Kilka już razy wspominałem o możliwości prowadzenia egzekucji na podstawie aktu notarialnego na podstawie przepisu art. 777  § 1 pkt 5 k.p.c.

Uważam, że to dobry sposób zwiększenia poczucia bezpieczeństwa wierzyciela. Pozwala on uniknąć długich i kosztownych procesów, które odwlekają w czasie możliwość wszczęcia postępowania egzekucyjnego wobec dłużnika. Czasami to nawet lepsze niż weksel.

W przypadku egzekucji z aktu notarialnego, zaopatrzonego w klauzulę wykonalności, dłużnik nie ma praktycznie możliwości przedłużania postępowania sądowego. Sąd nadaje bowiem klauzulę wykonalności na wniosek wierzyciela i bez udziału dłużnika.

Tym samym dłużnik dowiaduje się o nadaniu klauzuli wykonalności na akcie notarialnym dopiero od komornika, wraz z wszczęciem postępowania egzekucyjnego. A wtedy już trudno się bronić.

Jak z tego skorzystać?

Przede wszystkim dłużnik musi złożyć w treści aktu notarialnego oświadczenie o poddaniu się egzekucji z tego aktu. Może to być np. w ramach umowy sprzedaży (co jest standardem przy sprzedaży nieruchomości) albo w oddzielnym dokumencie.

Konieczne jest również wskazanie sumy pieniężnej (a dokładnie – jej górnej granicy), do której możliwe jest prowadzenie egzekucji. Suma ta może zostać wyrażona również w walucie obcej.

Niezbędne jest także określenie terminu lub zdarzenia, od którego uzależnione jest wykonanie przez dłużnika obowiązku, a także termin, do którego wierzyciel może wystąpić o nadanie aktowi notarialnemu klauzuli wykonalności. Zwracam uwagę zwłaszcza na to „zdarzenie” bo wymaga to precyzji.

To jeden z przykładów aktu, egzekucja już w toku.

777

W przypadku gdy dojdzie do spełnienia przesłanek uzasadniających nadanie aktowi notarialnemu klauzuli wykonalności (np. brak zapłaty w umówionym terminie), wierzyciel może złożyć do sądu wniosek o nadanie klauzuli wykonalności. Do wniosku należy dołączyć oryginał wypisu aktu.

Wniosek podlega opłacie w wysokości 50 zł.

I jeszcze jedna ważna sprawa, o której często zapominacie: art. 786 § 1 k.p.c. Stanowi on, że jeżeli możliwość nadania klauzuli na akt notarialny jest uzależniona od jakiegoś zdarzenia, to jego zaistnienie należy wykazać za pomocą dokumentu urzędowego lub prywatnego z podpisem urzędowo poświadczonym. Czasami takim dokumentem będzie oświadczenie wierzyciela złożone w odpowiedniej formie. Oczywiście dokument ten powinien zostać dołączony do wniosku o nadanie klauzuli wykonalności.

Po nadaniu aktowi klauzuli wykonalności stanie się on tytułem wykonawczym, który można skierować do egzekucji czy wnieść o wpisanie hipoteki na nieruchomości dłużnika.

Często z sukcesem korzystamy z tego narzędzia i dlatego uważam, że przemyślana konstrukcja egzekucji z aktu do fajny pomysł.

Pod ostatnim wpisem pojawiła się dyskusja dotycząca zmian stawek za czynności radców prawnych w postępowaniach sądowych. Obiecałem, że przybliżę ten temat, co niniejszym czynię.

A chodzi mi o rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, które wejdzie w życie od 1 stycznia 2016. Podobnie będzie u adwokatów. Nowe przepisy dotyczyć będą oczywiście spraw wszczętych po Nowym Roku.

Najważniejsze jest to, że zmiany będą dotyczyły stawek wynagrodzeń w sprawach o zapłatę, a więc związanych z procesem dochodzenia wierzytelności.

Pojawiają się nowe widełki, poza tym stawki minimalne obliczane od wartości przedmiotu sprawy ulegną podwojeniu i będą następujące:

1) do 500 zł – 120 zł;

2) powyżej 500 zł do 1500 zł – 360 zł;

3) powyżej 1500 zł do 5000 zł – 1200 zł;

4) powyżej 5000 zł do 10 000 zł – 2400 zł;

5) powyżej 10 000 zł do 50 000 zł – 4800 zł;

6) powyżej 50 000 zł do 200 000 zł – 7200 zł;

7) powyżej 200 000 zł – 14 400 zł.

Zwiększenie stawek widoczne jest najbardziej w przypadku małych spraw. Przykładowo, w sprawie o 1.500 zł, koszty zastępstwa wyniosą 1.200 zł. Obecnie jest to 600 zł.

