W piątkowej Gazecie Wyborczej (9 marca 2012) przeczytałem ciekawy tekst Krzysztofa Katki pt. Niewindykowalni. Opis przypadku kredytobiorcy, który nie jest w stanie spłacać kredytu, a wartość nieruchomości, która miała być zabezpieczeniem tego kredytu, mocno spadła. Egzekucje bezskuteczne, nie ma chętnych do kupna tego domu i ziemi. Ciekawy przypadek, chociaż nie odosobniony. Tekst można przeczytać tutaj.

Przy okazji redaktor wskazuje sposoby skutecznego kombinowania, czyli wykorzystywania istniejących przepisów i luk w prawie, w celu udaremnienia sprzedaży nieruchomości. Czy prawo jest rzeczywiście bezradne i czy zawsze tak będzie? Niekoniecznie.

Metoda pierwsza „na najem”. Prosty, ale i dość skuteczny sposób. Polega na wynajęciu domu czy mieszkania na kilkadziesiąt lat (maksymalnie 10 lat, pomiędzy przedsiębiorcami 30), przy czym umowa musi być zawarta w formie przynajmniej z datą pewną, czyli u notariusza (może być oczywiście akt notarialny). Nabywca nieruchomości nie może takiej umowy wypowiedzieć, co wynika z przepisów kc (art. 678 § 2). A kto chce kupić dom z lokatorami?

A jak ma być po 3 maja 2012 r., po wejściu w życie nowelizacji kpc? Dużo lepiej.

Otóż w art. 930 kpc dodany został § 4:

Oddanie zajętej nieruchomości w użyczenie, leasing, najem lub dzierżawę jest bezskuteczne wobec nabywcy nieruchomości w egzekucji.

Ponadto w art. 929 dodano § 1(1) w brzmieniu:

Pobranie z góry przez dłużnika przed zajęciem czynszu najmu za czas dłuższy niż trzy miesiące, a czynszu dzierżawy za czas dłuższy niż sześć miesięcy, licząc w obu przypadkach od dnia zajęcia, nie zwalnia najemcy lub dzierżawcy od obowiązku zapłaty czynszu do rąk komornika.

To niezły pomysł. Sprawdził się całkiem nieźle w przepisach prawa upadłościowego i naprawczego, więc dlaczego nie w egzekucji? Po wejściu w życie noweli do kpc wynajęcie nieruchomości i pobranie czynszu za 30 lat z góry niewiele już da dłużnikowi. A i najemca będzie musiał płacić czynsz po raz drugi (oczywiście, o ile za pierwszym razem zapłacił). Natomiast nabywca nie będzie musiał w ogóle przejmować się umową najmu – nikt nie będzie mógł wobec niego powołać się na ochronę najemcy. Powinno być lepiej, chociaż zmiana dotyczy umów zawartych po zajęciu nieruchomości.

Ale najskuteczniejszy w walce z metodą „na najem”  będzie art. 1002 kpc, który otrzymał brzmienie:

Z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności nabywca wstępuje w prawa i obowiązki dłużnika wynikające ze stosunku najmu i dzierżawy stosownie do przepisów prawa normujących te stosunki w wypadku zbycia rzeczy wynajętej lub wydzierżawionej. W przypadku gdy umowa najmu lub dzierżawy nieruchomości zawarta była na czas oznaczony dłuższy niż dwa lata, nabywca może wypowiedzieć tę umowę, w ciągu miesiąca od uprawomocnienia się  postanowienia o przysądzeniu własności, z zachowaniem rocznego terminu wypowiedzenia, o ile umowa nie przewiduje terminu krótszego, chociażby umowa została zawarta z zachowaniem formy pisemnej i z datą pewną, a rzecz została najemcy lub dzierżawcy wydana.

