Prasa właśnie doniosła, że do sprzedaży zostaną wystawione samochody należące do Amber Gold.

Pierwszego dnia pod młotek pójdzie limuzyna BMW 740D XD, którą jeździł prezes Marcin P. Cena wywoławcza 226 tys. zł.

Mimo tego, że likwidacja masy upadłości porównywana jest do zbiorowej egzekucji z majątku upadłego, to niestety, rządzi się swoimi prawami, innymi niż te, które dotyczą „zwykłej” egzekucji.

Kodeks postępowania cywilnego przewiduje bowiem, że wierzyciel może zaliczyć swą wierzytelność na poczet ceny, jaką trzeba zapłacić na licytacji u komornika. To dość powszechne i korzystne dla wierzycieli rozwiązanie.

Aż chciałoby się umożliwić poszkodowanym przez Amber Gold stosowanie podobnego rozwiązania. Kupią na licytacji samochód i zaliczą sobie na cenę zgłoszoną wierzytelność.

Niestety, nie jest to możliwe. W ten sposób bardzo prosto naruszono by kolejność zaspokajania wierzycieli. Dlatego przy likwidacji majątku upadłego nie stosuje się zasad postępowania egzekucyjnego. Regulamin aukcji rozwiewa wszelkie wątpliwości:

§15. Niedopuszczalnym jest potrącenie wierzytelności, która przysługuje licytantowi wobec upadłego z ceną nabycia.

Możesz więc kupić taki samochód, ale pełną cenę musisz i tak zapłacić. Taka niestety jest regulacja prawna. 

Jakiś czas temu napisałem o portalu dlugi.info. I po wpisie wywiązała się ciekawa dyskusja – czy takie giełdy są legalne czy nie. Osobiście uważam, że tak. Ale sprawa nie jest oczywista i komentatorzy mają swoje racje.

W tej sprawie wypowiedział się właśnie GIODO:

Nasze stanowisko jest jednoznaczne – jest to dopuszczalna, dozwolona prawem działalność. W obecnej sytuacji widać, że się rozwija i jest to zjawisko ciekawe. Natomiast trzeba w związku z tym powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, to ma być system służący obrotowi wierzytelnościami, nie może mieć charakteru spisu dłużników. Po drugie brak tu precyzyjnych przepisów regulujących zakres danych jakie można ujawniać. Będziemy więc analizowali tą sprawę. Rozumiem pełne dane o spółce i jej sytuacji materialnej są niezbędne np. do kompensacji wierzytelności, ale nie widzę potrzeby by takie dane podawać w przypadku sprzedaży wierzytelności osób fizycznych. I nie ma tu znaczenia, czy mowa o konsumencie, rolniku czy osobie prowadzącej działalność gospodarczą. Uważam, że w najbliższej przyszłości trzeba będzie te kwestie uregulować.

Nowoczesny marketing wymaga otwarcia na klienta. To oczywiste. Dlatego organizowane są różne akcje promocyjne, wśród których do najbardziej popularnych należą „dni otwarte”.

Prym wiodą oczywiście salony samochodowe. Nawet pojeździć można za darmo 🙂

Ale na taki pomysł wpadła też Krajowa Rada Komornicza.

Krajowa Rada Komornicza zaprasza na Dzień Otwarty Komorników pod hasłem „Lepiej to wiedzieć”. Celem Dnia Otwartego jest poszerzanie wiedzy z zakresu egzekucji. To już druga edycja naszej akcji społecznej.

Na czwartek, 15 listopada zaplanowano dyżury komorników. Zaproszeni są zarówno wierzyciele jak i dłużnicy. O czym będzie mowa podczas tych dni otwartych?
Otóż o
eksmisjach, odzyskiwaniu należności, protokołach stanu faktycznego, egzekucji alimentów, licytacjach.
Czyli o sprawach, których dotyczy ten blog. Jeżeli więc interesuję Cię ta tematyka, koniecznie idź do komornika na Dni Otwarte. Szczegóły tutaj.
Może spotkasz tam swojego dłużnika?
Z podręcznika marketingu:
Miłym akcentem Dni Otwartych jest obdarowanie uczestników drobnymi gadżetami z logo naszej firmy lub producentów. Mogą to być długopisy, parasole, pendrivy, otwieracze do butelek itp. 
Pamiętaj, by podzielić się potem wrażeniami.
Jestem zdecydowanie ZA przybliżaniem działalności komorników. Tylko czy w taki sposób? Niekoniecznie.

