Jednym z zamówionych tematów była sytuacja, gdy dłużnik pracuje na czarno. Czy można coś z tego wycisnąć?

Wydaje mi się, że najbardziej oczywiste działanie, czyli zajęcie wynagrodzenia czy wierzytelności, nie wchodzi w grę, bo dłużnik przecież nie pracuje. Komornik nie będzie też raczej się bawił w straszenie tego „pracodawcy” konsekwencjami, bo od tego są inne władze, na czele z PIP. Co zatem zrobić, gdy dłużnik pracuje na czarno, otrzymuje jakieś pieniądze, ale długu nie chce oddać?

Zacząłbym od dokładnego i rzetelnego udokumentowania tej „pracy”. Idealne byłyby jakieś nagrania, choćby komórką (teraz nagrywa już w HD) lub przynajmniej zdjęcia. Może będzie z nich wynikało jeszcze, że „pracodawca” nie przestrzega przepisów bhp?

Mając taki materiał napisałbym do „pracodawcy” pismo, z którego wynikałoby dokładnie, że mam dowody na pracę mojego dłużnika w jego firmie. Następnie przypomniałbym mu uprzejmie, że takie działanie powoduje m.in.:

1)      odpowiedzialność za wkroczenie przeciwko prawom pracownika (i to pewnie kilka), za co grozi grzywna do 30.000 zł oraz

2)      odpowiedzialność podatkową za nieodprowadzone podatki oraz składki na ZUS i to z odsetkami.

Oczywiście poinformowałbym, że rozważam zawiadomienie Państwowej Inspekcji Pracy i że wówczas prawdopodobnie otrzyma ona cały materiał wskazujący na zatrudnianie na czarno. A na koniec dodałbym, że sytuacja zmusza mnie do wytoczenia powództwa o ustalenie, iż umowa w istocie była umową o pracę, co doprowadzi do wypłaty wynagrodzenia, zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ZUS.

I na koniec poprosiłbym go o przypomnienie „pracownikowi” że długi należy regulować.

A jaki Ty masz pomysł na dłużnika z „szarej strefy”?

Nie samą pracą prawnik żyje. Dlatego bardzo ucieszyłem się, gdy w ubiegłym roku moja córka zapytała, czy nie mógłbym przyjść do jej przedszkola i opowiedzieć o swoim zawodzie. Dzieci w przedszkolu miały taki program, że uczyły się o różnych profesjach.

Czy mógłbym? Oczywiście, że tak! Przecież córce się nie odmawia.

Nałożyłem togę (tak, wiem, to niezgodne z przepisami, ale co tam…), pod pachę wziąłem Dziennik Ustaw z 1934 r. (ogromna cegła 5 kilo wagi, cały rocznik w jednym tomie) i opowiedziałem dzieciom o sądach, prawie, sprawiedliwości … No i oczywiście było też przymierzanie togi. A na koniec dzieci pomalowały Temidę (przygotowałem im taki szablon do kolorowania) i „ulepiły” łańcuch sędziowski (orły ja przygotowałem, tak, wiem, to też niezgodne z przepisami, ale co tam…).

Na zakończenie roku szkolnego dostałem dyplom.

I ciekawe, co dzieciom zostanie z tej edukacji? Przekonam się za jakieś 15 lat…

W komentarzach do wpisu o AG prosiliście siebie wzajemnie o przekazanie przykładu zgłoszenia wierzytelności. Takiego „żywego”. Jeden z Czytelników przekazał mi taki plik, z którego usunął swoje dane. Dziękuję!

Możesz zapoznać  się z tym plikiem tutaj.

Do zgłoszenia został wykorzystany wzór ze strony sądu.

Najpierw o tym, co mi się nie podoba w tym zgłoszeniu.

Po pierwsze nie usunięto informacji zbędnych. Niektóre wzory mają to do siebie, że pasują do wszystkich możliwych sytuacji a Twoim zadaniem jest dokonanie edycji tego wzoru i dostosowanie go do Twojej sytuacji. Dlatego powtarzanie tych klauzul o kategoriach innych niż IV oraz pustej tabelki jest niepotrzebne.