Czyli masz możliwość  wypowiedzenia umowy – w ciągu roku najem ustaje, niezależnie od tego, kiedy umowa została zawarta. To pewnie będzie oznaczało koniec umów na 30 lat. I to bardzo dobrze, że ktoś to w końcu zauważył!!

Metoda druga „na podstawkę”. Chodzi o to, że przyjaciel dłużnika licytuje na maksa, wygrywa licytację, ale potem nie kupuje nieruchomości. Traci co prawda wadium, ale daje dłużnikowi czas, a dokładnie rok, bo dopiero po roku można ponownie licytować nieruchomość.

Od maja 2012 r. termin ten ulegnie skróceniu do pół roku, o czym już pisałem. Dłużnik będzie miał więc krótszą przerwę od komornika. Ponadto z tej rękojmi część kwoty przypadnie wierzycielowi, o czym też już pisałem. Rozwiązanie to nie wyeliminuje podstawiania znajomych, uczyni to jednak nieco mniej opłacalnym.

Niestety nie znam sposobu na metodę „na dożywocie” i „na pożar”, o których napisano w tym artykule. Albo raczej te, które przychodzą mi do głowy zwłaszcza w kontekście dożywocia są zbyt makabryczne…

A poza tym do 3 maja 2012 r. dłużnicy wynajdą inne metody…

W sporach sądowych przeważnie reprezentuję pracodawców, więc wiem, z jakimi żądaniami występują pracownicy. Najczęściej domagają się oni zapłaty odszkodowania (od razu w pozwie lub później).

Czasami pracownicy mają rację (tzn. pracodawcy przegrywają, o czym słyszałem od kolegów 8) ), a wtedy Sąd Pracy zasądza na ich rzecz określone kwoty, liczone najczęściej jako wielokrotność wynagrodzenia za okres wypowiedzenia (w uproszeniu wielokrotność miesięcznego wynagrodzenia).

Taki wyrok (wydany jako „oczny”, czyli po rozprawie, z zaocznymi jest nieco inaczej) jest uprzywilejowany w stosunku do wyroków zasądzających należności w większości spraw cywilnych, bowiem zgodnie z art.  4772 § 1 kpc

Zasądzając należność pracownika w sprawach z zakresu prawa pracy, sąd z urzędu nada wyrokowi przy jego wydaniu rygor natychmiastowej wykonalności w części nie przekraczającej pełnego jednomiesięcznego wynagrodzenia pracownika. Przepis art. 334 § 4 i art. 335 § 1 zdanie drugie stosuje się odpowiednio; nie stosuje się przepisu art. 335 § 2.

Uprzywilejowanie polega więc na tym, że wyrok ma rygor natychmiastowej wykonalności, a sąd rygor ten nadaje z urzędu, czyli obowiązkowo.

Ponadto rygor ten nie może być uzależniony od złożenia przez pracownika zabezpieczenia, i może być udzielony w sprawie przeciwko Skarbowi Państwa (np. z powództwa urzędnika).

Ok., ale to nie znaczy, że z takim wyrokiem od razu masz biec do komornika po egzekucję czy do pracodawcy po pieniądze. Z moich obserwacji wynika, że tego właśnie najczęściej nie rozumieją pracownicy, którzy z wyrokiem, któremu w punkcie II lub III nadano rygor natychmiastowej wykonalności, biegną do komornika z żądaniem egzekucji.

Czego bowiem brakuje na tym wyroku? Ano klauzuli wykonalności.

Wyrok z rygorem jest bowiem tylko tytułem egzekucyjnym, a do egzekucji potrzebny jest tytuł wykonawczy.

Dlatego mając wyrok zasądzający na Twoją rzecz np. odszkodowanie, zaopatrzony w rygor natychmiastowej wykonalności, choćby w zakresie jednomiesięcznego wynagrodzenia, złóż wniosek o nadanie mu klauzuli wykonalności. Nic za niego nie płacisz. Sąd Twój wniosek rozpatrzy naprawdę szybko i wówczas będziesz mógł egzekwować swoje pieniądze. Ale nie wcześniej.