Uff, przebrnąłeś już przez sporządzenie zgłoszenia wierzytelności, zrobiłeś załączniki, odpis i wysłałeś poleconym (lub zaniosłeś do biura podawczego w sądzie). Jeżeli wysłałeś pocztą, to tutaj sprawdzisz, kiedy przesyłka została doręczona.

Ale co dalej?

Teraz będziesz musiał nieco poczekać. Na co?

Najpierw musi minąć termin na zgłaszanie wierzytelności. A przypomnę, że mija on 27 grudnia 2012 r., zaraz po Świętach. Oczywiście nie oznacza to, że 28 grudnia lista wierzytelności będzie już gotowa. Bynajmniej. Ustalenie listy zajmie wiele tygodni. Dlaczego? Ano dlatego, że muszą spłynąć z kraju i ze świata wszystkie zgłoszenia wierzytelności. Także te wysłane 27 grudnia 2012 r. Jak już spłyną, to wówczas nastąpi etap zwany sprawdzenie wierzytelności. Regulują to tylko trzy artykuły prawa upadłościowego i naprawczego: 241, 242 i 243. Po lekturze tego wpisu powinieneś zrozumieć, po co był odpis zgłoszenia.

Najpierw więc Sąd upadłościowy zbada, czy zgłoszenie spełnia wymogi formalne. Tzn. czy zawiera elementy o których była mowa we wzorach, czy są załączniki, czy jest odpis zgłoszenia, czy są podpisy.

Jeżeli zgłoszenie jest poprawne to odpis tego zgłoszenia (oczywiście z załącznikami) Sąd przekazuje syndykowi.

Jeżeli zaś popełniłeś błąd formalny – zwany brakiem formalnym – ale nie reprezentował Cię zawodowy pełnomocnik (radca prawny czy adwokat) to zostaniesz wezwany do uzupełnienia tego braku w terminie tygodnia od otrzymania wezwania. I jeżeli zdążysz, to nie będzie żadnych problemów. Jeżeli zaś błąd popełni Twój mecenas, to niestety sąd zwróci cały wniosek. Jeżeli sąd zrobi to w ostatnim dniu na zgłoszenie, to naprawa błędu mecenasa nastąpi już po terminie na zgłoszenie, co może spowodować dalsze trudności (o czym napiszę w innym wpisie). Ale prawnikom takie błędy zdarzają się rzadko (mi jeszcze nie udało się go popełnić 🙂 ).

Ok, zgłoszenie wierzytelności zostało złożone do sądu w terminie i jest poprawne. Sąd przekazuje te zgłoszenia syndykowi i pewnie robi to sukcesywnie. Sądzę, że w sądzie w Gdańsku do tego oddelegowany został sekretarz (a może nawet kilku) którzy przygotowują te zgłoszenia, dokonują jakiejś wstępnej oceny. Syndyk pewnie odbiera je osobiście (tzn. jego pracownicy).

Teraz syndyk ma czas na sprawdzenie (art. 243 prawa upadłościowego), czy

zgłoszona wierzytelność znajduje potwierdzenie w księgach rachunkowych lub innych dokumentach upadłego albo we wpisach w księdze wieczystej lub rejestrach, oraz wzywa upadłego do złożenia w zakreślonym terminie oświadczenia, czy wierzytelność uznaje.

Czyli najpierw będzie sprawdzenie przez syndyka treści zgłoszenia z księgami. Już widzę księgowych, którzy ślęczą w tych papierach. Obecność policji, ABW i innych służb pewnie im w tym nie pomaga. Jeżeli dostałeś od syndyka zawiadomienie o upadłości (a ktoś na blogu pisał, że dostał coś takiego), to znaczy, że syndyk odnalazł Twoją wierzytelność w księgach. Oczywiście nie znaczy to, że kwota się zgadza. Wysokość wierzytelności będzie jeszcze badana.

Niezależnie od tego, czy wierzytelność ma czy nie ma potwierdzenia w księgach to upadły  – czyli spółka Amber Gold – zostanie wezwany do oświadczenia, czy uznaje wierzytelność. Wezwanie zostanie skierowane do ostatniego zarządu, czyli państwo P. Sytuacja dość ciekawa, bo oni są w odosobnieniu. Ale spokojnie, to oświadczenie zarządu AG to nie jest uznanie czy umieszczenie na liście wierzytelności. Nie oni bowiem będą o tym decydować.

Oczywiście, jeżeli zarząd AG nie zareaguje (bo tak się może stać) to nie oznacza, że wierzytelność nie będzie wciągnięta na listę wierzytelności. Będzie, ale z adnotacją, że upadły nie złożył oświadczenia.

