Cały czas mamy do czynienia z sytuacjami, gdy dłużnik okazuje się jednocześnie przestępcą. Dotyczy to czasami bardzo poważnych przedsiębiorców. Niestety.

Sprawa taka badana jest przez prokuraturę, która często kieruje do sądu akt oskarżenia. Zajmuje się tym oczywiście sąd karny. Jednak w toku postępowania naszemu klientowi (wierzycielowi) jako pokrzywdzonemu przestępstwem, przysługuje prawo do działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Postępowanie karne rządzi się swoimi prawami, może jednak być przydatne w celu odzyskania pieniędzy.

Pisałem już, że sąd rozpoznający sprawę karną może nakazać oskarżonemu obowiązek naprawienia szkody (http://www.dochodzeniewierzytelnosci.pl/2012/06/19/nie-zapominaj-o-egzekucji-wyroku-karnego/). Gdy to pisałem art. 46 kk brzmiał tak:

1. W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, obowiązek naprawienia wyrządzonej przestępstwem szkody w całości albo w części lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; przepisów prawa cywilnego o przedawnieniu roszczenia oraz możliwości zasądzenia renty nie stosuje się.

2. Zamiast obowiązku określonego w § 1 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego.

Jednak niedawno, bo od 1 lipca 2015 r., w związku z rewolucją w przepisach karnych, to się zmieniło. I teraz art. 46 kk brzmi tak:

1. W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, stosując przepisy prawa cywilnego, obowiązek naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; przepisów prawa cywilnego o możliwości zasądzenia renty nie stosuje się.

2. Jeżeli orzeczenie obowiązku określonego w § 1 jest znacznie utrudnione, sąd może orzec zamiast tego obowiązku nawiązkę w wysokości do 200 000 złotych na rzecz pokrzywdzonego, a w razie jego śmierci w wyniku popełnionego przez skazanego przestępstwa nawiązkę na rzecz osoby najbliższej, której sytuacja życiowa wskutek śmierci pokrzywdzonego uległa znacznemu pogorszeniu. W razie gdy ustalono więcej niż jedną taką osobę, nawiązki orzeka się na rzecz każdej z nich.

3. Orzeczenie odszkodowania lub zadośćuczynienia na podstawie § 1 albo nawiązki na podstawie § 2 nie stoi na przeszkodzie dochodzeniu niezaspokojonej części roszczenia w drodze postępowania cywilnego.

Co jest najważniejsze – w art. 46 § 1 K.k. wyraźnie wskazano, że Sąd podczas orzekania stosuje przepisy Kodeksu Cywilnego. Oznacza to, że stosuje się m.in. przepis art. 415 K.c. Czyli w postępowaniu karnym musi zostać wykazane, że pokrzywdzony poniósł szkodę, że wystąpiło zdarzenie, które tę szkodę spowodowało (będzie nim popełnienie przestępstwo), oraz, że między tymi dwoma czynnikami istnieje związek przyczynowy. To wynika z kontradyktoryjności. Trzeba się będzie więc napracować w sądzie karnym tak jak w cywilnym czy gospodarczym.  

Przepis przewiduje również, że w przypadku, gdyby orzeczenie obowiązku naprawienia szkody byłoby znacznie utrudnione, Sąd może zamiast niej orzec nawiązkę w wysokości do 200.000 złotych na rzecz pokrzywdzonego. Stanie się tak np. w sytuacji gdy szczegółowe ustalenie wysokości szkody będzie trudne do ustalenia na podstawie przeprowadzonych dowodów. Jest to ułatwienie dla pokrzywdzonych przestępstwem wierzycieli, gdyż szczegółowe wykazanie strat finansowych w toku postępowania karnego może nie być łatwe. Oczywiście Sąd ustali wysokość nawiązki w oparciu o zebrany materiał dowodowy, a jej wysokość nie może być dowolna.

Co do zasady Sąd może orzec o takim obowiązku naprawienia szkody, ale nie musi. Jeżeli jednak pokrzywdzony w toku postępowania złoży wniosek o orzeczenie obowiązku naprawienia wyrządzonej przestępstwem szkody, to sąd jest zobowiązany zawrzeć takie rozstrzygnięcie w wyroku (oczywiście, obowiązek naprawienia szkody nie zostanie zasądzony w przypadku np. uniewinnienia oskarżonego). Dlatego tak ważna jest Twoja aktywność w postępowaniu.