Wniosek możesz złożyć od razu w pozwie, ale Sąd może go przeoczyć. Pamiętaj o tym.

 

Przy śniadaniu (ulubione płatki owsiane) czytam serwis gospodarczy Gazety Wyborczej wyborcza.biz (jest aplikacja na smartfony, ale mogłaby być lepsza). A tam od kilku dni informacje o upadłości spółki DSS, która buduje autostradę A2. O tej autostradzie już pisałem.

Tym razem wniosek o upadłość DSS SA złożył wierzyciel, firma Pragma Inkaso. Czy chodzi o upadłość? Oczywiście, że nie. Dobrze określił to Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Sławomir Nowak:

To jest gra biznesowa.

Dokładnie tak, sam wykorzystuję wniosek o ogłoszenie upadłości jako narzędzie nacisku na spółki. Aż trudno uwierzyć, że wiarygodny wniosek można sporządzić w 3 godziny na podstawie informacji dostępnych w Internecie, zwłaszcza, gdy dotyczy spółek publicznych. A efekt jest przeważnie bardzo szybki: ugoda, przystąpienie osoby trzeciej do długu, świadczenie w miejsce wykonania (np. przeniesienie nieruchomości). Jednym słowem: ZAPŁATA.

Wniosek o ogłoszenie upadłości jest prosty, może go złożyć każdy wierzyciel. Poza wymogami formalnymi (proste dokumenty i informacje) wierzyciel składający wniosek w zasadzie powinien tylko, zgodnie z art. 24  prawa upadłościowego i naprawczego:

uprawdopodobnić swoją wierzytelność, a ponadto, jeżeli wnosi o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu, powinien dołączyć wstępne propozycje układowe.

Propozycje można dołączyć jakiekolwiek (nie mają większego znaczenia), albo w ogóle z nich zrezygnować i wnieść o upadłość likwidacyjną.

Uprawdopodobnienie to taki „prawie dowód”. Jeżeli masz tytuł wykonawczy na dłużnika, to spełniasz te przesłanki.

Wniosek złóż z odpisem dla dłużnika i dołącz opłatę sądową na 1000 zł. To sporo, ale generalnie się opłaca (to zależy oczywiście od wysokości wierzytelności).

Ale uwaga, żeby nie było za różowo, to musisz pamiętać, o art. 34 tej ustawy:

1. W przypadku złożenia przez wierzyciela wniosku w złej wierze, sąd, oddalając wniosek o ogłoszenie upadłości, obciąży wierzyciela kosztami postępowania i może nakazać wierzycielowi złożenie publicznego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie.

2. W przypadku oddalenia wniosku wierzyciela o ogłoszenie upadłości złożonego w złej wierze, dłużnikowi, a także osobie trzeciej przysługuje przeciwko wierzycielowi roszczenie o naprawienie szkody.

Zła wiara będzie zachodziła wtedy, gdy składając wniosek zdajesz sobie sprawę, że nie ma podstaw do ogłoszenia upadłości. Ale także wtedy, gdy np. wiesz, że nie ma majątku nawet na koszty postępowania. Dlatego prowadząc egzekucję przeciwko spółkom nie czekaj, aż komornicy poumarzają postępowania z powodu bezskutecznej egzekucji. O upadłości pomyśl wcześniej, w ramach ustalania strategii działań przeciwko dłużnikowi.

Poza kosztami i przeprosinami możesz narazić się na roszczenia odszkodowawcze (w odrębnym procesie). A tak będzie np. na skutek utraty wartości akcji spółki, której upadłości zażądasz w złej wierze.

Warto więc rozważyć złożenie takiego wniosku, ale należy to zrobić z głową.