Po drugie typografia, czyli wygląd pisma. Pogrubienia i podkreślenia całego praktycznie uzasadnienia strasznie utrudniają czytanie. A tych zgłoszeń będą tysiące i chodzi o ułatwienie syndykowi pracy. Ja zawsze staram się, by pisma były przyjazne w czytaniu. Ale to pewnie takie „zboczenie” zawodowe.

Po trzecie jakaś dziwna i nieznana prawu forma „potwierdzam za zgodność z oryginałem” autora tego wniosku. Prawo do tego mają tylko notariusze lub profesjonalni pełnomocnicy w sprawie. Ale najważniejsze, że certyfikat jest poświadczony przez rejenta.

I po czwarte, ale najważniejsze. Na końcu autor opisał, że „Wysłałem dwie takie same kopie tego zgłoszenia wszystkie z moimi podpisami oraz jeden zestaw wymienionych załączników”. Jeżeli to prawda, to popełnił błąd, albowiem należało wysłać dwa identyczne zgłoszenia oraz dwa zestawy załączników, z czego tylko ten dla sądu z notarialnymi poświadczeniami a ten dla syndyka ze zwykłymi kserami. Z tego powodu zgłaszający powinien zostać wezwany do uzupełnienia braków. Jeżeli braki uzupełni, to zgłoszenie będzie skuteczne.

A poza tym błędem zgłoszenie jest poprawne, uzasadnienie wystarczające. To co napisałem w p. 1-3 to tak naprawdę szczegóły. Jeżeli jeszcze nie wysłałeś swojego zgłoszenia to dokładnie zapoznaj się z tym wpisem oraz tym wcześniejszym, poczytaj komentarze – bardzo cenne – i do dzieła!

 

Decyzje Ministerstwa Sprawiedliwości przyjmuję zawsze ze zrozumieniem, choćbym nie ze wszystkimi się zgadzał. Ale to w końcu „mój minister”.

Dlatego zdziwiła mnie dzisiejsza informacja od komornika, który prowadził mi wiele egzekucji: Ministerstwo Sprawiedliwości nadal nie przywróciło elektronicznego dostępu do ksiąg wieczystych, co dawało możliwość ustalenia nieruchomości dłużników po ich numerach PESEL czy REGON. O takiej możliwości pisałem tutaj.

Chodzi o to, że niedawno zakończył się (we wrześniu jeszcze działał) pilotażowy program dostępu do aplikacji Podsystemu Dostępu do Centralnej Bazy Danych Ksiąg Wieczystych. I nic nie wiadomo, by program taki miał być ponownie. Krajowa Rada Komornicza słusznie napisała w tej sprawie do Władz.

Popieram zwłaszcza to:

Pozbawienie komorników sądowych dotychczasowego narzędzia spowoduje, że utracą oni na czas niemożliwy do określenia możliwość szybkiego pozyskiwania istotnych dla egzekucji informacji, jak również spowoduje konieczność ponownego wdrażania systemu po wejściu w życie projektowanych przepisów. Takie rozwiązanie nie jest zaś korzystne z punktu widzenia interesów wierzycieli poszukujących ochrony swych praw  na drodze postępowania egzekucyjnego.

Przyłączam się do apelu.

Panie Ministrze, to wierzycielom należy się wsparcie!

Niedawno zdradziłem się z pewnymi sympatiami do naszych zachodnich sąsiadów. I ówczesna wizyta w Berlinie zaowocowała zaproszeniem do współpracy z Wydziałem Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie.

Chodziło mianowicie o pewien wkład merytoryczny w XV Międzynarodowe Targi Nieruchomości Inwestycyjnych, jakie odbyły się w Monachium w dniach 8-10 października 2012 r.

Na tej imprezie nasz kraj reprezentuje właśnie Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Berlinie.

W ramach tej współpracy „popełniłem” małą broszurkę o ograniczeniach w nabywaniu nieruchomości w Polsce (tematem nieruchomości zajmuję się od 15 już lat). Jeżeli kiedyś będziesz potrzebował prostego materiału w tej sprawie i do tego w języku niemieckim, zapraszam tutaj.

A dlaczego piszę o tym na blogu? Czasami zdarza się Wam szukać nabywców na nieruchomości dłużników za granicą. Ale wtedy te ograniczenia też obowiązują.

1 72 73 74 75 76 118 Strona 74 z 118