Przepisy również wyraźnie przewidują, że w przypadku gdyby sąd karny orzekł obowiązek naprawienia szkody jedynie w części, masz prawo dochodzić pozostałej części na drodze postępowania cywilnego. Może tak być np. w przypadku, gdy sąd orzekł o tym obowiązku w zakresie rzeczywistej poniesionej szkody, a my uważamy, że powinniśmy coś otrzymać także z uwagi na utracone korzyści. Dotyczy to również np. dochodzenia należności odsetkowych.

Oczywiście Sąd nie orzeknie obowiązku naprawienia szkody albo nawiązki  za doznaną krzywdę, jeżeli   roszczenie wynikające z popełnienia przestępstwa jest przedmiotem innego postępowania albo sprawa go dotycząca już została prawomocnie rozstrzygnięta innym wyrokiem.

I jeszcze jedna rzecz – przepisy wyraźnie wskazują, że jeżeli osobie skazanej wymierzono karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, a skazany ten nie wykonuje obowiązków związanych z naprawieniem szkody albo zapłatą nawiązki, Sąd może zarządzić jej wykonanie. Oznacza to, że niezapłacenie należności na rzecz wierzyciela może zaprowadzić dłużnika nawet do więzienia. Ale czy warto?

Właściwie jestem jeszcze na wakacjach, chociaż zapewne po raz ostatni biorę urlop na przełomie sierpnia i września. Córka dorasta i chciałaby (i powinna) chodzić do szkoły od początku roku. Ale w tym roku jest jak zwykle i u mnie teraz temperatura wynosi jakieś 36 stopni. Na szczęście można wytrzymać.

Tegoroczne wakacje były bardzo pracowite. Przyjęliśmy ciekawe i trudne zlecenia, także od Was, drodzy Czytelnicy. A sądząc po ilości komentarzy, jakie zamieściliście na blogu, także Wasze wakacje wcale nie były spokojne.

Tych komentarzy było kilkadziesiąt, czasami kilka dziennie. Jednak odpowiedziałem tylko na niektóre z nich. Czy dlatego, że są (były) wakacje? Wcale nie.

Dlatego, że nie odpowiadam na wszystkie komentarze.

Nie odpowiadam na komentarze typu: „Gość jest mi winien pieniądze, czy jest szansa na ich odzyskanie?” Pytanie to świadczy o tym, że jego autor zapewne nawet nie wie dlaczego ktoś jest mu winien pieniądze, a poza tym nawet nie zadał sobie trudu poczytania bloga. Po prostu pod jakimś przypadkowym wpisem zamieszcza pytanie na temat, który go właśnie gnębi. I pewnie robi to w każdym miejscu w sieci, z nadzieją, że ktoś mu pomoże. Otóż nie, takie pytanie to jak zadzwonić do lekarza i zapytać: „Boli mnie głowa, czy można to wyleczyć”?

Nie odpowiadam też na komentarze, gdzie opisujecie swoje problemy bardzo szczegółowo. Piszecie o wyrokach, problemach w egzekucji, oczekiwaniach wobec swoich pełnomocników, komorników czy sądów. Czasami wkładacie w to dość sporo pracy. Ale ten blog nie służy rozwiązywaniu kazusów. Jeżeli masz konkretny problem, możemy po prostu zawrzeć umowę i zająć się sprawą (o ile się na to zdecydujemy). Świadczymy usługi i robimy to dobrze.

Ponadto nie odpowiadam ma komentarze w sprawach już na blogu opisanych, wyjaśnionych i omówionych. Można sobie poszukać odpowiedzi.

Natomiast co do zasady odpowiadam na komentarze dotyczące wpisu. Jeżeli z komentarza widać, że ktoś wpis przeczytał i go zrozumiał, jednak spotkał się z sytuacją, gdzie życie okazało się bogatsze niż krótki wpis na blogu. Wtedy chętnie sam się czegoś dowiem, a może Twoje pytanie zainspiruje mnie do kolejnego wpisu. I dzięki takiemu komentarzowi blog się rozwinie.

Niezależnie od tego, jakie komentarze zamieszczasz, pozdrawiam Cię serdecznie ze słonecznych Włoch!

Jakiś czas temu jeden z Was, Drodzy Czytelnicy, zadał na blogu pytanie w sprawie opodatkowania usług wykonywanych przez komorników podatkiem VAT. Chodzi o to, że od 1 października 2015 r. komornicy zapłacą podatek VAT od świadczonych przez siebie usług. Dotąd byli z tego podatku zwolnieni (tzn. są nadal, jeszcze dwa miesiące). A wszystko zaczęło się od komorników z Holandii, o których już pisałem.

Skąd ta zmiana?