********************************************

Z ostatniej chwili (za Pulsem Biznesu)

Jak ustaliliśmy w sądach w Warszawie i Wałbrzychu już ośmiu wierzycieli DSS złożyło wnioski o upadłość likwidacyjną spółki. Przy tym tylko dwa, najwcześniejsze z nich (z końca stycznia 2012 r.), zostały wycofane, zapewne w wyniku podpisania ugody.

Ciekawe,  ile ugód w stanie jest podpisać dłużnik i je wykonać?

Deregulacja – jedno z zadań, jakie postawiono przed Ministrem Sprawiedliwości Jarosławem Gawinem. Nie chodzi oczywiście o deregulację runku dostaw gazu, tylko dostępu do zawodów, które do tej poru uważano za przeregulowane.

I Pan Minister w sobotę projekt zaprezentował. Szczegóły tutaj.

Na pierwszy ogień idą przez wszystkich znienawidzone zawody prawnicze, w tym i komornicy.

W tej profesji planuje się m.in.:

a)      skrócenie aplikacji z dwóch lat do półtora roku;

b)      skrócenie z pięciu do trzech lat obowiązkowego stażu „stosowania prawa”, który uprawnia  do zdawania egzaminu na komornika bez aplikacji.

Czyli ma być szybciej (i przy okazji łatwiej, bo zasady egzaminowania też się zmienią).

Deregulując zawody reglamentowane, chcemy też zlikwidować chory system

– mówił premier Donald Tusk na konferencji w sobotę.

A na stronie „mojego” Ministerstwa (oraz w prezentacji w PowerPoint, dość… hm… interesującej) napisano, że

Przewiduje się, że pozytywnym efektem zmian będzie także spadek cen usług i wzrost ich jakości spowodowany większą konkurencyjnością. Zniknie bowiem zjawisko zawyżania cen usług ze względu na monopol lub niewystarczającą ilość usługobiorców (w mieście, w którym jest pięć zakładów ślusarskich ceny będą niższe, niż w tym, które ma tylko jeden taki zakład).

Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że jakość ucierpi na tych zmianach.

A może się mylę? Może sam fakt większej ilości komorników wystarczy do podniesienia skuteczności egzekucji? Ciekawe, jak to się ostatecznie potoczy…

 

Szanowni czytelnicy bloga, niedługo minie rok od kiedy powstał blog (spokojnie, na życzenia przyjdzie jeszcze czas). Cały czas myślę jednak o tym, co można by zmienić, by blog był dla każdego z Was bardziej przydatny.

I pomyślałem o stworzeniu strony z FORUM WIERZYCIELI. Dlaczego?

  1. Istniejące fora prawnicze i gospodarcze zajmują się głównie dłużnikami. Zauważyłem, że 90% pytań sprowadza się do tego jak uniknąć odpowiedzialności za długi.
  2. Jesteście dość aktywni – na blogu pojawiło się prawie 1000 komentarzy, niektóre wpisu mają po kilkadziesiąt, a jeden nawet pond 100. Trudno się w tym poruszać.
  3. Nie mam monopolu na wiedzę prawniczą w zakresie windykacji. Warto więc, byście także Wy podzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi czytelnikami. Sądząc po komentarzach macie sporą praktykę w egzekucji. A pomysłów, jak dobrać się do dłużnika, przybywa.
  4. Forum będzie żyło swoim życiem, wpisy można będzie zamieszczać na bieżąco, a nie tylko z okazji mojego postu na blogu.
  5. Chciałbym także ulepszać ten blog – może więc coś mnie zainspiruje?

Jeżeli uważasz, że to dobry pomysł, napisz. To ma być FORUM dla Ciebie, więc od tego, ile osób będzie zainteresowanych zależeć będzie, czy FORUM ruszy. Napisz co o tym sądzisz, nie obrażę się!

Może za rok popularne będzie hasło

Wierzyciele z wszystkich tytułów, łączcie się!

[contact_form]

 

1 87 88 89 90 91 118 Strona 89 z 118