jednocześnie rękojmię (ale uwaga – nie zawsze jest ona wymagana). Ważna w tym kontekście jest treść opisu i oszacowania nieruchomości – umieszczenie niektórych wierzycieli w opisie zwalnia od rękojmi. Dlatego warto przyglądać się tym dokumentom i w razie braków – zaskarżyć.

We wniosku o przejęcie musisz podać za jakąś cenę chcesz przejąć nieruchomość. Jeżeli kilku wierzycieli wpadnie na taki pomysł, pierwszeństwo przysługuje temu z nich, który zaofiarował cenę wyższą. Przy równych cenach, pierwszeństwo przysługuje temu spośród wierzycieli, czyja należność jest większa.

Wniosek o przejęcie nieruchomości podlega opłacie w kwocie 100 zł (jeszcze można nakleić znaczki sądowe).

W sprawie wniosku właściwy sąd orzeka w postanowieniu o udzieleniu przybicia.

Osoba, na rzecz której udzielono przybicia, uzyskuje (jeżeli wykona warunki licytacyjne) prawo do przysądzenia jej własności nieruchomości (art. 995 kpc). Oczywiście wierzyciel może zaliczyć na poczet ceny własną wierzytelność lub jej część, jeżeli znajduje ona pokrycie w cenie nabycia.

I jak dojdzie do przysądzenia własności dla wierzyciela to następują skutki związane z przysądzeniem własności jak przy sprzedaży egzekucyjnej.

Nieco odrębna regulacja dotyczy sytuacji, gdy przedmiotem egzekucji jest spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, gdzie przejęcie jest możliwe po pierwszej licytacji, ale tylko przez wierzyciela hipotecznego, a nie przez „wyłącznie” egzekwującego.

Inaczej nieco wygląda także przejęcie nieruchomości rolnych. Może dojść do jej przejęcia po drugiej bezskutecznej licytacji, o ile z prawa przejęcia nie skorzysta współwłaściciel nie będący dłużnikiem osobistym. Chodzi oczywiście o zapewnienie ciągłości produkcji rolniczej.

Powyżej jedynie skrótowo opisałem Ci, jak przebiega przejęcie na własność nieruchomości dłużnika. Procedura w rzeczywistości jest nieco bardziej złożona. Nie zniechęcaj się jednak i w każdym przypadku, gdy może być z tego jakaś korzyść, rozważ przejecie nieruchomości dłużnika.

Uważam bowiem, że nieruchomości gruntowe to – obok antyków – dobro, którego nie przybywa. I jeść za bardzo nie prosi.

O tym systemie już pisałem, jednak muszę Cię poinformować, że system ognivo rozwija się w najlepsze. Ostatni wpis o tym zamieściłem ponad rok temu.

Ale byłem czujny i obserwowałem ten produkt.

Dlatego wiem, że banków w systemie jest już nieco więcej. Cieszy zwłaszcza duża ilość banków spółdzielczych. Tutaj możesz pobrać ostatnią listę z wykazem banków.

Niestety, nie ma tam SKOKów…

Jeżeli opłacasz koszty sądowe to pewnie korzystasz ze znaków opłat sądowych. Najwygodniej uiszczać w ten sposób małe kwoty – za klauzule wykonalności, odpisy wyroków, kopie z akt sądowych, skargi na czynności komornika. I tak jest od 100 lat. W znaczkach sądowych można wnieść także opłaty od pozwu, chociaż taka opłata w znaczkach nie może przekraczać 1500 zł.

Oczywiście opłaty można uiszczać także w kasie sądu lub przelewem. W EPU działa tylko przelew. I nikt się nie skarży.

Ale niewątpliwie znaczki bardzo pomagają. Prawnikom i stronom. Jeżeli pismo MUSI być wysłane danego dnia do północy (bo wtedy upływa termin), to nie ma innego sposobu na opłacenie kosztów. Przelew po prostu nie przejdzie.

Dlatego z niepokojem odnotowałem propozycje likwidacji znaków sądowych. I z ochotą przyłączam się do krytyków takiej propozycji.

 

Zostawcie znaczki w spokoju! 