Ale wcale nie jest aż tak różowo. Opłaty będą się kształtować inaczej w przypadku gdy sprawa zakończy się wydaniem nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym lub nakazowym (co jest najczęstsze). W takiej sytuacji stawka minimalna wyniesie bowiem 75% stawek wskazanych powyżej.

Tym samym, jeśli pozwany uzna, że nie ma sensu kwestionowanie doręczonego mu nakazu zapłaty, zapłaci za czynności radcy prawnego drugiej strony 75% kwoty wskazanej powyżej. A jeżeli wniesie sprzeciw, to ryzykuje wzrostem kosztów zastępstwa. Dłużnik powinien więc zastanowić się dwa razy, czy na pewno warto ponosić dodatkowe koszty.

Poprzednie stawki nie zmieniły się od 2002 r. Dobrze, że w końcu doczekaliśmy się zmian.

Do każdej sprawy podchodzę indywidualnie i każdą sprawę traktuję bardzo starannie. Jakość pracy ma dla mnie kolosalne znaczenie. Może nawet czasami przesadzam…

Dlatego zawsze cieszę się, gdy uda się sprawę tak poprowadzić, że korzystny wyrok zapada na pierwszej rozprawie. Tak było również w tym przypadku.

Pozew napisaliśmy bardzo szczegółowo, ze wskazaniem wszystkich niezbędnych dowodów oraz wypunktowaniem błędów pozwanej. Zapewniliśmy udział świadków. Sąd przeprowadził całe postępowanie, zasądził roszczenie zgodnie z żądaniem i orzekł o kosztach. Wnosiliśmy jak zwykle – „według norm przepisanych”. A tu niespodzianka – Sąd Okręgowy z urzędu przyznał wynagrodzenie liczone wg trzykrotnej stawki.

Dzisiaj (godz. 6.27) dostałem emalil z Portalu Informacyjnego, gdzie zamieszczone zostało uzasadnienie tego wyroku. Decyzję o kosztach Sąd uzasadnił tak:

W przedmiocie kosztów procesu Sąd orzekł (…) uznając, że nakład pacy pełnomocnika powoda uzasadnia zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości trzykrotności stawki minimalnej (pkt III wyroku). Podkreślić należy, iż pozew został sporządzony profesjonalnie i w sposób szczegółowo uzasadniony, ze wskazaniem i wyliczeniem podstaw roszczenia, ze wskazaniem błędu arytmetycznego w stanowisku pozwanej, z podaniem podstawy prawnej roszczenia. Koncentracja wniosków dowodowych pozwoliła na zakończenie postępowania na pierwszej rozprawie, co uzasadnia zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości określonej w punkcie III wyroku.

Ależ to miły początek dnia!

Skarga pauliańska to bardzo ciekawa instytucja. Aż dziwię się, że nie powstał o niej specjalistyczny blog prawniczy. Ale jak sobie uświadomię, że jest ona też bardzo skomplikowana, to rozumiem, dlaczego nie ma chętnych…

Przepisy prawa przyznają wierzycielowi pewne uprawnienia w sytuacji, gdy dłużnik pozbywa się swojego majątku. Stanowi o tym przepis art. 527 K.c., dotyczący tzw. skargi pauliańskiej. Na jego podstawie wierzyciel może pozwać osobę, na rzecz której dłużnik zbył jakiś składnik majtku i żądać uznania czynności, na podstawie której to nastąpiło za bezskuteczną w stosunku do wierzyciela. W przypadku uwzględnienia przez sąd takiego powództwa, wierzyciel może prowadzić egzekucję z danego składniku majątku tak jakby należał on dalej do dłużnika.

Takie procesy nie są jednak łatwe, chociaż oczywiście je prowadzimy. Konieczne jest wykazanie kilku dodatkowych, innych przesłanek (np. niewypłacalności dłużnika). Pewnym ułatwieniem są wprowadzone liczne domniemania, np. dotyczące tego, że osoba bliska dla dłużnika wie, że przekazując on jej swój składnik majątku, działa w celu pokrzywdzenia wierzyciela.

Ale nie chcę pisać podręcznikowych ogólników o actio pauliana. Do wpisu zainspirowała mnie niedawna uchwała Sądu Najwyższego z dnia 8 października 2015 r. (sygn. akt III CZP 56/15). Sąd Najwyższy orzekł następująco:

Przedmiotem powództwa określonego w art. 527 § 1 k.c. może być czynność procesowa dłużnika w postaci zgody wyrażonej w postępowaniu o zniesienie współwłasności rzeczy wspólnej na przyznanie własności rzeczy drugiemu współwłaścicielowi bez ekwiwalentu z jego strony.

Co to oznacza? Jeśli pomiędzy dłużnikiem a inną osobą toczy się sądowe postępowanie o zniesienie współwłasności (np. po nabyciu spadku), podczas którego wspaniałomyślny dłużnik zgodzi się na przyznanie własności całej rzeczy drugiemu uczestnikowi postępowania (np. komuś z rodziny), a sam nie zażąda za to np. spłaty po cenie rynkowej, to takie działanie może zostać uznane za krzywdzące wierzyciela.