Zgodnie z obowiązującą przez ponad 10 lat interpretacją Ministra Finansów nr PP10-812-802/04/MR/1556PP z 30 lipca 2004 r. komornicy nie byli płatnikami podatku VAT, z uwagi na szczególny status jaki im przysługiwał. Uznawano ich bowiem za funkcjonariuszy publicznych, którzy wykonywali czynności egzekucyjne w sprawach cywilnych oraz inne czynności przekazane im przepisami prawa. Zdaniem Ministra Finansów to wystarczyło, aby przypisać komornikowi status organu władzy publicznej, a tym samym stwierdzić, że nie jest on płatnikiem podatku VAT.

Na zmianę tego stanowiska wpływ miało orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (czyli TSUE). TSUE, odnosząc się do pojęcia prowadzenia działalności gospodarczej, wskazuje, iż jest ono bardzo szerokie (orzeczenie w sprawie Komisja Wspólnot Europejskich przeciwko Królestwu Holandii, sygn. 235/85). Obejmuje także m.in. komorników i notariuszy, którzy prowadzą działalność gospodarczą według normalnych ekonomicznych reguł, a świadczone przez nich usługi są odpłatne. Bez znaczenia jest fakt, iż działalność ta prowadzona jest w celu wykonania obowiązków związanych z interesem publicznym. Zdaniem TSUE, wszystkie usługi świadczone za wynagrodzeniem przez przedstawicieli wolnych zawodów, uważane są za podlegające opodatkowaniu VAT.

TSUE podkreśla ponadto, że komornicy nie są ani organem administracji publicznej ani nie są zatrudnieni przez podmioty wykonujące władzę publiczną. Wręcz przeciwnie – sami zatrudniają pracowników, prowadzą działalność gospodarczą na własny rachunek, z czym wiążą się określone korzyści i ryzyka, analogiczne do tych, z którymi mają do czynienia przedsiębiorcy. Potwierdza to argumentację przemawiającą za tym, że komornicy jednak powinni być płatnikami podatku VAT.

Zdaniem Ministra Finansów, opisywane przez TSUE cechy prowadzenia działalności przez komorników (wyrok dotyczył komorników holenderskich), są takie same jak te, które cechują polskich komorników. W związku z tym polscy komornicy również podlegają obowiązkowi zapłaty podatku VAT.

Tym samym interpretacja Ministra Finansów (a dokładniej- zmiana dotychczasowej interpretacji, zgodnie z przepisem art. 14e § 1 Ordynacji Podatkowej) obróci o 180 stopni dotychczasową praktykę organów skarbowych, które uznawały, że komornicy nie są płatnikami podatku VAT. Minister Finansów wskazał w interpretacji, że komornicy będą podlegali obowiązkom związanym z byciem płatnikiem VAT od 1 października 2015 r., co związane jest z koniecznością przygotowania się do zmian, jak również z obowiązywaniem konstytucyjnej zasady zaufania obywateli do organów państwa.

Jakie będą tego konsekwencje? Niestety, wysokość opłat związanych z egzekucją komorniczą wzrośnie. A to źle i dla wierzycieli i dla dłużników. Wzrosną bowiem zaliczki, zwiększy się ryzyko utraty środków jak również zmaleje kwota do podziału. O ile procent będzie teraz gorzej dla wierzycieli?

O 23 %.

I może nie będzie to takie straszne dla przedsiębiorców, który podatek VAT naliczony w fakturze od komornika sobie odliczą. Ale dla konsumentów będzie to nic innego jak zwykła podwyżka.

Nie wiem, jakie jest Twoje zdanie, ale ja uważam, że zabezpieczenie roszczeń jest zdecydowanie zbyt rzadko „uruchamiane” przez wierzycieli. Dlatego warto o tym pisać, bo zabezpieczenie daje coś bardzo ważnego – zwiększa bezpieczeństwo i zmniejsza ryzyko. Czego można chcieć więcej?

Dlatego warto pomyśleć o możliwości wydania nakazu nakazowego już na etapie rozpoczynania współpracy z danym kontrahentem (np. zabezpieczając nasze roszczenia względem niego za pomocą weksla). Można o tym myśleć także po powstaniu długu, uzyskując np. oświadczenie o uznaniu długu.

W praktyce bowiem fakt wydania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym, zamiast w postępowaniu upominawczym, może przesądzić o tym, czy otrzymasz należne Ci pieniądze.

Kluczowa jest bowiem możliwość dokonania zabezpieczenia roszczenia  na podstawie nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu nakazowym (art. 492 § 1 K.p.c.). Od razu po otrzymaniu takiego nakazu, możesz skierować go do komornika wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia.