W typowych sytuacjach tytuły egzekucyjne (nakazy zapłaty, wyroki) wydawane są przeciwko tylko jednej osobie – dłużnikowi, czyli osobie która doprowadziła do powstania długu. Ale bardzo często zdarza się, że ten dłużnik pozostaje w związku małżeńskim i do prowadzenia egzekucji z majątku wspólnego potrzebna jest klauzula nadana przeciwko małżonkowie dłużnika.

Kwestię tę reguluje art. 787 kpc,  którym już pisałem. Przypomnę więc tylko, że zastosowanie tego przepisu wymaga wykazania zgody małżonka na zaciągnięcie zobowiązania.

Co jednakże zrobić w sytuacji, kiedy małżonek nie wyrażał zgody na daną czynność, ale miała ona na celu zaspokojenie podstawowych (zwykłych) potrzeb rodziny? Innymi słowy co w sytuacji, gdy „oczywistą oczywistością” jest to, że małżonek wiedział o zawartej umowie i z niej korzystał.

Sprawa nie jest niestety prosta, albowiem aktualny stan prawny jest taki, że zaspokojenie się wierzyciela z majątku wspólnego małżonków w sytuacji, gdy dług zaciągał tylko jeden z małżonków jest wyjątkowe.

Odpowiedzi na to pytanie należy poszukiwać w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Jak stanowi art. 30 § 1 tego kodeksu

oboje małżonkowie są odpowiedzialni solidarnie za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich w sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny.

Uff, jedno zdanie, a tyle niejednoznacznych pojęć: „zwykłe potrzeby”, „zaspakajanie”, nawet „rodzina”.

Przepis ten sytuuje solidarną odpowiedzialność małżonków. O solidarnej odpowiedzialności decyduje zaś sąd w postępowaniu rozpoznawczym, gdzie badane są przesłanki tej odpowiedzialności. Oznacza to, że nawet w przypadku zaciągnięcia przez jednego z małżonków zobowiązania w celu zaspokajania nawet najzwyklejszych, najbardziej podstawowych potrzeb rodziny, nie będzie możliwe rozciągnięcie skutków nakazu zapłaty na drugiego małżonka na podstawie przepisów kpc w tzw. postępowaniu klauzulowym.

Jeżeli więc chcesz odzyskać swoje pieniądze od małżonków, a dług związany jest z zaspokajaniem zwykłych potrzeb rodziny musisz pozwać oboje małżonków solidarnie. Jeżeli już masz tytuł wydany przeciwko np. mężowi to oczywiście w odrębnym procesie możesz pozwać żonę.

I jest to jedyna metoda na zaspokojenie z majątku wspólnego i majątków osobistych małżonków w tego typu sprawach. I warto pamiętać, że ten przepis stosuje się niezależnie od ustroju majątkowego. A więc zasada solidarnej odpowiedzialności będzie działać także w przypadku rozdzielności majątkowej.

Jeżeli zaś zdecydujesz się na pozwanie małżonków solidarnie lub oddzielnie, to będziesz musiał zmierzyć się z tymi – wydawałoby się prostymi – pojęciami. A uwierz mi – jest już cała masa orzeczeń i poglądów na to, co jest a co nie jest „zwykłą potrzebą rodziny”. Osobny blog można by o tym zrobić. Zawarcie umowy najmu mieszkania czy dostawy gazu są oczywiste. Jednak już zakup ubrania dla np. małżonki niekoniecznie. Bo czy buty muszą aż tyle kosztować? Czy kablowa telewizja i 1000 kanałów oraz VOD to przypadkiem nie jest „nietypowa” potrzeba?  Każdą niemal sprawę należy rozpatrywać indywidualnie i tworzenie jakichś list będzie zawsze ułomne.

Dlatego przed zwarciem umowy warto zorientować się, czy nasz kontrahent (być może przyszły dłużnik) nie ma męża lub żony i czy ta druga połowa nie zechciałaby przypadkiem wyrazić zgody na zawarcie umowy. Unikasz wówczas pozywania obojga małżonków, a do majątku wspólnego sięgasz poprzez art. 787 kpc. Dlatego ci najbardziej ostrożni wierzyciele – np. banki – bardzo często żądają zawierania umów przez oboje małżonków. Może i Ty powinieneś tak robić?

1 70 71 72 73 74 118 Strona 72 z 118