Istotne jest to, że w orzecznictwie sądów pojęcie „czynności prawnej dokonanej z pokrzywdzeniem wierzyciela” rozumiane jest bardzo szeroko. Należy mieć tu na uwadze nie tylko zawieranie umów darowizny czy też sprzedaży (które są najczęściej spotykane), ale także wiele innych sytuacji, w tym dokonywanych przed sądem. Tak jest np. z ugodą sądową czy z wniesieniem aportu do nowo założonej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Dlatego musisz pamiętać, że jako wierzyciel możesz kwestionować naprawdę bardzo dużo czynności, za pomocą których dłużnik przenosi jakieś składniki swojego majątku na inne osoby. I dotyczy to czasem nawet takich czynności, które nie są typowym „zbyciem majątku” (jak zniesienie współwłasności). Dlatego warto bardzo starannie analizować wszystkie informacje o dłużniku, w szczególności te przekazywane przez komornika i zdobyte na wyjawieniu majątku. A może okaże się, że dłużnik właśnie odrzucił atrakcyjny spadek?

Ponad rok temu przedstawiałem Ci projekty zmian w ustawie o komornikach sądowych i egzekucji. I przedwczoraj zmiany te weszły w życie. Jak to ostatecznie wyszło?

Dla przypomnienia – według pierwotnych założeń wybrany przez wierzyciela komornik miał odmawiać wszczęcia egzekucji, gdy spełniał następujące przesłanki:

  1. wpływ spraw na poziomie ponad 2 000 rocznie, zaległość 6 miesięcy i skuteczność mniejsza niż 35 %;
  2. wpływ spraw na poziomie ponad 5 000 rocznie, zaległość 6 miesięcy i skuteczność mniejsza niż 40 %.

Chodziło o wzmocnienie pozycji małych kancelarii. Te, które miały do 2.000 spraw rocznie, mogłyby przyjmować sprawy bez ograniczeń. Te większe, aby wziąć sprawę spoza rewiru, musiałyby się legitymować skutecznością na odpowiednim poziomie i brakiem zaległości.

Ustawa z dnia 9 kwietnia 2015 r. o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, nowelizująca art. 8 ust. 8 uoksie, przyjmuje nieco inne warunki odmowy komornika wszczęcia egzekucji. Nowe brzmienie tego przepisu będzie następujące:

Komornik wybrany przez wierzyciela odmawia jednak wszczęcia egzekucji, wykonania postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia lub podjęcia innych czynności wchodzących w zakres jego ustawowych zadań, jeżeli:

1) w zakresie prowadzonych przez niego egzekucji zaległość przekracza sześć miesięcy;

2) wpływ wszystkich spraw w danym roku przekroczył 5000, a skuteczność w zakresie prowadzonych przez niego egzekucji w roku poprzednim nie przekroczyła 35%;

3) wpływ wszystkich spraw w danym roku przekroczył 10 000.

Zaległość, skuteczność i ilość spraw, jaka wpływa do komornika – te 3 kwestie mają znaczenie.

Jeśli komornik spełnia chociażby jedną ze wskazanych przesłanek, to wybrać go już nie będziemy mogli. Przesłanka zaległości przekraczającej 6 miesięcy funkcjonuje w obecnym brzmieniu ustawy. Nie zmienia się również definicja „zaległości”.

Nowością jest natomiast poziom skuteczności na poziomie mniejszym niż 35% (w połączeniu z wpływem powyżej 5.000 spraw rocznie) lub wpływ spraw większy niż 10.000 spraw (tutaj już skuteczność nie ma znaczenia). Na tej ostatniej przesłance najwięcej stracą na pewno duże kancelarie komornicze, przyjmujące kilkadziesiąt tysięcy spraw rocznie, choć tych w Polsce nie jest wiele.

Zgodnie z dodanym do art. 8 ust. 8a, skuteczność to procentowy stosunek liczby spraw załatwionych poprzez wyegzekwowanie świadczenia w roku poprzednim do liczby spraw, które wpłynęły w roku poprzednim. Czemu akurat 35%, a nie jednak 40%, tak jak planowano przy wpływie powyżej 5000? Albo np. 37,5%? Właściwie różnica wydaje się być niewielka, ale dla komornika ma znaczenie, w szczególności, jak przeliczy to na ilość załatwionych (bądź nie) spraw.

Oj, będzie się działo. I to niestety ze szkodą dla wierzycieli.

A tak na marginesie, zgodnie z unijną definicją, która obowiązuje również w Polsce, wódka to napój spirytusowy, którego minimalna objętościowa zawartość alkoholu wynosi 37,5 %.

1 38 39 40 41 42 118 Strona 40 z 118