Syndyk dokonuje sprawdzenia istnienia wierzytelności w księgach, ale nie prowadzi postępowania dowodowego w sprawie istnienia wierzytelności. Jeżeli okaże się, że po wierzytelności nie ma śladu w księgach, dokumentach czy ewidencjach AG, zaś upadły zaprzeczy istnieniu wierzytelności, to wówczas na wniosek syndyka sędzia-komisarz (do którego adresowałeś przesyłkę) będzie prowadził postępowanie dowodowe w sprawie tej wierzytelności. I wtedy będą potrzebne te wszystkie certyfikaty, przelewy i umowy, które załączaliście do wniosku.

Wnioski z tego są co najmniej dwa:

Pierwszy to taki, że dopiero na etapie ustalenia listy wierzytelności będzie możliwe ustalenie czy Twoja wierzytelność będzie na liście czy też będzie odmowa i ewentualnie w jakim zakresie. Dzwonienie teraz do sądu z tymi pytaniami nie ma teraz sensu.

Po drugie, to sprawdzenie tysięcy wniosków potrwa jakiś czas. Sądzę, że będą to długie tygodnie po upływie terminu, czyli jakoś tak pierwszy kwartał 2013 r…

Kolejny krok to sporządzenie listy. Ale to będzie możliwe dopiero po sprawdzeniu wierzytelności. Nie dzwoń więc na razie do sądu czy syndyka z pytaniem, czy lista została już ustalona. Będzie, ale dopiero w przyszłym roku.

W czasie egzekucji wielokrotnie zdarzało się, że dłużnik twierdził, że chciałby zapłacić, ale nie ma z czego, bo jego dłużnicy już upadli. Szczególnie branża budowlana bywa dotknięta takimi „łańcuszkami”. Co w takiej sytuacji należy zrobić? Odpuścić, bo z upadłego i tak nic nie będzie?

Oczywiście, że nie można odpuszczać.

Najpierw oczywiście musisz ustalić, gdzie jest to postępowanie upadłościowe, jaką kwotę Twój dłużnik tam zgłosił (przeważnie będzie to kat. IV) i na jakim etapie jest samo postępowanie. Podstawowych informacji musi udzielić Ci dłużnik, a resztę danych uzyska komornik w Sądzie upadłościowym. Dane o upadłości znajdziesz na stronach Monitora Sądowego i Gospodarczego. Najważniejszą informacją będzie oczywiście kwota, która została wpisana na listę wierzytelności. Jest to bowiem kwota, która może przypaść wierzycielowi upadłego, czyli Twojemu dłużnikowi. A w efekcie Tobie.

Samo zajęcie tej wierzytelności nie jest szczególnie skomplikowane, następuje wg przepisów kpc o egzekucji z wierzytelności (art. 895 i n. kpc). Najpierw dochodzi oczywiście do zajęcia tej wierzytelności przez komornika, który w tym celu wysyła pismo dłużnikowi Twojego dłużnika. A że tym dłużnikiem jest upadła spółka, to pismo otrzymuje syndyk. I jeżeli syndyk będzie wykonywał plan podziału, to ma obowiązek zapłacić na rachunek Twojego komornika a nie wierzyciela, który zgłosił wierzytelność do masy upadłości.

W sumie proste rozwiązanie. Ale po co o tym pisać, skoro z masy upadłości rzadko można coś odzyskać.

Okazuje się jednak czasami, że można. Właśnie otrzymaliśmy do Kancelarii plan podziału masy upadłości jednego z dłużników naszego klienta. Oto co z niego wynika:

Kategoria II – zgłoszono 284.551,60 zł – 100% zaspokojenia

Kategoria III – zgłoszono 628.310,70 zł – 100% zaspokojenia

Kategoria IV – zgłoszono 10.610.081,17 zł, wypłacono 8.524.663,04 zł czyli prawie 80% zaspokojenia. Zresztą zobacz sam. Tabela po lewej to kwota zgłoszona do masy upadłości, tabela po prawej to kwota wypłacona. Tabela ma kilka stron, to jest jedna z nich. Oczywiście dane wierzycieli musiałem usunąć.

 

I to jest pierwszy plan podziału, nie wykluczone, że będą kolejne.

Jakie z tego wniosek?

Po pierwsze warto zgłaszać wierzytelności do upadłości, bo czasami może być całkiem sporo do podziału.

Po drugie warto wypytać dłużnika (np. w ramach procedury wyjawienia majątku), jakie to upadłości jego kontrahentów ostatnio się zdarzyły.

Okazuje się bowiem, że upadłość to nie zawsze koniec świata i zero kasy.

1 71 72 73 74 75 118 Strona 73 z 118