Jednym z zamówionych tematów była sytuacja, gdy dłużnik pracuje na czarno. Czy można coś z tego wycisnąć?
Wydaje mi się, że najbardziej oczywiste działanie, czyli zajęcie wynagrodzenia czy wierzytelności, nie wchodzi w grę, bo dłużnik przecież nie pracuje. Komornik nie będzie też raczej się bawił w straszenie tego „pracodawcy” konsekwencjami, bo od tego są inne władze, na czele z PIP. Co zatem zrobić, gdy dłużnik pracuje na czarno, otrzymuje jakieś pieniądze, ale długu nie chce oddać?
Zacząłbym od dokładnego i rzetelnego udokumentowania tej „pracy”. Idealne byłyby jakieś nagrania, choćby komórką (teraz nagrywa już w HD) lub przynajmniej zdjęcia. Może będzie z nich wynikało jeszcze, że „pracodawca” nie przestrzega przepisów bhp?
Mając taki materiał napisałbym do „pracodawcy” pismo, z którego wynikałoby dokładnie, że mam dowody na pracę mojego dłużnika w jego firmie. Następnie przypomniałbym mu uprzejmie, że takie działanie powoduje m.in.:
1) odpowiedzialność za wkroczenie przeciwko prawom pracownika (i to pewnie kilka), za co grozi grzywna do 30.000 zł oraz
2) odpowiedzialność podatkową za nieodprowadzone podatki oraz składki na ZUS i to z odsetkami.
Oczywiście poinformowałbym, że rozważam zawiadomienie Państwowej Inspekcji Pracy i że wówczas prawdopodobnie otrzyma ona cały materiał wskazujący na zatrudnianie na czarno. A na koniec dodałbym, że sytuacja zmusza mnie do wytoczenia powództwa o ustalenie, iż umowa w istocie była umową o pracę, co doprowadzi do wypłaty wynagrodzenia, zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ZUS.
I na koniec poprosiłbym go o przypomnienie „pracownikowi” że długi należy regulować.
A jaki Ty masz pomysł na dłużnika z „szarej strefy”?