Nakaz nie musi być prawomocny, nie wymaga klauzuli wykonalności. Do sądu nie trzeba składać żadnego dodatkowego wniosku o zabezpieczenie naszego roszczenia (tak jak w innych sprawach). Po prostu piszesz wniosek o zabezpieczenie roszczenia (podobny do wniosku o wszczęcie egzekucji) i załączasz do niego otrzymany z sądu nakaz zapłaty wydany w postępowaniu nakazowym.

We wniosku należy wskazać w jaki sposób komornik ma wykonać zabezpieczenie- np. poprzez zajęcie pojazdów, nieruchomości, zajęcie wierzytelności, zwrócenie się do KW, CEPIK i OGNIVO.

Niestety, jedynym mankamentem jest to, że trzeba taki wniosek opłacić. O wysokości opłaty stanowi przepis art. 45 ust. 1 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, który brzmi następująco:

Za wykonanie postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia roszczenia pieniężnego komornikowi przysługuje opłata w wysokości 2% wartości roszczenia, które podlega zabezpieczeniu, nie mniejsza jednak niż 3% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego i nie wyższa niż pięciokrotność tego wynagrodzenia.

Dodatkowo, konieczne będzie uiszczenie zaliczki na wydatki – w zależności od tego jakich czynności zażądamy. Dlatego warto skontaktować się z komornikiem i ustalić z nim wysokość opłat, a następnie przelać tę kwotę na konto komornika, przed złożeniem wniosku. Dzięki temu komornik nie będzie wzywał nas do uiszczenia opłaty i zaliczki, a od razu podejmie czynności. Oczywiście, te pieniądze potem zwróci dłużnik.

Szybkie działanie, zarówno wierzyciela jak i komornika, jest tu kluczowe. Istnieje bowiem ryzyko, że w momencie otrzymania z sądu nakazu zapłaty dłużnik zacznie ukrywać swój majątek bądź też w inny sposób się go wyzbywać. Dzięki sprawnemu skierowaniu nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu nakazowym do postępowania zabezpieczającego, nie dajemy dłużnikowi wiele czasu na ukrycie majątku. W korzystnej sytuacji komornik może zjawić się u dłużnika zanim ten otrzyma nakaz zapłaty i dowie się, że jest pozwany.

Poniżej pismo od komornika, otrzymane w związku z postępowaniem zabezpieczającym, dotyczące zajęcia wierzytelności.

Zwróć uwagę na daty: nakaz wydany 24 czerwca 2015 r., ponad milion złotych. Nakaz odebraliśmy osobiście w sekretariacie Sądu (warto o to prosić) tego samego dnia.  To był zresztą nakaz z weksla. Dwa dni później zostało uruchomione zabezpieczenie. Od wydania nakazu zapłaty do podjęcia przez komornika działań minęło naprawdę niewiele czasu. I oby udało się to skutecznie zabezpieczyć.

skan2

Pierwszy lipca 2015 r. z pewnością na długo zapisze się w pamięci prawników.

Po pierwsze – wchodzi w życie nowa, „amerykańska” procedura karna. Nie chce mi się o tym pisać, bo nie zajmuję się obronami karnymi. Jeżeli jednak będę musiał, to nie będę się bał. Dlaczego? Otóż proces kontradyktoryjny znam przynajmniej od czasu, kiedy zostałem radcą prawnym, czyli od 2002 r. Ale z zainteresowaniem czytam te bzdury, które wypisuje się o zmienionym kpk…

Po drugie – wchodzi w życie nowy Kodeks etyki radcy prawnego oraz nowy Regulamin wykonywania zawodu. Nie przejmuję się może tak bardzo, jak Błażej Sarzalski, ale w sumie to jakoś martwią mnie niektóre przepisy Kodeksu. I lepiej, żebym o tym więcej nie pisał, bo mogę naruszyć zasady etyki.

Po trzecielast but non least dzisiaj ostatecznie wystartował nowy blog mojej Kancelarii. Prowadzić go będzie Karolina Rokicka, aplikantka radcowska III roku i pracownik Wydziału Prawa UMK. Czemu poświęcony jest blog? Karolina tak o nim pisze:

I temu właśnie chcę poświęcić ten blog – wyjaśnianiu, jak rozwiązać czy zlikwidować spółkę, ogłosić upadłość czy zrestrukturyzować biznes. Bezpiecznie i sprawnie.

Zapraszam!

blog Karoliny

1 40 41 42 43 44 118 Strona 42 z 118